Czasem krótki komentarz jest ważniejszy od sążnistych analiz. Za taki w każdym razie uważam tekst Karola Modzelewskiego z „Gazety Wyborczej” zatytułowany O parlamentarnym zamachu stanu z 7 stycznia 2017. Modzelewski wie co pisze, bo za próby „zamachu stanu” siedział wielokrotnie w więzieniu. I właśnie dlatego jego tekst zasługuje na uwagę.
Tekst jest również ważny dlatego, że przypomina o imponderabiliach, które mogą umknąć naszej uwadze, jeśli zaczniemy się emocjonować błędami i potknięciami opozycji Ryszarda Petru, a zwłaszcza Mateusza Kijowskiego. Pisał o tym już w SO Ernest Skalski więc nie ma potrzeby do tego wracać.
Jeśli pozwalam sobie przywołać dwa akapity z rzeczonego komentarza, to robię to dlatego, że i mnie — jak ich autorowi — nie jest do śmiechu. Owszem, przechodzą mnie ciarki gdy patrzę jak na moich oczach demoluje się fundamenty demokracji. Pisze Karol Modzelewski przypominając granice w jakich może się poruszać zwycięski obóz partyjny w parlamentarnej demokracji:
Jednak zwycięstwo wyborcze nie upoważnia zwycięskiej partii do samowoli ani do zmiany konstytucyjnego ustroju państwa. Polska jest demokracją parlamentarną. Wykluczenie opozycji z obrad i głosowań Sejmu łamie podstawową regułę demokracji parlamentarnej i faktycznie oznacza obalenie demokratycznego ustroju.
A w zakończeniu swego krótkiego komentarza Modzelewski przypomina nam nasze prawa i obowiązki:
Demokracja jest silna poparciem obywateli. Może upaść, gdy zabraknie ich zgody co do podstawowych reguł demokracji. W ostatnich wyborach doszło do głosu rozczarowanie znacznej części obywateli niedostatkiem równości i braterstwa w wolnej Polsce. Nie oznacza to jednak, że rozczarowani obywatele porzucili ideał wolności. Od postaw obywateli, a więc od siły oporu społecznego, zależeć będą losy polskiej demokracji, a także to, czy obecny kryzys parlamentarny zaowocuje utworzeniem kadłubowego Sejmu jako alibi dla dyktatury.
To jest ważne, bo potwierdza zasadność ulicznych protestów, jakie od grudnia 2015 roku wyznaczają rytm polskiej demokracji. Ich wagi nie mogą podważyć – ani przekreślić – błędy i potknięcia liderów opozycji; bo nie liderzy są najważniejsi, ale racje, jakie stoją za protestami. Pełzający zamach na podstawy demokracji i rozmontowywanie jej zdobyczy musi nas jeszcze bardziej mobilizować. Dotychczasowe doświadczenie wskazuje, że obecna władza boi się masowych protestów. Trzeba zrobić wszystko by ten strach jej nie opuszczał.
Jarosław Kaczyński żywi się konfliktem, ale jak ognia boi się zjednoczonej i obywatelskiej opozycji. Nie można pozwolić by przestał się jej bać. Źródłem jego satysfakcji jest umiejętność skłócania ideowych przeciwników. Trzeba zrobić wszystko by tej satysfakcji go pozbawić.
Najlepszym sposobem na zakłócenie spokoju prezesa PiS-u jest wytrwałe i konsekwentne wykazywanie błędów jego rządzącego obozu. Na szczęście jest ich coraz więcej, więc i zjednoczona opozycja ma ułatwione zadanie. Niestety jak na razie z tych ułatwień nie korzysta – tylko się gubi w szukaniu własnego przywódcy. A może warto skupić się na celach, a nie na osobach, które mają je osiągać?
Stanisław Obirek



Fundamenty demokracji…
To tekst napisany 6 lat wstecz.
http://www.proto.pl/felietony/fundamenty-demokracji
Z wypowiedzi szeregowych posłów PO i .N wynika, że są gotowi stanowić wspólny front, że te trzy tygodnie z okładem spędzone w nieogrzewanym i niedostatecznie oświetlonym gmachu Sejmu dość mocno ich zbliżyły. Bo przecież trudno, żeby było inaczej. Problem stwarzają obaj przywódcy, którzy mało, że opuścili swoje załogi w ważnym momencie, to jeszcze nawzajem kopią się po kostkach.
KOD mimo kłopotów trzyma się mocno. Szeregi manifestujących wprawdzie się przerzedziły (może to jednak tylko kwestia mrozu?), ale wśród tych, co przychodzą ogień nie przygasa.
Przypuszczam, że gdyby posłowie tych dwóch partii wraz z przywódcami wystąpili wspólnie z oświadczeniem, że łączą swoje wysiłki w obronie demokracji i wzywają wszystkich tych, którym droga jest demokracja i państwo prawa, porwaliby za sobą tysiące ludzi. I nieważne stałyby się wyjazdy Petru czy Schetyny, ani faktury Kijowskiego I wtedy żaden Brudziński, żaden Sellin, Sasin,ani Karczewski nie poważyliby się na drwiny z marności opozycji. A przywódcy SLD zobaczyliby, że ze swoim kunktatorstwem jako przyszły koalicjant są już nikomu niepotrzebni. Już chyba to widzą. Chyba, że wystarczyłoby im refleksu, żeby przejść na właściwą stronę barykady.
