Poniżej tabelka z wynikami zeszłorocznych wyborów. Nie są one już w pełni miarodajne dla dzisiejszych preferencji potencjalnego elektoratu. Zapewne jeszcze mniej pasują do rozkładu sił w jakichkolwiek przyszłych wyborach. Aktualne sondaże są zmienne i niepewne, niekiedy zaskakujące. Trzymajmy się zatem, dla przybliżonej orientacji, tego co wiemy na pewno, że było. By zastanowić się co z tego może wyniknąć na przyszłość.
Co widzimy na załączonym obrazku? Że podział na PiS i nie-PiS nie do końca opisuje scenę polityczną. Widzimy podział na te siły, które programowo funkcjonują w systemie liberalnej (politycznie!) demokracji i siły antysystemowe, które trzeba podzielić na
| Partia | Głosujący w mln | Procent | Mandaty w Sejmie | Procent mandatów |
|---|---|---|---|---|
| PiS | 5.7 | 37.6 | 235 | 51,08 |
| PO | 3.7 | 24.0 | 138 | 30.00 |
| Kukiz | 1.4 | 8.1 | 42 | 9.13 |
| .N | 1.1 | 7.6 | 28 | 6.08 |
| PSL | 0.8 | 5.1 | 16 | 3.48 |
| Zj. lew. | 1.4 | 7.5 | 0 | |
| Korwin | 0.7 | 4.8 | 0 | |
| Razem | 0.5 | 3.6 | 0 |
a – PiS, zdecydowanie stawiający na rządy autorytarne oraz
b – takie, które pod różnym hasłami chcą istniejący ład – polityczny, ekonomiczny, społeczny – rozwalić, nie mając jasnej wizji co potem, czyli anarchistyczne – Czyli: Kukiz, Korwin i Razem.
| Łącznie partie | mln | proc. | mandatów | proc. |
|---|---|---|---|---|
| Systemowe (PO, .N, PSL, ZL | 7.0 | 44.2 | 182 | 39.5 |
| Antysystemowe | 8.3 | 54.1 | 277 | 60.21 |
|
5.7 | 37.6 | 235 | 51.08 |
|
2.6 | 16.5 | 42 | 9.13 |
Stwierdzenie, że suweren, którym się wspiera PiS, to tylko niewiele więcej niż jedna trzecia głosujących i 18 procent dorosłego społeczeństwa jest prawidłowy, ale nie wyczerpuje sprawy. Za systemem liberalnej demokracji nie opowiedziała się w zeszłym roku nawet połowa elektoratu. Czy wszyscy głosujący na partie antysystemowe są przeciwnikami tego systemu? Niekoniecznie, lecz o tym dalej.
Tabela pokazuje też to czego na ogół nie bierze się pod uwagę. Czyli jak sposób przeliczania głosów na mandaty przekształca wynik głosowania.
System nie jest proporcjonalny. Był taki w pierwszych wolnych wyborach w III RP, w roku 1991. W Sejmie znalazło się 29 ugrupowań, z czego jedenaście miało po jednym pośle. Reprezentatywność była prawie doskonała, lecz sprawność zgromadzenia fatalna. Teraz nie dostają mandatów partie, które nie przekroczyły progu pięciu procent głosów i koalicje – ośmiu.(Vide: Zjednoczona Lewica) Oddane na nie głosy przydziela się pozostałym partiom i koalicjom, proporcjonalnie do tego co uzyskały. O tym się na ogół pamięta. Mniej się natomiast myśli o tym, jak bardzo przekształca wyniki kalkulator d’Hondta. Porównajcie, proszę, procent uzyskanych głosów z procentem przydzielonych mandatów. PiS dostał o prawie 36 procent więcej mandatów niż zebrał głosów. Platforma o 25 procent więcej. Nawet Kukiz załapał się jeszcze na prawie trzynastoprocentowy benefis. A już Nowoczesna straciła w Sejmie 20 procent z tego co uzyskała w wyborach. Głosy odebrane przez nią Platformie zmniejszyły, w skutek przeliczeń, pulę mandatów wszystkich sił demokratycznych.
Czy słuszne to i sprawiedliwe? Rzecz do dyskusji. Takie są realia. A polityk, który tego nie bierze pod uwagę to albo dupek a nie polityk, albo chytrusek załatwiający przede wszystkim interesy swojego ugrupowania. Sapienti sat!
Głupota boli
- Zmęczenie Platformą? Zrozumiałe.
- Przystojny kandydat na prezydenta z elegancką żoną? OK.
- Miła w obejściu pani na szefa rządu? Może być.
- Niesympatyczny lider schowany gdzieś tam na zapleczu? Można pominąć.
Ale czyżby dała się na to nabrać klasa polityczna?
Ci, którzy robią politykę, z tymi którzy o niej mówią i piszą, czyli też jakoś robią, nie mieli prawa nie pamiętać i nie wiedzieć czym był i jest PiS, co oznaczają jego rządy. Jaki jest przedwyborczy układ sił i jak, do jasnej cholery, przelicza się głosy na mandaty!
Ręce opadają, kiedy się dowiaduję, że profesorowie Paweł Śpiewak i Wiktor Osiatyński – mój bliski od lat przyjaciel – głosowali na Razem. Pół miliona ludzi zagłosowało na tę partię leninowskiego – zawsze do dyspozycji, własna! – typu, a tylko 93 tysięcy głosów zabrakło aby Zjednoczona Lewica, (bo koalicja) miała mniej więcej tyle mandatów ile ma Kukiz. Nie lubię i nie popieram lewicy, ale z nią nie byłoby w Sejmie większości PiS. Nie byłoby może trwałego rządu, ale bylibyśmy nadal państwem prawa, szanowanym członkiem europejskiej społeczności!
Warto się czasem zastanowić nad rozlanym mlekiem, aby go nie rozlewać powtórnie.
Wszystko przemija, więc przeminie i panowanie PiS. Nurtują nas wszakże dwa pytania; kiedy i jak. Ponieważ nie możemy sobie na nie wiarygodnie odpowiedzieć, pomyślmy czego byśmy sobie życzyli. Pierwszy człon nie budzi wątpliwości; im szybciej, tym lepiej. A drugi?
Państwo pozwolą, że będę się miejscami powtarzał. Sięgam do pierwszej części Ernest Skalski: Jak zwyciężać mamy – pokornie polecając całość.
Otóż za optymalne rozwiązanie uważam powrót liberalnej demokracji przy pomocy kartki wyborczej. Moim, przynajmniej, zamierzeniem jest, aby po – oby – najbliższych wyborach, PiS pozostał, może nawet największą partią, byle tylko opozycyjną. Niechby nawet z Jarosławem Kaczyńskim na czele.
Szablą odbierzemy?
