24.06.2020

Chyba jednak się czepiam. Ks. Paweł Rytel-Andrianik jest naprawdę uczciwym i rzetelnym rzecznikiem KEP, a nade wszystko dbającym o dobre imię reprezentowanej przez siebie instytucji. Broni polskich biskupów i zapewnia, że wszystko zostanie rzetelnie wyjaśnione, a po prostu „opisywana [przez media] sytuacja nigdy nie powinna się wydarzyć”.
Tym razem poszło o bpa Edwarda Janiaka, którego na początku czerwca pogotowie ratunkowe w stanie wskazującym na udar mózgu zabrało do szpitala. Na szczęście okazało się, że to tylko 3,44 promila alkoholu w organizmie. Więc po kilku godzinach pacjent na własne życzenie został wypisany ze szpitala.
Obawiam się, że takich „sytuacji, które nigdy nie powinny się wydarzyć” jest więcej i tylko dyskrecja polskich mediów sprawia, że ksiądz rzecznik nie musi codziennie zaklinać rzeczywistości i może oddawać się znacznie pobożniejszym zajęciom. Ot choćby zapewnieniom, o czym już pisałem, że Kościół katolicki nigdy nie mieszał się do polityki, a zwłaszcza do wyborów.
Ostatnio przyszedł mu w sukurs redaktor naczelny KAI Marcin Przeciszewski, który w obszernym artykule wywodzi, jak to Kościół nie angażuje się w politykę. Na kilka dni przed wyborami prezydenckim, znaczonymi jak wiadomo skrajną apolitycznością katolickiego kleru, tenże kler otrzymuje solidne wzmocnienie dla swojej politycznej wstrzemięźliwości. Czytam i przecieram oczy ze zdumienia.
Już tytuł „Kościół nie angażuje się w kampanie wyborcze, gdyż nie uprawia polityki” wprawił mnie w stupor graniczący z niedowierzaniem. Czy naprawdę redaktor Przeciszewski wierzy w to, co pisze — czy tylko przygotowuje swoich czytelników na możliwą przegraną pewnego dotąd kandydata kościelnego?
Ale może to jest oficjalne stanowisko polskiego episkopatu. W istocie tekst ma solidne umocowanie w dokumentach soborowych (zwłaszcza Konstytucja o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et Spes, w którą jak wiadomo dużo swoich intuicji włożył Karol Wojtyła). Ale nie tylko soborowe dokumenty potwierdzają tezę Przeciszewskiego. To sam rzecznik KEP jest wspomniany, liczne powszechnie znane wzmianki św. Jana Pawła II, a nawet abpa Stanisława Gądeckiego.
Teraz już wiem. Powiada wszak zdecydowanie Przeciszewski: „Kościół dystansuje się więc od bezpośredniego udziału w polityce, formułuje także kategoryczne »nie« dla uprawiania polityki przez duchownych”.
Naprawdę trzeba mieć dużo złej woli, by tym zapewnieniom nie dać wiary. Ze skruchą przyznaję, jest tej złej woli we mnie bardzo dużo.


Ależ oni mówią prawdę! To,co się tu uprawia, to nie jest żadna polityka.
Wszystko się zgadza tylko rzeczywistość wyglada inaczej
Ok, Kościół katolicki, polski i nie tylko, odcina się od „bezpośredniego” angażowania w politykę przez co rozumiem udział w partyjniactwie, kampaniach, udzielaniu osobistego wsparcia. To dobrze, nawet twardzi katoliccy komentatorzy w tej kwestii są zgodni ze zwolennikami świeckiego państwa, motywują to choćby troską o swój Kościół, że zaszkodziłoby mu to wizerunkowo i ograniczało, a przez zblatowanie z konkretną opcją polityczną groziłoby współudziałem w przewinach partii i zredukowaniem oddziaływania na całe społeczeństwo, zaprzeczyłoby przymiotowi „powszechny”. Jak widać nie trzeba tu ideologicznej motywacji, wystarczy pragmatyzm i myślenie w kategoriach interesu swojej instytucji w długim czasie.
Co jednak z „pośrednim” oddziaływaniem na politykę? Kościół katolicki jest instytucjonalną, centralnie planowaną, masową ugruntowaną historycznie religią o aspiracjach globalnej hegemonii (powszechność, obowiązek misyjny, asystencja Ducha Świętego, a więc Boża, cele eschatologiczne). Polityka to przecież sprawy publiczne, rzeczy wspólne, a Kościół katolicki rości sobie prawo do porządkowania każdej sfery życia, z najbardziej intymną, seksualną włącznie, gdyby temu zaprzeczył to złamałby historyczną ciągłość i zaprzeczył samemu sobie. Musi lobbować na rządzących w sposób pośredni, wywierając presje przez działania swoich świeckich aktywistów. Ciekawe co sądzi pan @obirek:disqus jako antropolog, znawca spraw kościelnych, komentator o słowach zawartych w znanej mu książce Joanny Podgórskiej, akurat książkę mam w rękach, ale nie mogę znaleźć stosownego cytatu, więc napiszę z pamięci: „Kościół w Polsce zorientował się, że bezpośrednia droga do sumień Polaków stała się zbyt długa, więc by ją skrócić skupił się na oddziaływaniu na prawodawstwo”. (Jak znajdę konkretny cytat, uzupełnię).