14.12.2021

Rząd nie ustaje w walce z problemami, które sam wywołał. 9 grudnia Sejm przyjął ustawę o dodatkach osłonowych, które podobno mają łagodzić skutki wzrostu cen energii. Zgodnie z pierwotną wersją projektu gospodarstwo 1-osobowe otrzyma, dwa razy w roku, 400 zł, gospodarstwo 2-3 – osobowe 600 zł, 4-5 os. – 850 zł, 6+ os. – 1150 zł. Dotyczy to gospodarstw domowych nieprzekraczających „progu dochodowego”.
W ostatniej chwili pan poseł Krzysztof Tchórzewski zgłosił poprawkę, by zwiększyć dodatki dla opalających mieszkania węglem; im przysługuje odpowiednio: 500 zł, 750 zł, 1062 zł, 1437,5 zł. Pan Tchórzewski był niedawno Ministrem Energii, obecnie jest szefem Rady Doradców Politycznych przy Premierze RP; dlatego głosującym za jego poprawką nie wypadało spytać: o co mu chodzi.
Być może jako ekspert od energii węglowej pan minister, wie, że ceny węgla w przyszłym roku wzrosną szybciej od cen gazu. Pojawia się jednak inna kwestia. Środkami publicznymi, m.in. w ramach programu „Czyste powietrze” wspiera się wymianę pieców węglowych na mniej emisyjne gazowe lub oparte na OZE. Wymianę taką wymuszają także uchwały rad miast, powiatów i samorządu wojewódzkiego. W moim województwie śląskim od 1 stycznia 2022 r. zakazane będzie używanie przestarzałych „kopciuchów”. Z jednej więc strony program „Czyste powietrze”, promocje, wsparcie, zakazy i nakazy; z drugiej wyższa pomoc materialna dla posiadaczy „kopciuchów”… Może jest w tym jakaś logika, tylko nie wiem jaka.
Pojawia się także inne pytanie: po co wprowadzono ten dodatek osłonowy?
Istnieje od dawna inny mechanizm pomocowy, nazywany dodatkiem mieszkaniowym. Ubiegać się o niego może każda rodzina, jeśli dochód na osobę w gospodarstwie domowym nie przekroczył 40% średniej płacy (gospodarstwo 1 – osobowe), lub 30% (gospodarstwo wieloosobowe); w 2021 r. było to odpowiednio 2066,99 zł i 1550,24 zł. Jeżeli rodzina otrzymała dodatek mieszkaniowy, zyskiwała także prawo do wsparcia z tytułu ubóstwa energetycznego (zgodnie z ustawą z 26 lipca 2013 r. Prawo Energetyczne). Ministerstwo Klimatu ustaliło w 2021 r. dodatki z tego tytułu w wysokości 12,09 zł (gospodarstwo 1 – osobowe), 16,79 zł (2-4-osobowe), 20,15 zł (5+os.). Ta wysokość obowiązuje do kwietnia 2022 r.
O przyznaniu dodatków mieszkaniowych decyduje gmina i wypłaca je ze środków własnych. Ponieważ najczęściej występuje zależność między liczbą ubiegających się o wsparcie, a „pustym” budżetem samorządu; gminy robiły, co mogły, by ograniczać ten wydatek. Korzystały głównie ze wskazania w ustawie, pozwalającego odmówić wypłaty dodatku osobie, gdy wywiad środowiskowy potwierdził niewspółmiernie wysoki poziom materialny gospodarstwa domowego w stosunku do dochodów.
Innymi słowy „uwalano” posiadaczy telewizorów plazmowych, nowszych samochodów lub smartfonów. Progi dochodowe są „sztywne”, więc jeśli po zsumowaniu emerytury i innych dochodów, jakaś starsza, schorowana kobieta, otrzymywała zawrotną sumę 2067 zł miesięcznie, wydając ponad połowę tego dochodu na mieszkanie, światło, gaz, ogrzewanie; to traciła prawo do dodatków mieszkaniowego i energetycznego. Pytaniem otwartym jest przyszły rok: do jakiej wysokości podniesiony zostanie podniesiony „próg dochodowy” i czy do dochodów wliczane będą nowe dodatki osłonowe. Byłoby by nieprzyjemne gdyby dar rządu skutkował utratą daru gminy…
W polityce społecznej widać, jak ważne jest, kto daje, a na kogo można psioczyć. Rząd daje, samorząd odbiera; proste i wdzięczne, jest na czym budować przyszłość. Jeżeli podstawowym problemem społecznym jest: „kto rządzi naszym państwem”, to „tarcza antyinflacyjna” jest na ten problem odpowiedzią. Jeśli, prócz wspomnianego, zauważymy związek inflacji z rosnącą w Polsce biedą, to musimy szukać innych rozwiązań.
Być może rozwiązaniem byłaby decentralizacja pomocy społecznej, rezygnacja ministerstw z ustalania form, wysokości i „progów dochodowych” uprawniających do pomocy. Większość takich regulacji można ustalać na poziomie powiatów lub gmin, biorąc pod uwagę terytorialną specyfikę. Konieczne jest jednak, by oprócz odpowiedzialności przekazać samorządom odpowiednie środki.
Wróćmy jednak do „tarczy antyinflacyjnej” i dodatków osłonowych. Dla pana Tchórzewskiego pomoc antyinflacyjna wspierać ma węglowe „kopciuchy”, dla pani Moskwy, Ministra Klimatu, z pomocą programu „Czyste powietrze” pomagać trzeba PGNiG, PGE i Orlenowi. Nie będę odkrywczy, odwołam się do banalności: najlepsza dla klimatu i środowiska, najtańsza, a więc także odporna na inflacje, jest energia niezużyta. Im bardziej energooszczędne mamy domy i ich wyposażenie; im mniej energii zużywamy, by coś wyprodukować lub coś zrobić, tym mniej smogu w powietrzu, a więcej pieniędzy w portfelu. Banał, oczywiście; dlaczego więc niedostrzegany w polityce społecznej?
Może, zamiast wypłacać 16,79 zł „dodatku energetycznego” miesięcznie rodzinie i dorzucać dodatkowo 750 zł na węgiel do „kopciucha” – dopłacić jej z gminnych środków do zakupu „oszczędnych” żarówek, lodówki lub pralki. Jest niestety tak, że na oszczędzanie dziś pozwolić sobie mogą tylko bogaci. Wypadałoby to zmienić, ułatwić drogę od biedy do bogactwa dzięki oszczędzaniu, także tym w zużywaniu energii.
Co jest jednakże dla rządu lepsze ? Mieć do czynienia z bogatym, a więc niezależnym społeczeństwem; czy z biednymi klientami, których można kupić „dodatkiem osłonowym” ?
Odpowiedź znamy, zatem nędza z bidą w Polskie idą…
Jarosław Kapsa
