03.07.2019
Panu Skalskiemu

Na początku polemiki pisze pan pod moim adresem: „gotów pan jest zaakceptować dalsze jej [władzy PiS] trwanie i przekonuje do tego innych. Bo źle pan ocenia Platformę Obywatelską”.
Powinienem napisać w tym samym stylu: „jest pan gotów zaakceptować dalsze trwanie władzy PiS, bo dobrze pan ocenia Platformę Obywatelską”.
To nie jest chwyt polemiczny – to istota naszego sporu. Uważam, że Platforma ma duże szanse przegrać, bo jest marną partią, która nie wyciągnęła wniosków ze swojej przegranej i forowanie jej nie przyciągnie wyborców. Jej ewentualne rządy, choć na pewno lepsze od pisowskich, będą dla Polski na dłuższą metę szkodliwe. Nigdzie nie piszę, że PO jest gorsza od PiS, ale że podobna i marna. Te jej pozytywne gospodarczo posunięcia, które pan wymienia, zostały cofnięte przez PiS, bo na tych populistycznych hasłach cofnięcia wygrał wybory.
Polskę czekają duże wyzwania, a Platforma chciałaby tylko sobie porządzić, czy nawet pozarządzać. W zarządzaniu była lepsza od PiS, ale to nie sztuka. Mentalnie jest zbliżona do PiS. Naprawdę Pan nie zauważył podobieństw obu tych partii i nie pamięta wspólnych bądź podobnych działań Platformy i PiS? Pisałem o tym kilkakrotnie, także w polemice z panem. Przypomnę więc tylko niektóre.
Razem uchwalali powstanie IPN, głosowali za obrzydliwą ustawą lustracyjną (na szczęście uwalił ją ówczesny Trybunał Konstytucyjny). To Platforma wyforowała żołnierzy wyklętych, zaostrzała drastycznie ustawę antyaborcyjną, zmieniła uprawnienia emerytalne pracownikom służb z czasów PRL, mimo że nie wykazano, aby ci ludzie popełnili przestępstwa, wstrzymywała przyjęcie unijnej ustawy dotyczącej przemocy wobec kobiet, a w parlamencie Europejskim jej europosłowie głosowali przeciwko rezolucji w sprawie równości kobiet i mężczyzn.
Pisałem już kilkakrotnie, że partie te wymieniały się nie tylko posłami, ale też ministrami. Ci, którym się nie powiodło w PiS, swobodnie przechodzili do PO (także w drugą stronę). Gdyby nie samce alfa na czele obu partii to by dawno zrealizowali swój ukochany POPiS.
Nic nie zapowiada, aby PO chciała odejść od silnie prawicowego kursu, stać się partią nie tylko prawicy, ale i środka, i to nie tylko na takiej zasadzie, że PiS jest od nich bardziej na prawo. PO zwalczała wszelkie próby odejścia od standardów „Czarnogóry czy Ryk” – dla niej, podobnie jak dla PiS, każdy „skręt w lewo” (normalność w cywilizowanych krajach, nie tylko cipy na kiju, ale ważne prawa) to herezja. Dlatego tyle osób od niej odeszło, rozczarowanych także jej sposobem rządzenia.
Kilka lat temu członek PO, prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak wziął udział w Marszu Równości, poparł także inicjatywę „Świecka szkoła”, opublikował raport na temat relacji finansowych miasta i Kościoła, które chciał unormować, uczestniczył w demonstracjach solidarności z uchodźcami, gdzie podkreślał konieczność przyjęcia każdego bez względu na wyznanie. Jaka była reakcja PO? W Marszu nie wzięli udziału członkowie PO. Poznański poseł PO Jacek Tomczak (poprzednio poseł PiS, który jeszcze kilka lat temu napisał o pierwszym poznańskim Marszu Równości: „Może chodzić o promowanie również takich skłonności jak pedofilia, zoofilia czy nekrofilia”) ostro skrytykował Jaśkowiaka. A szef klubu radnych PO napisał: Przeraża mnie, że głupie działania mogą odstraszyć od nas konserwatywny elektorat. Ostatnie sondaże jasno pokazują, że skręt na lewo nic nam nie da, a możemy stracić wiernych wyborców konserwatywno-liberalnych.
Prezydent Jaśkowiak zdobył wiele głosów wyborców i wygrał bez pomocy władz PO. Sądzi pan, że PO stać na postawienie na takich kandydatów w wyborach? Czy raczej na takich jak pan Tomczak?
Platforma jest fatalna i nie zamierza się zmienić. Już pisałem, że PO przegrała nie dlatego, że partia Razem odebrała trochę głosów SLD; przegrała, bo zniechęciła do siebie wielu wyborców. I nie widać, żeby zdobyła nowych.
