Ernest Skalski: Nie szkoda panu Warszawy, panie Zbigniewie?9 min czytania

()

warszawa2016-10-26.

GDAŃSK – WARSZAWA, WSPÓLNA SPRAWA! Pamięta pan jeszcze, panie Zbigniewie? Ja pamiętam. Przecież obaj wiemy, że pana prezydent, Paweł Adamowicz, też to i owo ma za uszami. Niechby mi jednak ręka uschła i niechby mi Bóg resztę rozumu pomieszał, gdybym powiedział, lub napisał cokolwiek co mogłyby pomóc przejęciu pana miasta, kolebki ”Solidarności”, przez PiS. A pan spokojnie, expressis verbis godzi się na oddanie mu stolicy w zamian za powołanie pozaprawnej — czyli bezprawnej — komisji, działającej w trybie procesu inkwizycyjnego. Takiego, w którym ten sam podmiot bada, oskarża, sądzi i wykonuje wyrok. I to pan, w Polsce, w której jeszcze póki co istnieje  prokuratura i wyroki ferują sądy, przykłada rękę do pisowskiego demontażu państwa prawa!

”…myślę, że te działania mogą pozwolić PiS-owi „odbić” Warszawę z rąk politycznych przeciwników”. To pana słowa w naszym Studio Opinii. (Zbigniew Szczypiński ”Do czego doszło” 2016 – 10 – 23)

Fakt, że delikt nie byle jaki. Ale nie zaskakuje. Tu nieskromnie poproszę o przeczytanie mojego tekstu Ernest Skalski: Mimo to zagłosuję na PO,  gdzie jest opis procederu oraz odpowiednie artykuły kodeksów  karnego i cywilnego. A proceder wątpliwej prawnie, czy zgoła przestępczej reprywatyzacji trwa nieprzerwanie od z górą dwudziestu lat. Głośno na cały kraj zrobiło się w zeszłym roku latem, kiedy powstała wreszcie ustawa, która choć częściowo ograniczała te praktyki. Felerna i  prezydent Komorowski nie mógł jej nie zawetować z czym dopiero niedawno jakoś sobie poradził Trybunał Konstytucyjny. I kiedy już wreszcie powstała szansa na jakąś poprawę — rozpętało się piekło wokół całej tej sprawy. Opisywanej zresztą przez dwie dekady.

Kto skacze na pochyłe drzewo

Oczywiście, że z jednej strony lepiej późno niż wcale, lecz z drugiej… Roboczy tytuł mojego artykułu był GRANDA, a zmieniłem go z względu na rok wyborczy. Koniunkturalizm? Na pewno. Lecz koniunktura — to niekoniecznie jest coś od szatana. To aktualne warunki dla czegoś co aktualnie  ma miejsce. Czyli chodzi o uwzględnienie realnych warunków, bez czego nie ma realnej polityki. Nawet gdy ma się rację, to nie w każdej chwil trzeba ja mocno nagłaśniać. Głupi mówi co wie, a mądry wie co mówi. Wie też kiedy mówić, jak i do kogo.

”Gazeta  Wyborcza”, w której przepracowałem najlepszy czas w mojej długiej działalności dziennikarskiej i z którą ciągle czuję się jakoś związany, przez wiele lat słusznie i pryncypialnie opisywała i krytykowała skandal prywatyzacyjny w Warszawie. Nie bacząc na swoją zasadniczą orientację polityczną. Ale czy naprawdę musiała to jeszcze raz nagłaśniać i   podsycać kiedy zaczyna się umiarkowana, lecz jednak, poprawa?  I kiedy PiS planuje przejęcie Warszawy i  szum wokół tej sprawy traktuje jako nieomal dar niebios?

Już poza koniecznym — pryncypialnym — wyborem między wartością ważną i jeszcze ważniejszą, i poza politycznym rozumem, który by nakazywał roztropny wybór środków stosownie do okoliczności, w jakich akurat się funkcjonuje, warto by uwzględnić względy przyziemne.  Dobra zmiana to dla Gazety utrata ogłoszeń rządowych. Po co więc własnymi rekami przekreślać możliwość otrzymywania ogłoszeń miejskich w Warszawie?

