Zbigniew Szczypiński: Lektura uzupełniająca – zalecana9 min czytania

()

04.08.2019

Czytam świetny gorący tekst prof. Obirka: Kaczyński z Jędraszewskim podpalają Polskę. Tak, to prawda, robią to nie z głupoty, a z wyrachowania. Głupota byłaby okolicznością łagodząca, gdy przyjdzie czas osądu tego, co robi ta para. Nie jestem biegły w sprawach kościoła — to nie mój kościół; jak zresztą żaden inny. Mając w dyspozycji tekst Andrzeja C. Leszczyńskiego, niejednokrotnie piszącego kiedyś w „Studiu Opinii” i mając jego zgodę, proponuję – jako rozwinięcie rozważań prof. Obirka lekturę tekstu Leszczyńskiego: „Firma”. O tym samym, ale nie tak samo.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Andrzej C. Leszczyński: Firma

Prof. Maria Krzysztof Byrski (Apel do książąt Kościoła: Wyrzeknijcie się królestwa z tego świata) w poruszającym wezwaniu pokazał rzecz mało kogo już dziś zaskakującą — przeniewierstwa, jakich dopuszczał się i dopuszcza Kościół rzymsko-katolicki wobec słów i nauk swego Nauczyciela. Świadectwem tych odstępstwa jest przekreślające wymiar transcendentny pochłonięcie doczesnością. Myślę, że ważnym źródłem tego stanu rzeczy jest sposób pojmowania Kościoła. A także związane z tym spłaszczenie praktyk religijnych, zredukowanie ich do czysto rytualnych zachowań.

1. Mówiąc o Kościele, rzadko ma się na uwadze tak istotne teologicznie określenia, jak mistyczne ciało Chrystusa, depozyt wiary czy choćby wskazywaną w Ewangeliach wspólnotę wierzących (Lud Boży). Kościół to po prostu hierarchiczna instytucja z wszystkimi jej strukturalnymi obciążeniami. Joachim Wach w Socjologii religii pisze, że instytucja kościelna, posługując się dogmatem uzasadniającym jej własną konieczność, robi wszystko, by zniszczyć prawdziwe, indywidualne doświadczenie religijne. Na martwotę instytucjonalnych praktyk wskazywał wielokrotnie Jerzy Nowosielski, którego zdaniem samo pojęcie urzędu wiąże się z prawną trwałością i jest znakiem upadku świadomości kościelnej. Przed kilku laty ks. Mirosław Cholewa opisywał w nieistniejącym już „Przeglądzie Powszechnym” styl posługi sprawowanej przez kapłana, który utracił wiarę: „[…] prezbiter będzie ją pełnił jedynie formalnie, jako urzędnik kościelny, wyłącznie z przyziemnych i egoistycznych motywów, z chęci zdobycia dla siebie pieniędzy lub zyskania poklasku i uznania”. Jakiś czas temu czytałem o inicjatywie księdza Grzegorza Sowy z Gryfowa Śląskiego, który w zakrystii swej parafii instalował czytnik linii papilarnych, do którego przed mszą i po jej zakończeniu mają przykładać palce miejscowi gimnazjaliści. Arcybiskup gdański Sławoj Leszek Głódź przy pomocy podobnego biurokratycznego języka uzasadniał ewangelizacyjne indeksowanie uczniów: „Każdy uczeń – posiadacz Indeksu – będzie się nim legitymował wobec władz kościelnych w ramach czynności duszpasterskich, wymagających poświadczenia udziału w katechizacji szkolnej. Chodzi zwłaszcza o przygotowanie do przyjęcia sakramentów”. Oto szuka ktoś Boga, a znajduje zbrojnego w czytnik, pieczątkę i formularze władczego kontrolera zachowań. To Kościół, który stał się „sprawnie zarządzaną organizacją pozarządową” (Franciszek). Funkcjonariusz takiej organizacji skupiony jest na rutynowych czynnościach wykonywanych w „punkcie usługowym ślubno-chrzcielno-pogrzebowym”, jak ujmuje to Wacław Oszajca SJ. Prof. Karol Tarnowski, autor wielu książek z zakresu filozofii Boga, kreśli obraz polskiego Kościoła jako zajętej sobą urzędniczej korporacji skrywającej swe grzechy i występki. W tekście pt. Polski Kościół przyszłości („Znak” 2011, 2) mówił o tworze bizantyjskim, opartym na absolutyzmie biskupów, ignorującym ideę Ludu Bożego, za to nieustannie wtrącającym się do polityki. To Kościół dbający o materialny dostatek, bogaty, roszczeniowy ekonomicznie; instytucja tłumiąca ducha wolności na rzecz posłuszeństwa i represji.

