PIRS: Telewizja pokazała (109)8 min czytania

()

telewizja2015-01-22.

Próbowałem zrozumieć, co różni tak bardzo szyitów i sunnitów. Ich drogi rozeszły się tuż po śmierci Mahometa, a z tego co można wyczytać, poszło o władzę nad wyznawcami islamu. O cóż innego może chodzić wyznawcom religii, którzy mają do wierzenia prawdy zawarte w jednej księdze, której treści nie negują? Z czasem nikt już nie zastanawia się nad początkami waśni i tylko widzi wroga w kimś, kto jest poza jego nurtem.

Pokazano powtórnie film o krwawej wojnie między szyitami i sunnitami, która trwa już setki lat i pociągnęła za sobą wiele ofiar. Bojownik sunnicki z Wolnej Armii Syrii mówi do kamery (robiąc jednocześnie herbatę kolegom odpoczywającym po walce): – Szyitów trzeba zabić, gdziekolwiek by się znajdowali, choćby czepiali się murów Mekki. Jaki jest powód aż takiej nienawiści?

Dotychczas takie wypowiedzi przyjmowano na Zachodzie z dystansem; no cóż, niech się wyrzynają, a nam dadzą spokój. Ale jeśli ten bojownik nagle poczuje się urażony jakimś rysunkiem w zachodniej gazecie czy wypowiedzią któregoś z zachodnich polityków?

Wydaje się, że Zachód przeszedł tę drogę wiele wieków temu. Były już wojny między katolikami i protestantami (no i Inkwizycja), między światem chrześcijaństwa i islamu (wyprawy krzyżowe). To były spory o to czy jedyny Bóg jest lepszy w wersji katolickiej, protestanckiej czy muzułmańskiej. Czy może zabijano dlatego żeby pokazać która strona lepiej zrozumiała nakazy miłości bliźniego i wybaczania?

Ciekawe czy USA, wysyłając ostatnio 500 żołnierzy na pomoc opozycjonistom walczącym z armią syryjską, dokonują subtelnych rozróżnień między muzułmańskimi ugrupowaniami, które wspierają, i czy zastanawiają się jak będzie wyglądała Syria po ich ewentualnym zwycięstwie?

* * *

W niemieckich obozach koncentracyjnych określenie „muzułmanin” oznaczało więźnia bliskiego śmierci. Taki więzień był bardzo osłabiony, bez woli życia, dogorywał. Autor książki „Byłem muzułmaninem” (jeśli dobrze pamiętam; nie mogłem jej odnaleźć) został w ostatniej chwili uratowany przed śmiercią gdyż wyzwolono obóz, w którym przebywał. Wraz z grupą innych wynędzniałych i chorych więźniów został wysłany do Szwecji, gdzie zajęto się nimi troskliwie i doprowadzono do formy. Jedna z pań opiekunek, która ich przyjmowała a potem bardzo ofiarnie się nimi opiekowała, któregoś dnia zapytała: – Ale przy pryczach w obozie mieliście oczywiście lampki nocne? Zdziwionemu autorowi wyjaśniła: – No przecież kiedy chcieliście wieczorem poczytać gazety to lampki były konieczne.

Jesteśmy przyzwyczajeni do pewnych warunków i zwykle automatycznie traktujemy sytuacje w innych krajach, ludzi, ich sposób rozumowania i reagowania, jako podobne do naszych. Moi znajomi z zagranicy, którzy odwiedzali Polskę 30 lat temu, dziwili się, dlaczego mamy kłopoty z żywnością (kartki), dlaczego się nie buntujemy i nie zmieniamy rzeczy które im się wydawały niedorzeczne i proste do zmiany. Natan Gurfinkel opisuje rozumowanie Duńczyków zaczadzonych pokrętnym rozumieniem lewicowości, którzy nie byli w stanie wyobrazić sobie żadnych mankamentów „realnego socjalizmu” i widzieli go jako ustrój podobny do ich ustroju, tylko pozbawiony jego wad.

