Zwycięzców nie sądzą
Za bitego dwóch nie bitych dają – mawiano w Rosji przed zniesieniem poddaństwa chłopów, kiedy na przekór feudalnej zasadzie, że są oni non personae sed glebae adscripti, traktowano ich jako własność osobistą i handlowano nimi jak niewolnikami. Bicie miało podnosić wartość rynkową tego towaru i było w tym coś na rzeczy. Również w odniesieniu do całej Rosji. Jest to zresztą uniwersalna zasada, że sukces często zaślepia, a porażka może nauczyć rozumu. Pasuje do Niemiec, które po serii zwycięstw Bismarcka stały się, zresztą wbrew jego zaleceniom, głównym inicjatorem przegranej przez nie I wojny światowej. I – odwrotnie – do Danii, która po inicjowanej przez Bismarcka, przegranej wojnie z Prusami i Austrią o Schlezwig i Holstein wzięła się za naukę i do roboty, stając się już sto lat temu nowoczesnym, zamożnym państwem.
Jeszcze bardziej pasuje ta zasada do Rosji i chyba tylko tam powstało sformułowanie o pożytkach płynących z bicia.
Piotr I potrafił je sprawnie zastosować. Pobity przez Szwedów pod Narwą, wziął się z niesłychaną energia za organizację państwa i armii, a w parę lat później pobił Karola XII pod Połtawą, kończąc ze szwedzką dominacją na północy Europy. Rosja awansowała do rangi europejskiego mocarstwa.
Aleksander I, bity przez Napoleona pod Austerlitz, Pułtuskiem, Frydlandem, Iławą, skłonny był, ze swymi przyjaciółmi Speranskim i Czartoryskim, modernizować Rosję. Przestał odczuwać tę potrzebę po wygnaniu z Rosji Napoleona, kiedy rosyjskie wojska wkroczyły do Paryża, a on na Kongresie Wiedeńskim stał się solistą numer jeden w europejskim koncercie mocarstw. Samozadowolenie Rosji doprowadziło potem do zacofania pod każdym względem, a ono – do klęski w Wojnie Krymskiej, po której Aleksander II wziął się za reformy. Najważniejszą było zniesienie poddaństwa chłopów.
Kontrreformy Aleksandra III i zastój za Mikołaja II doprowadziły do sromotnie przegranej w wojnie z Japonią i do rewolucji 1905 roku. Był to bodziec dla serii reform premiera Piotra Stołypina. Rosja się modernizowała, nawet po zabiciu go zlecenie Ochrany, lecz wplątała się w I wojnę światową z wiadomym skutkiem.
Zwycięzców nie sądzą – wielokrotnie słyszałem w Rosji w parę lat po wojnie, gdy się mówiło o jej straszliwym początku.
Po XX Zjeździe KPZR, z referatem Chruszczowa, gdy języki się nieco rozwiązały, słyszałem od paru osób, że oczekiwały instytucjonalnych zmian na lepsze po wojnie. Jej straszliwa cena uzasadniała nazwanie zwycięstwa pyrrusowym. Mogło by się wydawać, że po takim kataklizmie myśl społeczna i polityka państwa powinna być oparta na szukaniu odpowiedzi na pytanie; jak mogło do tego dojść, dlaczego trzeba było zapłacić tak koszmarną cenę za znalezienie się w obozie zwycięzców? Prawidłowa odpowiedź brzmiałaby – system. Lecz triumfalne fanfary zagłuszyły te oczekiwania przy Stalinie i zagłuszają je przy Putinie. Na wszelki wypadek przymierza się do likwidowania ”Memoriału”.
A wnioski z przegranej zimnej wojny były połowiczne i wycofał się z nich już Jelcyn, wraz z wycofaniem szefa rządu, reformatora Gajdara. Zaś nigdy tej przegranej nie brało pod uwagę społeczeństwo rosyjskie. I tu prosi się o porównanie z Niemcami po 1918 roku.
Przegrały one I wojnę światową, nie ponosząc militarnej klęski. Front zachodni trzymał się twardo poza ich granicami, a na wschodzie wciąż pustoszono wielkie obszary oddane Niemcom przez Lenina w Traktacie Brzeskim. Była to dla niego nie tyle zapłata za przejazd przez Niemcy w zaplombowanym wagonie z neutralnej Szwajcarii do neutralnej Szwecji i stamtąd do ogarniętej rewolucją Rosji, ile cena za pokój z Niemcami, ratujący rewolucję bolszewicką.