Nie wiem jak, ale trzeba PiS-owi odebrać władzę, bo degrengolada państwa za sprawą kieszonkowego satrapy i jego szajki nabiera niebezpiecznego przyspieszenia
W Polsce właśnie kończy się demokracja. Nadchodzi ON. Scenariusz zaprowadzenia władzy dyktatorskiej został przez NIEGO napisany jakiś czas temu, skoro ON zawczasu zapowiadał wydarzenia polityczne na grudzień. Scenariusz był oparty na stwierdzeniu w Konstytucji, ze „co najmniej” pewna liczba posłów musi być obecna na sali. Konstytucja nie przewiduje, ze reszta posłów możne być nieobecna nie z własnej woli. Reszta to szczegóły. To, że jakiś poseł powiedział „kochany”, to była tylko wygodna sposobność. W podobny sposób Hitler wykorzystał pożar Reichstagu. Pożar nie był planowany, ale skoro się zdarzył, to uruchomił przygotowane scenariusze. Kaczyński, będąc wiernym uczniem ideologa nazizmu Carla Schmitta, zaplanował podobny scenariusz. Obecna sytuacja jest o tyle korzystniejsza, ze szkoda byłoby budynku. A jaki z tego wszystkiego wniosek? Nie obędzie się bez aresztowań, co już zostało zapowiedziane. Jakoś tych posłów trzeba wyeliminować, nieprawdaż? Hitler posyłał do obozu. W Polsce obozów jeszcze nie ma. Trzeba będzie przerobić tych posłów na kryminalistów, co im automatycznie odbierze mandaty. Nie trzeba wyeliminować wszystkich. Wystarczy pewną liczbę, żeby osiągnąć większość konstytucyjną. Potem będzie takie interesujące pytanie, czy można tym kryminalistom pozwolić chadzać luzem na rozmaite wiece, które niewątpliwie będą organizowane. Ja bym nie pozwolił, ale jakby to technicznie zaaranżować? To się pewnie okaże za kilka miesięcy. Wtedy wejdziemy w kolejną interesującą fazę konfliktu. Akurat będzie lepsza, wiosenna pogoda. Dobry czas na maszerowanie. A także dobry czas, żeby w humanitarnych warunkach przetrzymywać kilka tysięcy ludzi na stadionach. To może być niezłe rozwiązanie w warunkach chwilowego braku obozów.
Jakie są nastroje wśród ludzi? Czy można mówić o w miarę rozpowszechnionym zrozumieniu niebezpieczeństwa? Jaka jest spodziewana siła oporu wobec kadłubowego sejmu?
wystarczyłoby nie tworzyć kadłubowego sejmu
Jeśli powstanie kadłubowy Sejm, to następnym krokiem powinno być powstanie. Bardzo powątpiewam, czy do tego dojdzie. Widocznie Polakom przestało zależeć. Bo co to jest wolność, psze pana? Ważne jest, żeby w sklepie było tanie piwo.
nazwałbym takie zdanie tanią demagogią, demokracja ma swoją wartość; kadłubowy parlament to zdaje się określenie wywodzące się z historii Anglii i czasów Cromwella, który ograniczył ilość członków parlamentu do jemu posłusznych; istnieje wiele różnych form nacisku i oporu przed nie demokratycznym postępowaniem władzy, taką drogą szedł właśnie KOD odnosząc się np. do organizacji międzynarodowych w kwestiach spornych, także w ten sposób budując świadomość i bazę społeczną do następnych wyborów parlamentarnych, przy czym jako ruch społeczny ma także możliwość oddziaływania na istniejące partie polityczne i potencjał wykreowania nowej partii, demokracja ma swoją wartość a traktowanie wyborców PiS jako bezrozumnej hałastry napotyka na trudność poprzednio przegranych wyborów parlamentarnych.
@Autor: Pisze Pan „Na szczęście jest ich coraz więcej, więc i zjednoczona opozycja ma ułatwione zadanie. Niestety jak na razie z tych ułatwień nie korzysta – tylko się gubi w szukaniu własnego przywódcy.”
Szanowny Panie profesorze. Gdzie w Polsce mamy zjednoczoną Opozycję? Czy dzisiejsze pyskówki między liderami PO i NOwoczesnej to zjednoczona opozycja? Czy Razem jest razem z jakimkolwiek innym ugrupowaniem? Czy PSL dołączył do innych partii opozycji? Czy zjednoczona lewica (bez Razem) działa ramię w ramię z resztą? Czy jest w Polsce jakikolwiek polityk, który jest w stanie swoim autorytetem i pozycją firmować to, co powinno być polską opozycją? Czy KOD jest w stanie działać jako spoiwo tego całego bałaganu?
Czy na jakiekolwiek z tych pytań mamy pozytywną odpowiedź?
I ostatnie pytanie. Czy obecna opozycj dorosła do tego aby zjednoczyć się ponad podziałami….? Ja tam widzę samych oportunistów, z których każdy załatwia tylko swoje sprawy mając całą sytuację wymagającą natychmiastowej reakcji gdzieś.