Podobnie patrzymy na kraje poza Unią Europejską, oczekujemy od ludzi tam mieszkających zrozumienia dla naszych obyczajów, rozumowania i budujemy scenariusze działań, jakich się po nich spodziewamy. Co mają powiedzieć mieszkańcy Sudanu, którym za porzucenie islamu grozi kara śmierci (niedawno pewnej chrześcijance, oskarżonej o takie przestępstwo, z trudem udało się uciec)? Kto w Afganistanie miał się cieszyć z wprowadzanej na siłę demokracji, skoro od bardzo dawna rządzą tam szefowie klanów, podejmując decyzje za wszystkich członków i nikt nie słyszał o innych formach rządów?

Także w krajach „środkowoeuropejskich”, przyjętych nie tak dawno do Unii, niewiele się zmieniło z chwilą wstąpienia; mentalność i obyczaje pozostały te same, mimo że z dnia na dzień staliśmy się Europejczykami.

W książce „Ludzie, wojna i medycyna” dr Majewski opisuje jak w czasie wojny stacjonowali w Szkocji. Obawiano się inwazji hitlerowców. Miejscowi Szkoci podchodzili do tego spokojnie. Autor relacjonuje jedną z rozmów z tubylcem: – Jakby Niemcy nawet nas najechali to nie utrzymaliby się tu długo. – Dlaczego? – Bo byśmy im niczego nie sprzedawali i musieliby się wynieść.

Fajnie jest poczytać czy posłuchać rozważań komentatorów o tym jak to koledzy Putina i miliarderzy wkrótce zrobią pucz, bo im Putin przeszkadza w robieniu interesów; jak Amerykanie uczą Rosjan moresu, bo są oburzeni napaścią na suwerenny kraj; kogo i jak należy ukarać na Bliskim Wschodzie, kto tam jest dobry i należy go wesprzeć, a kto zły i należy go zniszczyć; co powinniśmy zrobić na Ukrainie itd., itp. Brak tylko rad dla Nigeryjczyków, gdzie muzułmanie z Boko Haram zabili ostatnio 2000 osób, wykorzystali do ataków 10-letnie dziewczynki-samobójczynie i zniszczyli kolejne miasto. Ale to przecież bogaty kraj i leży tak jakoś z boku – powinni się za to sami wziąć i coś z tym zrobić, prawda?

* * *

Dawno temu bodaj Przekrój rzucił hasło: „Uczyć się choćby od diabła”. W ramach tej akcji publikowano ciekawe rozwiązania przyjęte na Zachodzie, które mogłyby przynieść korzyści po wprowadzeniu ich u nas. Również dziś stosowane są na świecie rozwiązania, które warto by zaadaptować do naszych warunków.

Weźmy wybory prezydenckie. Ze Stanów Zjednoczonych zapożyczyłbym prawybory (jeśli udałoby się uniknąć horrendalnych sum jakie tam na to idą). U nas to większość partii politycznych, a głównie ich ścisłe kierownictwo, wyznacza kandydata. Czy nie lepiej by było gdyby kandydaci sami się zgłaszali, a w czasie debat można by poznać ich poglądy i zamiary? Na razie mieliśmy jedne pseudo prawybory, gdy o kandydaturę z ramienia PO w poprzedniej kadencji starali się panowie Komorowski i Sikorski.

Teraz dużo się mówiło o wspólnym kandydacie lewicy. Gdyby zgłosiło się ich kilku, gdyby ze sobą rywalizowali, przedstawili programy, które poddano by analizie i krytyce, to ten, kto zyskałby największe poparcie, miałby automatycznie głosy większości zwolenników lewicy, a może nie tylko ich. Teraz zjawia się kandydatka czy kandydat i rzuca jakieś hasła do których nie wiadomo jak się odnieść i czy wyrażają poglądy i dążenia szeroko rozumianej lewicy. Konkurenci mogliby zmusić się wzajemnie do sprecyzowania poglądów i planów.

