wydarzenie, o którym przypomina ta rocznica było zbyt ważne, by można było oddawać pamięć o nim w ręce nienawistników. rok po roku obserwowałem wybuchy bezmyślnej nienawiści pod domem jaruzelskiego. stadko młodych krzykaczy, urodzonych po upadku komunizmu, urządzało rok po roku pod domem jaruzelskiego seanse w stylu orwellowskich „trzech minut nienawiści”. tak byłoby również w tym roku, gdyby nie to, że generał perfidnie wyzionął ducha. strażnicy świętego ognia musieli dziś przenieść się pod zastępczy adres, urządzając swój seans pod domem kiszczaka. ale trudno ukryć, że jest to rozwiązanie zastępcze. jaruzelski był symbolem wszystkiego, czego nienawidziliśmy z takim uwielbieniem dla szlachetnego odruchu nienawiści. kiszczak nie jest symbolem, ani nawet wice symbolem. był tylko posłusznym wykonawcą woli jaruzelskiego – demona wszelkiego zła…
w przestrzeni publicznej raz po raz rozlegają się głosy, że demokratyczne państwo polskie wcale nie jest tym, za co chce uchodzić i w rzeczywistości jest kontynuacją komunizmu z demokratyczną fasadą. nic zatem dziwnego, że zdrowe patriotyczne siły demonstrują w tym dniu przeciwko fałszowaniu wyborów…
gdyby wszystkie te zaklęcia z seansów nienawiści były prawdą, manifestacja byłaby możliwa tylko na więziennym spacerniku, a jedynym miejscem zohydzania demokratycznego państwa musiałaby być sala sądowa – jak to drzewiej bywało…
wiele lat temu oglądałem w duńskiej telewizji scenę pojednania dwóch protagonistów greckiej wojny domowej. dowódca armii królewskiej generał tsakalotos zaprosił głównodowodzącego komunistycznej partyzantki, gen markosa wafiadisa do swego domu. obydwaj starsi panowie podali sobie ręce, mówiąc, że już nigdy w grecji brat nie podniesie ręki na brata….
po tylu latach od wprowadzenia stanu wojennego, czas już byłby na jakąś refleksję, zamiast ciągłych pokrzykiwań o rozliczaniu i karaniu. marzy mi się, że rocznica narodowej tragedii stanie się dniem pojednania, chwilą zadumy nad tym co się wówczas stało i jak sprawić by nigdy już w polsce brat nie użył broni przeciwko bratu…
natan gurfinkiel


Sprawa badan generala Kiszczaka jest bardzo znamienna, to wyjatkowe wydarzenie, ktorego znaczenie wszystkim umyka. Cos sie stalo!
Piękne marzenie. Ale póki co mamy kontynuację epoki mózgu łupanego. Raz sierpem, raz młotem. Z paszczą rozdziawioną na ful i czółkiem nie skażonym żadną myślą. Najciekawsze jest jednak tutaj to zjawisko swoistej mimikry operatorów do manipulowanej przez nich bazy. Bo przecież sami nie są ani w połowie tak głupi, jak głoszą. Gdyby udało nam się jakoś przekłuć ten bąbel kłamstwa i obnażyć mistyfikację?
I publika zbudziłaby się z ręką w nocniku i patykiem w zadku. Ta świadomość bycia kukiełką pewnie by wielu mocno zdenerwowała. Ale to też marzenie.
„obydwaj starsi panowie podali sobie ręce, mówiąc, że już nigdy w grecji brat nie podniesie ręki na brata….”
.
O ile pamiętam, to podobna sytuacja miała miejsce z udziałem Wałęsy i Jaruzelskiego. Może nie było to w studiu telewizyjnym, ale Wałęsa powiedział że nie żywi żalu do Jaruzelskiego o stan wojenny.
Hungwejbini sobie z tym łatwo poradzili, bo Wałęsa już dawno był dla nich zdrajcą, a to wydarzenie tylko wzmocniło ich przekonania.
A. Goryński
„Gdyby udało nam się jakoś przekłuć ten bąbel kłamstwa i obnażyć mistyfikację?”
Przeciez to takie proste. Zebrac wszystkie watpliwosci, zarzuty i je wyjasnic. PSL wysoko wygrywalo w okregach, gdzie procent glosow niewaznych byl bardzo wysoki. We wszystkich okregach gdzie wygralo PIS procent glosow niewaznych byl niski. Tego nie da sie wytlumaczyc statystycznie. 2 700 000 niewaznych glosow!
Bujak? Czy Filip (z konopii)…