Zatem, jeśli opozycja jest niezdolna do działania, co się dzieje z sądami i prokuraturą? Czy nie mają dosyć danych aby postawić posła K przed sądem w celu ocalenia polskiej demokracji?
„opozycja jest niezdolna do działania”
Były jakieś przyczyny tego, ze Adolf H. jednak objął władzę. Teraz jest podobnie. Najlepszy polski polityk ostatniej dekady, czyli Donald T., puścił potwora luzem. A mógł go zastopować. To czego Pan się spodziewa of figur mniejszego formatu?
.
„postawić posła K przed sądem w celu ocalenia polskiej demokracji?”
Obawiam się, ze najpierw jednak aresztowania. Tzw. społeczeństwo musi dostać to, co lubi najbardziej, czyli martyrologię. A potem zobaczymy.
Jeśli idzie o KOD, to kodziarze odgrywają pewne archetypiczne role. Jesienią przy poprzednim pobycie w PRLu rozmawiałem z nimi w Alejach Ujazdowskich pod ich namiotami. Oni już wtedy zachowywali się jak podziemie. Odgrywali role z pierwszego festiwalu Solidarności. Ulotki, znaczki, itp. To są ludzie całkowicie spoza systemu. Oni nie wiedza, co się dzieje w kuluarach władzy, bo nigdy sami tam nie byli. Człowiek spoza systemu pozostaje poza systemem i nawet nie próbuje dostać się do środka. A tak niestety jest, ze system można zmienić tylko od środka. Dopiero co napisał o tym Timothy Garton Ash. Jestem pewien, ze to jego stwierdzenie jest kompletnie niepojęte dla kodziarzy i w ogóle dla społeczeństwa. Polacy tak mają, ze stoją na ulicy i głośno krzyczą. Uważają, ze od tego się zmieni władza. A władza ma na to skuteczny sposób: zamyka okna. Krzyki są bardzo słabo słyszalne przez szyby.
.
Po to, żeby wygrać z władzą, trzeba ja uderzyć tam, gdzie najbardziej boli, a nie tam, gdzie jest najłatwiej. Minal rok. Było sporo czasu żeby sformułować strategie i je realizować. Byl czas, żeby się zastanowić, gdzie jest miękkie podbrzusze gangu Kaczelnika i kopać go właśnie tam. KOD tego nie zrobił. KOD robi to, co jest najłatwiejsze do wymyślenia dla kombatantów pierwszej Solidarności. A czasy się zmieniły. To, co było miękkim podbrzuszem komuny w roku 1980, wcale niekoniecznie jest miękkim podbrzuszem gangu Kaczelnika. I dlatego KOD jest zadziwiająco nieskuteczny.
KOD jest nieskuteczny, bo Polacy – w swojej wyborczej masie – wybrali to, co jest przeciwieństwem wartości, których broni KOD. Komitet nie pociągnie ich za sobą ideałami trójpodziału władzy czy tolerancji, bo tęsknota do mocnej władzy, która błyskawicznie zrobi porządek z … (tu można wpisać cokolwiek) jest silniejsza. Niechęć do ideałów, nazwijmy je oświeceniowymi, znużenie demokracją liberalną są widoczne w wielu krajach Europy, co nas oczywiście nie usprawiedliwia. Europa pewnie sobie z tymi antywolnościowymi czy faszystowskimi, zwał jak zwał, tendencjami poradzi. Jeśli chodzi o Polskę – straciłem nadzieję. Słabość opozycji jest słabością społeczeństwa.
@ Narciarz
„To, co było miękkim podbrzuszem komuny w roku 1980, wcale niekoniecznie jest miękkim podbrzuszem gangu Kaczelnika. I dlatego KOD jest zadziwiająco nieskuteczny.”
Nic dodać nic ująć..
Nam łatwiej pisać, w polityce jest trudniej. Chcę wierzyć, że to sława Petru z dzisiejszego wywiadu w Rzepie” wiarygodne, z zwłaszcza to stwierdzenie: „W ważnych sprawach opozycja zawsze się dogada”.
Panowie Narciarz’2 i Magog,
Gdzie jest to miękkie podbrzusze PIS?
GDZIE !?
Strach, proszę pana. Strach.
Taki zwykły, ludzki, fizyczny strach. Przecież to widać gołym okiem.
Baza czyli wyborcy. Jakieś 7-10% jest do wyjęcia. Nie można ich wykluczać a wręcz przeciwnie trzeba ich przeciągać na swoją stronę. Czarne parasolki były tak skuteczne bo pojawiły się tam również kobiety głosujące na PiS.
Media i dziennikarze reżimowi. Cofka w sprawie obecności dziennikarzy w sejmie nastąpiła m.in. dlatego, że po tzw. konsultacjach okazało się, że części reżimowych mediów także to się nie podoba.
W Sejmie – Kikiz’15. Trzeba zacząć traktować ich poważniej i w każdej dogodnej sytuacji próbować poróżnić z PIS. Warto nawet rozważyć jakieś wspólne przedsięwzięcie w sprawie, w które PIS będzie na pewno przeciw.
W samym ugrupowaniu – Gowin. Często ma inne zdanie niż Jarosław K. Trzeba to wykorzystywać skuteczniej i nagłaśniać.