Z innych krajów ściągnąłbym pomysł specjalnego bezstronnego urzędnika w parlamencie, który analizuje każdą ustawę pod kątem jej stosowalności i niesprzeczności z innymi i robi to także przez rok po wprowadzeniu tej ustawy, wyłapując wszelkie ewentualne mankamenty. Po roku dokonuje się niezbędnych korekt. Teraz czasem mamy do czynienia z ustawami, których wady znane są już w momencie wprowadzania. Taki urzędnik miałby prawo zastopować wadliwą ustawę.

Jest wiele mankamentów w naszym prawie, które co jakiś czas są obnażane przez media, ale odkłada się je do czasu nowelizacji prawa, która niestety zwykle się oddala. Weźmy głośne przypadki komorników, którzy zajmowali konta ludzi niewinnych, ale posiadających identyczne nazwiska ze skazanymi, bo komornika nie obowiązuje sprawdzanie PESEL-u osoby wobec której wykonuje egzekucję. Ostatnio okazało się, że komornik bezkarnie zajął sprzęt osobie w ogóle obcej i od razu gdzieś sprzedał go za niższą cenę. Albo sprawa sprzed kilku lat, kiedy właściciele firmy nie zapłacili kolejnej raty kredytu i bank natychmiast przekazał sprawę komornikowi, który zniszczył firmę, sprzedając szybko za grosze ich dorobek. Może ogłosić konkurs na wykrycie przyczyn tego stanu rzeczy i sposób szybkiej naprawy?

Zwykle kończy się na apelach do prawników, lekarzy czy urzędników żeby byli uczciwi. Albo na akcjach typu komisja Przyjazne Państwo, której wiele pomysłów ugrzęzło w biurokratycznej niemocy.

* * *

Film „Ida”, dwukrotnie nominowany do Oscara, spotkał się z zarzutami, że jest to film antypolski. Fundacja Reduta Polskiego Imienia – Polska Liga przeciw Zniesławieniom domaga się aby w czołówce filmu umieścić informacje o polskiej historii, aby cudzoziemcy nie pomyśleli sobie że Polacy w czasie wojny mordowali Żydów.

Popieram tę inicjatywę i zachęcam do uzupełnienia w ten sposób także innych filmów. Weźmy „Faraona”. Uważam, że rolę kapłanów przedstawiono w nim zbyt jednostronnie, zapominając o ich wybitnym wkładzie w naukę i w ogóle w życie Egipcjan.

„Krzyżacy” są także niepełni. Trzeba zrównoważyć propagandową antyniemiecką wymowę filmu i uzupełnić go czołówką, gdzie przedstawi się dokonania cywilizacyjne Krzyżaków.

„Eroica” Munka ma wyraźne braki. Dużo się mówi o okrucieństwie Niemców, ani słowem nie wspominając o podłej roli Sowietów, którzy wbili nam 17 września 1939 r. nóż w plecy, a potem przez prawie 50 lat okupowali nasz kraj.

Sądzę, że należy dofinansować IPN, aby mógł rzetelnie uzupełnić braki naszej kinematografii.

PIRS

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

18 komentarzy

  1. Mr E 23.01.2015
  2. Jerzy Łukaszewski 23.01.2015
  3. wwwojtus 23.01.2015
    • PIRS 23.01.2015
  4. Marian. 23.01.2015
    • Marian. 23.01.2015
  5. W. Bujak 23.01.2015
    • Marian. 23.01.2015
  6. PIRS 23.01.2015
  7. PIRS 23.01.2015
    • Marian. 23.01.2015
      • Marian. 23.01.2015
  8. PIRS 23.01.2015
    • Marian. 23.01.2015
  9. W. Bujak 24.01.2015
  10. J.S. 24.01.2015
  11. narciarz2 25.01.2015
  12. W. Bujak 25.01.2015