Stanisław Obirek: Papieżyca4 min czytania

()

2015-01-25.

To był mój debiut w pisaniu tekstu do programu sztuki teatralnej. Najpierw kierownik artystyczny Teatru Ateneum umówił mnie z reżyserem sztuki, ten zaprosił mnie na spotkanie z wykonawczynią głównej roli. Skończyło się na tym, że napisałem tekst, który znalazł się w programie pod ciekawym, jak myślę tytułem „Chcę być papieżem”. By uniknąć nieporozumień (ja nigdy nie chciałem być papieżem!),  przywołam z tego tekstu kilka fragmentów, zachęcając do obejrzenia zupełnie niezwykłego spektaklu, a raczej magicznej wprost kreacji Teresy Budzisz-Krzyżanowskiej. Aktorka nie tylko wcieliła się w rolę tytułowej Papieżycy, ale przydała jej dramatyzmu, który przy pierwszej lekturze tekstu Esther Vilar może czytelnikowi umknąć. Osobiście byłem poruszony recytacją w ostatniej scenie łacińskiego wyznania wiary przez niewierzącą czy szukającą wiary Joannę II (takie imię przybrała dla uczczenie legendarnej poprzedniczki papieżycy Joanny).

Premiera odbyła się  w sobotę 24 stycznia. Sam jestem ciekaw jak długo spektakl się utrzyma w repertuarze. Sądzę, że powinien być obowiązujący dla kardynałów i – dlaczego nie? – samego papieża. Sam pamiętam czasy gdy różne grupy artystyczne z mniej ciekawym repertuarem przyjeżdżały do Watykanu by „zaprezentować się przed polskim papieżem”. A tu jak znalazł – futurystyczny scenariusz samego papiestwa.

Ostrzegam, to nie jest sztuka antyklerykalna ani antyreligijna. Wprost przeciwnie. Jest dramatem szukania wiary, Boga. Ciekawym odczytaniem postaci Jezusa. Krótko mówiąc, to wszystko, co polskiego katolika powinno zaciekawić. Ale też niekatolik może się z zainteresowaniem przysłuchać możliwym rozterkom kobiety, która została papieżycą.

Na początku „mego programu” (całość do nabycia w Teatrze Ateneum) przytoczyłem urokliwą, jak mi się wydaje anegdotę: „Znakomita żydowska badaczka Nowego Testamentu Amy-Jill Levine, autorka książki zatytułowanej Źle zrozumiany Żyd. Kościół i skandal żydowskiego Jezusa, swoją opowieść rozpoczyna od uroczej anegdoty. „Kiedy byłam dzieckiem moją ambicją było zostać papieżem”. Swoją decyzję podjęła po rozmowie z matką, która komentując pogrzeb Jana XXIII powiedziała, że był to papież dobry dla Żydów. Na nic się zdały wyjaśnienia rodziców, że nie jest Włoszką i papieżem być nie może. Dziecinne marzenia przerodziły się w pasję poznania wspólnych początków judaizmu rabinicznego i chrześcijaństwa. Dziś Amy-Jill Levine jest cenioną wykładowczynią, ale również aktywną uczestniczką wiele działań zbliżających wyznawców chrześcijaństwa i judaizmu w Stanach Zjednoczonych”.

A pod koniec podałem taką oto wykładnię tekstu: „W moim przekonaniu Amerykańska Papieżyca dotyka serca katolicyzmu. Wskazuje na kruchy i wątły w gruncie rzeczy fundament, na jakim jest oparty. Nieoczywistość i kulturowa przypadkowość władzy papieskiej zostaje odsłonięta z całą gwałtownością do jakiej tylko sztuka jest zdolna. A przecież czujemy, że tu nie chodzi o kwestionowanie religii czy wiary w Boga, ale o zachętę do przemyślenia na nowo tego wszystkiego, w co wierzymy i co uznaliśmy za oczywiste właśnie. Esther Vilar każe rozejrzeć się wokół i stwierdza, że przecież jeszcze wczoraj było nie do pomyślenia by kobieta została rabinką, kapłanką czy biskupką, a dzisiaj jest tak na całym świecie. Więc dlaczego nie może się to stać również w Kościele katolickim? Przecież teolodzy i teolożki coraz głośniej o tym dyskutują to dlaczego te dyskusje, jak w wielu innych wypadkach, nie może się przerodzić w decyzje. A skoro kobieta zostanie kapłanką, biskupką i kardynałką to dlaczego nie papieżycą?

Gdy to piszę – czuję jak bardzo polszczyzna buntuje się przeciwko tym żeńskim formom funkcji religijnych. Aż tak bardzo nasz język odwykł od traktowania kobiet jak równych i partnerskich uczestniczek debaty w przestrzenie publicznej. Tym pilniejsza jest potrzeba wprowadzenia tego dyskursu. By zmienić nasze przyzwyczajenia, wybić z błogiej drzemki, by wejść w wiek dojrzały. To wejście może być trudne, ale przecież dzięki temu przeżyjemy wspólnie to, co od prapoczątków było funkcją teatru – katharsis, oczyszczające doświadczenie, które pozwoli nam inaczej spojrzeć na świat wokół nas”.

Potencjalnych polemistów zachęcam do wybrania się do teatru i wyrobienia sobie własnego zdania. Po premierowym spektaklu reżyser Edward Wojtaszek powiedział, że dla niego to była prawdziwa przyjemność pracowania z tak wspaniała aktorką jak Teresa Budzisz Krzyżanowska. Aktorka podziękowała za „cierpliwe uczestniczenie w tych rekolekcjach”. Myślę, że to trafne określenie. Etymologia słowa „rekolekcje” wskazuje za skupienie, namysł. Ten spektakl jest właśnie czymś takim.

Stanisław Obirek

 

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

14 komentarzy

  1. Anna 25.01.2015
  2. Jerzy Łukaszewski 25.01.2015
    • Anna 25.01.2015
    • obirek 26.01.2015
    • A. Goryński 26.01.2015
  3. Magog 26.01.2015
  4. Jerzy Łukaszewski 26.01.2015
  5. Obirek 26.01.2015
  6. Jerzy Łukaszewski 26.01.2015
  7. Krzysztof Kalitko 26.01.2015
  8. E.Adamska 27.01.2015
  9. Jerzy Łukaszewski 28.01.2015
  10. NoKo 03.02.2015
  11. Jerzy Łukaszewski 05.02.2015