Gowin? Gowin już zapowiedział, że musi budować nową koalicję na wybory samorządowe. A ponieważ JK ślicznie wycyckał partie Gowina i Ziobry z subwencji – obaj panowie pójdą grzecznie na smyczce, żeby chociaż dla siebie coś uszczknąć z postawu płótna do podziału.
Podpieranie pisaniny Pana Skalskiego autorytetem Autora „Kobyły” jest…cóś…ekhhemmm….. – sporą gimnastyką intelektualną. Nooo – chyba, że Prof. Modzelewski napisał jeszcze jakąś inną „Kobyłę”.Na dzisiaj Nowoczesna z PSLem ustalają jak tu być trochę w ciąży i zjeść ciastko, tzn – jak do nieprawnie przegłosowanego budżetu wnieść poprawki w Senacie. Pacjenci Oddziałów Zamkniętych to przy tych panach szczyty rozumu i przyzwoitości. Jakoś szczególnie zdziwiony nie jestem – onegdaj dostałem mejla z podpisem Pana Petru, w którym usilnie mnie namawia (znaczy – Pan Petru) abym wpłacił jakąś, nawet niewielką, kwotę na „partię” Nowoczesna – bo ich księgowemu poplątały sie lejce przy wypełnianiu deklaracji i przez to „partia” nie może skutecznie ratować mnie przed kaczyzmem. Prawdę mówiąc – zastanawiałem sie skąd N wytrzasnęła mój adres mejlowy i nawet przez chwilkę myślałem o SO… – ale w końcu doszedłem do wniosku, że to ze spisu przedsiębiorców. Z internetową prośbą o wsparcie „partii”, która ma członków płacących składki, zetknąłem się pierwszy raz. Ot, takie internetowe żebractwo. Ale jakie nowoczesne. Polska to nawet nie jest twór teoretyczny – Polska to sen wariata po przedawkowaniu.
I tym optymistycznym akcentem zakończę – zanim mnie szlag trafi i pójdę na czworakach obsikać nogę od stołu.
@Ernesr Skalski: nie od dziś wiadomo, że miękkim podbrzuszem PiSu jest m. in wielki autorytet prawniczy, do niedawna przewodniczący TK, Prof. Rzepliński. We wtorkowym (10.01.17) Na Temat Jakub Noch dołącza do grona ludzi wskazujących na prof Rzeplińskiego jako ewentualnego nowego lidera KOD. Oto link: http://natemat.pl/198769,kijowski-jest-skonczony-kod-sklocony-czy-kandydat-do-przejecia-rzadu-dusz-na-opozycji-nie-nazywa-sie-wiec-rzeplinski
Przypominam, że na łamach SO pierwszym, który wskazał emerytowanego przewodniczącego TK jako kandydata na lidera polskiej opozycji był prof. Jerzy Klechta.
.
Wspomniany Jakub Noch celnie uzasadnia kandydaturę prof. Rzeplińskiego. W KOD trwa walka buldogów bez charyzmy o przywództwo. Żaden z tych ewentualnych zwycięzców nie zagwarantuje jedności całego tuchu KOD. Niestety, jak już wiemy, podobna sytuacja jest w parlamentarnej opozycji. Nie ma tam lidera, który obejmie całą parlamentarną opozycję. A tu mamy nie skażonego dzisiejszą polityka człowieka o wielkim dorobku i autorytecia. Czy należy zatem szukać dalej lidera dla polskiej opozycji?
P.S. Kaczyńskiego trafi szlag, jak ten jego zły sen wróci jako lider całej opozycji. Prof. Rzepliński ma dość autorytetu, aby uspokoić Petru, Szchetynę, tych już walczących w KOD o przywództwo po skompromitowanym MK i całej reszcie. Czyż nie jest to dobry kandydat do rstowania Polski z łap posła K?
Moim zdaniem najlepszym przywódcą KOD byłaby moja znajoma barmanka. Ale podobnie jak w przypadku prof. Rzeplińskiego – też jej nie pytałem czy miałaby ochotę.
I tyle są warte polskie dywagacje.
@Andrzej Pokonos
Wszyscy, ale to wszyscy żyjemy w politycznym smogu.
Każdy z nas ma swój piecyk na którym pitrasi własne poglądy okraszone poglądami innych kucharzy mniej lub bardziej lubianych.
Dawnymi czasy kucharzy było niewielu a przepisy na polewkę dla bezkształtnej masy niewolników były przekazywane w ścisłym gronie.
Kucharze umierali albo im pomagano w porzuceniu kuchni kiedy polewka była już nie do strawienia.
Bo warzenie potraw oznaczało zawsze dostęp do produktów pozwalających żyć z pełnym żołądkiem.
Gutenberg upowszechnić pomógł przepisy na żarełko. Chciał dobrze ale wyło inaczej.
To był początek obecnego smogu.
Obecnie KAŻDY pichci jakąś polewkę i kradnie przyprawy z sąsiednich piecyków obwieszczając że ten niepowtarzalny smak polewka zawdzięcza wyłącznie jego kompozycji przypraw.
Gutenberg wyhodował smoka który ma na imię INTERNET.
Piszemy w guglarce prof. Rzeplińskiego. i mamy wszystkie rodzaje polewek które możemy kosztować wedle naszej woli.
Mój śp szwagier zawsze powtarzał, pieniądze nie mają znaczenia. To informacja jest bezcenna.
