chciałbym cię uczulić na problem gryzienia psów przez ludzi, bo choć nie jest to nagminne zjawisko, może ono stać się powodem kataklizmu niewyobrażalnych rozmiarów.
zająłem się kiedyś tym zagadnieniem z czystej miłości do wspomnianych czworonogów, bo jak słusznie napisał fryderyk wielki, psy są podobne do ludzi, a nawet stanowią udoskonaloną odmianę gatunku homo sapiens, jako że wzięły od ludzi wszystkie dobre cechy, nie przejmując złych.
powaga sprawy nakazuje mi odstąpić od praktykowanej na codzień skromności i powołać się na opublikowane już kiedyś w tym miejscu własne przemyślenia:
żydowski chuligan z miasta bromberg w pommern jeszcze u progu lat trzydziestych pogryzł niemieckiego owczarka. można się o tym było dowiedzieć się z lektury „obserwatora ludowego”, a później, pomijając tylko geograficzną lokalizację występku, victor klemperer pisał o nim w swym znakomitym dziele „LTI”.
nieszczęsny sprawca nie mógł wiedzieć, że człowiek, który wkrótce miał stanąć na czele państwa niemieckiego był zapamiętałym miłośnikiem zwierząt i posiadaczem psa tej właśnie rasy. oburzony dogłębnie nikczemnością chuligana i dowiedziawszy się o jego nagannym pochodzeniu, po kilku latach najechał polskę, by odbić starą germańską prowincję i na zawsze uchronić niemieckie psy przed napaściami zdegenerowanych rasowo elementów. ten żydowski chuligan cudownym zrządzeniem losu przetrwał zagładę i ogłosił potem w izraelu swe pamiętniki.
– kochani moi współżydzi – pisał – serdecznie was przepraszam. wywoływanie WW2 nigdy nie było moim zamiarem, a gdybym tylko mógł przewidzieć na jakie narażę was cierpienia, prędzej ugryzłbym w łydkę swego rabina, niż tego nieszczęsnego niemieckiego owczarka…
choć z drugiej strony, drodzy moi, nie przesadzajmy z ekspiacją. wojny wybuchają przecież z byle powodu, a przeważnie nawet bez powodu, lub z przyczyn całkowicie wyimaginowanych. nie istnieje bowiem żadne prawo naturalne, które zapewniałoby narodom życie w pokoju. pokój jest co najwyżej możliwością, a w naszym zakątku świata wręcz niemożliwością. dlatego – upominał skruszony chuligan swych izraelskich rodaków – dziwię się bardzo tym, którzy, zdzierają sobie gardła w jego obronie. nie da się go wywalczyć, bo jak tylko zaczynamy walczyć o pokój, od razu robi się z tego wojna, a wówczas chłopcy mogą sobie wreszcie postrzelać, co zdaje się być ich atawistycznym, niespełnionym do końca marzeniem…
nieuzasadnione zajmowanie traktorów przez komornika jest wysoce naganne, ale w żadnym kraju nie udało się jeszcze stworzyć systemu prawnego, który eliminował by w stu procentach podobne przypadki. trzeba tylko zadbać o regulacje, zapewniające szybkie naprawienie szkód ofiarom błednych decyzji i dokładać starań, by nie stały się one regułą.
appendix:
gdzie są chłopcy z tajnych służb? dlaczego jeszcze nie zbadali czy putin nie ma przypadkiem psa i czy jakiś ukraiński chuligan nie pogryzł czarnego rosyjskiego teriera…
a jeżeli chłopcy-wywiadowcy dotychczas jeszcze nie zdołali tego zbadać, to co się za tym kryje i kto za tym stoi, hę?



„…co się za tym kryje i kto za tym stoi, hę? ”
Pies, Nathan. Pies.
*
Co do rolnika i ciągnika (z ciągnikiem, bez ciągnika, przez ciągnik, dla ciągnika * – niepotrzebne skreślić), to Ty masz rację, że to się zdarza. Sęk w tym (jest drzewo, się rżnie na deski, jest deska, jest sęk), że ciąg dalszy stwarza wrażenie, jakby nikomu na poprawieniu tego systemu nie zależało.
* Na wszelki wypadek sprawdziłbym czy sędzia nie ma psa.
Tu jest pies pogrzebany, Hier ist der Hund Begraben, Zdies’ sobaka zaryta. Oczywista, że światły Fryc miał rację, ale nie był pierwszy. O całe 400 lat wyprzedził go ród Scaligerów z Werony, tamtejszych kondotierów. Demonstrowali to przyjmując psie imiona: Mastino, Wielki Pies, Pan Pies itp.
https://www.google.pl/search?q=cangrande+della+scala&newwindow=1&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=YoPSVIqxHYLpUuuTgvAD&ved=0CDAQsAQ&biw=1024&bih=633
Pod linkiem jest właśnie Cangrande, najpiękniejszy pomnik konny wszechczasów. Nie umywa się do niego ten pozer Coleoni, ani nawet niezły całkiem zwolennik kotów, późniejszy o sto lat Gattamelata. Sylwetkę szpeci niestety właśnie ten psi atrybut (uskrzydlona psia głowa w kolczastej obroży), co musiała być bardzo ważna dla zamawiającego posąg. Ważny renesansowy artysta Donatello w życiu by się na to nie zgodził, ale tu jesteśmy w średniowieczu. A Cansignorio – jeszcze w połowie romański. Wtedy artyści musieli się słuchać.
*
A pies sędziego mógł być rzeczywiście pogryziony przez rolnika. Oni dostają wścieklizny jak te psiakrew dziki buchtują pola kartofli. Nas też biją w mordę (rolnicy, nie dziki), ale za każdym razem wąsik serdecznie przeprasza za utrudnienia, lecz to nie ich wina, bo oni mają „święte prawo” (cytat) do swoich pieniędzy, my natomiast nie, bo zniosła je ta nierozumna kobieta, ale oni ją nauczą. Prawdziwe chłopy. A ichni wąsik przedni jutro zakandyduje na prezy… tej imprezy pod (niezmywalną, niewątpliwie) nazwą – Niepospolita Polska.
Co do ew. psa Putina, to posiada on takowego. Wg doniesień prasowych nie omieszkał „poszczuć” nim kanclerz Merkel podczas jej wizyty na Kremlu…