Społeczeństwo Niemiec mogło się jeszcze łudzić nadzieją wygranej. Ale w dowództwie i sztabie generalnym już wiedziano, że kończą się wszystkie resursy potrzebne do prowadzenia wojny, a ma je w bezliku Ententa, do której włączyły się Stany Zjednoczone. Kapitulacja była ratunkiem przed druzgocącą klęską, na którą zarobiły sobie Niemcy dopiero w roku 1945. Ale po 1918 roku, w przekonaniu większości Niemców przegrana, pociągająca za sobą dotkliwe konsekwencje – utrata części terytorium, kolonii, okupacja części kraju, rozbrojenie, kontrybucja – była wynikiem spisku, zdrady, noża w plecy – mawiano. Na tym tle łatwo rodziło się poczucie niezasłużonej krzywdy do naprawienia i – szczególnie w latach wielkiego kryzysu 1929 – 1933 – powstawały nastroje rewanżystowskie, podsycane i wykorzystane przez Hitlera.
Dopiero katastrofa jaką okazała się dla Niemców klęska 1945 roku była impulsem do głębokich przemyśleń.
”Tym razem problem winy za wojnę jest jasny. Wojnę rozpętały Niemcy hitlerowskie. Niemcy ponoszą winę za wojnę za sprawą swego reżimu – mówił wówczas swoim rodakom wybitny filozof Karl Jaspers. I to się utrwaliło, jeśli urodzony już po wojnie Joschka Fischer, minister spraw zagranicznych RFN, mówił polskiej gazecie, ”Rzeczpospolita”: ”….zrzucanie odpowiedzialności na innych byłoby z gruntu fałszywe. Winę za zbrodnie ponoszą narodowo – socjalistyczne Niemcy, a my jako całe Niemcy ponosimy historyczną i moralną odpowiedzialność za naszą historię. Nie wypieramy się ani naszej odpowiedzialności, ani historii”.
Niemcy jako państwo – demokratyczne, co wyłączało NRD – przyznały się do winy, wyraziły żal, odbyły – symboliczną, lecz zawsze – pokutę, w jakimś, niewspółmiernie nikłym stopniu zadośćuczyniły i już jako demokratyczne państwo prawa, usłyszały: ”wstań i nie grzesz więcej”. I dopiero przy trzecim pokoleniu podnosi sprawę tego co sami Niemcy wycierpieli na skutek wojny.
Rosja, zaliczyła sobie zwycięstwo w roku 1945, nie rozliczając się kosztów. Teraz mało kto je przywołuje. Weterani? To niewielka już grupa bardzo starych ludzi, żyjących wspomnieniami, w których dolegliwości wojny i masowego terroru ulegają zatarciu. Wojna dla nich to dziś wspaniała młodzieńcza przygoda a Dzień Zwycięstwa jest dla nich najwspanialszym wydarzeniem roku. Matki poległych żołnierzy, o których śpiewał po wojnie popularny aktor i pieśniarz, Mark Bernes, już dawno nie żyją. Późne wnuki, które nigdy nie widziały swoich poległych dziadków, czują jedynie dumę z ich bohaterskiej śmierci.
Zwycięstwo i tylko zwycięstwo. W zimnej wojnie Rosja nie poniosła spektakularnej klęsk i do dziś nie rozumie tego co się z nią stało. Nie przerobiła tej lekcji i za Putina już jej nie przerobi. Prezydent uważa rozpad ZSRR za największą klęskę XX wieku, a większości Rosjan z niczym złym Związek Radziecki chyba się już nie kojarzy. To w ich przekonaniu ciągle jasna strona historii.
Ale nawet ci, dla których to ciągle jej ciemna strona dalecy są od poczucia winy. ”Jestem przekonany, że główną ofiarą komunizmu byli Rosjanie. Nie wolno pociągać ofiar do odpowiedzialności” To powiedział profesor Władimir Wołkow, dyrektor Instytutu Słowianoznawstwa Rosyjskiej Akademii Nauk, na konferencji rosyjskich i polskich historyków zorganizowanej przez ”Gazetę Wyborczą”.