Czołowy aktywista miejski, Jan Śpiewak ma swoje pięć  minut i nie zamierza ich odpuścić. Czyżby liczył, że gdy pomoże Prezesowi Tysiąclecia zdobyć Warszawę, to PiS doceni jego w tym udział? Zrealizuje lewicowe postulaty, które lansują Śpiewak & consortes?

A tego co robi w Warszawie Ryszard Petru, przez delikatność, nie nazwę podłością, ale już głupotą — na pewno. Nowoczesna ciągle walczy z Platformą o swoją pozycję i potencjalnych wyborców. Wszędzie. W Poznaniu Petru zapowiedział wystawienie swojego kandydata na prezydenta, na miejsce Jacka Jaśkowiaka z PO. W Warszawie atakuje z pryncypialnych pozycji Hannę Gronkiewicz-Waltz. Ma szanse wysadzenia obojga, lecz tylko po to aby Poznań i Warszawę mógł przejąć PiS. Czy w ten sposób jeszcze bardziej poprawi swoje  notowania kosztem platformy?  A jeśli nawet, to będzie mógł sobie wsadzić te notowania w… przy  dyktatorskich rządach i  przy Sejmie w charakterze dekoracji, być może z większością konstytucyjną PiS. Kiedy w Rosji, jeszcze za cara, partie opozycyjne spierały się o wpływy, zasady i sposoby ich realizacji, Lenin przytomnie zauważył: parlamentu u nas  nie ma i długo nie będzie, a kretynizm parlamentarny w nadmiarze.

Szansę, tylko szansę, nie pewność, odsunięcia PiS od władzy ma jedynie zwarta koalicja partii opozycyjnych: PO i .N, plus PSL i jakaś w miarę rozsądna lewica. I Schetyna, i Petru zapowiadają koalicję, lecz dopiero przed wyborami, mającymi być w roku 2019. Raczej zbyt późno — niedawno o tym pisałem —Ernest Skalski: Jak zwyciężać mamy, c.d. Wybory samorządowe, w tym w Warszawie, mają być w roku 2018, a może Kaczyński zrobi je wcześniej. Tu koalicja PO i .N miałaby duże, bliskie pewności, szanse obronienia stolicy przed PiS. Może nawet większe, gdyby na prezydenta kandydował ktoś z Nowoczesnej. Sam Petru mierzy wyżej, ale są w jego partii młode, energiczne, już zauważone, posłanki, a kobiety się dobrze notują. Niechby jedną z nich pani Hanna wzięła na wiceprezydenta i przyuczyła do tej roboty. Tak żeby Warszawa mogła poznać ja z dobrej strony. Ale to by wymagało rozumu politycznego od kierownictw obu partii, a w pierwszym rzędzie zaprzestania przez Nowoczesną ataków na panią prezydent.

Plusy ujemne i dodatnie

Czy Hanna Gronkiewicz – Waltz odpowiada za skandal z reprywatyzacją?  Na pewno. Lecz odpowiada również za wiele innych rzeczy w Warszawie.

  • Za to żeby można było po niej chodzić i jeździć.
  • Żeby się budowało metro, a zbudowane żeby działało jak trzeba.
  • Żeby funkcjonowała, rozbudowując się, sieć tramwajowa i przyzwoicie jeździły autobusy miejskie, choć w jakiejś części prywatne.
  • Żeby bez przerwy wszędzie dochodził gaz i prąd.
  • Żeby była woda w kranach i żeby kanałami spływały ścieki i działały  oczyszczalnie.
  • By zamiatano co w gestii miasta i by zewsząd, mniej więcej na czas wywożono śmieci.
  • Żeby w ramach skromnej puli środków powstawały budynki komunalne, a istniejące żeby utrzymywano w stanie nadającym się do użytku.
  • Żeby deweloperzy budowali w ramach przyznanych warunków zabudowy,
  • Żeby cała zabudowa, takoż przestrzeń publiczna wyglądała lepiej niż gorzej.
  • Żeby funkcjonowały niezliczone szkoły należące do miasta, szpitale, teatry.
  • Żeby straż miejska starała się robić co do niej należy, takoż policja, która jej nie podlega, ale z którą się trzeba dogadywać.
  • Żeby, co się nie zawsze udaje, nikt w przestrzeni publicznej nie umarł z głodu i chłodu, a także z przepicia, a  ofiary wypadków, czy nagłych ataków choroby by nie zostawały bez pomocy.
  • Wreszcie, jeśli nastąpi podziemny wylew paraliżujący ruch w  przelotowym tunelu, czy kiedy w idiotycznym pożarze spali się most na Wiśle, to żeby uporać się z tym w miarę ograniczonych możliwości.

