2017-06-04.
4 czerwca 1989 – dzień w którym obywatele swymi kartkami wyborczymi wypchnęli partyjną władzę na polityczny aut, jest dla obecnej partyjnej ekipy dniem nieistniejącym.
Z pozoru wydaje się to mało zrozumiałe. Wszak równie dobrze można by sobie wyobrazić, jak z właściwym obecnej władzy wdziękiem rozbrzmiewałyby entuzjastyczne komentarze o suwerennym narodzie dokonującym przed dwoma laty wyboru równie jak wtedy epokowego – przywracając do władzy najprawszych z prawych i najsprawiedliwszych ze sprawiedliwych. I tak jak przodkowie przed ćwierćwieczem plus odsunęli od władzy skompromitowany junto-wojskowo-partyjny aparat PZPR-PSL, tak teraz bardziej świadoma część narodu wysłała na opozycyjne ławy zużytą i zdemoralizowaną do szczętu ekipę PO-PSL.
Można by sobie wyobrazić, ale nic takiego nie zachodzi.
Czemu to, ach czemu – skoro okazja się nadarza? Czemu to Prezydent wszystkich, he he, Polaków zaszczyca swą obecnością w tym dniu… VII Festyn Rodzinny „Spotkanie z Błogosławionym” w ogrodach klasztornych przy Klasztorze Braci Mniejszych Kapucynów w Nowym Mieście nad Pilicą, zamiast uczcić wydarzenie, które de facto jemu i jego partyjnym dysponentom utorowało drogę na stolce władzy – poprzez przywrócenie demokratycznych wyborów?
Nie jest to jednak tak dziwne, jak mogłoby się wydawać. W niepokojąco wielu aspektach polska rzeczywistość zaczyna przypominać praktyki rodem z PRL, a więc z tego systemu, który obywatele tak zdecydowanie odrzucili w dniu wyborczym 4 czerwca 1989 roku. Jest to skutek albo bezpośrednich ingerencji parlamentarno-rządowych – jak demontaż opartego na konstytucyjnych normach systemu sprawiedliwości, z bolszewickim uporem wdrażana rewolucja systemu edukacyjnego podporządkowana jednoznacznym przesłankom ideologicznym, całkowite zagarnięcie mediów publicznych mających być teraz narodowymi, oddanie spraw obronności w ręce maniakalnych hochsztaplerów, albo – i to na dłuższą metę może być społecznie nawet groźniejsze – faworyzowaniem i kształtowaniem postaw oportunistycznych, koniunkturalnych i zaściankowych.
Jedną ze ścieżek dojścia do wyborów 1989 było zwiększenie uprawnień Trybunału Konstytucyjnego; obecnie, w roku 2017, mamy już tylko atrapę, na której wisi szyld z nazwą Trybunał Konstytucyjny.
Warunkiem dojścia do 4 czerwca była legalizacja związku „Solidarność”, mającego być gwarantem niezależnego systemu związków zawodowych. Teraz mamy tak samo nazywający się związek, który stoi bezkrytycznie po rządowej stronie z zapałem znacznie większym od tego, z jakim ówczesna Centralna Rada Związków Zawodowych stawała po stronie ówczesnej partyjnej władzy. System partyjnej nomenklatury, przekleństwo PRL, odrodził się teraz w najbardziej zdegenerowanej anarchistycznej formie, z decyzjami opartymi na grze wpływów mniej lub bardziej lokalnych baronów czy kacyków partyjnych.
Zapowiedzią produktu finalnego, wdrażanego z tak bezsensownym pośpiechem systemu edukacyjnego, stał się przypominający trening janczarów Sejm Dzieci i Młodzieży organizowany tradycyjnie w Dniu Dziecka, gdzie nastolatki z papuzim zapałem klepały co bardziej radykalne frazesy, zarówno opozycji, jak i strony rządowej.
A w tle – pomruki o zmianie Konstytucji, wprowadzanej tylnymi drzwiami, niejasną jeszcze drogą. Wyobrażam sobie jednak te przyszłe ekspertyzy, pisane przez sprawdzonych dyspozycyjnych ekspertów z tytułami, zapewniające i potwierdzające, że przecież nawet nasza polska duma i chwała – Konstytucja 3 Maja – była uchwalona fortelem.
Czy dziwi więc prezydencka para zaszczycająca i bawiąca na „Spotkaniu z Błogosławionym” – miast przypominać o rzeczach, które mogą się jakoś niewłaściwie skojarzyć?