Jeśli się spełni oczekiwanie, by TYMI pożądanymi wyborami były już te najbliższe, to możemy z całą pewnością stwierdzić, że na pewno PiS będzie w nich liczył na zwycięstwo. Głównym oponentem powinien być jednolity nurt zmierzający do przywrócenia i utrwalenia liberalnej demokracji. Jego polityczne reprezentacje to wymienione w tabeli partie. Nie można jednak przewidzieć w jakim składzie i w jakiej postaci staną do najbliższych nawet wyborów. Jest wszakże jeszcze nurt anarchistyczny. Historia pokazuje, że przy daleko posuniętej polaryzacji, w sytuacji; kto kogo?, pozostaje mało miejsca dla tych, którzy nie pasują do żadnej z dwóch stron. Jeśli jednak do aż takiego podziału nie dojdzie, to te niestabilne ugrupowania mogą namieszać. I nie sposób przewidzieć jak. To dzięki nim w zeszłym roku wszystkie wybory wypadły tak jak wpadły.Kto i co decyduje o wyniku wyborów? W zeszłorocznych, na partie funkcjonujące w systemie liberalnej demokracji – łącznie – głosowało o milion trzysta tysięcy ludzi więcej niż na PiS. Czy łatwa do przewidzenia groza tego co teraz mamy nie była wystarczająco ważnym powodem do zawarcia przez nie koalicji wyborczej? To ponad byłoby 44 procent głosów. Przy systemie d’Hondta, to większość parlamentarna zdecydowanie większa od tej, którą dziś dysponuje PiS. A niechby nawet powstała koalicja bez lewicy. Miałaby praktycznie taki urobek jaki ma PiS. Liczyłby się mało przewidywalny Kukiz, byłaby jakaś rozgrywka, ale nie byłoby automatycznej dominacji, czy zgoła hegemonii Prawa i Sprawiedliwości. Ale na to potrzebny byłby rozum polityczny i poczucie obywatelskiej odpowiedzialności. Sic!
Za trzy lata PiS prawie na pewno zachowa swój żelazny elektorat, w granicach 30 procent. Celem opozycji powinno być, aby z obecnej nadwyżki nad głosami tego elektoratu, wynoszącej z sondażu na sondaż od zera do dziesięciu procent, jak najwięcej PiS-owi ubyło. Tę nadwyżkę w ubiegłym roku tworzyli liczący na sukces, a obecnie to są przypisujący się do niego. Jeszcze ważniejszym celem opozycji jest, aby ile się da z tych głosów przeszło na nią i żeby dołączyło się jeszcze trochę. Z tych, którzy nie głosowali, lub oddali głos na Kukiza. To pozwoli złapać tego d’Hondta za obie nogi. Jak widzieliśmy milion – półtora miliona głosów przewagi przy około 16 milionach głosujących, zapewnia w naszych warunkach zdecydowane zwycięstwo. Tylko tyle? Aż tyle!
To przesunięcie w dużym stopniu zależy od sytuacji ogólnej. W świecie, Europie w Polsce. To czynnik, na który opozycja nie ma prawie żadnego wpływu. Władza ma większy, ale także ograniczony. W ciągu kilku lat staje się zależna od skutków swojej własnej polityki, która już nie może być zbyt elastyczna. Ciążą układy, rutyna, wymuszona kontynuacja już podjętych przedsięwzięć.
Drugi, istotny czynnik to bieżąca polityka. Władzy i opozycji. Władza może sięgnąć po przemoc w jakimś zakresie. Nie wiadomo jaka będzie na to reakcja. Może znowu sypnąć obietnicami. Nie wiadomo na ile okażą się wiarygodne. Za każdym posunięciem czai się jakieś ryzyko. A co może w tej sprawie opozycja?
Znów Napoleon; zwycięża ten kto ma przewagę w decydującym czasie i decydującym miejscu. Ten czas, to nie tylko wybory. On biegnie już. A to miejsce to nie piękna nasza Polska cała, ale ten milion do dwóch głosujących, którzy decydują o tym kto rządzi. Target, językiem public relations. Każdy głos na wagę złota, ale to do tych ludzi trzeba trafiać w pierwszym rzędzie.
Tokowanie głuszców
Jak dotąd w publicznym dyskursie panoszy się przekaz lewicowy. Powtarzany z pewnymi zmianami przez prawicę. Lewica nie ma liczącego się zaplecza w społeczeństwie, ale nadrabia to elokwencją. Słyszymy, czytamy;- złowrogi neoliberalizm,
- zamykane i sprzedawane za bezcen zakłady wznoszone wysiłkiem narodu,
- wyrzucani na bruk robotnicy i lokatorzy,
- porzuceni na pastwę losu pracownicy PGR-ów,
- rosnące nierówności,
- komercjalizacja wszelkich dziedzin życia, w tym służby zdrowia, oświaty, kultury,
- głodowe płace, umowy śmieciowe, wykluczeni.
Owszem, mówią, PKB rośnie, ale co z tego, jeśli korzystają nieliczni, wybrani?
Nic dziwnego zatem, że ludzie odwrócili się od tego systemu i jego twórców, głosując jak głosowali.
Przekaz lewicy nie przystaje do rzeczywistości. Nie powtarzam znanych danych GUS o gospodarce i sytuacji społeczeństwa. Lecz jeśli komuś nie wystarczają dane Diagnozy Społecznej profesora Janusza Czapińskiego – 81 proc. zadowolonych ze swej sytuacji w 2015 roku – to nakładają się na nią równoległe badania CBOS (pierwsze trzy kolumny — dochody, sytuacja finansowa — niebieskie, drugie trzy — warunki materialne i bytowe, mieszkanie etc. — czerwone)
| 1994 | 2010 | 2015 | 1994 | 2010 | 2015 | |
|---|---|---|---|---|---|---|
| zadowoleni | 9 | 26 | 28 | 24 | 52 | 60 |
| średnio zadowoleni | 22 | 33 | 39 | 36 | 33 | 31 |
| niezadowoleni | 68 | 40 | 32 | 40 | 15 | 9 |
| Łącznie | 99? | 99? | 99? | 100 | 100 | 100 |
To, że w tym systemie następuje ogólna poprawa i zmniejszanie się tego niewątpliwego zła nie dociera do lewicy, z jej schematami. Dla niej to ciągle; z jednej strony klasy pracujące, wyzyskiwani, a z drugiej – przedsiębiorcy i elity. Nie pozwala to jej dostrzec przepaści kulturowej między częściami społeczeństwa, które – w dużym uproszczeniu – reprezentują PiS i PO. Dla lewicy to tylko gra w dobrego i złego policjanta. PiS – słyszymy na lewicy – nie jest może z naszej bajki, ale 500+ należało już dawno wprowadzić, podobnie mieszkanie+, które teraz PiS obiecuje. Nie spełnia naszych postulatów obyczajowych, lecz jeśli chce się z nim wygrać wybory , trzeba mieć atrakcyjny program socjalny, przekonać, że nie będzie powrotu do złowrogiego neoliberalizmu i dominacji rynku nad wszystkim. Przelicytować PiS w populizmie?To przekrój całego społeczeństwa. Można przyjąć, że ta jego połowa, która głosuje nie jest szczególnie pokrzywdzona. Jednak bardzo wielu ludzi postrzega rzeczywistość w sposób dający się wyrazić słowami: Ja, z Bożą pomocą, jakoś wychodzę na swoje, ale w kraju, panie, wszystko rozkradli, sprzedali za bezcen, jednym słowem – ruina. Na ten obraz pracował każdy, kto parł do władzy; Samoobrona, PiS, a chyba najdonioślej i najbardziej konsekwentnie lewica. Tak jakby Polska powinna być tym krajem, jedynym na świecie, w którym nie ma biedy, bezradnych i wykluczonych, niekoniecznie ze swojej winy. A za istnienie tego zła odpowiada, neoliberalny błąd założycielski IIIRP, kult rynku i PKB. Czyli system do zmiany.
Takim programem, który dopiero obiecuje, nie przebije się PiS-u który już teraz dużo daje, więc można jeszcze liczyć, że doda to co obiecał. A ci którzy na te dobra czekają są przeważnie konserwatywni obyczajowo i programowo źle nastawieni do wszelkiej lewicy. Demokratyczna opozycja musi z tego z tego powodu obiecać zachowanie, czy nawet jakieś udoskonalenie 500+, a i tak wielu pozostanie przy PiS, bo będzie straszył, że bez niego ten benefis się nie utrzyma. Niewykluczone, że budząc i eksploatując ten strach, PiS będzie się starał skłonić do głosowania tych, którzy nigdy nie biorą udziału w wyborach.
