Pisałem ponad dwa lata temu o współodpowiedzialności opozycji za praktyki polityczne IV RP. Upływ czasu nie zdezaktualizował mego listu do poczytnej autorki, zbyt zajętej wyciskaniem łez z oczu swych (przeważnie) czytelniczek, by zauważać co się działo wokół niej. fragmenty tego listu przytoczyłem w swoim felietonie. Teraz, gdy przeczytałem go na nowo, stwierdziłem z zasmuceniem, że to, co napisałem nie zblakło pod wpływem upływu czasu, a teraz nabrało szczególnej aktualności.
„nareszcie zaskoczyło… od lat mówiłem moim przyjaciołom w kraju, że polska, w której mieszka tylu wspaniałych ludzi, jako struktura państwowa – najoględniej mówiąc – nie usposabia do entuzjazmu. państwo jest wrogie obywatelowi, paranoicznie podejrzliwe i przeczulone do granic śmieszności na punkcie swej reputacji (wystarczy przypomnieć epizod z „der tagespiegel”, kiedy ta niszowa niemiecka gazeta przyrównała lecha kaczyńskiego do kartofla, ten w nienajlepszym stylu żart wywołał śledztwo polskiej prokuratury na okoliczność znieważenia głowy państwa, a szef kancelarii prezydenta – nie pomnę już kto nim naonczas był – wystąpił na konferencji prasowej i z całkowitą powagą oznajmił: mieliśmy do czynienia z zagraniczną próbą podważenia inteligencji pana prezydenta) w jakim demokratycznym kraju europejskim może istnieć taki twór jak „komisja do ścigania zbrodni przeciwko narodowi polskiemu”? gdzie taka nazwa nie kłułaby oczu i nie zgrzytała w uszach? w której z zasiedziałych europejskich demokracji obrażony przez wypowiedź na forum publicznym urzędnik administracji państwowej lub nawet municypalnej korzysta z ochrony prawnej w postaci artykułu 212 kk przewidującego karę do roku więzienia za wypowiedź, uznaną za pomówienie. ściganie, na wniosek obrażonego, odbywa się z oskarżenia publicznego. w roku 2011 skazano na podstawie tego artykułu 190 dziennikarzy, przeważnie z mediów lokalnych. to nic, że żaden z nich nie poszedł do więzienia, groźne jest samo istnienie takiego zapisu w kk, będące reliktem osławionego „małego kodeksu karnego” w prl.
w jakim innym demokratycznym kraju znana wypowiedź dody na temat biblii skończyłaby się wyrokiem skazującym? w jakim innym kraju UE urzędujący prezydent (naonczas lech kaczyński) deklarowałby się jako zwolennik kary śmierci? w jakim demokratycznym kraju mówi się o polityce karnej i polityce historycznej?
mógłbym ten – jak to kiedyś nazwałem – katalog usterek – kontynuować jeszcze długo: kodeks karny, który swą surowością zaspokajałby ambicje wielu państw autorytarnych, tuzin niemal dublujących się wzajemnie i zapewne rywalizujących ze sobą tajnych służb z uprawnieniami nieznanymi w systemach demokratycznych, prokuratura, która wbrew zapewnieniom jest ręcznie sterowana przez każdy będący u władzy rząd, lub przynajmniej odgaduje jego życzenia, budżet konstruowany przez samą tylko partię lub koalicję rządzącą, z wykluczeniem współpracy opozycji.
kiedy mówiłem o tym wszystkim przyjaciołom słyszałem, że przesadzam, albo że przemawiają przeze mnie urazy, których jakoby nabawiłem się, gdy wymuszono na mnie decyzję wyemigrowania z polski.
takie rzeczy jak te, które ci teraz zaskoczyły nie biorą się z niczego. nie wystarczy zadeklarować: od dziś w polsce jest demokracja. trzeba umieć w niej funkcjonować. władza winna stać na straży swobód obywatelskich i to obywatele winni decydować o tym jaki zakres władzy mogą mieć rządzący, a nie władza ma rozstrzygać o tym jakie swobody będą przysługiwać obywatelom.
misją mediów winno być patrzenie władzy na palce – każdej władzy, również tej, którą się lubi, bo władza nie czująca na sobie kontroli opinii publicznej szybko się degeneruje.
piszesz że głównie PiS jest winien sytuacji, o której za sprawą sędziego tuleyi zrobiło się głośno – za mało i zbyt późno – ale chwała sędziemu za to, iż wreszcie powiedział: król jest nagi.
PO jest może nieco bardziej cywilizowana i mniej paranoiczna niż PiS, ale różnice są ilościowe – nie jakościowe, bo z czyim poparciem uchwalono ustawę o powołaniu CBA, choć z góry wiedziano czym ta służba będzie? kto wyposażył IPN w taki zakres kompetencji, że instytucja, która winna być placówką naukową, prowadzi śledztwa i używana jest do szantażowania ludzi? czyimi glosami przeszła ostatnio ustawa ograniczająca wolność zgromadzeń i który prezydent ją podpisał? jaki premier wypowiadał się o chemicznej kastracji pedofilii? kandydat jakiej partii na „premiera z krakowa” mówił o potrzebie szarpnięcia cugli? kto z pominięciem wszelkich procedur rozprawił się ze sprzedawcami dopalaczy? politykom opcji sprawującej obecnie władzę termin: swobody obywatelskie przechodzi przez gardło z takim samym trudem jak partii, która ma pionierskie zasługi w walce o prawo bez sprawiedliwości.
wystarczy ci tyle, czy chcesz więcej? jeżeli tak, to nie będę miał problemu z dostarczeniem ci przykładów.
i niech mi nikt nie mówi, że siedząc sobie wygodnie zagranicą pouczam rodaków w kraju. mam w polsce rodzinę i tłum przyjaciół, nie jest mi więc wszystko jedno w jakim żyją kraju”…
Jeżeli podczas drugiej tury wyborów Komorowski polegnie w pojedynku, jeżeli jesienią Platforma straci władzę, to nie wyborców trzeba będzie obarczać winą, nie ich apatię i gnuśność. Ani nie błędy kampanii i złą pracę sztabu wyborczego. Jeżeli sprawdzi się czarny scenariusz, to dlatego, że był on pisany od samego początku – nie tylko w czasie rządów PO. Nadmierne zapatrzenie w słupki, tchórzostwo i gnuśność, towarzyszyły tej formacji od samego początku – jeszcze z czasów opozycji. Platforma ani razu nie wykazała się odwagą, a w czasach swoich ośmioletnich niemal rządów doszła do tego arogancja władzy.
natan gurfinkiel