Jak tę informację trawimy to insza inszość…
Kiedy czyta się jednym tchem artykuł oraz Państwa komentarze można zwątpić w rzeczywistość. Wyłania się z nich obraz kompletnej bezradności opozycji wobec łamania Konstytucji i prawa przez PiS. Tymczasem sprawa nie jest wcale tak jednoznaczna ani tak beznadziejna.
Po pierwsze – opozycja po raz pierwszy od wyborów zapędziła PiS do kąta. Wystąpiła zdecydowanie i skutecznie przeciw ordynarnemu w treści i formie łamaniu Konstytucji RP. Skutecznie wymusiła na PiSie przeniesienie głosowania nad budżetem do sali kolumnowej, gdzie z wielu względów uchwalenie budżetu odbyło sie nielegalnie. Polska nie ma budżetu przyjętego przez parlament.
Po drugie opozycja nadal nie odpuszcza. Było wiadomo, że Jarosław K. syn Rajmunda (jak to ładnie wymyślił Pan J.LUK) będzie próbował rozegrać opozycję, czego świadkami byliśmy wczoraj i przedwczoraj w trakcie rozmów z partiami opozycyjnymi. Nawet wykorzystano KRK w mediacjach na rzecz okpienia opozycji. I co? Nie udało się! Jest oczywiste, że u podstaw tej gry leży megalomania PETRU, który wymyślił sobie, że przy okazji „kompromisu” zmarginalizuje Schetynę, ale Schetyna okazał się dojrzalszym i bardziej konsekwentnym politykiem.
Po trzecie opozycja uczy się sytuacji. Ta wskazała, że skutecznie z JK może walczyć wyłącznie zjednoczona opozycja parlamentarna, w tym PO, .N, PSL + pozaparlamentarna partie polityczne+KOD+NGOSy+samorządy.
Po czwarte dopóki nie pojawi się akceptowany lider, lub jeśli w ogóle się nie pojawi opozycja powinna działać kolektywnie jako Komitet Koordynacyjny, który powinien zostać powołany.
Po piąte – trzeba unikać wpadek (Petru) i rozwiązać problemy wewnętrzne każdej siły składowej opozycji (Kijowski). To są zdania na najbliższy okres, zamiast załamywania rąk.
Po szóste – nie wolno siać defetyzmu. Polacy są wielobarwni i anarchiczni, ale mimo to a może własnie dlatego, wspaniali!
To nie społeczeństwo zawiodło tylko jego elity. I to do elit należy znalezienie wyjścia. Jeżeli będzie sensowne zawsze znajdzie się dla niego wystarczające poparcie społeczne. Poparcie zresztą buduje się czas jakiś. Ale trzeba to wreszcie robić!
@ Andrzej Pokonos
Przedwczesne jest, tylko na podstawie ad hoc rzuconego pomysłu, wskazywanie na Pana prof. Rzeplińskiego. Tutaj bez wątpienia najważniejszą i jedyną jest wola samego profesora, a nakłanianie Go do tego wydaje mi się swojego rodzaju nieuczciwością.
.
Prof. Rzepliński jest ikoną sporu o praworządność łamaną przez PiS, jest autorytetem, jest silną osobistością o charyzmatycznych cechach, ale obsadzenie Go w roli nadzorcy KOD mogłoby przynieść straty nie tylko Jego wizerunkowi, ale i samemu KOD. Nie wolno nam zapominać o tym, że dla większości społeczeństwa walka o przestrzeganie demokracji oznacza walkę o własny interes i nie jest utożsamiana z pojęciem państwowości. Dla większości Polska to jedynie ich obejście, ich podwórko, ulica, sąsiad, który ma się lepiej niż o sam. KOD nie będzie rozstrzygał na ulicy o sprawach najważniejszych, nie będzie decydował o paradygmatach, nie będzie wybierał konkurencyjnych dróg rozwiązywania problemów władzy.
.
Prof. Rzepliński jest dla mnie niekwestionowanym autorytetem i – moim zdaniem – szkoda by było, żeby zajął się „drobiazgami” miast rozstrzygać o pryncypiach. Sądzę, że On sam najlepiej wybierze swoją rolę.
@Małgorzata Tymiankowska: Zupełnie Pani nie rozumiem. Te drobiazgi, jak to Pani określa, to być albo nie być polskiej demokracji. Właśnie sobie Pani zaprzeczyła, stwierdzając, że KOD nie będzie rozstrzygał na ulicach o sprawach najważniejszych… a czym jest obrona polskiej demokracji, jak nie najważniejszą sprawą?
Natomiast kolejny Pani zarzut wobec Polaków, że walka o przestrzeganie demokracji, to walka o własne podwórko! pokazuje niezrozumienie przez Panią czym ta demokracja jest. Nigdzie na świecie nie zmusza się obywateli, aby rozstrzygali państwowych dylematów, zamiast tego co się dzieje na ich podwórkach. Małe ojczyzny, czyli hajbliższe sąsiedztwo są najważniejsze dla starych demokracji i jest to jednocześnie naturalny, oddolny sposób patrzenia władzy na ręce.
.
