W Muzeum Historii Żydów Polskich – jak wiadomo – odbywają się różne imprezy, w których warszawiacy masowo uczestniczą. Ja też. W ostatnią niedzielę, 15 lutego, zdarzyła mi się gratka wyjątkowa. Zobaczyłem i usłyszałem coś o czym nie miałem zielonego pojęcia.
Trwający ponad 20 lat wysiłek jednego człowieka sprawił, że obejrzeliśmy historię zatrzymaną w kadrze filmowym. To film profesora Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie Andrzeja Bieńkowskiego Muzyka żydowska w pamięci wiejskich muzykantów. Jak zastrzegał się Autor, to właściwie nie jest film, tylko dokument etnograficzny. W istocie tak było. Dlatego ważna po projekcji filmu okazała się debata.
Najpierw profesor Bieńkowski opowiedział o swoich badaniach terenowych z lat 80. XX w. i o uczniach żydowskich muzykantów na Mazowszu. Potem artysta Witek Broda dopełnił tę opowieść własnymi doświadczeniami z południa Polski, jak powiedział – z Galicji. One doprowadziły do płytowej rejestracji tej muzyki. Tak naprawdę chodziło o kulisy projektu MUZIKAIM, czyli o poszukiwaniach śladów muzyki żydowskiej właśnie w południowej Polsce.
Broda własne badania konfrontował z tomami zbiorów Oskara Kolberga. Jego zdaniem, wielki zbieracz zabytków muzycznych dawnej Rzeczpospolitej Wielu Narodów nie był wolny od niechęci wobec muzyki żydowskiej. W jego mniemaniu bowiem „psuła” ona czyste dźwięki etniczne. Ta ocena Kolberga wzbudziła sprzeciw innej uczestniczki panelu, profesor Bożeny Muszkalskiej z Katedry Muzykologii UAM i Katedra Muzykologii Uniwersytetu Wrocławskiego.
Ten moment debaty był dla mniej najbardziej fascynujący. Profesor Muszkalska stwierdziła, że kwestia wątków żydowskich w dziełach Oskara Kolberga zasługuje na nowe odczytanie. Jej zdaniem zarówno Żydzi jak i ich muzyka jest tam obecna wszędzie i nie było potrzeby o tym pisać, bo wszyscy o tym po prostu wiedzieli.
Profesor Muszkalska w 2013 roku opublikowała niezwykłą monografię „Po całej ziemi rozchodzi się ich dźwięk…” Muzyka w życiu religijnym Żydów aszkenazyjskich”. To dzieło unikalne nie tylko w skali Polski. Poza tym Pani |Profesor jest też autorką wielu haseł encyklopedycznych, poświęconych zresztą nie tylko muzyce żydowskiej. Jej twierdzenie budzi więc moje zaufanie.
Sięgnąłem do niezawodnej i dostępnej on line The YIVO Encyclopedia of Jews in Eastern Europe do hasła „Muzyka w myśli chasydzkiej”, które pozwala spojrzeć na problem muzyki żydowskiej z perspektywy chasydów właśnie – opowieść zupełnie fascynująca. Otóż Nachman z Bracławia (1772-1818) nie tylko akceptował wchłanianie przez muzykę żydowską elementów gojowskich, ale widział w tym drogę do uwalniania ukrytej w nich „iskier bożych”. A więc akulturacja jako droga do zbawienia. Ten dwustronny ruch został dramatycznie przerwany przez Zagładę. Ale może nadszedł czas, by znowu został uruchomiony?
Na spotkaniu w Muzeum Żydów Polskich na pytanie czy są zapisy muzyki żydowskiej odpowiedział młody człowiek informując zebranych i wzbudzając ogólne zainteresowanie, że w jego rodzinnych zbiorach zachowały się zapisy kilkuset takich pieśni i on gotów je ofiarować Muzeum… Reakcja panelistów świadczyła o tym, że i dla nich była to niespodzianka.
Stanisław Obirek



Artykuł potwierdza moją wiedze ale jeszcze bardziej intuicję, ze nawet nie zdajemy sobie sprawy jak silne i wielowątkowe w polskiej kulturze są akcentyi fragmenty żydowskie. I jak dzięki nim nasza kultura jest bogatsza, pełniejsza i bardziej uniwersalna. Nie może być inaczej bo ponad 600 lat obecności Żydów na ziemiach polskich musiało owocować wszechstronną obecnością także w życiu niematerialnym naszego narodu.
Dobrze że coś się dzieje i są ludzie którzy nie żałują życia na rekonstrukcję muzyki zwanej ludową. Na zbieranie informacji i przedstawianie historii tej zapomnianej (świadomie?) części kultury jaką jest ta muzyka. Całą młodość grałem po weselach na akordeonie, było co grać i dla kogo.
Wszystko graliśmy i polskie i żydowskie i czeskie i węgierskie, do tańca i do różańca.
Nie wiedziałem, że było takie spotkanie. Przyszedłbym.
Pani Profesor Muszalska ma rację, to wszystko jest ze sobą tak powiązane, że rozgraniczenie co jest czyje staje niemożliwe a nawet powiedziałbym, nieistotne. Oskarżanie Oskara Kolberga o niechęć do muzyki żydowskiej trąci mi nieuctwem.
To co Brodowie prezentują zasługuje na najwyższe pochwały a ta grana przez nich muzyka w jednej części Europy jest rumuńska, czeska, rosyjska a w innej hiszpańska, niemiecka, polska czy żydowska. A tę żydowskość słychać wszędzie na świecie a ten świat słyszany jest w muzyce żydowskiej która brała w miejscu zamieszkania to co dla muzykantów było najpiękniejsze.
Muzyka była i jest wspólnotą wszystkich nacji, wystarczy że gdzieś pojadą, posłuchają, schowają do serca i zabiorą ze sobą tam gdzie żyją. I ta muzyka już jest ich… własnością.
A tu „Tęgie chłopy” grają „Polkę Żydówkę”:
https://www.youtube.com/watch?v=6vNOhwGk7qU
Z uznaniem obserwuję młodych ludzi zafascynowanych muzyką ludową, a nie pudelkiem.pl lub myślą Romana Dmowskiego.
Polka jest tańcem…
http://pl.wikipedia.org/wiki/Polka
Jeszcze jeden dowód na wspólnotę muzyczną wszelkich nacji z terenów Europy i jej obrzeży.
@Magog, wszystko się zgadza. Ze 30 lat temu wyszła m.in. w Polsce płyta z muzyką żydowską z całego świata. Od Rosji, poprzez Polskę aż po Jemen. I bez trudu dało się odgadnąć, skąd pochodzi, tyle wątków etnicznych zawierała każda z melodii. A mimo to każda była żydowska.
P.S. Poszukuję żydowskiej wersji „Boże coś Polskę”, szczególnie zależy mi na tekście.
Poszukuję żydowskiej wersji „Boże coś Polskę”, szczególnie zależy mi na tekście.
……………………
popytam, może znajdę, to podeślę.
Być może w Jidysz istnieje.