Karl Jaspers miał świadomość również niemieckich cierpień, lecz nie rozgrzeszał nikogo z tego powodu i potrafił sprecyzować odpowiedzialność Niemców, gdy mówił: ”Zdanie: „To wasza wina” może znaczyć: Odpowiadacie za postępki reżimu, który żeście tolerowali” Filozof mówił swoim rodakom okrutne rzeczy, lecz odwołując się do ich odpowiedzialności, traktował ich podmiotowo. Już jako obywateli, a nie jak zbiorowość niewolników, którymi byli do upadku III Rzeszy.
Komunizm, nastawiony na kształtowanie opanowanego społeczeństwa, uczynił go współuczestnikiem systemu. Był to współudział o różnym stopniu angażowania i akceptacji w różnych okresach, ale mało komu pozostawiał komfort bycia wyłącznie ofiarą. I w Rosji, ktoś, taki jak Jaspers, powinien był to swym rodakom wypomnieć, ale jakoś nie mogłem znaleźć takich słów po stronie rosyjskiej. Sumienie narodu, Sacharow, moralista Sołżenicyn, poeta – filozof, Brodski, obrońca praw, Kowaliow i tylu innych – ludzie naprawdę wielkiego formatu – piętnowali reżim i jego opriczników i nie zamykali oczu na zbrodnie wobec innych narodów. Wiele zrobili dla pokazania krzywd Polaków, ale w przeciwieństwie do Jaspersa nie apelowali o poczucie winy i odpowiedzialności swojego narodu, w którym widzieli przede wszystkim największą ofiarę nieludzkiego systemu.

Zgadzam się z pogladami Pana Redaktora. Artykuł wszechstronnie omawia rosyjską pułapkę jaką jest iluzja mocarstwowości. Upadek ZSRR był dla wielu Rosjan w ich pojęciu oraz pojęciu Putina nieszczęściem, bo nikt im nie uświadomił, że alternatywą byłaby przegrana nieuchronnie wojna. Cała historia Rosji doprowadziła zarówno rządzących jak i poddanych w ślepy zaułek. „Duma Wielkorusów” jest w swojej istocie „iluzją niewolników”. Złodzieje na Kremlu i w okolicach (rządzący, oligarchowie, generalicja, klasa przedsiębiorców, etc.) przejadali kapitał z wysokich cen węglowodorów przez 15 lat rządów Putina. Nie wykorzystano dobrej koniunktury na rzecz reform i w rezultacie Rosja jest dzisiaj słabym, upadającym gospodarczo karłem politycznym z szowinistycznym, pijanym narodem (ludnością) oczekującym dalszych podbojów terytorialnych. Pomysł Rosji, że inni będą pracować i się rozwijać a Rosja będzie ich podbijać i okradać jest spóźniony o ponad 100 lat. Nie widać chętnych za to widać coraz wyraźniej koalicję na rzecz powstrzymania Rosji. Albo szybka zmiana władzy i radykalne reformy albo retoryka mocarstwowa i ścieżka podobna do Korei Północnej. W aplikacji standardów cywilizacyjnych XXI wieku istnieje dla Rosji cień nadziei na przetrwanie. W standardach a la Korea Północna Rosja będzie zmierzać do katastrofy.
Panie Sławku, ale pan mówi o kierunku, w jakim idą władze Rosji, a problemem cywilizacyjnym jest mentalność samych Rosjan. Pamięta pan Sołżenicyna? Po ’89 roku wydawany w Polsce masowo, niemal noszony na rękach, a co potem? Zdziwienie, zaskoczenie, niedowierzanie.
Moja siostra w ’80 roku próbowała dyskusji z Rosjanami w Orle na uniwersytecie. Twierdzili, że to oni nas utrzymują. Pokazała im więc w sklepie słoik dżemu, na którym było napisane, że „wyprodukowano w Polsce”.
Odpowiedzieli, że to „nieprawda, to tylko taka nalepka”. I co by pan na to rzekł?
Przyjeżdżał do mnie kilka lat a rzędu kolega, mieszkał u mnie, bo taniej, a przyjeżdżał na handel. Antykomunista, że hej!
Ale jak się ZSRR rozleciał i tłumaczyłem mu co to jest samostanowienie narodów, to nie rozumiał. Naprawdę nie rozumiał, choć się starał. Ja nie żartuję, widziałem w jego oczach prawdziwy wysiłek umysłowy. A jednak nie dał rady, nie pojął.
