2014-10-23.
…Jak wytłumaczyć zawiłości tożsamościowe: Żyd, polski Żyd, Polak wyznania mojżeszowego, Polak-Żyd, Żyd-Polak, osoba pochodzenia żydowskiego, pół-Żyd, etniczny Żyd… Sami Żydzi połapać się w tym nie mogą, a co dopiero zwiedzający.
(jan hartman – jadą żydzi jadą)…
profesorze, dobrze że pan to napisał, bo ludzie mający nawyk myślenia boją się już obchodzenia rocznic, przecinania wstęg i przypinania odznaczeń do klap najbardziej zasłużonych marynarek. z tekstu ukazującego ogrom niezałatwionych spraw wynika, że lęka się pan wykreowania kolejnego kiczu z gatunku „nieszczęśni żydzi, bohaterscy polacy”, bo mało co jest tak podatne na makijaż jak historia. też mam podobne obawy i w związku z tym zapytanie: czy potrafiłby pan zdefiniować termin „narodowość żydowska”?
problem ten nurtuje mnie od lat i wydaje mi się że nim, można będzie zabrać się za rozwikływanie historycznych zaszłości, należałoby zaprowadzić jakiś ład semantyczny wokół tego pojęcia.
próbowałem było temu zaradzić i uporządkować ewidencję ocalałych jednostek tak licznej niegdyś populacji żydowskiej – podobnie jak linneusz porządkował żywe organizmy, osobliwie ze świata roślinnego, opisane w jego głównej pracy „systema naturae„. ułożyłem zatem i rozpowszechniałem pokątnie dzieło „systematyka żydownictwa na ziemiach polskich”. rozprawka ta dzieli całą tę grupę ludnościową na cztery kategorie (w porywach nawet pięć):
żyd zwyczajny,
żyd nadzwyczajny,
zastępca żyda,
żyd honoris causa
moja klasyfikacja wprowadza ponadto najwyższe wyróżnienie „judaissimus rzeczypospolitej polskiej”. jak dotąd tytuł nie został jeszcze nadany, ponieważ kapituła nie zdołała wyłonić kandydata cieszącego się poparciem większości. gdybym w czasie pamiętnego exodusu po marcu ’68 mimo wszystko pozostał w polsce, to być może otrzymałbym ten tytuł przez zasiedzenie, ale jedną z przyczyn mej emigracji był lęk przed nadaniem mi wyróżnienia „żydowniczy polski ludowej”.
ta niemożność wprowadzenia w życie mojej klasyfikacji tym bardziej podkreśla znaczenie kategorii „żyd honoris causa”, bo dzięki jej istnieniu każdy człowiek może w dowolnej chwili zostać sklasyfikowany jako żyd, z czego antysemici nader często robią użytek.
rozumiał to jak mało kto zmarły ponad dwa lata temu znany karykaturzysta andrzej czeczot. zapytany kiedyś czy jest żydem, odpowiedział: jeszcze nie.
wypada tu jeszcze zwrócić uwagę na schizofreniczny charakter rodzimego antysemityzmu. jak słusznie zauważył niegdyś marek edelman, w polsce żyd nie jest wrogiem, wróg jest żydem. duża część domorosłych antysemitów nigdy nie widziała żywego żyda na oczy. antysemityzm jest gęsto przemieszany z zainteresowniem kulturą żydowską , o czym świadczy sukces dorocznego festiwalu w krakowie. antysemickim deklaracjom często towarzyszy podziw dla osiągnięć izraela
jeżeli, szanowny profesorze, mój (abstrahując od objętości) łagodny persyflaż dzieła szwedzkiego uczonego z XVIII stulecia wyda się panu nonsensowny, to proszę o zwrócenie uwagi na wciąż jeszcze używany termin „narodowość żydowska”- nie tylko nonsensowny, lecz wręcz kuriozalny.