W ostatnich czasach zwracamy uwagę, że elektorat Prawa i Sprawiedliwości nie jest motywowany tylko poczuciem krzywdy osobistej i roszczeniami natury socjalnej. Nie rozwijam tematu bo Ernest Skalski: Obrażeni i poniżeni – jest on już wystarczająco popularny. Stawiamy sobie – my, mainstream, liberalni demokraci – zarzut że nie tylko forsowaliśmy neoliberalizm, lecz zapomnieliśmy o motywach wyższych niż materialne, że brakowało w naszym przekazie – jakoś mnie drażni wszechobecna ”narracja” – patriotyzmu, odwoływania się do chlubnych tradycji narodu itp. Możliwe. Poruszył to Tomasz Lis, publicyści ”Polityki” Mariusz Janicki i Wiesław Władyka.
Cenię ich, ale jakoś nie przekonuje mnie, że opozycja ma sięgnąć po elementy narodowo martyrologicznej ornamentyki. Nie przelicytuje narodowej prawicy w PiS i tego co na prawo od niego. Przypominało by to żenujące PRL-owskie próby wprowadzania świeckiej liturgii, konkurującej z kościelną. Nadawanie imienia zamiast chrztu, wręczanie dowodu osobistego zamiast bierzmowania i, zachowany do dziś, świecki mistrz ceremonii na pogrzebach. (N.b. w testamencie zastrzegłem, by go na moim nie było) Jeśli już patriotyzm, to do tego centrum, które należy pozyskać, trafią argumenty o pogorszeniu naszej pozycji w Europie i o zmniejszeniu naszego bezpieczeństwa.
Państwo stanu wyjątkowego
Nikt nie może być pewien swego życia, zdrowia, majątku – pisał Mark Twain – gdy obraduje Kongres Stanów Zjednoczonych. A Sejm Rzeczpospolitej z większością Prawa i Sprawiedliwości?Wśród ludzi, odmawiających udziału w wyborach, są między innymi zadowoleni ze swej sytuacji i przeświadczeni, że wszystko zawdzięczają sobie, a rząd nie jest im do tego potrzebny. Tylko bierze od nich pieniądze na innych i dobrze gdy nie przeszkadza. Z takim podejściem można było również głosować za odsunięciem takiego rządu. I musi upłynąć jakiś czas zanim ci ludzie zdadzą sobie sprawę, że przy tamtych niedoskonałych rządach było jednak normalnie. Dało się żyć. A na brak wizji Tuska i ciepłą wodę w kranie skarżyli się członkowie klasy politycznej i co młodsi wyborcy. Ci pragmatyczni, których opozycja powinna pozyskać, cenią normalności i przewidywalność, a teraz widzą, że ciepła woda ma zdrożeć.
Ten rząd zaczyna przeszkadzać. Nauczycielom, rodzicom i samorządom. Zainteresowanym obrotem gruntami rolnymi. Klientom banków. Tym, którzy lubią robić niedzielne zakupy w galeriach handlowych. Przedsiębiorcom, których przy hasłach o wspieraniu, będą jeszcze bardziej niż dotąd gnębić kontrole. Tym którzy utrzymywali się z handlu i usług przy granicach obwodu kaliningradzkiego. Tym, którzy na własnej skórze czują, że jesteśmy gorzej traktowani w Europie. Wreszcie, nie tylko kobietom, z powodu podatności tej władzy na około aborcyjne postulaty Kościoła. Nie wiadomo kogo władza zaskoczy jutro, bo prezes zapowiada, że dobra zmiana się szybko nie skończy. A przy tym PiS pokazuje już swoje miękkie podbrzusze. Ustępuje przed siłą, pokazuje, że nie jest monolitem, już nawet nie skrywa swej pazerności na stanowiska.
Ludowe powiedzonko: można… penisem obalić dąb, jeśli jest dąb …penisowy, a penis dębowy. Proces psucia się tego dębu już jest widoczny, chociaż to dopiero początek. Przy czym jest to proces o tyle ważny, że ludzie w większym stopniu głosują przeciw czemuś niż za czymś. Ale też muszą mieć przeświadczenie, że mają na co głosować. Chodzi nie tyle o pogramy, które mało kto czyta i pamięta, ale o hasła, które trafiają do wyobraźni i o liderów. Target, elektorat demokratycznej opozycji, nie musi mieć charyzmatycznych wodzów, choćby na pewno się przydali. Lecz nie obejdzie się bez liderów budzących zaufanie. Wskazane jest aby była struktura, mająca w oczach zwolenników potencjał potrzebny do sprawowania rządów; kadry, doświadczenie.
Z tym jeszcze nie jest najlepiej. Przez osiem lat rządów PO-PSL opozycja to była zwarta, jednolita partia, z wyraźnym wizerunkiem i ideowym przesłaniem, z niekwestionowanym przywódcą, z gronem lojalnych działaczy, z zapleczem medialnym, z różnego rodzaju strukturami. Była ona nieustająco i konsekwentnie aktywna, ciągle widoczna. Ona narzucała tematy w dyskursie, o niej stale mówiono, do niej się odnoszono.
Żadna opozycyjna partia nawet w przybliżeniu nie jest podobna do Prawa i Sprawiedliwości z lat opozycji. Zresztą po szerokiej demokratycznej stronie, pluralistycznej z natury, nie byłoby to możliwe. Ale koalicja już tylko dwóch partii; Platformy i Nowoczesnej miałby poparcie większe niż PiS, dla którego byłaby porównywalnym przeciwnikiem, budzącym nadzieje demokratycznej większości społeczeństwa. Już nie mówię nawet o szerokiej koalicji z PSL i lewicą, którym by to gwarantowało wejście do Sejmu, za każdym razem niepewne. I udział w dobrodziejstwie metody d’Hondta dla dużych wygrywajacych.
O partiach zresztą…trawestując Broniewskiego: …są w demokracji rachunki krzywd, obca dłoń ich też nie przekreśli.
Nowoczesna i Platforma mają już od niedawna programy, w których jest wszystko co trzeba i nic co by się dało przekuć na nośne hasło. Plus parę rzeczy niepotrzebnych. U Nowoczesnej związki partnerskie, które maja ograniczone możliwości przyciągania, a wielu zrażają. W programie PO zwraca uwagę postulat likwidacji CBA i IPN, instytucji powstałych przy udziale tej partii. Nie jest to coś co kogokolwiek nurtuje. Hasło: ”Żeby było jak było!”, zanim to popsuł PiS, byłoby najbardziej sensowne, lecz samobójcze propagandowo. To co mogłoby przyciągnąć wyborców, tych o których chodzi, to silna, sprawna, aktywna koalicja demokratycznych partii. Taka, na którą warto postawić, bo może i wygrać i rządzić. Zmontowana na chwilę przed wyborami może nie spełnić tego warunku.
Lecz czy w ogóle będą wybory w porównywalnej formie – pada pytanie? Jakieś na pewno. Robią je Putin, Łukaszenka, Orban, Erdogan. Więc chyba jednak… A przy bardzo silnym przeciwniku, manipulacja w ordynacji wyborczej nie zapewni rządzącym wygranej. Chyba nie odejmą mandatów Warszawie, Wrocławowi i Gdańsku, żeby je dać Podkarpaciu. Widzimy już, jaki wpływ na rzeczywistość może mieć protest społeczny. Ten ostatni wybuchł spontanicznie. Wezwanie trafiło na – okazuje się – bardzo podatny grunt. Czy wytworzy trwały ruch oraz ramy strukturalne to się okaże. Dobrze by było. Podobnie spontanicznie, prawie rok temu, powstał KOD, który stopniowo tworzy organizację, utrzymując ruch w postaci masowych demonstracji.
