03.07.2021

Wypowiada się słowo ABORCJA i już nie trzeba nic robić, bo dyskusje kręcą się same.
Są dwa typy dyskutantów. Jeden to ktoś, kto myśli w kolorze czerwonym, czyli jak lewak. Drugi to ktoś, kto z biglem zaiwania po bredniach w duchu kościelnym.
Dwa te typy wypowiadają słówko ABORCJA i jednych trafia szlag, drugim zaś wyskakują na twarz uśmiechy oraz rozmodlone wejrzenia na modłę ukrzywdzonych sierotek; pierwsi dyszą nienawiścią do przeciwników, podczas gdy drudzy zieją na nich miłością. Pierwszym chodzi o zachowanie życia poczętego, drugim o ludzkie uczucia i sumienie.
Życie poczęte jest święte, powiadają nabożni. Nie uśmiercajmy, nie niszczmy płodów. Nawet martwych, nawet przed urodzeniem, gardłują.
Rywale, adwersarze, histeryczne figurynki, wściekłe na siebie nawzajem, wkurzone na porąbany świat, są za bądź przeciw; część za aborcją, część za używaniem rozumu. Lecz żadnemu z tokujących nie przyszło do głowy, że na ich oczach rozgrywa się dramat i że nie jest on akademickim sporem o dominację jajka nad kurą, że wkrótce zacznie dotyczyć ich bezpośrednio, bo ci, co teraz są młodzi i krzyczą o aborcji lub eutanazji, wkrótce będą w wieku nieprodukcyjnym i zostaną poddani przymusowej utylizacji.
2
Czy oszołom potrafi przyznać się do własnych urojeń? Moim zdaniem, nie potrafi, gdyż jest za bardzo zachwycony sobą. Swoim tokowaniem. Odporny na jakiekolwiek argumenty, przebywa w świecie „konsekwentnych niekonsekwencji”;kwestionowania wszystkiego, co jeszcze niezakwestionowane.
Dyskusja z nim jest stratą czasu, bo wcale nie zamierza ulec żadnym argumentom. Nie przemawia do niego rozsądek. Przeciwnie, jak to ma w zwyczaju, będzie udowadniał, jaki z niego ideał, fachowiec, geniusz, a przy okazji uprze się, by przyznać sobie rację i zacznie z werwą zwalczać każdą osobę, która go przerasta. Ponieważ na jej tle wypada bezpłciowo. Co go złości nad wyraz. A że zmuszanie ludzi, by tłumaczyli się ze swojej uczciwości, to jego ulubiona rozrywka, stara się postawić ich pod pręgierzem.
Tyle, że gdyby nie nagłośnienie, mało kto by o nim wiedział. Więc czy nie lepiej byłoby go zignorować? Czy ten, co umożliwił mu publiczny wykon niewybrednych dowcipasów nie jest aby jego wspólnikiem?
3
Bez uprzedzenia zwołano posiedzenie złożone z kustoszy reprezentujących wszystkie przedsiębiorstwa pedagogiczne jak uniwersytety, szkoły średnie, półśrednie i czarnkowe, składające się ze znakomitości oblatanych w zarządzaniu zepsutym powietrzem.
Po forsownych debatach uchwalono, że z gospodarczego punktu widzenia, młody człowiek powinien zrezygnować z uczęszczania do żłobka i natychmiast trafić do hodowlanej szkółki z dewocyjną edukacją. Tam spotka się z prawdziwym życiem i zostanie oświecony, na czym polega chrześcijańskie podejście do seksu i gdzie zdobędzie odrażające newsy na temat LGBT.
Postanowiono, że nieletni małolat rozpocznie naukę zaraz po zarośnięciu ciemiączka. Stwierdzono, że dzieciństwo jest stratą czasu, a zapisy do bud prowadzić się będzie bezpośrednio po wylęgu, jeszcze na sali porodowej, tuż przed odcięciem pępowiny, bo przeciętny zjadacz chleba został stworzony po to, by zapierdalać, a nie po to, by cieszyć się istnieniem i odczuwać z niego radość.
Uzgodniono, że od chwili notarialnego potwierdzenia ciąży, bachor przejdzie na własność państwa, a jego dotychczasowi rodzice pełnić będą zaszczytną funkcję MAGAZYNIERÓW SUBSTYTUTU.
Niemowlę pobierze wiedzę albo na błysk, albo na mat, bo nauczanie ma być odtąd wszechstronne dla nielicznych, a ograniczone dla niekatoli.
Jak zaznaczono, nie z każdego malucha musi być od razu cyrulik, literat lub inszy tuman. Dowiedziono bowiem, że inteligent jest niesłychanie trudny w obróbce: nie poddaje się wyginaniu i ciężej go przekabacić na robola; czytanie, bazgranie, to przesada. Liczbę piśmiennych należy poddać ograniczeniu, gdyż człowiekiem bezfakultetowym łatwej nawigować: koleś przeciążony wiedzą, poczyna umysłowo wierzgać i wydziela z siebie jakieś filozoficzne opary.
Jest więc realna groźba, że się zbuntuje i nie uznając żelaznego prawa rynku, nieopatrznie wypowie jakiś niesubordynowany pogląd, choćby, że reforma oświaty nadaje się na śmietnik. A na to nie ma zgody. Sytuacja wymaga radykalnych rozwiązań, a rozwiązania takie, to praca, praca i jeszcze raz praca!

Marek Jastrząb
Pisarz
Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”. Drukował także w wielu innych czasopismach swoje opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek. Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.
źródła obrazu
- jastrzab: BM
