Walter Chełstowski: Zrozumiałem3 min czytania

()

05.08.2019

Zrozumiałem.
Po przeczytaniu setek komentów prawicy pod moimi postami FB i TT.

Otóż oni — narodowcy, prawica, katoprawica, początkujący faszyści, zwolennicy PiS — naprawdę w to wierzą, co mówią i piszą.

Że jak będzie „Bóg, Honor, Ojczyzna”, „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę” oraz „Wypierdalać”, to oni będą żyli w kraju swoich marzeń.

Że Polacy to naród wybrany i przez setki lat atakowany przez wrogów.
Dzisiaj atakowany przez lewaków, LGBT, Unię Europejską i wszystkich innych.

I tylko ci wrogowie są przyczyną tego, że żaden z nich, prawaków, nie jest bogatym Niemcem, Amerykaninem z potężnym wojskiem i kasą, Angolem, który może z głupoty olać Unię, Norwegiem, który mądrze gromadzi pieniądze z ropy, Czechem, który ma gdzieś kościół, Holendrem, który legalnie pali trawkę — czy wreszcie gejem lub lesbijką, którzy mogą zawrzeć ślub w wielu krajach świata.

Marzą o tym, aby kupić sobie nowego Passata zamiast dwudziestoletniego BMW na łysych oponach, mieć paszport USA i o tym, że jak się gdziekolwiek upiją, to potęga państwa wyjmie ich z aresztu. Aby być Angolem, którego wszyscy na świecie tak czy inaczej szanują, Czechem z piwem i trawką legalną w ręku, holenderskim gejem/lesbijką, legalnie kochającym się z partnerem/partnerką — czy też po prostu normalną i radosną osobą.

Nie marzą o tym, aby być obywatelami państwa, które tworzy najróżniejsze wynalazki rozwijające ludzkość, wysyła ludzi na stację kosmiczną, albo państwa, które czuje odpowiedzialność za zmiany klimatyczne itd.

O tym nie myślą.
Bo to i wiele innych rzeczy jest miliardy lat świetlnych poza ich umysłami.

Trochę zresztą przesadziłem, mówiąc o „umysłach”…

No i tak siedzą i pierdzą w swoim sosie nakręcając się własnym nieszczęściem, że nie są tymi jak wyżej.
Obywatelami tych państw, których nienawidzą i zarazem uwielbiają je w skrytości i po cichu.

Nie pojmują i nie pojmą, że są głupkami, pilnowanymi od setek lat przez Kościół, aby przypadkiem nie zmądrzeli.

No i wybrali sobie władzę taką samą jak oni.
Tylko cwańszą, bo na ich grzbietach, na ich codziennych „kurwach”, na ich wygolonych karkach — ta władza urządza sobie luksusowe życie.

I są szczęśliwi.
Bo ta władza mówi im dosłownie, że są właśnie tymi „wybranymi” i pokazuje im tych wszystkich wyżej wymienionych (o byciu którymi marzą) jako przyczynę ich nieszczęść.

I żeby skrócić:

Dlatego w jakichkolwiek dyskusjach piszą i mówią właściwie jedno.

A tu muszę się ocenzurować, cytując ich wpisy, aby nie dostać bana.

Średnia treści komentów z ich strony to: „ty k…, ty ch…., lewacki peda…., zabijemy cię …, j… w d… komuchu”. I inne zbliżone. 
Niektórzy wznoszą się wyżej: „resortowe dziecko, Walter ty spermo czerwonego generała, robiłeś Jarocin za SBeckecką kasę”. Itd.
Tych to nawet dosyć lubię, bo widzę, że kombinują jak przyje… tak, aby zabolało.
Lubię takich, bo nie wiedzą jak bardzo bawią mnie ich nieudolne próby wykazania minimum inteligencji .

Ale są poważnym przeciwnikiem.
Mimo wszelkich ułomności umysłowych.

Bo ich jest straszliwie dużo.
W tym „narodzie wybranym”.

Na koniec:
Nie ma końca.

Albo oni, albo my.

P. S. O tych z tytułami naukowymi czy też o inteligentach „po stronie prawicy” nie mówię. 
O tysiącach wykształconych kolaborantów władzy też. 
My wiemy, na czym polega świadoma kolaboracja. 
A oni są sobą zachwyceni. 
Odbierają comiesięczną narastającą kasę, a często i medale. Mamy ich mnóstwo w Sejmie, Spółkach Skarbu Państwa, administracji państwowej, samorządach.
Mamy ich wszędzie .

Mamy ich w rodzinach, wśród bliskich i znajomych, wśród sąsiadów.

Niestety.

Walter Chełstowski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

One Response

  1. Arkadiusz Głuszek 28.10.2019