a niech ten gurnatkofinkiel nie myśli, że pozjadał już wszystkie rozumy z tego tylko powodu, że mieszka w stolicy legolandu. nic tylko pisze ostatnio jak jeden wcześnie przerośnięty bliskowschodni chłopiec przewziął się na wszystek legoland (który go przyjął, nakarmił halal foodem i pozwolił SIȩ bawić się razem z tubylczymi dziećmi) i zaczął demolować klocki – osobliwie te, które wyobrażały żywe ludziki, podobne do tych z francji, co niesłuszne bazgrały kredkami.
brzydko się bawią w tym legolandzie, co nie? my polskie dzieci, skutecznie ochronione przed aborcją, inwitryzmem i straszliwym dżęderem, bawimy się dwa do trzech razy kulturalniej, bo do nikogo nie strzelamy. co najwyżej podkładamy komuś świnię i to nie w rzeczywistości, tylko na marionetkowym teatrum, co pięknie opisał kolegantoni.



Jak już pewnie wiesz, wczoraj dwu agentów piątej kolumny Putina w naszym kraju, przebranych za meneli podpaliło most Smoleński (dawniej Łazienkowski) w odwecie za te niesłuszne sankcje. Polska ochrona tego nieważnego obiektu nie mogła niestety pić na miejscu zdarzenia, ze względu na niską temperaturę otoczenia, więc pożywiali się na Saskiej, gdzie nie mogła się z nimi skontaktować, po pierwszej próbie podpalenia, straż pożarna. Znając specyfikę naszej gospodarności, zaradności itp. przypominałem sobie tylko pierwszy pożar mostu, kojarzony z wybuchem w rotundzie PKO i ówczesnymi koncepcjami zamachu. Więc śmiech. Nie jakiś homerycki, (asbestos gelos), co podobnie jak ten mostowy, był nie do ugaszenia. Taki polski, sytuacją zawstydzającą przydepnięty.
*
Ale takie zdarzenia budzą u różnych, różne skojarzenia, różne od moich, a niektóre…
Mój serdeczny kumpel od lat 50+, Andrzej Ociepko, zwany również Bossem, starszy ode mnie o 10+, Oświęcimiak-małolat, potem dwukrotnie więzień peerelki, przysłał mi mejla : Kiedy przyjdą podpalić most, most pod którym mieszkam, Polskę… (za W.B.)