Andrzej Lewandowski: Przyzwolenie na karlenie5 min czytania

()

gimnastyka2015-11-09.

ECHA WYDARZEŃ: Tym razem – ani o piłce, o „tajemnicach sympatycznego trenera Nawałki, ani o rekordach, ani o Pannie Isi wypoczywającej gdzieś na egzotycznej plaży, ani o tym, ze o swoim trenerze myśli krańcowo inaczej niż kochający tata – zazdrośnik, który głosi głupoty, a córa musi potem „je brać na klatę…” – jej określenie…

Tym razem o… antyrekordach. Takich, które mają wymiar społeczny, a w dużej mierze także pewnie zdrowotny.

„Siedmioletni chłopcy 30 lat temu przebiegali 600 m w 3 minuty i 5 sekund. Dziś – o 39 sekund wolniej. Współczesne dziewczynki na bieżni nie miałyby szans z ich matkami i babciami, gdy te były w ich wieku. Do mety dobiegłyby 43 sekundy po nich. Kiedyś dziewczynki z podstawówki skakały w dal po 4,20, 4,30 m, obecnie – około 3 m. Podobnie jest w każdej konkurencji.”

Badania, które doprowadziły do takich podsumowań prowadził doktor Janusz Dobosz, wykładowca warszawskiej AWF. „ Wyniki są zatrważające. – Nie ma takiej właściwości motorycznej młodego człowieka, która nie ulegałaby regresowi – mówi Dobosz.”

Dalej:

Dzieci w wieku szkolnym wykonują ćwiczenia gorzej, słabiej, krócej, chociaż takiej infrastruktury sportowej, jaka jest teraz, w Polsce nie było nigdy. – Mamy hale, boiska, piękne nowe piłki. I co, jak nie ma kto grać – żali się pani Agnieszka, nauczycielka WF – u z Wrocławia.

Dalej:

Obecnie średnio 30 proc. nastolatków ma nadwagę. Przede wszystkim dlatego są mniej sprawne niż ich rówieśnicy sprzed dekady. Większość nawyków żywieniowych wynosi się z domu, tak samo jak tradycję podejmowania regularnego wysiłku fizycznego.

Dalej:

„Problem jest globalny. Grant Tomkinson, fizjolog z Uniwersytetu Australii Południowej, przeanalizował dane wyników sportowych dzieci w wieku 9 – 17 lat z 28 krajów z lat 1964 – 2010. W sumie badanie objęło 25 mln uczniów z całego świata. Analiza wykazała, że przez 30 lat doszło do 15 – procentowego spadku sprawności fizycznej dzieci i młodzieży… Najgorzej wypadły kraje zachodnie. Najlepiej – Japonia i Chiny.”

Resztę tego, co przeczytałem i co mnie przeraziło – omawiam w skrócie. Że kiedyś z powszechnością uprawiania sportu też było różnie, ale jednak w obyczaj aktywność fizyczna była jakoś wpisana. Z powszechnością zabaw na trzepaku włącznie, oraz życiem towarzysko – koleżeńskim podczas polekcyjnego grania w piłkę.

„Po szkole chodziło się na piłkę, dziewczyny grały w gumę. Uwielbialiśmy wisieć na trzepaku, godzinami ganiać się po podwórku. Nie umieć zrobić pompki albo chociaż raz podciągnąć się na drążku to był wstyd! Dawne tabele norm dla danego wieku nijak nie przystają do współczesności. – Nie mogę oceniać dzieci tak samo jak oceniano mnie, bo bym musiał stawiać prawie same jedynki – mówi pan Andrzej”

A dziś… Jednak znów wyręczę się cytatem:

„Uczniowie nie są przyzwyczajani do przekraczania swoich własnych granic, gdyż nikt nie stawia im takich wymogów. – Dzieci się uczą, że produkty i usługi są łatwo dostępne. Nie ma potrzeby wyznaczania sobie celów, zadań, po prostu idziemy do sklepu i kupujemy – mówi Monika Perkowska, psycholog dziecięcy. Społeczeństwo nam się zmienia i widać to gołym okiem. Pokolenie „zrób to sam” znika, a zamiast niego pojawia się „kup to sam”. – Znam osoby, które płacą innym za wkręcenie żarówki. Na moim obozie przetrwania były gimnazjalistki, które po raz pierwszy własnoręcznie kroiły chleb – mówi Krzysztof Kwiatkowski, propagator surwiwalu wśród dzieci i dorosłych…”

Jeśli dawniej rodzice specjalnie nie zachęcali, to jednak obyczaj był. Taki samorodek. Teraz jest o tyle gorzej, że dom rodzinny często sam do aktywności zniechęca; choćby przez to, że lenistwo pociech chętnie usprawiedliwia.

„Dzieci się uczą, że produkty i usługi są łatwo dostępne. Nie ma potrzeby wyznaczania sobie celów, zadań, po prostu idziemy do sklepu i kupujemy – mówi Monika Perkowska, psycholog dziecięcy. Społeczeństwo nam się zmienia i widać to gołym okiem. Pokolenie „zrób to sam” znika, a zamiast niego pojawia się „kup to sam”. – Znam osoby, które płacą innym za wkręcenie żarówki. Na moim obozie przetrwania były gimnazjalistki, które po raz pierwszy własnoręcznie kroiły chleb – mówi Krzysztof Kwiatkowski, propagator surwiwalu wśród dzieci i dorosłych.”

I taką mamy prawdę życia oraz prawdę czasów. Że kiedyś, jeśli nawet rodzice specjalnie nie zachęcali – obyczaj rozwijał się poza nimi; a dziś – często nie tylko nadal nie zachęcają, ale i zniechęcają. Bo łatwo przystają na lenistwo fizyczne pociech, usprawiedliwiając np. ucieczkę od zajęć wf, lekcji pływania itp. – „w imię zachowania czasu” dla innych atrakcji. Takich, których kiedyś nie było, a teraz są.

Moim zdaniem w ten sposób płacimy „karne odsetki” od rachunków wystawionych w przeszłości. Bo jakie osobiste doświadczenia taty z mamą, takie potem wychowywanie. A w procesie edukacji to jednak od lat więcej sloganów i apeli niż odpowiedzi na regułę doświadczenia – minimum biologiczne to godzina aktywności fizycznej dziennie. A jeśli mama przez to nie przeszła, to i lenistwo córki zaakceptuje… Przecież mądra, ładna, zgrabna, dobrze odżywiona, efektownie ubrana, w tzw. siatce centylowej znakomicie umieszczona; ma się jeszcze sportować…?

Rozwijać temat? Że wprawdzie i na oko prezentujemy się coraz pięknie i okazalej, a jednak karlejemy? Do tego – z własnego wyboru, mając przecież w ofercie życia bogactwo ze złotych snów poprzedników. Sale, hale, baseny, nauczyciele – wykształceni w akademiach wf; „orliki”… A równocześnie ci, którym zamożność nie była dana, tak nas dystansują…

Andrzej Lewandowski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.