Zawsze byłem zdania, że udział ludzi świeckich w życiu Kościoła katolickiego wpływa ożywczo na tę ociężałą nieco instytucję zdominowaną przez kler. Ostatnio jednak zaczynam zmieniać zdanie. Dzieje się to pod wpływem donosów, które zaczynają przypominać słusznie minione czasy stalinowskie, oparte w głównej mierze właśnie na donosach.
Tymczasem przeżywają one swój renesans właśnie w Kościele katolickim w Polsce. Jest jednak radykalna różnica między tym, co się działo z donosami w stalinowskiej dyktaturze (zresztą hitlerowskiej i innych było podobnie) a tymi napływającymi dzisiaj do władz kościelnych. Tamte były zazwyczaj od razu przekładane na więzienie. Tutaj donosiciele ogłaszają swoje rewelacje drogą internetową by jak najwięcej ludzi mogło się o nich dowiedzieć, i to możliwie szybko. Chcę napisać o dwóch, które tą właśnie drogą do mnie dotarły. Oba zresztą są ze sobą ściśle związane, dotyczą bowiem dwóch powszechnie szanowanych zakonników.
Ten pierwszy to jezuita Dariusz Kowalczyk, dziekan Wydziału Teologicznego na prestiżowym Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. Dugi to dominikanin o. Ludwik Wiśniewski, znany przede wszystkim w Polsce jako rzecznik otwartej debaty o Kościele i jego obecności w przestrzeni publicznej. Otóż o. Kowalczyk otrzymał list datowany 12.02 2015, w którym donosicielka (tak, to kobieta) pisze tak: „Odnosząc się do artykułu autorstwa Wielebnego Ojca w „Idziemy” z dn. 1 lutego 2015 nr 5(488) na stronie 9 pt. „Zmienić kościelny język” pragnę zauważyć, że Karl Rahner SJ nie może być sprawiedliwie zakwalifikowany jako „posoborowa” alternatywa dla św. Tomasza z Akwinu, gdyż jest gnostykiem, a zatem nie może być uznany za katolika. Jego wywody w IX tomie Theological Investigations przeczą prawdzie Wcielenia, zaś jak wiadomo nie od dziś, każdy duch, który przeczy, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest Antychrystem (por 1 J 4,1-2)”.
List oprócz adresata otrzymał również J.E. Abp Henryk Hoser, Ordynariusz Warszawsko-Praski.
Do listu dołączone jest liczące wiele stron (dokładnie 65) wyjaśnienie (to nic nowego, donosiciele mają dużo czasu). Jakby tego było mało, dołączona jest cz. II wyjaśnień (znacznie krótsza bo licząca zaledwie 13 stron). Materiał dowodowy jest wsparty autorytetem pani przedstawiającej się (też kobieta!) jako profesor jezuickiego uniwersytetu Georgetown. Pani profesor (pominę powszechnie znane czytelnikom donosów nazwisko) uprzejmie „donosi” do generała zakonu, że Karl Rahner jest heretykiem, owszem więcej nawet, „bezpośrednim spadkobiercą dziedzictw nazistów” (to zdanie rzeczonej pani profesor!). List jest datowany na 27.01. 2015.
Ta sama dama uprzejmie doniosła na o. Wiśniewskiego. Jak podaje Tygodnik Powszechny 4.03.2015: „Domaga się zadośćuczynienia za „szkody odniesione przez Kościół katolicki”. W uzasadnieniu pisze o artykule zakonnika, w którym „pochwala antykobiecą oraz antyludzką Konwencję przemocową wbrew prawu naturalnemu”, a także „występuje przeciwko wolności Kościoła katolickiego, lżąc Episkopat Polski”.
Zapytałem zaprzyjaźnionego wykładowcę z Georgetown, czy znane mu jest nazwisko rzeczonej pani – dołączając jej list do generała jezuitów. Odpowiedział, że nigdy o niej nie słyszał, no i dodał, że właściwie każdy, kto w takiej czy innej formie otarł się o jego uniwersytet może się przedstawiać jako jego były wykładowca. Dodam od siebie, że jak wiadomo w Polsce nic tak nie robi wrażenia, jak być profesorem amerykańsiej uczelni. Nie dziwię się więc, że i donosiciele się takimi chętnie mianują.