Panie Profesorze, pełna zgoda,której towarzyszy wszak poczucie niedosytu bo do kompletności diagnozy trzeba jeszcze wspomnieć o roli Kościoła, a zwłaszcza biskupów w 1989 (i przed) i obecnie. Czy ich sposób obecności w przestrzeni publicznej nie tłumaczy łatwości z jaką, słusznie krytykowana ekipa zarządzająca strukturami państwa (bo na szczęście nie całym społeczeństwem), dewastuje państwo? Wtedy biskupi z papieżem Janem Pawłem II i kard. Wyszyńskim na czele wspomagali reformatorów z PZPR (i Gorbaczowa) w demontażu totalitarnych struktur, dzisiaj wspomagają psucie państwa. Jeśli nie osobiście to przez zaniechanie otwartej krytyki tego, co się na ich oczach dzieje. To samo trzeba powiedzieć o większości kleru.
Chyba też ten dzień wymażę z pamięci jako datę, która – jak pan profesor był łaskaw powiedzieć – utorowała drogę stolca do władzy.
4 czerwca?
A co tu przypominać?
Udany skok na kasę i władzę?
Obywatele PRL mieli dość komunistycznej bidy dotykającej też rządzących.
Ideolodzy z Kremla powoli umierali, ale umierali.
Ich następcy kombinowali wspólnie z zachodem jak te skarby leżące pod ziemią wykorzystać dla własnego dobra. Też chcieli być milionerami a nie dziadami nafaszerowanymi utopijnymi mrzonkami o powszechnej szczęśliwości. Polaczkom odpuszczono bo stanowili zbędny balast.
Powstało polskie mimowolne referendum i jest normalnie, bogaci są bardziej bogaci, biedni bardziej biedni a głupi jeszcze głupsi.
Wszyscy obecnie są zdezorientowani z taki powód, że jest Internet i największy idiota może być uznany za zbawcę ludzkości.
Trzeba mu tylko zdobyć poparcie jeszcze większych idiotów.
Warto pamiętać o polskim czerwcu?
Aby coś tam stracić osobiście?
A ja myślę że ten Prezydent WSZYSTKICH Polaków wie, że ma już nawalone na sumieniu i dlatego udał się w dniu wielkiego święta odrodzonej III RP poklęczeć do braci Kapucynów. Kro wie, czy nie na grochu?
Przecież ten facet który postawił Polskę Kaczyńskiego na nogi stale klęczy! Musi mu być tam ciężko. Udaje głupiego, ale chyba taki głupi nie jest.
W sumie zastanawiam się jak przyjdzie do odświeżania zmęczonych stałym kłamaniem kadr obecnej władzy jak to będzie z Dudą. Szydło pan poseł Kaczyński odstawi jednym skinieniem małego palca. A jak tu się pozbyć samego prezydenta WSZYSTKICH Polaaków? Chyba ma zagwozdkę.
@Andrzej Pokonos. „Udaje głupiego, ale chyba taki głupi nie jest”. Fundamentalnie się z Panem nie zgadzam. On nie udaje głupiego. Jest głupi. To dureń po prostu. Kaczyński wiedział, kogo wybrać. Jarosław, syn Rajmunda, nie popełniłby błędu wystawiając człowieka o minimalnym poziomie inteligencji, bo taki mógłby stanowić zagrożenie. Wybrał podtatusiałego durnia, któremu tylko Ruchadło Leśne w pustym łbie kołacze.
@Wejszyc: może jest rzeczywiście głupi. A może tylko bardzo próżny i skorumpowany? W sumie na jedno wychodzi.
@ ANDRZEJ POKONOS – usunie Adriana jednym aktem prawnym (ustawą) skracającą jego kadencję tak, jak ustawa zaraz skróci kadencję Krajowej Rady Sadownictwa. Na razie ma kłopot bo nie może wybrać innego Ambrożego osobiście, ale co to dla niego doprowadzić do wyboru kolejnego za przeproszeniem Du.ę przez większość sejmową? TK wszystko klepnie.
To prawda… można już tylko spodziewać się od nich eskalacji chciejstwa i negatywnej selekcji na każdym kroku. To poseł Kaczyński ma przećwiczone do perfekcji przez lata zarządzania kanapową partią. Ci antyfachowcy – jak długo jeszcze? Na razie bujnie się rozmnażają w Sejmie i w państwowych firmach.
Panie Andrzeju.
poseł Kaczyński ma przećwiczone do perfekcji przez lata zarządzania kanapową partią. Ci antyfachowcy – jak długo jeszcze?
……………………..
Cóż za pytanie.
Sponsorom ci anty-fachowcy widać odpowiadają bo ni centa nie chcą dać na tzw.opozycję.
Toż ta kanapowa partia co dopadła władzy żyła wyłącznie z państwowego garnuszka?
Ja stary szpak, zwyczajnie w to nie wierzę.
Trochę to potrwa, ponoć wyniki gospodarcze są niezłe.
Mamy ponoć nadwyżkę w wymianie handlowej z USA ! Małą, ale jednak!
Jak Trump się wkurzy po tej informacji, to będzie zmiana w polskim rządzie.
Podobno nie lubi jak ktoś mu dolary z kieszeni wyciąga.
To jak?
Życzymy pisiorkom sukcesów gospodarczych?
Będzie sie działo…