07.06.2022

Jeszcze do wielu nie dotarło, że Ukraina znalazła się w takiej samej sytuacji, jak Polska we wrześniu 1939 r. Też mieliśmy sojusze, a od guzikowych gwarancji wprost bulgotało. Trzeba uzmysłowić sobie, z czym mamy do czynienia. Powiedzieć bez ogródek: to nasza sprawa. Nie tylko Ukrainy, ale światowa. Chodzi o przezwyciężenie realnego zagrożenia: zwycięstwo resztek cywilizacji nad ekspansywnym barbarzyństwem.
Sytuacje na Ukrainie przebiegają w błyskawicznym tempie i to, co wczoraj miało sens, dzisiaj sensu tego już nie ma; Zachód wreszcie obudził się i przejrzał na oczy. Obawiam się jednak, że na krótko; Putin i jego dworzanie, przyparci do muru, zagnani do bezwyjściowego kąta, nie będą mieli innego sposobu na ratunek, niż zrobienie rozpaczliwego i nieobliczalnego kroku w przepaść.
Obawiam się, że po pierwszych miesiącach zainteresowania losem Ukrainy, nastąpi przesyt. Wojna przestanie być rozpatrywana w kategoriach całkowitego pokonania Rosji, a zacznie się o niej mówić w kategoriach rozejmu, kompromisu, dogadania się obu walczących stron.
Obawiam się, że dotychczasowa jednomyślność poparcia Zachodu przejdzie gigantycznie małą renowację. Zrazu zostanie zarysowana ostrożnie, z wolna i niewielkimi kroczkami. Na próbę, w celu wywąchania koniunktury. Naraz okaże się, że zwarty monolit europejskich państw jest wydmuszką: ma defekt w postaci złachanego poczucia więzi, a jego pieśń o demokracji, zarezerwowana jest dla wybranych.
Obawiam się, że w ich (nie moralnym, a ekonomicznym) interesie jest zakończenie wojny kosztem oddania niektórych terenów Ukrainy. Widać to choćby po ugodowej Francji. Lub po złodziejskich działaniach Turcji w trosce o ukraińskie zboże.

Marek Jastrząb
Pisarz
Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”. Drukował także w wielu innych czasopismach swoje opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek. Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.
źródła obrazu
- jastrzab: BM