Jej duszpasterski program, pisze Tarnowski, jest nudny w przekazie — obejmuje potępienia, nakazy i zakazy dotyczące przede wszystkim aborcji, antykoncepcji, in vitro. Dzisiejsze dyrektywy wskazują nowe zadania, wśród których najważniejsza jest walka z LGBT. Zachęcani do niej „żołnierze” w koszulkach z napisem Armia Boga krzyczeli w Białymstoku „Bóg, honor, ojczyzna” na zamianę z „wypierdalać, do gazu z pedałami”. Pewnie nie przyszło im do podgolonych głów, że osiemdziesiąt lat temu inni żołnierze także odwoływali się do Boga, mając za hasło „Gott mit uns”; i że komory gazowe stały się wkrótce narzędziem oczyszczania się z ludzi „gorszego sortu”. Jednym z pierwszych przyjętych przez Kościół dogmatycznych „zabezpieczeń”, potwierdzających jego nieusuwalny charakter, była wprowadzona przez Cypriana i Orygenesa (III w.) zasada extra Ecclesiam nulla salus (poza Kościołem nie ma zbawienia). Podobny charakter ma zasada ex opere operato (z czynu dokonanego). Formuła ta, mówiąca o obiektywnym statusie wypowiadanych w Kościele świętych słów (sakramentów), chce uniezależnić je od ludzkiej niedoskonałości. Przypomina to natchnienie poety-medium, o jakim pisał Zygmunt Krasiński („Przez ciebie płynie strumień piękności, ale ty nie jesteś pięknością”). Uniezależnienie dotyczy stanu moralnego człowieka — zarówno kapłana, jak i tego, kto przyjmuje sakrament. Trudno w związku z tym wyzbyć się wątpliwości, czy święte misterium dokonuje się także wtedy, gdy np. aktywny pedofil w sutannie udziela komunii innemu jakiemuś łajdakowi. Podobnymi obiekcjami kierowali się protestanci, znosząc sakramentalny „automatyzm” na rzecz zasady predestynacji. To, czego dowiadujemy się na temat stanu instytucji kościelnej i wielu jej funkcjonariuszy, skłania do odwrócenia tamtej zasady: intra Ecclesia nulla salus (nie ma zbawienia w Kościele). Swego czasu Marcin Król wyraził taką właśnie opinię o polskim Kościele, że jest w nim diabeł, nie Bóg. Coraz częściej spotyka się wypowiedzi osób, które omijają kościoły, by nie uchybić swej wierze. Aż dziw, że osoby wierzące nie skarżą o obrazę uczuć religijnych wysokich hierarchów. Sergo Paradżanow, ormiańsko-gruziński reżyser i malarz, jeden ze swoich listów wysłanych w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku z łagru zakończył słowami: „Kłaniam się wszystkim. A co, jeśli istnieje Bóg?”. Niejednemu kapłanowi, niejednemu hierarsze warto zadedykować te słowa.