I to jest prawdziwy problem. Dla nas.
j.Luk pisze:
2015/03/17 o 00:04
Ma Pan rację, tyle że to problem możliwy do rozwiązania wewnątrz Rosji. To problem władz i elit Rosji. Mentalność pijanych niewolników, szowinistycznych nacjonalistów, imperialnej dumy z podbijania innych nacji, etc. jest produktem kilkuset lat tradycji Rosji, wzmacnianej propagandą państwową. Jedynym sposobem aby ten rodzaj czy może te różne rodzaje mentalności zmienić jest program reform i zmiana polityki Rosji. Ten program i zmiana to elementarny warunek przetrwania aby Rosja się nie rozpadła. Ponieważ ludność i tak nigdy nie miała tam nic do powiedzenia, to mentalność tejże jest wtórna w relacji do decyzji elit i władzy. Celowo to podkreślam – elit i władzy, bo bez reform i zmiany ani elity ani władze nie zrealizują własnych interesów. Mentalność ludzi zmienia sie w praktyce pod wpływem rzeczywistości. Jeśli Pan pamięta pijaną Polskę Gomułki i Gierka jako pokłosie zaborów, okupacji i komunizmu to najlepsza ilustracja jak bardzo zmieniły to warunki ekonomiczne przez 26 niepodległości i gospodarki rynkowej. Alkoholizm oczywiście nie zniknął ale jego skala jest wielokrotnie mniejsza niż 26 lat temu. A przecież to zaledwie jedno pokolenie.
Jeżeli mogły sie zmienić i wciąż zmieniaja Chiny, z dużo bardziej skomplikowanymi problemami mentalności w relacji do XXI standardów cywilizacyjnych, to proces taki możliwy jest tym bardziej w Rosji.
Przy dzisiejszej demografii świat nie będzie mógł sobie pozwolić aby prawie 1/4 obszaru możliwego do zamieszkania była w rękach pijanych złodziei, wykazujących się wyjatkową nieudolnością i marnotrawstwem a dodatkowo zagrażających innym. Raczej prędzej niż później potencjał nuklearny Rosji zostanie zneutralizowany i państwo to w obecnym kształcie zniknie z powierzchni ziemi. Elity i władze Rosji jeszcze dziś mają wybór – jutro już mogą go nie mieć. A jeśli Rosjanie nie wierzyli, że jedzą żywność wyprodukowaną na zachodzie to teraz po wprowadzeniu embarga przekonuja się na własnej skórze. Edukacja kosztuje – czasami nawet głód.
Nie ma tu wiele do dodania. Wałkujemy problem Rosji intensywnie przez ponad rok. Echa okupacji tatarskiej w rosyjskiej duszy i podejściu do rozwiązań politycznych to dobre spostrzeżenie. Potrzebne tu określenie, czy dzisiejsza Rosja uwalnia się z własnych okowów bezwzględnego podporządkowania władzy. Tekst autora tego nie potwierdza. A podobno trzeba siedmiu pokoleń, aby z niewolnika zrobić wolnego człowieka… Czyli może być lepiej ale nie za szybko.
Dobry tekst redaktora E.Skalskiego Zmusza do przemyśleń.
Jak się okazuje, nasza nacja jest tak tępa że nie jest w stanie pojąć, iż Rosja i jej mieszkańcy to inna planeta.
Oni chcieli uszczęśliwić nas i świat a teraz my chcemy uszczęśliwić Rosję aby nam było wygodnie? Najbardziej mnie bawi ta rozpacz nad tępotą inteligencji rosyjskiej, już wyjaśnione, raby..
Tyle spraw do wyczyszczenia we własnym grajdołku a tu płacze nad Rosją. Bóg z nimi!
U nas afera SKOKowa, Jarosław Polskę zbaw milknie, a jego sługusy wiją się jak piskorze. Afery w UW były? były. Telegraf z kaczorami i Bagsikiem był? był.
Szwindle cały czas były czynione. I co? Nic, przedawnione!
Proszę ciszej użalać się nad oligarchami rosyjskimi czy ukraińskimi. Naszych przekrętów wystarczy.
Mamy co robić..
Mentalność przeciętnego Rosjanina to „sziroka strana moja rodnaja”.
Póki ta strana jest wielka i boją się jej inni to Rosjanin zniesie każdą biedę.
Nie odkrywam tu Ameryki,pisze o tym Pan Autor,wie o tym każdy jako tako znający Rosję i Rosjan.