określenie to jest najoczywistszym reliktem komunizmu. władze PRL, na wzór państwa które było dla nich niewysychającym źródłem inspiracji, wprowadziły rozróżnienie między obywatelstwem, a narodowością. liczne urzędowe formularze owego czasu domagały się odpowiedzi na następujące po sobie pytania: narodowość i obywatelstwo. w demokratycznie rządzonych krajach są to pojęcia identyczne. mój duński paszport zawiera informację : nationaliteten dansk, nationality danish, nationalité danoise – i tak właśnie być powinno,
jak mi wytłumaczył mój tutejszy walijski przyjaciel: anglikiem trzeba się urodzić, ale brytyjczykiem może zostać każdy, kto spełnia warunki, niezbędne do uzyskania obywatelstwa. po jego uzyskaniu, to kim się czujesz jest twoją prywatną sprawą, w oczach państwa jesteś osobą narodowości brytyjskiej. przytaczam tutaj te słowa już choćby ze względu na licznie zamieszkałych na wyspach polaków. mogą oni do woli pielęgnować swą polską tożsamość, ale jeżeli uzyskali obywatelstwo, to w dowolnym kontekście urzędowym są brytyjczykami.
w polsce wciąż jeszcze jesteśmy głęboko zanurzeni w przeszłości i spętani judeologią. już już rok temu pisałem tutaj, że nationality to obywatelstwo i wobec tego termin „narodowość żydowska” jest fikcją literacką. istnieje natomiast narodowość izraelska, obejmująca również arabów wyznania muzułmańskiego lub chrześcijańskiego. narodowość żydowska jest zatem takim samym nonsensem jak obywatelstwo żydowskie, z tą tylko różnicą, że absurd tego drugiego określenia jest widoczny natychmiast.
jedynie w polsce i być może w innych krajach posttotalitarnych można natknąć się na semantyczny nonsens jakim jest rozróżnienie pomiędzy narodowością a obywatelstwem. niezrozumienie tego absurdu jest tak silne, że lech kaczyński, prawnik bądź co bądź i nauczyciel akademicki, w czasie swej prezydentury powiedział z okazji jakiejś uroczystości upamiętniającej ratowanie żydów podczas okupacji, że należy mieć świadomość tego, iż ocalenie obywatela narodowości żydowskiej wymagało zaangażowania wielu ludzi…
nawet ludzie najlepszej woli, których nie posądzałbym nawet o cień antysemityzmu łatwo przełykają tę nonsensowność sytuacji i wciąż jeszcze o obywatelach państwa polskiego mówi się żydzi i polacy – zamiast żydzi i chrześcijanie, bo świadomość że polakiem może być żyd, muzułmanin, buddysta, wolnomyśliciel – ktokolwiek, nie może utorować sobie drogi. schizofreniczny charakter antysemityzmu implikuje również brak elementarnej logiki i konsekwencji w wyznawanych poglądach . osobnik deklarujący się jako antysemita powinien być zadowolony z tego, że w polsce jest tak niewielu żydów. ale wymarzona przez niego sytuacja najwyraźniej go uwiera, tropi więc wszędzie zakamuflowanych żydów.
liczni przyjaciele z kraju byli bardzo ciekawi mego oglądu polski, odkąd mogłem znów swobodnie przyjeżdżać, po tym jak bohatersko obalono komunę i po trzy czwarte litra gorzały na statystyczny łeb. zwierzyłem się więc zaprzyjaźnionej pani, że polska robi na mnie wrażenie kraju zamieszkiwanego przez 39 milionów ludzi, z których 60 do 70 milionów to żydzi…
wracając wszelako do określenia „narodowość żydowska” – pomijając wszystko inne, termin ten użyty w jakimkolwiek urzędowym kontekście byłby sprzeczny z konstytucją. wystarczy spojrzeć na preambułę. niemal na samym jej wstępie widnieją słowa, eliminujące wszelkie wątpliwości na ten temat:
my, naród polski – wszyscy obywatele rzeczypospolitej…
natan gurfinkiel


Znakomity tekst!
A co do rozróżnienia Żyda od innego obywatela przypomnę anegdotę z 1968 r.
W czasie nabożeństwa w synagodze, pewien Żyd, zajęty niewesołymi myślami, wyjął machinalnie papierosa i zapalił. Rabin, wstrząśnięty, przerwał nabożeństwo i zapytał: „Co ty, prowokację tu urządzasz?”. „Och, nie, rebe”, odpowiedział delikwent, „ja po prostu zapomniałem, że jestem Żydem”. „Ach, to chwała Bogu”, odetchnął z ulgą rabin, „o tym to ci ludzie zawsze przypomną!”.