2. O spłaszczeniu polskiej religijności pisał w Dzienniku w 1944 roku Józef Czapski: „[…] naród już sobie wybiera polskiego wygodnego, polskiego Boga, polskiego do granic narodowości”. Wcześniej Karol Ludwik Koniński mówił o „światopoglądzie jasełkowym” Polaków. Czesław Miłosz wytykał rodzimym katolikom ucieczkę od religijnej podmiotowości: „Zawiesza się swój sąd i śpiewa z innymi pieśni w kościele, przy czym główną ostoją jest zwątpienie we własną zdolność rozplątywania rzeczy tak zawiłych. To tylko ja mam trudności, tylko mój umysł jest pusty, ile razy próbuję cośkolwiek sobie z tego przedstawić. Inni, ci obok, na pewno takich trudności nie mają. Każdy z nich natomiast, choć tego nie przypuszczam, myśli to samo o mnie. I tak, z niewiary każdego, spiętrza się wiara zbiorowa”. Zdaniem Kingi Dunin Polacy są przeważnie poganami przywiązanymi do Kościoła jako instytucji obsługującej rozmaite rytuały („śluby, pogrzeby, specjalne święto dla dzieci, podczas którego dostają one komputery i rowery”). Przytaczam te opinie i myślę o dawnych żydowskich miasteczkach, o których pisał w wierszu Antoni Słonimski, gdzie szewc był poetą, zegarmistrz filozofem a fryzjer trubadurem. W pewnej anegdocie zbuntowana żydowska nastolatka stanęła przed swym nauczycielem i oznajmiła, że nie wierzy w Boga. Popatrzył kpiąco i powiedział: A kto ci każe w Boga wierzyć? Masz go słuchać! W tym bodaj leży istota judaizmu – że nie rzeczywistość wewnętrzna ma znaczenie, ale postępowanie według boskich zaleceń. Zwracał na to uwagę Izaak Bashevis Singer (w rozmowie z Richardem Burginem) mówiąc, że wielkość Biblii (Starego Testamentu) tkwi w tym, że nie mówi niczego o tym, co jakiś człowiek myślał i czuł, tylko o tym, co zrobił. W chrześcijaństwie też mówi się o posłuszeństwie Bogu i boskim przykazaniom. Nie ma to być jednak ślepe posłuszeństwo ani tym bardziej takie, którego treść określona jest przez autorytet urzędu. Ma być aktem wolnym („chcę”), odwołującym się do sumienia. „Co do was, to namaszczenie, które otrzymaliście od Niego, trwa w was i nie potrzebuje pouczenia od nikogo, ponieważ jego namaszczenie poucza was we wszystkim” (1 J 2, 27). Św. Tomasz z Akwinu podkreślał, że posłuszeństwo sumieniu jest posłuszeństwem Bogu, od którego pochodzi. Świadome niewykonanie nakazu sumienia to grzech, nawet jeśli nakazuje ono czynić coś złego („Sumienie błędne obowiązuje”). Do sfery wewnętrznej (intencjonalnej) przywiązuje chrześcijaństwo o wiele większą wagę niż do sfery behawioralnej (zachowania). Wierzyć (credere) to ze zbawczego punktu widzenia coś bardziej podstawowego, niż czynić (facere). Dobra wola albo zła wola o wszystkim przesądza. Nie chodzi o to, powtarzał Józef Tischner, żeby ludzie nie zabijali, ale o to, żeby nie chcieli zabijać. „Słyszeliście, że powiedziano przodkom: »Nie zabijaj!«; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi” (M 5,21). „Słyszeliście, że powiedziano: »Nie cudzołóż!«. A Ja wam powiadam: każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa” (M 5,27). Przytaczam niektóre tylko sformułowania mówiące o duchu Nowego Testamentu. Kościół, o jakim mówią Ewangelie, to Lud Boży („Wy natomiast macie namaszczenie od Świętego i wszyscy jesteście napełnieni wiedzą”, 1 J 2,20). Jego jedyną troską jest zbawienie dusz tych, którzy poprzez chrzest wpisani zostali w kapłaństwo powszechne. Kościół instytucjonalny to firma (firmus – silny, trwały). Troszczy się o doczesną władzę (libido dominandi, jak określał to Blaise Pascal). Nie zbawcza moc indywidualnych sumień go interesuje, lecz widoczne i dające się kontrolować zachowania.

Andrzej C. Leszczyński  Eseista, wykładowca akademicki, okazjonalnie nauczyciel licealny. Autor rozpraw i szkiców z zakresu filozofii człowieka, etyki, antropologii teatru. Wydał m.in. Ojciec człowieka. Szkice afiniczne, słowo/ obraz terytoria; Owoc tamtego grzechu, Wydawnictwo Myślnik; »Najgłębsze, spokojne morskie dno«. Próby antropologiczne, Wydawnictwo Naukowe Katedra.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

2 komentarze

  1. Obirek 28.10.2019
  2. Obirek 28.10.2019