Znany fakt ale jak dotąd nikt na tę niewolniczą /a może nacjonalistyczną?/ dolegliwość rosyjskiej duszy nie wymyślił żadnego panaceum.
Czy takie panaceum istnieje?…
Panie Autorze,
polecam Panu /i wszystkim znającym j.rosyjski/ ten oto artykuł.
http://www.mk.ru/politics/2015/03/15/patriotizm-s-petley-na-shee.html
Ślepa wiara Rosjan w wielką Rosję oparta jest na przekonaniu o sile swojego kraju. Jednakże Rosji przegrywa spektakularnie ekonomicznie. Recesja już się zaczyna, za kilka miesięcy zaczną się masowe bankructwa firm, ludzie zaczną tracić pracę. Albo Kreml coś wymyśli (wojnę? Terror wewnętrzny? Kapitulację?), albo Rosja pogrąży się w chaosie. Oni mają najwyżej rok lub dwa. Dlatego własnie wchodzimy w niebezpieczne czasy.
W przeszłości fanatyzm w tym kraju wpierany był powszechną biedą. Dziś to czas minionych kilku lat dużej poprawy jakości życia Rosjan dzięki drogiej ropie (błyskotliwa teoria, iż średnia płaca w Rosji nie zmieniła się od czasów Breżniewa i wynosi 10 baryłek ropy). Rosjanie mogą w imię fanatyzmu pogodzić się z jakimś pogorszeniem jakości życia, ale nie z popadnięciem w biedę i utratę pracy. Możliwe, że Kreml także nie wie co z tym począć, sami wpakowali się w to bagno.
Dobry tekst autora i ciekawa dyskusja w komentarzach. Pozdrawiam.
@MaSZ: zdecydowanie, nieznajomość zasad ekonomii doprowadziła Putina do jakiejś umysłowej kołowacizny. Zamiast zabrać się za ratowanie gospodarki, on ruszył na Ukrainę. Nie ma to żadnego sensu, bo skłócił do reszty potencjalnie największego sojusznika z samym sobą. I to na dobre. To chyba obraz paniki lidera, który nie wiedząc, jak wyjść z własnej nieopłacalnej już głupiej polityki eksploatacji paru kopalin, wywołuje bezsensowną wojnę. Tylko czekać, jak kolejne majdany powstaną w wielkich rosyjskich miastach. Jeśli to się nie wydarzy, to zapewne mamy perspektywę kolejnej Korei Północnej, szczerzącej szczerbate kły na cały wrogi świat. Chyba jednak Rosjanie nie są tak głupi jak Putin i niedługo będziemy świadkami jego spektakularnego końca.
Czytam, czytam, drapię się w głowę i zastanawiam się o co tak właściwie sie rozchodzi. A może rozchodzi sie o tzw. patriotyzm?
A może sie rozchodzi o brak tegoż?
W Polsce ponoć patriotyzm zdycha, zastępuje go konsumpcjonizm, ucieczka od Boga, zanikanie rodzinnych związków i brak chęci oddania życia za Ojczyznę w interesie tejże co jest oczywistą oczywistością. Naród polski ginie i ginie jego kultura oparta na pięknej mowie polskiej prezentowanej przez zbawców Ojczyzny co jak dojdą do władzy to wszystko zmienią! Zmienią wszystko, za wyjątkiem położenia Polski, co jak wiemy jest niesprawiedliwością dziejową i trzeba to zmienić!
Amerykanie (ci z usowa) muszą zostać naszymi sąsiadami. Cena nieistotna, przeniesiemy amerykańskich braci na naszą wschodnia rubież.. a zrobimy to sprytnie, zaatakujemy Rosję! Sojusze są święte co doskonale znamy z autopsji. Bracia nas obronią!!
Problem mamy obecnie z demokracją kapitalistyczną, którą przyjęliśmy niczym chrzest za Mieszka. Ponoć konkurencja jest podstawą zdrowych stosunków gospodarczych i międzypaństwowych, tako rzecze dumna cywilizacja zachodnia. Też tak sądzę, bo kapitalizmu zakosztowałem, kiedy był w sferze snów.
Jesteś głupi to zdychaj.. albo czyń wszystko aby twoja głupota stalą się źródłem dostatniego życia. Zapisz się do partii a jak ci będzie niewygodnie to ją zmień na właściwą! bo tylko krowa…
A tu kłopot, ten związany z rodzimym patriotyzmem! Rosja staje się wzorem postawy obywatelskiej, sami patrioci! No.. 85% ..