To wybory lokalne budują społeczności obywatelskie. Zrozumieli to najlepiej mieszkańcy Słupska, wybierając nastawionego na lokalną politykę młodego i zdolnego preydenta Roberta Biedronia. To tragiczna spuścizna komuny, że polski wyborca jest zapatrzony w to, co wyrabia władza w Warszawie, a pozostawia odłogiem władze lokalne poprzez zaniechanie własnej aktywności obywatelskiej i brak zainteresowania. To jest źródłem największej bolączki polskiej polityki: nieumiejętności wybierania swoich liderów. Dla Polaka liderem jest ktoś uprawiający politykę w Warszawie! I nie zastanawia się nad tym, że najważniejsi powinni być jego lokalni liderzy. Bo tylko z takich można z czasem wyłuskać tych do władz centralnych. Poseł K to świetnie rozumie i robi wszystko, aby osłabić władze samorządowe. To osobnik skażony komuną, polityczny dinozaur tamtych stosunków, ogarniętu paranoją totalnej kontroli obywateli.
.
Przypominam, że mój ostatni wpis jest odpowiedzią na pytanie redaktora Ernesta Skalskiego, co jest słabym podbrzuszem PiSu i Posła K. Nie bez przypadku cała ich furia i zmasowane ataki przez pierwszy rok ich rządzenia były skierowane na osobę prof. Rzeplińskiego. Oni się go boją jak ognia. I czas to wykorzystać. Cieszę się, że senat UJ upomniał wczoraj nadwornego notariusza posła K, pełniącego urząd prezydenta pana D. To właściwy krok w tym tańcu chocholim, gdzie czołowi polscy politycy nadal tańczą, jak im poseł K zagra. Dlatego nastał najwyższy czas na prawdziwe autorytety a nie obłudne ich chowanie po szafach.
@Sławek: całkowicie się z Panem zgadzam. Wygląda na to, że do pana Petru zaczyna docierać fakt, że jego wystrzały i niewypały samopas (lub z ładną posłanką) są bez sensu. Może to go uspokoi i skłoni wreszcie do rzeczowych rozmów nt wspólnego frontu. Przez cały poprzedni rok niszczył jedność opozycji swoi wywyższaniem się ponad PO.
Poseł K z kolei jest teraz w sytuacji bez dobrego wyjścia z sytuacji, którą sam stworzył. Jeśli wybierze opcję siłową,, będzie to początek jego końca. Jeżeli ugnie się przed opozycją, straci wreszcie twarz bezwzględnego gnoma sprawującego palcem wskazującym swoje rządy. I nie ma znaczenia, kto za niego poczyni te posunięcia. On będzie na tym tracił, cokolwiek się stanie.
Autorytet? Prawdziwy!
A może prezes?
Same zalety..
Singiel, bezpotomny, i nie dotyczą go skandale z seksem, bo nie..
Ta sfera jest wliczona w politykę świadomie, seks i uczucia są zbędne, wystarczy że się liczą i boją.
Nieporadny życiowo , czyli nie jest kombinatorem . Singel bez przywar dużo nie nakradnie..
Nie posiada konta w banku i można mu naskoczyć.. bo nie kradnie. Bo dużych wymagań nie posiada.
A to co posiada to ma od wiernego elektoratu, dom, obsługa, samochód służbowy i opieka na starość.
Czego tu zazdrościć? Fura i komóra go nie rajcują..
Nie kłamie, najwyżej coś przekręci, a to jest sympa… ma od brudów zawodowych kłamczuchów dookoła siebie.
Nie zna się na elektronice użytecznej, ma to wkalkulowane, bo jego rówieśnicy orłami nie są tak jak on… i szkoda czasu
na klepanie w klawiaturę.
.Straszy że coś powie i będzie bolało, bo o nim nikt nic nie powie. Dzieci trzeba straszyć, też był straszony i dlatego jest osobowością dużego formatu. A że się nabijają, to cena za sukces życiowy.
Nie zna języków obcych co jest zaletą bo ma czas na odpowiedź i nic nie chlapnie.. jak tłumacz gada za niego.
Tę listę można przedłużyć.
I wychodzi, że jest poważnym politykiem na którego nie można znaleźć haka.
Dlatego jest dla swoich autorytetem, a po przeciwnej stronie?
Jakieś propozycje? a po nich guglarka w ruch?
Boże wybacz…
Szanowny @MAGOG – poczucie humoru rozumiem, ale mimo wszystko to nie jest portal ……satyryczny. A propos tego „Nie kłamie, najwyżej coś przekręci…” przypomniał mi się jeden internauta, który o niejakim szefie Senatu powiedział (cytuję z pamięci): „… oszczędnie gospodaruje prawdą, czyli łże jak pies.” Jeśli chodzi o prezesa to na tle szefa Senatu jego oszczędne gospodarowanie prawdą jest odpowiednią wielokrotnością w relacji do tego podwładnego.
@Andrzej Pokonos
Był Pan łaskaw pominąć cudzysłów z moich „drobiazgów”. Bez względu na to jak my rozumiemy protesty KOD, bez względu na to jak Kaczyński się ich boi (albo i nie – wszystko jest kwestią tego kogo chcemy wysłuchać) oficjalny przekaz trafiający do społeczeństwa jest właśnie taki: nic nie znaczący drobiazg, warcholstwo (Brudzińskiemu nawet nie pojawiło się skojarzenie z wypadkami radomskimi), burdy uliczne, panie w norkach protestują, bo chcą ludziom zabrać 500+ i można byłoby tak cytować jeszcze długo. Ten przekaz trafia do ludzi z tub propagandowych rządu i jest przez nich przyjmowany jako prawda. Zupełnie nic, taki „drobiazg”, nakryjemy ich czapkami. Tak długo, jak długo biało-czerwona drużyna będzie im płacić, będą wierzyć w każde wykrzyczane kłamstwo.