Powyższy wykaz to daleko nie cały zakres spraw, którymi musi się  magistrat zajmować. Są jeszcze choćby funkcje stołeczne miasta. Dodają splendoru, lecz więcej jest z nimi kłopotów. Choćby z powodu tego, że stolica musi być miejscem najrozmaitszych demonstracji.

Aglomeracja taka, nawet jeśli jej daleko do skali największych metropolii świata, to agregat wielu powiązanych ze sobą funkcji, pole działania dziesiątków podmiotów, miejskich i powiązanych, zatrudniających dziesiątki tysięcy ludzi, którzy przez całą dobę obsługują około dwóch milionów mieszkańców i przybyszów. To nie może działać jak szwajcarski zegarek i nigdzie nie działa. W Polsce zresztą nie ma miast porównywalnych, jeśli chodzi o skalę i różnorodność.

W dodatku, w rezultacie tego co z materią miasta i jego ludnością zrobiła wojna, Warszawa jest ciągle w procesie stanowienia. Nie można powiedzieć, że jest miastem gotowym. Niechby choć z grubsza. W tym stanie ranking Anholt Gfk City Brand Index, oceniający jakość  życia w miastach świata, daje Warszawie miejsce czterdzieste trzecie. Większe zaufanie budzi pismo ”The  Economist” i Economist Intelligence Unit, oceniając 140 miast  świata w skali do 100 punktów — numer jeden: Melbourne 97,5 pkt. — widzi Warszawę w roku 2016 na miejscu sześćdziesiątym trzecim. 80,3 punktów, o  2,1 więcej niż przed rokiem. Nie jest istotne, że znajdujemy się na końcu pierwszej połowy listy, lecz, że załapaliśmy się do grupy miast prymusów, tych powyżej 80 punktów.

Dokładność do jednej dziesiątej punktu nie wyklucza dużej dowolności w ocenie, lecz bezsprzecznie mieści się Warszawa w dobrym towarzystwie i — co jeszcze ważniejsze — przy tej samej metodzie i skali jej ocena poprawia się w zauważalny sposób. I choć każdy w Warszawie ma na co narzekać, to ogólnie rzec biorąc robi się lepiej. Przy czym najwięcej zmieniło się na lepsze za prezydentury  Gronkiewicz-Waltz. Również dlatego, że ona najdłużej, bo już dziesięć lat, pełni tę funkcję, ale to można odwrócić: pełni najdłużej, bo lud Warszawy, wiedząc dlaczego, wybrał ją trzy razy i raz obronił w referendum, wymyślonym i przeforsowanym przez szalonego ambicjonera.

Lud ten wcześniej był wybrał już prezydenta  z PiS. Powodowany postsolidarnościową solidarnością, też głosowałem na Lecha Kaczyńskiego. Tenże lud  zdecydowanie odmówił mu poparcia gdy kandydował na stanowisko prezydenta RP. Poznał się na nim. I w tym się chyba zawiera jego ocena jako włodarza Warszawy. Zostawił po sobie Muzeum Powstania Warszawskiego i katastrofalnie spowolnienie wszelkich decyzji w mieście. Jak to przy PiS. Najważniejsze: nie podpaść. Nie miał więc po nim szans mianowaniec PiS, Kazimierz Marcinkiewicz. Warszawiacy postawili na ruch, który zaczął się przy większości PO  w Radzie Warszawy i prezydencie z Platformy.

Jaka jest akurat zasługa pani prezydent w ogólnie niezłym stanie stolicy — trudno powiedzieć. To jak o generale Joffre. Nie mówił, że obronił on Paryż przed Niemcami w roku 1914, lecz że gdyby Paryż padł uznano by, że to jego wina. Jeśli więc, panie Zbigniewie, władzę w Warszawie przejmie PiS, będziemy mogli zbilansować plusy dodatnie i ujemne pani Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Ernest Skalski 

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

4 komentarze

  1. J.S. 27.10.2016
  2. nocman 27.10.2016
  3. Mr E 28.10.2016
  4. Mariusz Malinowski 30.10.2016