Przed sezonem urlopowym były one bardziej masowe niż po nim. Czarny protest był mocniejszy, nawet od tych wcześniejszych demonstracji KOD? I bardzo dobrze, to znaczy że ferment, zapoczątkowany przez KOD, ma dobrą dynamikę, staje się różnorodny. I skuteczny.
O Komitecie i jego liderze, o partiach opozycyjnych, już zresztą było, że raz jeszcze pozwolę sobie nieśmiało przypomnieć – Ernest Skalski ”Jak zwyciężać mamy” 2016-07-25. KOD zaś przypominam dlatego, że nie ustają nań coraz bardziej zaciekle ataki. Nie wrogów, którzy mu nie bardzo mogą zaszkodzić. Przyjaciół, którzy chcieli by od niego więcej, przy czym nie wszyscy tego samego. Nie znają francuskiego powiedzonka, że nawet najpiękniejsza kobieta nie da więcej niż to czym rozporządza.
A Komitet rozporządza tym co mu członkowie i zwolennicy skłonni są oferować. A więc;
Drodzy i czcigodni Autorzy tekstów, i komentarzy pod nimi w naszym Studio Opinii i wy, ich PT Czytelnicy. Wy, z pretensjami do KOD.
Byliście na demonstracji 24 września?
Pójdziecie na demonstrację 11 listopada?
Ernest Skalski



Byłem dzisiaj na demonstracji na temat edukacji. Kilkaset osób, podczas gdy aborcja przyciągnęła 20 tysięcy. 🙁
Erneście, zadam Ci brutalne pytanie, ale wydaje mi się, że warto je zadać:
Skalski, Bratkowski, Miś, Popowski, Lubowski, Pałasiński- zestaw Gwiazd, a Ich portal Studio Opinii czyta pewnie 10-20 tys inteligentów, co nic w polskiej rzeczywistości nie zmienia. Co zrobić, aby SO trafiło pod strzechy?
Wiem, że najtrudniej być prorokiem we własnym domu, ale spróbujmy…
Proponuję zaznajomić się z tą tabelką jak i kryteriami które decydowały o uplasowaniu się poszczególnych krajów.
https://en.wikipedia.org/wiki/World_Happiness_Report
Idea zmarnowanego głosu nie przekonuje mnie. Ba, jest sprzeczna z ideą demokracji, wolnością poglądów i wolnością wypowiedzi poprzez kartkę wyborczą.
Nie głosowałam w ostatnich wyborach na PO, po raz pierwszy. Miałam dość ich partyjniactwa, bezideowości, władzy dla samej władzy, olewania problemów społecznych. Głosowałam na Razem. Nie dlatego, że chcę, aby w Polsce zapanował leninizm-zandbergizm, bo nie zapanuje, lecz dlatego, aby głos autentycznej lewicy mógł zabrzmieć z trybun sejmowych. Chciałabym nieśmiało przypomnieć, że np. Niemcy złote lata rozwoju gospodarczego i poziomu świadczeń społecznych zawdzięczają socjalizmowi, gdyż to ze strachu przed socjalizmem, kapitalizm urodził socjaldemokrację, która wespół z chadekami rządziła całe dekady w RFN.
Partia Razem zaistniała na scenie wiosną 2015 roku; jej przedstawiciele mówili ludzkim językiem nowoczesnej lewicy o problemach współczesnej Polski. Oni śledzą światowe trendy, czytają, potrafią rozmawiać, argumentować, przekonywać. (Przykro mi, moim zd. Barbarę Nowacką dzieli spory dystans intelektualny od ludzi z Razem; B. Nowacka przemawia hasłami i komunałami.)
Dziwię się, że Ernest Skalski, tak doświadczony dziennikarz, feruje wyrok, że oto winni wygranej PISu są ci, którzy nie głosowali na PO. Nie głosowali, bo nie uwierzyli, że PO jest zdolna do zmiany samej siebie i do tchnięcia wiatru w polskie żagle. Nie wierzę, że Ernest Skalski wierzy, że Polska Ad 2015 nie wymagała głębokiej zmiany, że wystarczyła prosta kontynuacja rządów PO. A skoro nie uwierzyli, mieli święte prawo i obowiązek obywatelski dać temu wyraz w głosowaniu. Dziś PO więdnie i umiera, gdyż jej działacze niczego z przegranej nie zrozumieli.
Przykro mi, że Autor nie podejmuje dyskusji z poglądami przeciwników neoliberalizmu, lecz je zwyczajnie postponuje. Wychodzi znów na to, że ci oporni, to przypadkowe społeczeństwo, które nie wiedząc, co czyni, strzeliło Polsce samobója.
A tymczasem, PIS jest/ był Polsce potrzebny. Jako katharsis. Mam nadzieję, że po rychłym zejściu PISu ze sceny politycznej, do Sejmu wejdzie m.in. partia Razem.
ps.
nie jestem pracownikiem najemnym, nigdy nim nie byłam; od ćwierćwiecza wykonuję wolny zawód.
„gdyż to ze strachu przed socjalizmem, kapitalizm urodził socjaldemokrację, która wespół z chadekami rządziła całe dekady w RFN”
Socjaldemokracja istniała w Niemczech już przed wojną, właściwie już od roku 1863. Jej historia jest bardzo ciekawa.
Panie Erneście, pańska analiza byłaby dobra w państwie demokratycznym.
Polska już nim właściwie być przestała, a władza robi wszystko by była jeszcze mniej. W tej sytuacji tego rodzaju wyliczenia nie mają żadnego znaczenia.
„…Lecz czy w ogóle będą wybory w porównywalnej formie – pada pytanie? Jakieś na pewno. Robią je Putin, Łukaszenka, Orban, Erdogan. Więc chyba jednak… ”
Mam nadzieję, że Pan żartuje.
A na demonstrację, jak to już wielokrotnie mówiłem – chodziłem i będę chodził. I nie z miłości do KOD bo uważam, że mój do niego stosunek jest mniej ważny od sprzeciwu wobec bandziorów.
Pani Magdalena ma rację. Nie można mechanicznie głosować, bo w końcu to nie ma sensu i zaczyna wkurzać wyborców (nie tylko w Polsce).
Wszystkie partie się skompromitowały. PO ma głównie tę zaletę że nie jest aż tak nachalna jak PiS. Lewica okazała się nie być lewicą i postępowała tak właśnie jak Autor namawia żeby działać: robiła mechaniczne posunięcia dla zdobycia głosów. Obie te partie okazały się być kunktatorskie, a pani Ogórek tylko była gwoździem do trumny. Kukiz – zamilczmy. PSL? – wolne żarty. Toż to wszystko słabizna i wcale nie zapowiada się że coś się zmieni na lepsze. Niczego się nie nauczyli i są żałośni. Rzucają hasła takie jakie im wynikają z aktualnych sondaży. Tym chcą porwać wyborców i wygrać?
Pytałem jakiś czas temu: Powiedzmy że PiS nagle zniknął ze sceny i są wybory – na kogo byś oddał/oddała głos? Toż ręce opadają. Jaki jest program opozycji – „jesteśmy lepsi od PiS”?
Program wszystkich partii jest podobny: tamci to łobuzy, a my jesteśmy lepsi i dzięki nam będzie dobrze. Nie znam bliżej partii Razem, ale oni są konkretni, mają jakiś program i używają argumentów.
HAZELHARD
Po pierwsze – nie wiem czy czyta nas 10 – 20 tysięcy czytelników. Aż boję się zapytać o to Bogdana Misia. Jesteśmy chyba bardziej klubem dyskusyjnym niż środkiem masowego przekazu.
