Andrzej Lewandowski: Ku chwale palanta!3 min czytania

()

 

2018-04-01.

ECHA WYDARZEŃ: Pisałem o tym kiedyś, ale czas jak gumka – pamięć wyciera. Poza tym pewnie wielu dzisiejszych Gości „Ech” wtedy TU jeszcze nie było… Młodszych może i na świecie, Dlatego słowem tradycję raz jeszcze przywołuję…

– Grabów to taka miejscowość, do której się trafia, jadąc z Warszawy – za Łęczycą. Szosa wiedzie przez środek, między domami, a raz w roku jest dzień, w którym auto musi stanąć. Nie da się przejechać. Ten czas to dzień po dyngusie. Rok po roku, od setek lat…

Historycy się sprzeczają – 200 lat, 300… Wiadomo, że bardzo wiele. Z pokolenia na pokolenie. Sławny amerykański bejsbol, który tak ekscytuje miliony ludzi, pewnie jeszcze nawet nie śnił o swoich narodzinach, kiedy w Grabowie już grali w palanta. A może właśnie spod Łęczycy wziął wzorce i podstawy, co potem twórczo w światowy sport rozwinął…? W Grabowie nie brak takich, którzy twierdzą, że bez nich nie byłoby sławy amerykańskiego rodaka Stana (Staśka) Musiala (Musiała), jednej z najjaśniejszych gwiazd historii światowego sportu. Za sprawą właśnie bejsbolu, czyli rozwiniętej formy palanta z Grabowa.

– Jest jeszcze inny spór: kto w Grabowie był dla palanta pierwszy – szlachta, dawny właściciel, czy z miejsca rzemieślnicy? Spór bez znaczenia, bo i tak wiadomo, że ten sport nieśli i niosą przez kroniki wszyscy mieszkańcy. Podobno było tak: liczne grono masarzy chowało kije, na których wędzono wędliny, także te służące ubojowi, a kiedy wszyscy mieli już w Wielkanoc dość świątecznej bezczynności – kije wyjmowano i w tzw. trzeci dzień świąteczny królował palant. Po nim znów świątecznej biesiady ciąg dalszy, ale… po graniu.

– Lata temu obejrzałem TO na własne oczy. Z góry wiadomo, że we wtorek będzie podobnie. Jak było lat temu sto, dziesięć i jak będzie w przyszłości. Rankiem nabożeństwo, potem król palanta bryczką podjedzie pod urząd i od władzy administracyjnej odbierze symboliczny klucz. Królem był wtedy rzemieślnik z dziada-pradziada, kamieniarz pan Adam Rapacki. Jakże dostojny w królewskiej szacie! Jakże królewski sposób bycia… Równocześnie – nic ze szpanu.

Wklejam z sieci wpis AD 2017: „ Dwanaście lat temu gracze wybrali go na swojego króla. Za zasługi. Dostał czarny kapelusz, długą czarną pelerynę, królewskie berło i władzę absolutną – na jeden dzień w roku. To on organizuje całe święto, rozstrzyga sporne kwestie podczas gry, mianuje nowych i honorowych członków klubu, prowadzi zawody i dba o przestrzeganie reguł podczas zabawy.”

W Internecie znajduję też podpisany przez króla Adama regulamin tej sportowej zabawy. Jest „piekło”, jest „niebo”, kijem trzeba zapanować nad skórzaną piłeczką – uderzenie, bieg, uderzenie – bieg… Każda drużyna ma swoją „matkę”, to gracz najbardziej doświadczony i zasłużony… Nikt nie został w domu – albo gra, albo kibicuje… Stary, młody – wiek nie ma znaczenia, pokolenie za pokoleniem…

– Przed graniem jeszcze pochód z orkiestrą, trybuna dla króla i młodych adeptów tego sportu (w szkole ma swoją ligę), jest poważnie i ceremonialnie. „Pasuję cię na palanciarza”, „ pasuję cię na palanciarkę”, i odpowiedź jak w wojskowym regulaminie: „Ku chwale palanta”… Kto się ironicznie uśmiechnie – z miejsca wiadomo, że nietutejszy… Nie ma się z czego uśmiechać, jest – do kogo…

– Przywiozłem stamtąd żółtą czapeczkę z dużym napisem „Dzień palanta”. Czasem sobie zakładam, Gdy kogoś tym zadziwię, chętnie mówię, że to nie prowokacja, lecz informacja o jednej z form tradycji. Czegoś, co ma historię w setki lat idącą… I dopowiadam, że w sieci są ciekawe zdjęcia – dokumenty, nawet filmik o tym, co wspominam znalazłem…

SPOKOJNYCH ŚWIĄT!!!

Andrzej Lewandowski

 

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

2 komentarze

  1. A. Goryński 04.04.2018
  2. j.Luk 05.04.2018