Jakiś czas temu pytałem:
„Czy jest jeszcze ktoś, kto wierzy, że Platforma zajmie się problemami, które wielokrotnie obiecywała załatwić, kiedy rządziła, ale okazywało się, że wolność sumienia w tej partii jest tak duża, że nic się nie da zrobić?” [sumienie kazało wielu posłom PO głosować tak jak PiS]
Pamięta pan sprawę śmierci Barbary Blidy? W jakim to autorytarnym państwie możliwa jest taka afera? I w jakim to państwie, po przejęciu władzy, nowy rząd nic nie robi w tej sprawie? To rząd Platformy. Śledztwo, mimo krzyczących dowodów, niczego nie wykazuje. Premier Tusk blokuje postawienie Ziobry przed Trybunałem Stanu, a kiedy za rządów pani Kopacz wpływa ten wniosek to wielu posłów PO, na czele z panią premier, nie przychodzi na głosowanie i wniosek upada.
Oczywiście nie jedna Platforma jest marną partią. Jakiś czas temu pan Kosiniak-Kamysz rano w audycji skrytykował ustawę „Za życiem” (4000 zł dla kobiety, która urodzi niepełnosprawne dziecko). Powiedział: To najbardziej prymitywna realizacja obietnicy złożonej przez premier Szydło. Tego samego dnia Kosiniak-Kamysz wraz z całym klubem PSL głosował za przyjęciem tej ustawy. PSL, podobnie jak PO, panicznie boi się jakiejkolwiek krytyki Kościoła czy posądzenia o „skręt w lewo” jeśli poprze coś, czego Kościół nie pochwala. No i traci wyborców na rzecz PiS a nowych nie zyskuje.
Platforma, podobnie jak inne partie opozycyjne, traktuje PiS i Kościół jak w tej dziecięcej piosence: Stary niedźwiedź mocno śpi. My się go boimy, więc go nie zbudzimy. Jak się zbudzi to nas zje.
Szansę pokonania PiS widziałem w zmianie postawy partii opozycyjnych. Jest wielu wyborców, którzy zniechęcili się do takich partii jak PO albo takich, którzy nie widzą partii, na które mogliby zagłosować. Są do wzięcia. Pisałem:
Przeciwnicy PiS powinni myśleć (…) o zmianie myślenia wyborców, którzy nie są zorientowani i uświadomienie im pewnych spraw może zmienić ich nastawienie.
Piszę o tym już od dawna i skoro PO nie zrobiła kroku w tę stronę, to nie spodziewam się, że zrobi to sto dni przed wyborami. Można oczywiście, co pan sugeruje, czekać aż zmiany cywilizacyjne spowodują, że elektorat stanie się inny. Ale często z badań wynika, że już jest w dużej mierze inny, tylko sam nie wystąpi i nie będzie się domagał zmian w ustawodawstwie.
To do światłych polityków należy informowanie i kształtowanie poglądów wyborców, rzeczowe przekonywanie ich do swoich programów. Także do znanych osób popierających ich oraz do dziennikarzy. Cóż, zacytuję tylko jednego z luminarzy wspierających Platformę, byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego, prof. Zolla:
Konwencja o przemocy wobec kobiet jest zamachem na naszą cywilizację.
Krytykuje się ostatnio decyzję Trybunału Konstytucyjnego, który przyzwolił na odmowę wykonania usługi, jeśli usługodawca ma opory światopoglądowe. Niedawno @Magdalena przypomniała:
Tuż przed ostatnimi wyborami, 7 października 2015 roku, Trybunał Konstytucyjny w pełnym składzie, pod przewodnictwem ukochanego obecnie przez wszystkich profesora Rzeplińskiego uznał, że wolność sumienia lekarza odmawiającego wykonania świadczenia medycznego nie może być brukana obowiązkiem wskazania pacjentowi innego lekarza, który takie świadczenie wykona.
Jak pan sądzi – czy Platforma zmieniła poglądy w tej sprawie?
Teraz wielu, podobnie jak pan, pokłada nadzieję w takim wahnięciu nastrojów wyborców, które da PO lub koalicji o jeden chociaż procent więcej niż PiS-owi. Ale może się wahnąć inaczej. Bo zdecydują nie wyborcy przekonani jakimś porywającym programem PO ani nie ci, którzy zacisnęli zęby i głosowali „aby nie PiS”, ale ci, do których Platforma stale apeluje — podobni lub ci sami co wyborcy PiS. Moim zdaniem tylko poszukanie nowych wyborców może dać zwycięstwo. Ale nie na zasadzie „jak wygramy, to się pochylimy nad tymi sprawami które są wam bliskie” – to marnie brzmi, kiedy obiecują ci sami ludzie, którzy już wiele razy nie dotrzymali słowa „z powodu konfliktu sumienia”.
Kiedy pytałem w poprzedniej polemice, dlaczego pan nie próbuje wpłynąć na Platformę, żeby się zmieniła, a ze wszystkich sił agituje za głosowaniem na nią, a nie broń boże na kogoś innego, pan nie odpowiedział. Dla pana Platforma jest OK. Liczy się tylko, że ma najwięcej głosów na opozycji i jak by wszyscy ją poparli… Ale wyborcy tak nie rozumują.
Jasne, jeśli koalicja wygra, to może odwróci dewastację państwa i będziemy się cieszyć. Ale obawiam się, że przy takiej postawie, jaką dotychczas prezentuje, może przegrać. A na dłuższą metę nie chciałbym, żeby PO rządziła.

PIRS
