Stanisław Obirek: Czy to jest chrześcijańska miłość?

ryczan2015-04-01.

Po raz kolejny biskupi ostrzegają: „Nie akceptujcie projektu ustawy o in vitro, bo ‘może to oznaczać wykluczenie się ze wspólnoty Kościoła’. Biskupom nie podoba się, że w myśl projektu in vitro będzie dozwolone nie tylko dla par małżeńskich”. Gdyby tak to ostrzeżenie odwrócić, a raczej dookreślić w duchu odpowiedzialności obywatelskiej: „Jeśli nie zaakceptujecie projektu in vitro zostaniecie wykluczeni ze wspólnoty obywatelskiej i stracicie prawo do reprezentowania społeczeństwa”.

Kolejna groźba biskupów pod adresem polityków to próba religijnego i politycznego szantażu, ale też okazja by się zastanowić nad jego skutecznością i zasadnością. Skuteczność, już wiemy jest ograniczona, a zasadność wątpliwa.

Gdyby iść tropem katolickich hierarchów to można się zastanawiać czy ich prawo do wyrokowania kto może przystąpić do Komunii, a kto nie jest w istocie bezdyskusyjne. Wprawdzie w katolicyzmie obowiązuje zasada ex opere operato, tzn. niezależnie od grzeszności księdza sprawującego sakramenty ich ważność nie podlega dyskusji, to jednak być może należałoby ją zrewidować.

Skoro listę grzechów głównych otwiera grzech pychy, to może szafarz sakramentów, który akurat temu grzechowi w sposób notoryczny ulega powinien być zlustrowany? Oczywiście nie przez hierarchię, bo ona sama nie ustrzegła się przed tym grzechem, tylko przez wspólnotę wiernych?

Ten pomysł przyszedł mi do głowy po kolejnej rozmowie na temat „miłości bliźniego praktykowanej przez polskie katolickie rodziny”. Może kontekst wielkanocny to dobra okazja by te rozmowy przypomnieć.

Chodzi o dramatyczne przemiany jakie zachodzą w naszym społeczeństwie, ale rozważane nie w skali globalnej, ale w wymiarze mikro, w samych rodzinach. Oto rodzice, przeważnie matki, bo ojcowie są mniej wrażliwi na te zmiany, zaczynają dostrzegać, że dzieci zaczynają myśleć po swojemu, a następnie, o zgrozo, zgodnie z tym myśleniem żyją i wychowują własne dzieci. Matki i babcie nie mają argumentów, ale mają inne sposoby by o swoim „tradycyjnym” myśleniu przypomnieć. Zaczynają grozić. Najpierw delikatnie, przypominając, że są matkami, i że to one określają, co jest prawdą, a co fałszem, a gdy to przestaje być skuteczne – zaczynają grozić: wymyślają, złorzeczą, przeklinają i stwierdzają bez ogródek, że postępowanie wyrodnej córki czy syna wpędzi ich do grobu. Gdy i to nie skutkuje, grożą, że zabiorą za sobą do grobu ukochanego wnuka, który wskutek złego wychowania (na przykład jest źle przygotowywany do Pierwszej Komunii Świętej, albo wręcz nie jest do niej przygotowywany) i tak pójdzie na zatracenie.

Rozpacz córki i rosnąca dezorientacja dziecka nic nie znaczy. Babcia swoje wie. A co gorsza, dla swojej wiedzy znajduje potwierdzenie w coniedzielnych kazaniach księdza proboszcza i na lekcjach religii. Tam również rodzice po swojemu myślący są wykluczani, stygmatyzowani i wyklinani ze wspólnoty. Już nie tylko kościelnej, ale i ludzkiej.

Tak oto mowa nienawiści rodząca się w Prezydium Episkopatu znajduje swoje przedłużenie w rodzinach i na lekcjach religii. Czy to ma jakikolwiek związek z chrześcijaństwem? Jestem przekonany, że żadnego.

Może więc nadszedł czas by to nie Prezydium Episkopatu, ale samodzielnie myślący katolicy zaczynali stanowić standardy miłości chrześcijańskiej. Jestem przekonany, że to oni znajdą potwierdzenie czytając Nowy Testament, a nie Prezydium Episkopatu i wychowywani przez niego do praktycznej nienawiści bliźniego katecheci i idące im w sukurs oszalałe z nienawiści babcie.

Stanisław Obirek

Print Friendly, PDF & Email

16 komentarzy

  1. slawek 2015-04-01
  2. koraszewski 2015-04-01
  3. cheronea 2015-04-01
  4. Obirek 2015-04-01
  5. j.Luk 2015-04-01
  6. j.Luk 2015-04-01
  7. wejszyc 2015-04-01
  8. j.Luk 2015-04-01
  9. wejszyc 2015-04-01
  10. j.Luk 2015-04-01
  11. wejszyc 2015-04-01
  12. Awatar 2015-04-01
  13. Magog 2015-04-02
  14. Anna R. 2015-04-02
  15. W. Bujak 2015-04-03
  16. narciarz2 2015-04-10
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com