Agnieszka Wróblewska: Kupować  wściekłych4 min czytania

()

00046M0VJDBGB72Q-C116-F42015-05-01.  

Jedyne przestępstwo jakiego obecni polscy politycy jeszcze nie popełnili to ludożerstwo – powiedział wczoraj na antenie głównego wydania Telewizji Polskiej Marian Kowalski, kulturysta, kandydat na prezydenta naszej Najjaśniejszej Rzeczpospolitej.

Co myśleć wypada o systemie demokratycznym i jego narzędziach, czyli demokratycznych wyborach, jeżeli każdy nie odpowiedzialny świr może sięgać po władzę w państwie? Demokracja i wolne wybory to podobno najlepsze co się ludzkości udało wymyślić na temat rządzenia krajami, ale kiedy taki pan, nomen omen Kowalski, jest poważnie traktowany w poważnym kraju, wypada wątpić w zdolności umysłowe tych myślicieli.

Sto tysięcy Polaków musiało się podpisać na listach popierających taką kandydaturę. To może nie jest bardzo dziwne, bo co komu szkodzi się podpisać? Zresztą nie jest trudno trafić do ludzi wściekłych na aktualną władzę z argumentem że trzeba „to wszystko rozpieprzyć”. W demokracji wściekłych nie wtrąca się do lochu, trzeba się z nimi liczyć. Są obywatelami kraju a  obywatele mają sto powodów żeby być wściekłym. Łatwo zrozumieć niezadowolenie i chęć zmiany, ale trudno pojąć, że takim ludziom jak pan Kowalski czy Kukiz ktoś chciałby oddać władzę. W maglu różne rzeczy się mówi, ale żeby poziom z magla wystarczył do startu na  prezydenta?

Czy mędrcy od wymyślania demokratycznych narzędzi wyborczych brali pod uwagę patologiczne przypadki? Powinni je przewidywać, wiadomo przecież że kiedy się staje do walki i chce się wygrać, wszystkie chwyty są dozwolone. Wyborcom trzeba się podlizywać, wciskać kit, być bardziej wściekłym niż audytorium do którego się przemawia, a żeby taki teatr odstawiać nie wolno mieć skrupułów. Wściekły z wściekłym łatwiej znajduje wspólny język. Akurat Polska nie jest dobrym przykładem na klęskę jaką demokratyczne wybory mogą zafundować narodom. Mieliśmy w ostatnich latach przypadki tak spektakularne jak np. w Egipcie gdzie wola ludu wyprowadziła kraj na manowce.

Nikt nie wymyślił lepszej recepty na rządzenie niż wybory, musimy więc przeżyć jakoś te fajerwerki głupoty a potem jeszcze dziesięciolecia dojrzewania ludu do odpowiedzialności.

O takich kandydatach na prezydenta kraju jakim jest pan Kowalski mówi się że są anty systemowi. Chcą rozwalić „to wszystko” żeby było dobrze. Nie obiecują że każdemu dadzą podwyżkę, na to naszego ludu już się nie złapie, wolą mówić co obecna władza rozkradła albo zmarnowała, dobrze brzmi a sprawdzić trudno. W pierwszych wolnych wyborach po upadku PRL, ci co się nie załapali do władzy i byli wściekli na okrągły stół, opowiadali o dziesięciu miliardach dolarów wywiezionych z kraju na lewo przez nową władzę. Bzdura była ewidentna, takich pieniędzy PRL nie widziała od dawna, gdyby je miała to by PZPR nie oddała władzy. Ale brzmiało dobrze, sprawdzić się nie dawało i lud to kupował.

Wolne media, wielka zdobycz, ale  żeby utrzymać się przy życiu najłatwiej sprzedawać skandale. Dziennikarze się nakręcają, prowokują wypowiedzi specjalistów i nawet w poważnej publicystyce można przeczytać opinię socjologa, że „ ludzie zamykają się w ogrodzonych osiedlach, żeby przetrwać indolencję państwa które przestało budować szkoły, ulice, przychodnie zdrowia, szpitale, i w ogóle nie jest zainteresowane obywatelem.”

W czasach cenzury dziennikarze tak musieli lawirować, żeby między wierszami podać fakty o tym jak jest naprawdę. Całkiem odwrotnie się zrobiło – najpierw trzeba opowiedzieć jak jest ogólnie źle, żeby mieć prawo przedstawić jakiś chlubny wyjątek.

Wierzę w instynkt rynku – widocznie na negacji najlepiej się zarabia, bo wciąż przybywa bibuły z antyrządową sensacją. Ostatnio objawił się nowy tygodnik adresowany do wkurzonych – nazywa się ABC, finansuje go niesławny SKOK, bazuje na dziennikarzach „niepokornych”, tych samych co produkują  tygodnik „wSieci” i jemu podobne. Za 3 zł. 50 groszy można sobie łyknąć nową pigułkę odprężenia – „117 miliardów ukradli politycy i oszuści”, „Aferzysta rządzi w Sejmie” itp. Ale żeby im nie było za dobrze, pojawiła się bliźniacza konkurencja – wydawca „Faktu” czyli Axer Springer też wypuścił bąka przed wyborami. Jak tamci ABC, to ci „Od A do Z”. Te same skandale polityczne, ale o złotówkę taniej.

W bardzo dawnych czasach negowanie wszystkiego było przywilejem lewicy, broniła uciemiężony proletariat, wierzyła że będzie dobrze kiedy tylko obalą kapitalizm. Teraz proletariat w przemyśle, matecznik lewicy ma się nieźle, a w imieniu sfrustrowanych występuje prawica. Mają mniej ideowych haseł, mówią że chcą obalić władzę za to że „baluje, kłamie i spiskuje”.

Nie wiem jak się ma ilość wściekłych rodaków do tych co nie uważają że wszystko jest do bani i wolą dobre wiadomości od skandali. Po tym jak pączkują media „niesystemowe” można się obawiać że wściekłych przybywa szybciej.

Agnieszka Wróblewska

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

5 komentarzy

  1. slawek 01.05.2015
    • j.Luk 02.05.2015
      • slawek 02.05.2015
      • Demetria 03.05.2015
  2. MaSZ 01.05.2015