(…)Małe ojczyzny, czyli najbliższe sąsiedztwo są najważniejsze dla starych demokracji i jest to jednocześnie naturalny, oddolny sposób patrzenia władzy na ręce.(…). Zgadzam się z Panem w stu procentach, małe ojczyzny są najważniejsze, ale sam Pan zakreślił ich granice – dla starych demokracji. Nasze społeczeństwo dopiero się tego uczy i ciągle jeszcze nie można nazwać go społeczeństwem obywatelskim, ciągle ważniejsze jest w tym kontekście, żeby sąsiadowi nie było lepiej niż mnie. „Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna”. I to się widzi, czuje i wie. Tak długo, jak długo decyzje władzy (obojętne: rządowej czy samorządowej) nie dotkną bezpośrednio zainteresowanego człowieka w swojej większości ludzie milczą, bo ich chata z kraja. Wystarczy popatrzeć co się dzieje z uchwalaniem planów bądź studiów zagospodarowania przestrzennego. Na etapie kiedy są wykładane do konsultacji panuje cisza, bo nikomu nie chce się ruszyć tyłka sprzed telewizora. Ale kiedy uchwała nabiera mocy i ktoś (przedsiębiorca, sąsiad, gdaka, operator sieci) dostaje pozwolenie na budowę zaczynają się protesty, bo za blisko, bo za daleko, bo za głośno, bo za mało drzew, bo za dużo się ich wycina albo za mało. I nie ma znaczenia jak to wpłynie na ład społeczny, gospodarczy, kulturowy. Ważne jest, że dotknie to jednego interesariusza lub jakąś grupę, która będzie protestować do upadłego. Niebonie i niedasię. I w jednakowym stopniu dotyczy to obywateli zwykłych, szarych, podobnych do mnie i tych, którzy uważają się za elitę, gdy ktoś chce naruszyć jej polityczne interesy.
I niech Pan popatrzy na sam KOD. Popieram ich i podziwiam za inicjatywę, utożsamiam się z celami i biję brawo za organizowanie protestów. Jak długo jednak PiS musiał czekać na rozgrywki wewnętrzne? Przyzna Pan, że wyjątkowo niedługo. Problemy zaczęły się nie z powodu knowań przeciwników, ale z braku wewnętrznej zgody. Czegoś zabrakło i nie mnie rozstrzygać czego. Ale z niepokojem czytam także tutaj o problemach, w prasie o doniesieniach do prokuratury (na razie o jednym od osoby prywatnej), o tym jak doradcy lub eksperci odcinają się i mówią, że nic nie wiedzieli, albo – dla odmiany – na kłopotach MK chcą ugrać własny interes. I to jest społeczeństwo obywatelskie Pana zdaniem, które patrzy władzy na ręce?
Pani @Małgorzato. Demokracja to nie jest stan posiadania, tylko gonienie króliczka. To ciągła walka. Przekonali się ostatnio o tym Brytyjczycy i Amerykanie… Stare demokracje też czasem głupieją!
Dobrze, że się rozumiemy. Polska ma tu ogromne zaległości, ale też już wiele zrobiła. Ja bym się nie bał tak bardzo oportunizmu rodaków, którzy są bardzo zróżnicowani kulturowo, jak w każdym społeczeństwie. Pamiętajmy, że żelazny elektorst posła K to 20-30% elektoratu, zależnie skąd wieje wiatr. Buduje mnie kolejna wpadka pani niby premier Szydło z nawiedzonym Antosiem, na których knowania anty Owsiakowe wypiął się właśnie Caritas! Czy Pani się tego spodziewała?
To znak, że Polska się budzi. Być może obecna zawierucha pod Sejmem to początek końca posła K. A zmiany mogą orzyjść błyskawicznie. Ten facet już traci nerwy. Zatem nie ma co demonizować tych 500+. Najważniejsze, aby opozycja zaczęła rozmawiać ze społeczeństwem, tego jak dotąd nie robiła. I na to wszyscy czekamy. To nie poseł K powinien zwoływać konferencje prasowe, ale zjednoczona opozycja mówiąca jednym głosem i rozmawiająca ze społeczeństwem dzień w dzień. Poseł K się chwieje. Czas na niego ruszyć jego własną bronią.
Bo alternatywa jest jedna. Powolna demolka opozycyjnych mediów, wymiaru sprawiedliwości aż do zawłaszczenia wyborów włącznie. Tu nie ma na co czekać.
@ Sławek
A pamięta Pan Konwent św. Katarzyny?
Gdzie jest to miękkie podbrzusze PIS?
Jest ich wiele. Nie ma tak, ze jedna ze stron nie ma żadnych słabości. Ma ich tak samo wiele, jak inni. Tyle, ze inne. Jednak może najważniejszym zadaniem jest grac tak, jak się gra na wojnie. Chłodno. Bez złudzeń. Bez litości. Największa słabością opozycji jest litość. To udowodnił Tusk. A teraz toczy się wojna i muszą być pokonani. Nie będzie kompromisu, wie trzeba grac na zniszczenie przeciwnika. Tak samo, jak on. Tyle ogólników.
