Tydzień temu napisałem, że uczestniczyłem w poruszającej ceremonii – modlitwie za ofiary Holocaustu na Uniwersytecie Warszawskim. Dziś mogę powtórzyć to samo, choć było to w głównym budynku Politechniki Warszawskiej, a okazja była uroczystość podobna – Dzień Niepodległości państwa Izrael. Ta coroczna uroczystość tym razem miała szczególną oprawę. Gościem honorowym była pani premier Ewa Kopacz.
Pani ambasador Izraela Anna Azari nie kryła radości z obecności szefowej polskiego rządu. Ewa Kopacz zrewanżowała się ciepłym i niezwykle ważnym przemówieniem na temat stosunków polsko żydowskich. Proszę się nie obawiać, nie będę referował ani przemówienia pani ambasador, ani przemowy pani premier. Powiem tylko, że od kilkunastu lat, od kiedy uczestniczę w obchodach dnia niepodległości Izraela, poczułem, że moje akademickie i duchowe poszukiwania współbrzmiały z tym, co usłyszałem od polityków.
Sam nie wiem czy to dobrze czy źle.
W każdym razie myślę, że warto od czasu do czasu poczuć, że to co się czyta w pracach naukowych, czy słyszy i ogląda w mediach, ma swoje przełożenie w mowach polityków. Choć może dokładniej należałoby napisać polityczek. Bo ta nowa jakość mów politycznych daje się zauważyć w słowach kobiet. Przynajmniej jeśli chodzi o Izrael i Polskę.
Czy ten dzień otworzy nowy rozdział w relacjach obu państwa nie wiem, ale na pewno ten wieczór mi uświadomił, że między Izraelem i Polską może być normalnie. Możemy się też cieszyć wspólną historią.
Niebawem w Muzeum Żydów Polskich Polin będzie ważna konferencja, na którą się wybierają moi studenci. Ja zresztą też, choć niestety, nie we wszystkich wykładach będę mógł wziąć udział, ale jeśli ktoś będzie mógł to bardzo gorąco zachęcam:
http://www.polin.pl/sites/default/files/program_pl.pdf
Swoją drogą to niezwykłe, że premier polskiego rządu cieszy się, że od tysiąca lat polscy Żydzi razem z wszystkimi innymi Polakami znajdywali dom w Polsce. Może rzeczywiście świat staje się normalniejszy?
Stanisław Obirek



„Swoją drogą to niezwykłe, że premier polskiego rządu cieszy się, że od tysiąca lat polscy Żydzi razem z wszystkimi innymi Polakami znajdywali dom w Polsce. Może rzeczywiście świat staje się normalniejszy?” Podobno sa takie teorie, ze nazwa Polanie wziela sie od Polin.
Żałuję, że nie dodałem, że wspólny toast potwierdzający życzenia zarówno Pani Premier jak i Pani Ambasador w czasie uroczystego wieczoru wzniósł Władysław Bartoszewski. Szkoda, że przy okazji nic nie powiedział tylko się ciepło uśmiechał. On wiedział jak ważna jest normalizacja stosunków między naszymi dwoma narodami. Nikt ta wiele jak on nie przyczynił się, że stają się nie tylko normalne, ale i serdeczne między wieloma Izraelczykami i Polakami. Właśnie dowiedziałem się, że zmarł, a wczoraj jeszcze w muzeum Polin (to hebrajskie słowo można tłumaczyć tu odpocznijmy, tu zostańmy, polecam uroczą legendę w opracowaniu jednego z największych pisarzy żydowskich Samuela Agnona, laureata Nagrody Nobla z 1966 roku). Będzie mi Pana brakowało, Panie Władysławie. R.I. P.