Jak zwiększyć czytelność SO nie wiem. Robię w tej profesji 58 lat i jeszcze dziesięć lat temu wiedziałbym jak zadbać o poczytność drukowanego pisma. W dobie Internetu, wielości różnego rodzaju mediów, trudno się przebić z poważną publicystyką. Grupa docelowa czytelników, ów target, jest ograniczona i ma do wyboru dość dużo źródeł. Duże pieniądze na kampanię reklamową może mogłyby poinformować potencjalnych czytelników, że istniejemy. Ilu z nich by nas wybrało trudno powiedzieć.
WS
Szczęście jest czymś subiektywnym. Badania prof. Czapińskiego i CBOS przekazują stopień satysfakcji, albo jej braku, samych zainteresowanych. Wskazana tabela opiera się na wybranych składnikach ”szczęścia”, z których tylko jeden – PKB er capita – jest mierzalny. Wszystkie inne są szacunkowe. Jak się mierzy generosity, dobroć, hojność, szczodrość? Wszystkie poprawiają jakość życia, lecz nie zawsze idzie to w parze ze szczęściem. Ludzie bywają szczęśliwi i nieszczęśliwi na bardzo różnych poziomach materialnej egzystencji.
MAGDALENA
Tak pisała Magdalena Ostrowska ”O wykonawcach” , SO 2016 – 07 – 09 : ”To oni, nie on (J.Kaczynski – e.s.) prowadzą krok za krokiem ku przepaści…Polska będzie gnić, a kiedy zgnije, wykonawcy odejdą, zostawiając truchło nam i naszym dzieciom”
Natomiast w pani powyższym komentarzu: ”PIS był/jest Polsce potrzebny. Jako katharsis. Mam nadzieję, że po rychłym zejściu PIS ze sceny politycznej…”
Byłem przekonany, że jest pani Magdaleną Ostrowską, ale chyba się myliłem, gdyż zupełnie inaczej oceniają panie rządy tej partii. Bo czym w ciągu trzech miesięcy od napisania artykułu o wykonawcach, PIS by się zasłużył by z roli grabarza Polski przejść w tych samych oczach do roli twórcy zbawczego katharsis.
Od poglądu Magdaleny bliższy mi jest pogląd Magdaleny Ostrowskiej, choć nie jestem aż takim katastrofistą.
Pani, pani Magdaleno, poparcia dla partii Razem nie podzielam, lecz przyznaję, że ma pani do tego pełne prawo. Jak również do głosowania na tę partię. Ale czy zgodzi się pani z tym, że mogą być sytuację kiedy rozum i moralność każą się zastanowić czy należy z jakiegoś swojego prawa skorzystać?
Pisze pani o swoich demokratycznych prawach. A o swoich obywatelskich obowiązkach? One NIE MUSZĄ polegać na korzystaniu ze swego prawa jakim jest dawanie wyrazu swoim poglądom, ale na odpowiedzialności za swoje czyny i zaniechania. Wybory są po to, żeby wybrać. Prezydenta, posłów i senatorów, a pośrednio – ministrów i sędziów TK. I wszyscy oni, tak czy inaczej BĘDĄ WYBRANI, zależnie od rozkładu głosów. Czy pani nie jest w stanie zrozumieć, że oddając głos na sympatyczną dla pani partię Razem, przyczyniła się pani do oddania władzy tym 305 wykonawcom, o których pisała Magdalena Ostrowska? Dla niej chyba ta niesympatyczna Platforma nie była gorsza od PIS.
A jeśli, w odróżnieniu od p. Ostrowskiej uważa pani władzę PIS za zbawczy katharsis, to pogratulować dobrego samopoczucia.
J.LUK
Zapomniałem dodać, że wybory robi również Mugabe. Nie robią ich Castro i Kimy. Aż tak nie oceniam Prezesa.
Widzimy, że wszelkie akty oporu mają swój sens. Przecież chodzi pan na demonstracje KOD, nie dla Mateusza, ale dla Jarosława K. Może szeroko rozumiana opozycja, a w tym koalicja partii demokratycznych będzie ”dębowa”. Może poczucie zagrożenia prawa wyboru władzy będzie zbliżone do zagrożenia, które wywołało demonstracje ”około aborcyjne”. Może ”dąb” już nie będzie tak mocny jak dziś. To trudny zestaw warunków, ale możliwy do przewidzenia. I może się wtedy nie udać manipulacja z ordynacja wyborcza. W każdym razie, byłaby szansa.
PIRS
Odpowiedzią dla pana jest – w ogólnym zarysie – odpowiedź dla p. Magdaleny, której poglądy pan podziela.
Wcale się Pan nie mylił, jest nas jedna, ta sama.
Poglądy wyrażane przeze mnie w artykułach O wykonawcach, w Baranach na rzeź są niesprzeczne z moim wczorajszym komentarzem do Pańskiego artykułu. Zdania na temat PIS, naszej bezradności wobec PIS, ani też na temat miałkości ideowej PO nie zmieniłam. To co obecnie dzieje się z PO i w PO (obrotowy PSL pomijam), potwierdza jedynie zasadność mojego ubiegłorocznego wyboru. To ta partia, Pańskim zdaniem, miałaby Polską obecnie rządzić ? Bo do tego zdaje się Pan nakłania, apelując o obywatelską postawę. Proszę wybaczyć, właśnie obywatelska postawa nie pozwoliła mi po raz kolejny głosować na mniejsze zło. Polska zasługuje na prawdziwych polityków.
Co do katharsis – mam szczerą nadzieję, że PIS spełni rolę obywatelskiego katharsis. Rządy PIS uświadamiają bowiem coraz większej rzeszy Polaków jak ważny jest AUTENTYCZNY wybór, a nie zaciskanie zębów przy urnie, co Pan proponuje. Ludzie zaczęli uświadamiać sobie, że nie można dystansować się od polityki, bo nagle okazało się, że politycy mogą wkroczyć w nasze życie całkiem bezpośrednio. I to będzie jedyny plus rządów PIS.
Strach przed Razem jest dla mnie niezrozumiały, z gatunku irracjonalnych. W Sejmie powinna być partia taka, jak liberalna Nowoczesna, oraz taka jak Razem, autentyczna lewica.
Czyli znów PRZECIW zamiast ZA. Już to przerabialiśmy. Koalicja wybrana w ten sposób 3 dni po wyborach rozleci się a jeżeli nie, to nie przeprowadzą niczego bo zawsze znajdzie się jakiś hamulcowy i po 4 latach (a może i wcześniej) znów do władzy dojdzie PIS.
Na dłuższą metę bez sensu, chyba że powstałaby koalicja „techniczna”. Tzn. partie systemowe (jak je Pan nazwał) zawiązałyby koalicję w celu dokonania poważnych i bardzo konkretnych ( przez konkret rozumiem np. „zmienimy ordynacje wyborczą na większościową” a nie tylko „zmienimy ordynację”) zmian w konstytucji a po dokonaniu tych zmian ogłosiły nowe wybory.
Oczywiście wcześniej takie zmiany musiałyby być „uzgodnione” między partiami i ze społeczeństwem (np. badania na wielką skale, w końcu subwencje i dotacje na partie byłyby zużyte na coś pożytecznego zamiast na ośmiorniczki).
Na koniec wystarczyłaby drobnostka czyli przekonać obywateli, że mówi się prawdę.
Panie redaktorze,
Może Pan dzielić partie w Polsce w dowolny sposób i przypisywać różne epitety mniej lub bardziej oderwane od rzeczywistości. Tylko wartość analizy sporządzonej na takiej podstawie będzie równie rzetelna. Jak mawiają informatycy: Garbage in – Garbage out.