@Pirs: musi to było w szabat. Chyba w jakiejś autobiograficznej publikacji Leopolda Infelda znalazłem wzmiankę o jego dziadku, ortodoksyjnym żydzie i namiętnym palaczu, który każdej soboty niecierpliwie oczekiwał zachodu słońca, aby wreszcie znowu sobie zapalić. Bo w szabat nie wolno. Może stąd ta złość ortodoksów w Jerozolimie, jak ktoś przy nich w szabat pali na ulicy? Kiedy oni są akurat na głodzie?
@A. Goryński
Myślę że w żadnej świątyni nie można palić papierosów, szczególnie w czasie nabożeństwa.
PIRS: synagoga oczywiście nie jest świątynią, mimo że odbywają się tam obrzędy. A swobody tam panujące zdumiałyby każdego innowiercę. Ale wieczór szabatowy ma swoje ograniczenia. Wolno np. rozmawiać o interesach, ale nie wolno przyklepać żadnej transakcji. Można kogoś spytać o numer telefonu, ale nie wolno go zapisać, tylko trzeba zapamiętać. Zawsze podziwiałem podzielność uwagi żydów, którzy swobodnie rozmawiali ze mną, a w odpowiednich momentach niezawodnie przyłączali się do szabatowych modłów. I całkowity zakaz rozniecania ognia. Więc rabin słusznie mógł mówić o prowokacji. Ameen!
Jako antysemita honoris causa zaczynam podejrzewać, że Nathan jest Żydem! Nawet jak nie jest to jest.
po co ci to wyróżnienie? zginąłbyś przecież w tłumie tych antysemitów honoris causa, bo zwykli antysemici, którzy wszędzie tropią żydów mają swe lustrzane odbicie – żydowskich opętańców (znam takich), którzy w każdym polskim chrześcijaninie widzą żydożercę…
No to ja znalazłem jeszcze jeden gatunek 🙂
Tytuł antysemity honoris causa zawdzięczam polskiemu tropicielowi antysemitów. To są dopiero okazy!
do Obu na górze ode mnie: żydzi mogą być tylko dyshonoris causa. Jak wróciłem w 1990-tym do Polski, stwierdziłem, że od 1968-go różni się ta sytuacja. Wtedy mieliśmy w Polsce bezrobotnych żydów i mianowanych docentów. Teraz pełno było bezrobotnych docentów i mianowanych żydów. W międzyczasie sytuacja się unormowała. Docenci zajęli się czym tam mogli, natomiast żydzi się zatomizowali. Stąd mamy teraz żydów jednowartościowych, dwuwartościowych , a nawet trójwartościowych. Ci mianowani należą, oczywiście, do bezwartościowych.
P.S. „judeologia” – prawie tak dobre jak dojczyzna. Dzięki.
cieszę się że doceniasz bedojczung tego terminu…
Idąc tą ścieżką spotkałem ze 20 lat temu sejmitów i nasistów. A filosemitów też można by ochrzcić elegancko judealistami.
Nie tak dawno temu spotkałem się ze sprawą, w której pewien człowiek ubiegał się o uznanie jego obywatelstwa ale sąd polski uznał podział na narodowość i obywatelstwo jako, że sprawa dotyczyła jeszcze okresu wypaczeń.
Wypaczeń? ciekaw jestem, ale nie mam kogo spytać, czy do dziś w naszej sąsiedniej Rosji jest w dowodach osobistych, a może tylko paszportach, ta „piąta rubryka”, co do niej wpisywano Jewriej – żeby było śmieszniej – po ojcu.
Na marginesie wywodu przypomnę kategorię Żyda polnego, stworzoną specjalnie dla Wojciecha Siemiona.
Kiedys na tym forum odbyla sie dyskusja o narodowosci slaskiej. Wszyscy sie zgodzili, ze jest i nalezy ja uznac.