Stanisław Obirek



Nie „zaczynają przypominać”, drogi Staszku – profesorze. One w tzw. nowej Polsce pojawiły się natychmiast, takie samiutkie jak były w PRL oraz za okupacji. Opowiadano mi, jak pewna damulka w jednym z ważnych mediów dała się w okresie transformacji przyłapać na dzwonieniu do Kurii z donosem, że jej przełożeni nie dość energicznie wprowadzają w życie wskazówki (raczej: żądania, albo lepiej jeszcze – rozkazy) hierarchów. Przełożeni stracili posady, damulka zrobiła monstrualną karierę… Cóż, życie. Wredność jest albowiem ponadustrojowa i chyba wieczna…
Cóż można powiedzieć… Donosy to nic nowego. A ten na o. Wiśniewskiego jest kuriozalny w swej treści, aż trudno go komentować. W każdym razie ja nie czuję się pokrzywdzona wypowiedziami o. Wiśniewskiego, które rzekomo wymierzone są nie tylko w Episkopat, ale w cały Naród Polski (sic!).
Siedząc kiedyś nad historią prowincji jezuitów znalazłem notatki o donosach dotyczących osób świeckich. Były to jednak inne donosy, dotyczyły niemal wyłącznie spraw obyczajowych, a polegało na tym, że np. donoszono Ledóchowskiemu, iż „ojciec B. jeździ do domu zakonnego nad morzem tym samym pociągiem co pani A.” Okazało się przy tym, że Ledeóchowski łasy był na tego rodzaju „życzliwe” informacje. Każdy kontakt ze świeckimi był dokładnie referowany przez życzliwych współbraci.
No, ale tu pan profesor pokazuje „wyższą szkołę jazdy” – donosy teologiczne. Jak by nie patrzeć – poziom donosów nam się podnosi 🙂 Wspinamy się!
Donos ma jedną twarz, ale wiele rąk. A o. Wiśniewski to kolejny ksiądz, który podważa świętość hierarchów. Ciekawe czy i jemu zabronią wkrótce prawa do wykonywania zawodu..
Halina Bortnowska tak skomentowała ostatni list o. Ludwika do nuncjusza apostolskiego, w którym opisał on główne problemy polskiego KK :„Zasadniczo zgadzam się z treścią Listu – tak jak ją pojmuję, jednak jako osoba
długo już przebywająca na pograniczu Kościoła i świata, nie liczę na uchwytną skuteczność inicjatyw zmierzających do reformy Kościoła. Kościół jest dla mnie jak wielki las, w którym żyję, wybierając miejsca, gdzie da się żyć”. Zaś dla abp. Michalika, te „zarzuty” przedstawiane przez dominikanina są „tak przeżywane tylko przez środowisko, w którym ksiądz Wiśniewski żyje. I to mnie niepokoi, że nie ma brata, który by mu powiedział:>>nie jesteś w pełni obiektywny, przepracuj swoją wizję<<". (Koniec końców, abp zdaje się sam siebie mianować takim "bratem")
A mnie najtrafniejsze wydają się tu słowa
Czesława Miłosza ze "Zniewolonego Umysłu", gdzie pisał on że "Donosicielstwo było i jest znane w różnych cywilizacjach. Na ogół jednak nie było nigdy podnoszone do godności cnoty. W cywilizacji Nowej Wiary jest zalecane jako cnota podstawowa dobrego obywatela".
Za WSJP „potajemna informacja do przełożonych lub władz o czyimś prawdziwym lub rzekomym wykroczeniu lub złym postępowaniu”
Jezeli juz na wstepie uzywa sie wyrazow blednie, mozna darowac sobie reszte. Przyjmujac zas za autorem nowe znaczenie wyrazu „donos”, kazda krytyka staje sie donosem.
http://wsjp.pl/index.php?id_hasla=8135&ind=0&w_szukaj=donos
🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