O różnicy między PiS a PO można poczytać chociażby w felietonie Natana Gurfinkiela sprzed tygodnia. Był też świetny artykuł Jaskułowskiego i Kiliasa o nacjonalizmie. W 2005-7 odeszliśmy od jako-tako liberalnej demokracji. Trzy z grubsza filary na ktorych się zmiana opierała to CBA, IPN oraz KRK. Albo inaczej: inwigilacja, polityka historyczna i konserwatyzm. PO wspierała wszystkie te elementy przez 7 lat swoich rządów. Dopiero Ewa Kopacz coś próbowała zmien
Pytał Pan o wybory i nasze głosy. W wyborach prezydenckich głosowałem na Komorowskiego i wspieralem go bardziej niż jego (?) partia.
Panie Redaktorze – Pan tak na serio wyobraża sobie, że polityka to taka odmiana szachów tylko zamiast pionków są ludzie? Pan – tak jak PiS dzisiaj i PO wczoraj – nie docenia stanu wkurwienia zwykłych ludzi. Nikt dzisiaj nie jest również w stanie sobie wyobrazić, jaki będzie stan wkurwienia społeczeństwa jak na emerytury zaczną przechodzić ludzie z pokolenia umów śmieciowych, pracy na umowę-zlecenie i wyrobnictwa na czarno. Mam znajomych 40-latków, którzy przez całe życie zawodowe nie przepracowali dnia w systemie, który pozwala wypracować emeryturę. Zamiast tęsknie spoglądać w czasy kiedy miał Pan erekcję – proponuję pomyśleć o nadciągającej burzy. Bo – że nadciąga – nikt nie powinien mieć wątpliwości. Pan tak serio myśli, że rządy PiSu to konsekwencja zgłupienia społeczeństwa? I wystarczy statystyka? Gratuluję. Parafrazując Marię Antoninę – nie mają chleba? niech jedzą dane statystyczne. I nie ma nic do rzeczy, że te słowa są również przypisywane Marii Teresie. To co mamy dzisiaj – nie spadło z nieba. To konsekwencja 27 lat eksperymentów na żywym organizmie społecznym. Przykładem jak nisko upadły elity polityczne są te przysłowiowe ośmiorniczki – i fakt, że żaden z balangowiczów nie widzi do dzisiaj niestosowności wpierdalania za nie swoje pieniądze.
Owszem, gdyby nie oddano głosów na partię Razem, to PiS by nie miał większości. Ale gdyby dano wcześniej szansę Razem zaistnienia w mediach to może to właśnie ona przekroczyłaby próg i w ten sposób zmieniła scenę polityczną i zatrzymała PiS.
Ciekawe jak będą wyglądały obecne partie za trzy lata. Na razie zmiany polegają na tym, że szef partii opozycyjnej deklaruje że chce jeszcze bardziej iść w prawo i wpisać marną ustawę do konstytucji, a szef drugiej takiej partii deklaruje że jest przeciw aborcji. Te partie nie mają programów, jak mogą pociągnąć za sobą ludzi? Znowu na starej zasadzie, że PiS jest gorszy? To nie do nas trzeba apelować żebyśmy zacisnęli zęby i zagłosowali na mniejsze zło, ale do tych partii żeby wreszcie zmądrzały.
MAGDALENA, raz jeszcze
Cytuję panią: ”Dziwię się, że Ernest Skalski, tak doświadczony dziennikarz, feruje wyrok, że oto winni wygranej PISu są ci, którzy nie głosowali na PO. Nie głosowali, bo nie uwierzyli, że PO jest zdolna do zmiany samej siebie i do tchnięcia wiatru w polskie żagle. Nie wierzę, że Ernest Skalski wierzy, że Polska Ad 2015 nie wymagała głębokiej zmiany, że wystarczyła prosta kontynuacja rządów PO. A skoro nie uwierzyli, mieli święte prawo i obowiązek obywatelski dać temu wyraz w głosowaniu. ”
Mieli i dali. Wyszło to co mogło wyjść. PO – pani zdaniem – nie była zdolna do tchnięcia wiatru w polskie żagle, więc przyczyniła się pani do oddania władzy partii, która krok po kroku – to pani zdanie z lipca – prowadzi ku przepaści, przy której Polska gnije i stanie się truchłem. Kiedy to pani wytknąłem, twierdzi pani, że władza PIS jest potrzebna. Jako katharsis. Ma nas nauczyć na czym polega polityka. Czy na tym, że odmawiając głosowania na mniejsze zło, oddajemy władzę większemu? Jeśli tak, to pani się niczego nie nauczy. Z lekcji, która jest katastrofą.
Szanowny Redaktorze, krótko, tytułem ad vocem: jeśli wygraną PIS rozpatrywać w kategoriach czyjejś winy, to nie tych, którzy glosowali zgodnie z sumieniem, lecz tych, którzy głosowali wbrew swemu sumieniu, zaciskając przy urnie zęby. Otóż, gdyby wszyscy ci postanowili zrezygnować z zaciskania zębów i zagłosowali na Nowoczesną, Razem, SLD – zamiast na PO, PO miałaby dziś kilka procent mandatów w sejmie, ale za to zasiedliby w nim przedstawiciele innych partii. Np. partii Razem, czego odżałować nie mogę (choć oni nie próżnują bynajmniej będąc w opozycji pozaparlamentarnej, nabierają wprawy i wrócą).
Pirs – ta nagonka na RAZEM trwa w najlepsze………cyt z Autora:…”Jak dotąd w publicznym dyskursie panoszy się przekaz lewicowy. „…..”Ręce opadają, kiedy się dowiaduję, że profesorowie Paweł Śpiewak i Wiktor Osiatyński – mój bliski od lat przyjaciel – głosowali na Razem.”…….”Ale na to potrzebny byłby rozum polityczny i poczucie obywatelskiej odpowiedzialności. Sic!”…….Jedyne poczucie obywatelskiej odpowiedzialności to jest głosowanie podług przekonań Autora. A. że jak swierdził – Lewicy nie lubi – to i Tobie Pirsie golonka smakować nie powinna. Tyle podsumowania DEMOKRATY SKALSKIEGO. Nie jesteś z nim – toś nieodpowiedzialny.
Nic bardziej od tekstów Pana Skalskiego nie unaocznia nam – jak to dobrze, że PO trafiło na śmietnik Historii. A nawet jeśli jeszcze tam nie jest – to szybkim krokiem tam zmierza.
Erneście, jak może wiesz wstąpiłem do Nowoczesnej. Jestem pod dużym wrażeniem zapału Młodości, ale będę namawiał Nowoczesnych na skorzystanie także z przemyśleń Tych, co mają 58 lat doświadczenia. 🙂
Oburzenie spoleczenstwa polskiego przed wyborami, spowodowane skandalicznym zachowaniem czlonkow partii rzadzacej mialo nieprzewidywalne skutki, ktore sa odzwierciedleniem rzeczywistosci. Tak naprawde, to chyba niewielu spodziewalo sie takiego obrotu spraw. Odwrocenie sie od PO ze strony milionow Polakow to odpowiedz na bute, lekcewazenie ludzi i ich potrzeb. I to trzeba zrozumiec bo dla wyborcy dzien wyborow jest jedyna okazja do oceny poczynan politykow. To jednak, co funduje nam PIS, obawiam sie, ze bedzie mialo niewiele wspolnego z katharsis. Zostaly nam 3 lata do nowych wyborow (jesli tylko 3) i patrzac na te zgliszcza, ktore zostawia za soba ta „elyta” rzadzaca, perspektywy sa koszmarne. Dlaczego koszmarne sa jednak tylko dla mnie i garstki innych ? Poniewaz dla calej reszty wazniejsze jest i bedzie (za 3 lata) 500+, mieszkanie+, „nie dla uchodzcow” (a Europa „kaze” nam ich przyjmowac), obnizenie wieku emerytalnego itp. Czymze ktorakolwiek partia (Razem, Nowoczesna czy inna) moglaby „zaimponowac” elektoratowi za 3 lata? Trojpodzialem wladzy? Przywroceniem demokracji czy dobrego imienia Polsce? A komu to dzisiaj potrzebne wsrod grona przecietnych Polakow?
