2018-03-14.
Polska nie jest jedynym krajem żyjącym w absurdzie demokracji na manowcach, wybrany tu większością głosów wyborczych reżym każdego dnia kompromituje się kolejnym gwałtem na elementarnych prawach człowieka, ale nie ma sposobu parlamentarnego, żeby go się pozbyć, bo wyjście na ulice przeciwko demokratycznie wybranej formacji politycznej wymaga pewnych elementów bandytyzmu: od jednego strzału z dubeltówki zaczęła się rewolucja amerykańska, Francuzi zburzyli stary porządek na gilotynie, carska Rosja padła z rąk komunistycznych bojówek, Hitler wyprowadził na ulice brunatne koszule, podpalił Reichstag i żydowskie książki, a potem zaczął zabijać. A dzisiaj?
Jak zdjąć z urzędu Trumpa, Dudę, Orbana i innych demagogów – populistów w dzisiejszej internetokracji? Jak pozbyć się Putina, który wczoraj powiedział, że oskarżeni w USA rosyjscy sprawcy ataków internetowych na amerykański system wyborczy, to najprawdopodobniej Żydzi lub Tatarzy, coś co przypomina Berię i proces żydowskich lekarzy?
I wreszcie Trump. Po strzelaninie na Florydzie licealiści w całym kraju opuszczają szkoły i wychodzą na ulice w pierwszym ataku na druga poprawkę konstytucyjną, gwarantująca prawo do noszenia broni, która co najmniej od 100 lat przestała mieć sens, jest źródłem masowych zbrodni – i jedyne, co ją utrzymuje przy życiu to to, że jest zapisana w Konstytucji i że nigdy nie powstanie większość parlamentarna, która ją zniesie.
Rok 2018 będzie krwawy.
Marian Marzyński
Life on Marz (2007) & RISD Student Films (1972-1976)
„My name is Marian Marzynski,” I introduced myself in broken English to my film class. „It’s too long,” they said. „Can we call you Marz?” In 1972, my students at the Rhode Island School of Design were the siblings of those WHO rebelled in the 60s. This new generation’s

Cierpliwość młodości – (przeczekamy!) więc przeczekałem większość peerelu. Niecierpliwość wieku średniego – niemylnie przewidziałem atak Saddama na Kuwejt. Się machnąłem jednak o 4 lata. Mimo że miałem do dyspozycji znakomitą analizę tematu, na przykładzie wojny afgańskiej sojuza. Przekazaną mi kiedyś przez Jurija Simaszko (wł. Moris Szamis) – usta-ucho. Umiarkowanie wieku mojego (masz dłuższego) : ten naprawdę krwawy będzie dopiero 2022. Są na to różne przyczyny, których analiza zajęłaby tomy. Ja jestem jednakże wyznawcą tego nieudanego ucznia Freuda, co wierzył w Koincydencje, a więc w poczucie humoru pana B. (nie wymieniam nazwiska, bo proces w toku). Otóż byłem świadkiem ocznym i usznym, jak znany Tobie i Wielu Herman Kahn w 1973 wygłaszał w Delfach, (w tym amfiteatrze wokół wiadomej dziury z oparem, co się tam pochylała niejaka P.) pogląd, że akurat w 2022 r. ziemia osiągnie graniczną populacyjną pojemność. Spoglądając z góry na otaczające nas gaje oliwne mówił również : „i wtedy, na wszystkich zboczach będą tu stały domki jednorodzinne, bo kto zabroni ludziom postawić sobie, w wolnym, dostatnim kraju, domek ?” No właśnie, bo on, podobnie jak ja znał tę piosenkę „Little boxes, on the hillside” i ekstrapolował. On był bardzo inteligentnym, dużym i grubym futurologiem. Był również doradcą paru prezydentów USA. Czytałem kilka jego książek. Podobnie jak inny sławny doradca prezydentów, Brzeziński, doradzał wspaniale, bo co prawda ich przepowiednie się nie sprawdzały, ale u nas w Europie były ostatnio tylko dwie wojny. Więc ponieważ on przewidywał na 2022 to apogeum greckiego dobrobytu, poczucie humoru pana B. i tym razem nie zawiedzie. Bardzo lubię i podziwiam Greków, życzę im jak najlepiej. Ale widzę dla nich, i dla nas w 2022, czarno.