2014-06-16. Obiad zwykły, ale zarazem nieco inny niż zwykle. Może połączyć miłośników kuchni tradycyjnej, uważanej dziś przez wielu za polską (bez mięsa nie ma obiadu, a z mięs najbardziej poważana jest wieprzowina), z tymi, którzy lubią nowe smaki. Poczciwe kotlety wieprzowe połączyłam w nim z owocami. Wzięło się to z potrzeby zużytkowania jabłek, które okazały się trochę mniej doskonałe niż wyglądały. Po skrojeniu i obkrojeniu dodałam je do mięsa. A ponieważ jabłek miałam sporo, zużyłam je do oddzielnej jarzynki, łącząc ze śliwkami, które także ładniej wyglądały niż smakowały.
Aby podkręcić smak w ostatniej chwili kotlety zalałam… proszę przeczytać w przepisie, czym. Efekt – znakomity! Taki obiad można podać nawet w imieniny.

Kotlety wieprzowe z owocami i cydrem
- 4 kotlety wieprzowe (od szynki)
- majeranek
- 2 jabłka
- 3 małe cebulki
- 2 ząbki młodego czosnku
- olej słonecznikowy lub masło klarowane
- sól czerwona hawajska
- czarny pieprz z młynka
- mąka do obtoczenia kotletów
- cydr

Kotlety lekko roztłuc, posolić, natrzeć majerankiem, obtoczyć w mące. Olej lub masło rozgrzać, wrzucić kotlety i małe cebulki w całości. Obsmażyć mięso z obu stron, a cebulki z każdej strony.

Jabłka pokroić w półplasterki, posolić, popieprzyć, dodać do kotletów razem z czosnkiem drobno posiekanym. Dusić je tak, aby się nie rozpadły.

Kilka minut przed podaniem zalać cydrem, rozmieszać od spodu, jeszcze raz posypać majerankiem i pieprzem. Podawać gorące.

Do tych koletów podałam jarzynkę z owoców. Na odrobinie oleju zeszkliłam posiekaną cebulę, dodałam do niej jabłka pokrojone w półplasterki i połówki śliwek. Posoliłam je, popieprzyłam i posypałam majerankiem. Dusiły się razem. Gdybym miała świeży majeranek, posypałabym nim tę jarzynkę przed podaniem. Jest znakomita do każdej wieprzowiny: pieczeni, boczku, a nawet usmażonej czy grillowanej kiełbasy. Kto lubi, może dodać do niej czosnek oraz ostrą paprykę.
Mięso i owoce; nie każdy lubi to połączenie. Takiemu osobnikowi podajemy kotlety bez jabłek, a do nich stawiamy na stole sałatę. Pasuje zawsze i do wszystkiego. A co podać deser? Zapraszam na niego jutro.
Alina Kwapisz-Kulińska

Owoce dodawane do pieczenia miesa to nic nowego i nadzwyczajnego, tylko dlaczego nazywa je Pani jarzyna?
Najbardziej ucieszylo mnie ze „mozna nawet w imieniny”!
Pewnie ze owoce z mięsem to nic nie nowego. toteż nowinką ich nie nazywam. Opisywałam podobne potrawy wiele razy, cytując przy tym i kuchnię staropolską, i nowocześniejszą. A przy tym nie zawsze znajdują u nas amatorów.
Duszone owoce nazywam „jarzynką” przewrotnie, bo taką funkcję w obiedzie pełnią. „Nawet w imieniny” to także żart, choć nie całkiem. Kiedyś kotletów z wieprzowiny nie podawano podczas uroczystych obiadów. A obiad imieninowy ma zwykle charakter bardziej odświętny, chyba z tym się pani zgodzi?