Mam jedno zatrzezenie do Redakcji i do Pana podpisujacego sie Sir Jarek – nie lubie wulgaryzmow a to forum nie nalezy do serii „komentujemy ostatni odcinek Kiepskich”. Wystarczy mi „rynsztok”, ktorego doswiadczam na ulicy. To srodowisko (Panowie Skalski, Bartoszewski i Wszyscy Inni tutaj piszacy) uwazam za niszowe i zbyt kulturalne na tak portowy jezyk. Prosze wiec miec na uwadze miejsce, w ktorym zostawia Pan swoje wpisy.
Szanowna Abigne – popełniasz dość powszechny błąd w ocenie. Zwracasz uwagę na coś co w wyładowaniu atmosferycznym jest zupełnie nieistotne – czyli na grzmot. Natomiast to co jest istotą tego wyładowania zdajesz się mieć w zupełnym braku poważania. Otóż zapewniam Cię, że zabija błyskawica – a nie towarzyszący jej efekt dźwiękowy. Mój, dość dosadny język, to tylko objaw dość sporej frustracji. Ale. jakże inaczej brzmi wyraz „panoszy się” we wpisie Pana Demokraty – taki elegancki. Cóż znaczy to ładne słówko?
W/g SJP PWN – panoszyć się:
1. «nadużywać swojej przewagi, rządzić się»
2. «dopuszczać się bezprawia, grasować»
3. «szerzyć się, występować w dużej ilości»
Pytanie – którą opcję wybierasz? Bo ja sądzę, że Pan Demokrata użył konglomeratu tych znaczeń.
„Rynsztok” ma wiele znaczeń – i Pan Demokrata użył tego (panoszenia się) w pięknorynsztokowym znaczeniu. Ale za to jaka elegancja.
Pozdrawiam
Przychylam się do opinii wyrażonych przez @Magdalenę, @ Pirsa, @ j.Luka @Hazelharda. Głosowałem na Nowoczesną, rozważając też głosowanie na Razem. Partie oddalone od siebie o lata świetlne, ale dające gwarancję większej lub mniejszej względnej normalności. PO, PSL, SLD to trupy. PiS to żywy trup, zombie. Żywi się najmroczniejszymi polskimi emocjami. Dlatego walka z nim jest tak trudna, jeśli nie niemożliwa.
Byliście na demonstracji 24 września? TAK
Pójdziecie na demonstrację 11 listopada? Raczej NIE.
Teraz, ad rem.
W tak analitycznie liczbowo argumentowanym artykule zabrakło, jak zwykle, szacunków wpływu ważnej politycznej siły – Kościoła. Wpływu, pośredniego, poprzez upartą wieloletnią demagogię antyunijną i antyliberalną, i bezpośredniego – łamiącą ciszę wyborczą (czyli prawo!) agitację ze wskazaniem bezpośrednim.
Jak wyglądałby wynik głosowania prezydenckiego, gdyby uwzględnić tę POLITYCZNĄ działalność kleru?
3,1% przewagi. Co byłoby w przypadku zaskarżenia? A kamień zaczął się toczyć, demokratyczne instytucje zamknęły oczy.
Należy to zjawisko w naszym kraju badać, bo odbija się tu jak w zwierciadle, nieprzepracowany feudalizm.
Zawsze lubiłem Wojciecha Młynarskiego i dalej lubię.
https://www.youtube.com/watch?v=jJX_orowbzk
W 2007 roku głosowałem na PO, gdyż m.in. chciałem, aby wreszcie zaczęły się w Polsce rządy prawa. Areszty wydobywcze zaczęły się przecież przed rządami PiS-u. Szary obywatel nie miał szans w starciu z nieuczciwymi sędziami,prokuratorami czy pracownikami IPN-u. Nie doczekałem się tego i w 2011 nie głosowałem, a w ostatnich wyborach oddałem głos na RAZEM, gdyż wciąż mam nadzieję,że inna polityka jest możliwa. SLD to nie była lewica, lecz grupa towarzyska ludzi, których połączyły wspólne działanie w okresie PRL-u, a nie wspólnota poglądów ( nie można ich mieć, gdy chce się robić karierę). Czy ktoś słyszał o dyskusji ideologicznej w PO ? Dla Tuska wrogiem był Schetyna, a Jarosław Kaczyński okazał się kumplem z partyzantki, z którym razem wysadzali komunistyczne pociągi.
Tusk mistrzowsko potrafił uzasadnić nieróbstwo, a zaprzyjaźnione media (np. POLITYKA) nadawały temu status przemyślanej strategii. Czy ktoś był świadkiem, aby Tusk i PO zwalczali kłamstwa smoleńskie i wskazywali haniebny sposób zbijania kapitału politycznego i finansowego przez JK, PiS i grupę Sakiewicza ? SKOK-i kosztowały społeczeństwo polskie około 4 miliardów złotych . Co zrobił Tusk, gdy za sprawą Bianki Mikołajewskiej wyszło na jaw oszustwo ? Nic. Wy macie CBA, my mamy ABW. Wy macie SKOK-i, my mamy PKO BP, wy macie prokuraturę , my mamy sądy…
Gdy zamordowano Jolantę Brzeską to prokuratura i policja NIE CHCIAŁY szukać morderców i zleceniodawców. Czy którykolwiek z autorytetów moralnych zaapelował o szukanie sprawców ? Czy kogokolwiek ta zbrodnia oburzyła ? Głupiej babie zachciało się bronić marginesu, który przeszkadza światłym biznesmenom budować III RP. I dostała za swoje.- taka jest wymowa bezczynności PAŃSTWA POLSKIEGO rządzonego przez PO z Tuskiem u jej steru. Warto za nich walczyć ?
Mógłbym jeszcze długo wymieniać powody dla których nie widzę sensu w głosowaniu na którąkolwiek z dotychczas rządzących partii. Oczywiście moja wypowiedź jest chaotyczna, ale inna być nie może ze względu na rozległość tematu.
Rządy Jarosława Kaczyńskiego skończą się wcześniej czy później. Polska będzie krajem, w którym bezwzględna wolnoamerykanka będzie jedynym sposobem na sukces. A dla przegranych pozostaną ochłapy i igrzyska. Taki jest faktyczny rezultat rządów PO i PiS-u.
Panie Erneście, nie można wszystkiego zwalać na RAZEM. Ona nie odebrała wielu głosów SLD. To ono samo zrobiło. Komedia z panią Ogórek (nawiasem mówiąc osobą lekko niesprawną intelektualnie sądząc z jej wypowiedzi o Dudzie) to nie był pomysł Zandberga, ani nawet chyba dawnych „baronów” SLD. To zniechęciło do tej partii nawet jej niegdysiejszych wielkich zwolenników.
Podobnie jak Michał, głosowałem na Nowoczesną i uważam, że zrobiłem dobrze, bo pojawiło się w niej kilka postaci (jak raz wszystko kobiety), które dają nadzieję na lepszą przyszłość polskiej polityce.
A to, że PO jest trupem to dziś widać lepiej, niż kiedykolwiek. I to wcale nie z powodu przegranych wyborów. Jej pozostawanie przy władzy prędzej czy później doprowadziłoby do tego co właśnie mamy.
Co zaś do języka dyskusji, to tylko mała uwaga.
