2015-03-07. Otrzymaliśmy następujący list:
Do Redakcji Niezależnego Portalu Dziennikarskiego „Studio Opinii”
Pragnę serdecznie podziękować za wsparcie „Apelu do Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego” w sprawie przyznania środków finansowych na działalność naszego pisma. Ze smutkiem informuję, że do tej pory działania społeczne i nasze własne nie odniosły pozytywnego skutku. Nie mamy żadnej odpowiedzi ze strony Ministerstwa. Cóż, Ministerstwo ma ważniejsze sprawy niż polska literatura, polskie czasopiśmiennictwo, a może nawet kultura polska, gdy pomyśleć, ile środków w ostatnich latach przeznaczono na wspieranie ośrodków kultu religijnego i pism politycznych. Przypomnę tylko 15 milionową dotację na Świątynię Opatrzności. Czy to duża kwota, czy mała? Niech to określą potrzeby finansowe naszego kwartalnika – aby mogło być wydawane potrzebujemy w skali roku około 40 000 zł, czyli za kwotę przekazaną Polskiemu Kościołowi można by sfinansować 35 pism, takich jak „Migotania”. Filozofia rozdzielania środków finansowych pod wieloma innymi względami jest zaskakująca i niezrozumiała. Cenione poniekąd przeze mnie pismo „Zeszyty Literackie” otrzymały finansowanie w wysokości 400 000 PLN. I dobrze. Ale jeśli to odbywa się kosztem innych przedsięwzięć wydawniczych? Na listach finansowania ministerialnego znajdzie się wiele dziwnych z punktu widzenia kultury tytułów, np. pisma czysto ideologiczne i polityczne, oczywiście przypadkowo miłe gustom panującej ekipy rządzącej. Nie wymieniam tych tytułów, bo to mało eleganckie, ale warto rzucić okiem na tegoroczne decyzje, bo można naprawdę poczuć się zaskoczonym. Od kilku lat, dokładnie od siedmiu, władze naszego państwa przestały utrzymywać żywy kontakt z tymi środowiskami kulturalnymi, które są z definicji współczesnej kultury słabymi. Pisarze dla Ministerstwa Kultury to pojęcie abstrakcyjne, chyba że chodzi o autora lub autorkę romansu, scenariusza kryminalnego lub inny gatunek pisarstwa popularnego. SPP i ZLP to dla Ministerstwa Kultury jakieś nieistotne towarzystwo, które nie wiadomo czego chce i po co istnieje. Polskie władze są zainteresowane kulturą, ale raczej sportową. Polscy premierzy tradycyjnie pojawiają się na meczach sportowych, ale niekoniecznie na festiwalach muzycznych lub teatralnych. W Gdańsku, po wielu latach, udało się zakończyć budowę Teatru Szekspirowskiego. Cóż z tego, skoro teatr ten może szybko upaść, bowiem Pani Minister Omilanowska nie znalazła żadnych środków na choćby rozruchowe wsparcie finansowe tej niezwykłej w skali światowej instytucji.
Przez lata wydawałem „Migotania” z własnych środków finansowych. Jestem prywatnym przedsiębiorcą, więc póki gospodarka na poziomie małego przedsiębiorstwa jako tako działała, było to możliwe. Od kryzysu nie stać mnie na wydawanie kwartalnika. Przez chwilę znalazłem zrozumienie dla naszego pisma, wydawanego od 13 lat, w oczach poprzedniego Ministra Kultury Pana Bogdana Zdrojewskiego. W tym roku niestety: nowy Minister – nowe porządki. Ciągłość decyzji, priorytetów, wartości w Ministerstwie Kultury to teoria, tak jak teorią jest, że to Ministerstwo jest Ministerstwem Kultury. Państwo, w którym żyję jest też coraz bardziej teoretyczne, jak powiadają jego prominentni działacze.
Dziękuję „Studio Opinii” za wsparcie. Bardzo bym ucieszył się, gdyby było ono skuteczne. Ale ważniejsze jest, że takie trudne chwile udowadniają, że „Migotania” nie działają w próżni społecznej, że są doceniane i spostrzegane. Deklaruję dziennikarzom ze „Studia Opinii”, że postaram się, aby nasze pismo – niezależnie od obojętności ministerialnej – jednak nie padło. Bowiem dla naszych autorów i redaktorów Polska nie jest miejscem teoretycznym, tak jak nie jest fikcją kultura, czytelnictwo, twórczość i myślenie. Niezależnie od teoretycznego Ministerstwa Kultury będziemy trwać i tworzyć prawdziwą Polskę, w której kultura jest zasadniczą wartością.
Zbigniew Joachimiak, redaktor naczelny Gazety Literackiej „Migotania”
Wielce Szanowny Panie Redaktorze: pozostając z nadzieją (niezbyt po prawdzie wielką), że polska instytucjonalna kultura, a w szczególności jej władza, kiedyś jednak coś zrozumie – informujemy uprzejmie, że otwieramy dla „Migotań” nasze łamy. Każdy zakwalifikowany przez Pana do druku tekst – jeśli Pan tylko zechce – chętnie natychmiast opublikujemy. Miejmy nadzieję, że w ten sposób powstanie w naszej przestrzeni intelektualnej coś wartościowego.
Prosimy o przyjęcie wyrazów szacunku i sympatii
Studio Opinii

A ja pozwolę sobie po raz kolejny wyrazić zdumienie, że osoby publikujące na SO i chwalące się co i rusz, że z samym Sienkiewiczem chodziły do szkoły, a z Mickiewiczem na wódkę, jakoś nie znalazły wewnątrz swej niezwykle na kulturę narodową czułej duszy impulsu do podpisania tego apelu.
Mi to zgrzyta, nic na to nie poradzę.
Dziękuję Redakcji, że w ogóle ten apel opublikowała, ale to 1/10 tego co można by (a nawet trzeba) zrobić. Jak się ma tak znane nazwiska i usta pełne komunałów o elitach, inteligencji polskiej itd., to czasem wypadałoby dać temu praktyczny wyraz stawiając to nazwisko na szali jakiejś sprawy. No chyba, że mogłoby się okazać, że nie waży ono tak wiele jak się właścicielowi wydaje. Ale i tak lepiej wziąć to „na klatę” niż mamić ludzi opowieściami o własnym blasku.
„Migotania” są jednym z kilku czasopism wartych większej awantury dlatego, że dają szansę debiutantom, ludziom młodym, nieznanym szerszej publiczności i wydawcom. Bez tego literatura polska o rozwoju może sobie tylko pomarzyć.
W tej kadencji akurat nie znam ani jednego posła, szczególnie z sejmowej komisji kultury, ale spróbuję ich zwyczajnie zaatakować mailowo. Zbliżają się wybory, posłowie potrzebują poparcia w narodzie, można by to wykorzystać.
Szczególnie liczę na pana Dudę i posłów PiS tak czułych na punkcie wszystkiego co polskie. A jak się im napisze, że ministra z PO nie dała, to mam nadzieję – podniosą wrzask.
Chyba, że znowu się mylę 🙂
Mam nadzieje, że ktoś znajdzie lepszy sposób i (!) go zrealizuje.
Z całego serca zachęcam.
@j.Luk
Ja podpisałem apel, ale mój podpis znaczy tyle samo, ile podpis Jana Kowalskiego.
Choć okoliczność jest smutna, cieszę się, że zbudowano nowy most – między „Studiem Opinii” a „Migotaniami”.