.
A teraz jeden konkret. Największą siłą PiSu jest Kościół i wspólnota brudnych interesów PiSu i Kościoła. Dlatego trzeba przestać udawać, ze nie ma słonia w pokoju. Trzeba się tym problemem zając na poważnie. Tzw. wierni powinni żądać od księży i biskupów, żeby się wycofali z polityki i z poparcia dla PiSu. Jak żądać? Tak samo, jak od PiSu. Listy, manifestacje. Nagłaśniać afery Kościoła i korzyści, jakie Kościół ma z popierania totalitaryzmu. Skoro Kosciol jest partia polityczna, to należy go tak traktować. Odmówić Kościołowi jakiegolwiek mandatu. Traktować go jak mafie.
.
A jeśli powyższe się wydaje zbyt dużo i zbyt radykalnie, to właśnie pokazuje skale problemu, jakim stal się Kościół. Ta instytucja przeistoczyła sie w nowotwór, którego boimy się nazwać po imieniu. Nie można wyleczyć pacjenta z żadnej choroby, jeśli jej nie zdiagnozujemy. Polskę w tej chwili zżera sarmacka mentalność oraz Kościół Katolicki. Sila PiSu to jest Kościół i trzeba się zająć politycznym sojuszem PiSu z Kościołem.
@ MALGORZATA TYMIANKOWSKA – pamiętam – ze szczególną rolą bogobojnej Gronkiewicz-Waltz; to był wstęp do budowy AWS. Proszę wybaczyć, ale „aluzju nie poniał”.
*
@ ANDRZEJ POKONOS – wygląda na to, że „Jarosław K. syn Rajmunda” wybrał wariant siłowy, decydując o Senacie, który uchwalił nielegalny budżet. Wybrał ten wariant, mimo iż dziś lub wczoraj Donald Tusk w delikatny sposób sugerował, że może to być w UE wykorzystane „przez przeciwników Polski”. Mówiąc wprost Polska może nie dostać funduszy z UE całkiem oficjalnie i formalnie, w ramach wątpliwości co do legalności budżetu. I to jest zwycięstwo „wielkiego stratega”? Chyba, że chodzi o zwycięstwo nad …. zdrowym rozsądkiem.
„I to jest zwycięstwo „wielkiego stratega”? Chyba, że chodzi o zwycięstwo nad …. zdrowym rozsądkiem.”
I tu jest sęk pogrzebany. Oczywiście, że jest to zwycięstwo stratega. Kto powiedział, że Polska ma się rozwijać tak jak dotychczas? Ja tego z ust Jarosława K. , s. Rajmunda nie słyszałem.
Odmowa funduszy unijnych zostanie przekuta na jego wielkie, kolejne zwycięstwo w stylu „A nie mówiłem, że Unia jest przeciwko Polsce?”
I suweren to kupi.
Najnowszy sondaż daje PiS więcej % niż pozostałym partiom razem. Mnie to przekonuje, że może nie warto kopać się z koniem. Skoro lud polski chce żyć w takim bagienku, to kim ja jestem żeby mu tego zabraniać?
@Sławek: sporo na ten temat napisałem powyżej w ostatnim wpisie dla Pani Małgorzaty Tymiankowskiej. Yć może nadszedł czas, aby społeczeństwo wsparło protest opozycji pod Sejmem. Poseł K syn Rajmunda to niebywały tchórz. Zwalczyć go można tylko jego bronią. Manifestowaniem i rozmową ze społeczeństwem.
Czy nie uważa Pan, że wycofa ie się Caritasu z rządowej prowokacji to powiew niwego wiatru w polskiej polityce?a
@ Sławek
Konwent też miał koordynować i marnie na tym wyszli.
PS. Tak ty siadłszy, płacz… Nikt mnie tu dzisiaj nie rozumie…
.
PS2. Dlaczego mój login pojawia się takimi wstrętnymi wersalikami, mimo że rejestrowałam się bez zbytecznej manii wielkości?
Szybciej napisałam niż pomyślałam. Już wiem – wszystkie loginy są wersalikami, ale żaden nie jest tak długi… Mój odwieczny problem – formularze miewają czasami za mało kratek.
@ANDRZEJ POKONOS jest więcej oznak zmiany nastawienia KRK do PiSu. Ostatnio PiS wystawił Nycza w negocjacjach, które PiS prowadził w złej wierze. Kierownictwo KRK widzi, że mały Jarek prowadzi do rewolucji społecznej. A gniew ludu w Rewolucji Francuskiej kosztował życie wielu księży i hierarchów, po której to rewolucji KRK nie odzyskał we Francji 10% poprzednich wpływów. Tego kleryków uczy się pilnie w seminariach.
*
@MALGORZATA TYMIANKOWSKA – Komitet Koordynacyjny ma ustalac jednolite stanowisko zjednoczonej opozycji, aby nie zdarzały się takie wpadki jak ostatnia. Konwent to jednak byli „religijni” inaczej – jak się mawia w Warszawie : „świeto.ebliwi”!