Jeśli drzemią w nas pokłady agresji, których nie potrafimy opanować to jest wróg, w którego stronę można ją skierować. Po co strzelać do siebie wzajemnie?
Przekażcie sobie znak pokoju 🙂
Jeszcze jedno: błąd w rozumowaniu na temat „winy” partii RAZEM polega na tym, że nie udowodni pan tego żadną statystyką, żadnymi badaniami. Były jakieś krótko po wyborach (proszę wybaczyć, nie pamiętam gdzie), które pokazywały, że spora grupa dawnych wyborców SLD głosowała w 2015 roku na PiS ze względu na jego socjalny program. Ich odejście miało więc dość logiczny kierunek.
1. Liczba Czytelników – średnio w miesiącu ok. 39.000, ostatnio stabilnie. Po zwycięstwie wyborczym PiS przekraczaliśmy 70.000. W porównaniu z np. NaTemat, czy nawet portalami prawicy – nisza. Ale nasz Czytelnik ma zgoła inną strukturę wykształcenia i pozycji zawodowej. To dość typowi inteligenci z klasy średniej lub niższej średniej.

Tak to wygląda w ostatnim miesiącu:
2. Gdy chodzi o moje osobiste stanowisko: nie interesuje mnie – jako jedyny – cel „odsunąć PiS od władzy”. Niechby nawet i został przy władzy – tym bardziej spektakularna będzie katastrofa. Zagłosuję czynnie na kogoś tylko wtedy, gdy w kwestiach światopoglądowych i obyczajowych ogłosi co najmniej neutralność i budowę państwa opiekuńczego na tyle, na ile się da ekonomicznie; wtedy bez entuzjazmu, ale pójdę. Ale jeśli znajdzie się partia, która w programie umieści obok państwa opiekuńczego zasadniczy wzrost nakładów na naukę, edukację i kulturę, daleko posuniętą liberalizację obyczajów, zerwanie konkordatu, całkowite zeświecczenie państwa z kompletnym odcięciem się od tzw. wartości chrześcijańskich — to na nią zagłosuję tym pewniej, im dalej w takim programie pójdzie.
Uzupełnienie: no, chyba, że powstanie zjednoczona opozycja „wszyscy przeciw PiS”. Wtedy pojawi się szansa przesunięcia sporu ideowego na nieco później; i na taki „Front Jedności Narodu” – zagłosuję.
Panie Jerzy,
Może ktoś jeszcze rzuci okiem.
Klęska nie jest sierotą, tylko ojcowie się wypierają.
Na klęskę Polski w 2015 roku zapracowało wielu. SLD przegrało niejako na własne życzenie. Kandydat PSL, Jorubas był nieszczęściem nie wiele mniejszym niż Ogórek. Ale akurat wejście lewicy do parlamentu storpedował w ostatniej chwili Zandberg, do którego też głupio jest mieć pretensję. Grał o swoje.
Żal i pretensję mam do pożytecznych idiotów na lewicy. Skądinąd oświeconych, zatroskanych dobrem kraju, a w samej rzeczy zapatrzonych w siebie, uważających, że najważniejsza w świecie musi być ich satysfakcja z siebie i mających w dupie skutki tego co robią czy nie robią.
Co sądzić o ludziach, którzy przed samymi wyborami zmieniają decyzję pod wpływem jednego demagogicznego wystąpienia Zandberga. RAZEM z niecałego procenta poparcia skoczyło do 3,6 procent realnie oddanych głosów.
I nikt nie powie teraz: ”byliśmy głupi”.
P.S. Też myślałem czy nie głosować na Nowoczesną, ale zostałem przy PO, pamiętając, że głos na nią jest najbardziej efektywny przez tego d’Hondta.
No to już jesteśmy bliżej konsensusu 🙂
Tyle, że gdyby wybory były jutro to obawiam się, że PO dostałaby głosów jeszcze mniej. To, że w Polsce nie ma normalnej lewicy jest dla mnie niezrozumiałe. A może to tylko etap, który trzeba przetrwać? W każdym normalnym państwie kapitalistycznym lewica jest rodzajem wentyla. I to od ponad 100 lat. U nas tę role spełnia chyba Kościół. Inaczej nie umiem sobie tego wytłumaczyć.
Panie Jerzy,
Bliżej konsensusu? Pan nawoływał do podania sobie dłoni i przekazania znaku pokoju. A tu się okazuję, że część komentatorów, którzy ośmielają się mieć inne zdanie niż red. Skalski, to idioci. Konsensus? A po co on komu z idiotami?
Ma pan rację. Mówiąc o konsensusie miałem na myśli teoretyczny model zbudowany przez pana Ernesta choć mam mieszane uczucia gdy chodzi o wyliczenia jak gdyby wszystko to było grą planszową.
Co do języka, cóż – najwyraźniej nie mam daru przekonywania.
W najnowszym PRZEGLĄDZIE przypomniany jest rysunek A.Mleczki :
Pośrodku konfesjonał z księdzem. Po obydwu stronach klęczą panowie. Ksiądz mówi : Wysłuchałem głosu rządu, a teraz wysłucham głos opozycji.
Dedykacja dla zwolenników PO.
W wyborach prezydenckich w Stanach w 2000-nym roku zdarzyło się coś podobnego. Dla prawie 3 milionów wyborców Al Gore był za mało lewicowy czy za mało „zielony” i zagłoswali oni na niejakiego Ralpha Nadera. Gore przegrał z Bushem, choć mial ponad pół miliona głosów przewagi — ale amerykańska ordynacja i niebezpośredni system dały zwycięstwo Bushowi. Gdyby ci głupcy, którzy głosowali na Nadra, wcześniej pomysleli, jakie mogą byc konsekwencje ich wyboru i zamiast tego dali głos na Gore, to trzy miliony dodatkowych głsów z pewnoscoią by przechylkiły szale zwycięstwa jego korzyść. Nie mielibyśmy tej całej bezsensownej wojny w Iraku i jeszcze całegoszeregu innych idiotyzmów, które Bush popełnił. Czyli dla trzech milionów (2,8 dokładnie) Gore był „za mało postepowy”. No i zapewnili oni zwycięstwo Bushowi, który akurat był „bardziej postepowy” od Gore, ha, ha, ha!
.
Szanowny Autorze, kłaniam się — od czterdziestu paru lat, gdziekolwiek zobaczę artykuł Pana pióra, to rzucam wszystko inne i czytan!!!
.
Tomek Giebułtowicz, Corvallis, Oregon, USA.
Byłem na wszystkich dotychczasowych demonstracjach i bedę 11go listopada.
Podoba mi się spojrzenie Szanownego Gospodarza. Istotą problemu jest dziś wybór systemu politycznego dla Polski i prowadzenie się polityków poprzedniej ekipy nie ma tu nic do rzeczy.
PiS prowadzi nas na prawo od Wisły do krainy, w której rządzi dobry baćka i jego oprycznicy, gospodarką zarządzają bojarzy, Kościół kropi to święconą wodą a tłum bije pokłony.
Wredna PO oferuje system na lewo do Wisły, który mi się na tyle podoba, że jestem w stanie znieść obżeranie się poprzedniej ekipy ośmiorniczkami.
Dlatego przyłączam się do Gospodarza i zachęcam do wybierania między realnie istniejącymi opcjami, a nie między stanem zastanym a własnym, wyidealizowanym wyobrażeniem.
Przewiduję również, że myśl ta będzie się przedzierać do wyborców powoli, do czasu kompletnej desperacji rządami obecnymi lub kryzysu, który przyjdzie z zewnątrz (np. katastrofy związanej ze zmianą naszej pozycji w UE lub wypchnięciam nas z nowo budowanych struktur). Oby nie było zbyt późno.