No i co z tego? Nadal mamy (przynajmniej ja) takie zdanie. Jeśli nie można skasować pojęcia narodowości w ogóle (chwilowo, mam nadzieję), to chociaż pozwólmy ludziom być tymi, za których się uważają. Czy komuś to szkodzi?
ważny jest nie tylko dosłowny sens, lecz również podtekst terminu narodowość. w przypadku ślązaków zarzutem jest wypieranie się polskości, która jest powszechnie uznawana,
z żydami jest całkiem odwrotnie. intencją mówienia o nich, że są innej narodowości niż reszta mieszkańców kraju bierze się z negowania polskości. dlatego termin ten, użyty w jakimkolwiek urzędowym kontekście jest conajmniej niefortunny. państwu (polskiemu) nie wolno negować polskości wlasnych obywateli
To ja tak dla paddierżki razgawora.
Ze Ślązakami masz rację, natomiast co do państwa: narodowość jest kategorią etniczną, obywatelstwo przynależnością organizacyjną. Dlaczego ich nie rozróżniać? Fakt, że z góry wiadomo, iż precyzyjnie nie da się określić niczyjej narodowości, ale dlaczego mieszać dwie różne sprawy?
narodowość jest kategorią etniczną tylko dla tych, którzy się z nią identyfikują, do czego winni mieć ustawowo zawarowane prawo.
państwo ma obowiązek uznawania identyczności obywatelstwa z narodowośią odpowiadającą jego nazwie.
jeszcze małe uzupelnienie…
wyspa reunion na oceanie indyjskim nie jest kolonią, lecz zamorskim departamentem francji. gdyby narodowość była kategorią etniczną, jego ciemnoskórzy przeważnie mieszkańcy nie mogliby być uznawani za francuzów, a są, ponieważ już z racji urodzenia mają obywatelstwo francuskie.
@natan gurfinkiel, przykład z wyspą… Oni nie są Francuzami, ale obywatelami francuskimi. Nie rozumiem dlaczego chcesz (chcecie) negować pojęcie etniczności, które daje się o wiele łatwiej udowodnić, niż przynależność do jakiejkolwiek organizacji – Związku Pszczelarzy, Danii, Algerii, czy Towarzystwa Śpiewaczego „Lutnia”. To tak jakbyś chciał zanegować, że ktoś jest mężczyzną, bo jest rudy. Zupełnie inna kategoria.
Co do pierwszego wpisu – pierwsze zdanie ok, ale drugie? Już kiedyś próbowano „narodowości radzieckiej” i jakoś się nie uchowała. Jak każda sztuczna konstrukcja społeczna.
natan gurfinkiel↗
No to mi pan postawil swiat na glowie. Dla mnie zrodlem konfliktu polsko- zydowskiego, bylo ze to Zydzi nie chca byc Polakami. Polowe naszej kulturu narodowej stworzyli zydzi. Nigdy nie interesowalo mnie, i nie bylo to tematem szerokich dociekan, jakiego wyznania byl ten czy tamten aktor. Cale zycie Gustaw Cholubek, byl dla nas wybitnym polskim aktorem, gdy nagle on sam ktoregos dnia stwierdzil, ze od dzis jest Choloubek. To znaczy ze co, on nie zostalby tym wielkim aktorem gdyby nie zmienil nazwiska. Bzdura. Kolejny ktory odkryl siebie Krzysztof Kowalewski, nie jest juz Polakiem, jest Zydem. Kalina Jedrusik najpiekniejsza polska aktorka, bo jak to mowiono, tak piekna moze byc tylko zydowka. Nawet w chwili smierci sie roznimy, jak to pieknie ujela pani Engielkin Boni.
@W.Bujak: z tym Holoubkiem nic nie rozumiem. To przecież trzeskie nazwisko, i on rzeczywiście wyglądał jak trzech. Się różnimy? Ja nie widzę żadnej różnicy, ale faktycznie część ziomali ma w mózgu jakieś robale, co każą im wszędzie tropić odmienność, albo siadać po pijaku za kierownicą samochodu. Albo brać na starość ślub kościelny, lub robić konwersję na judaizm. Przyczyny zagnieżdżenia pasożytów w mózgu są rozliczne, więc nie będę ich omawiał.
@A. Goryński , a kto tu pisał o Holoubku? Bo nie zauważyłem 🙂
Wiesz, tu nie chodzi o „tropicieli” bo oni są rzeczywiście osobliwością przyrody, ale o kategorie naukowe. A etniczność nią jest. No chyba, że już nie, a ja przegapiłem. Obywatelstwo jest tylko kategorią administracyjną.