Czy cholera prawdziwego Polaka nie ciepnie kiedy czyta, że kacapy są bardziej patriotyczni?
A co czytam o matuszce Rosji?
Wiara w Boga umacnia się, kultury swojej ruscy nie chcą zmieniać, nawet tej pijackiej. Nie dają też pogrześć mowy i gotowi są oddać życie za swój kraj!! I straszą! a mają czym..
Od najgłupszego do najmądrzejszego popierają bandytę z Kremla!
A ci światli, nieliczni, o mentalności ludzi z zachodu, (ponoć opozycja) sprytni jak cholera, kombinują jak za cudzą kasę i cudze życie dorwać się do prawie nienaruszonego ruskiego koryta skrytego pod ziemią!
Uff… ulżyło mi..
@@ Andrzej,MaSZ.
Rosja swoje wewnętrzne problemy zawsze usiłowała rozwiązywać i rozwiązywała-niestety-po za granicami kraju.To taka niechlubna tradycja,która oby nie powtórzyła się.
*
Jedynym wyjściem na powstrzymanie kremlowskich awantur jest twarde i zwarte stanowisko wolnego świata. Dzisiaj z tego jednolitego frontu próbują zdezerterować Węgry,Słowacja, Austria,Hiszpania,Cypr i-a jakże-Grecja. Są to pŁotki wśród 28 państw UE ale mogą one narobić smrodu.
Jutrzejszy dzień w Bruxeli będzie bardzo ważny dla jedności UE i dla przyszłości Ukrainy,no i Rosji.
Niewiadomą jest stan zdrowia Putina.Osobiście nie jestem przekonany czy to był Putin czy jego dubler.
Jeśli to był Putin to jego stan zdrowia a może i sytuacji w jakiej znajduje się normalny nie jest.
Po krótkim ukazaniu się przed kamerami nie wyszedł do dziennikarzy co zawsze robił.
Czy jest tak chory,że po tej inscenizacji pod tytułem „Putin żyw” zabrano go karetką medyczną do szpitala czy jest tak ubezwłasnowolniony,że zabrano go więźniarką do miejsca odosobnienia?
Kluczem do rozwiązania zagadki zniknięcia Putina na całe 10 dni jest odpowiedź na pytanie: co musiało się wydarzyć, że nie można go było publicznie pokazać przez tak długi czas? I to mimo ewidentnej paniki służb prasowych Kremla, nieudolnie próbujących stworzyć nieistniejące spotkania wodza.
Obstawiam problemu zdrowotne, może niekoniecznie fizyczne? Może facet ma ataki depresji?
Tekst Leonida Parfionowa opisuje los mediów w obecnej rzeczywistośc, a także stan dusz i umysłów obywateli. W jakimś stopniu koresponduje z przemyśleniami Ernesta Skalskiego.
Pomidory, ogórki i jak najwięcej śmietany…
http://media-w-rosji.blogspot.com/2015/ … etany.html
Po piętnastu latach rządów Władimira Putina ludzie rosyjskich mediów wspominają z nostalgią zainicjowaną przez Michaiła Gorbaczowa politykę „głasnosti”. Przez kilka lat media cieszyły się niebywałą popularnością, telewizję oglądało wielomilionowe audytorium, nakłady prasy drukowanej biły rekordy. Jednak dzisiejsza rzeczywistość w rosyjskich mediach może być wyłącznie przedmiotem troski. Ogólnokrajowe stacje telewizyjne poddane są surowej cenzurze, stały się też głównym instrumentem propagandy. Prasa drukowana znalazła się na marginesie. Media niezależne walczą o przetrwanie. W społeczeństwie zanikła potrzeba korzystania z mediów – alarmuje Leonid Parfionow, jeden z najbardziej szanowanych rosyjskich dziennikarzy. Media straciły swoje audytorium. Ludziom wystarczy kanapa, piwo, pilot do przełączania między stacjami. Dziennikarze i publicyści piszą dla siebie, sami też siebie czytają.
Blog „Media-W-Rosji”: http://media-w-rosji.blogspot.com/
Strona na Facebooku: https://www.facebook.com/mediawrosji
Twitter: https://twitter.com/mediawrosji