Sukces Kukiza nie wziął się z poparcia jednomandatowych okręgów wyborczych. Wyborcy aż tak bardzo nie rozumieją skutków, jakie powstają w wyniku takiego czy innego sposobu wyborów.
– Nie chcecie Państwo widzieć przeciętnego obywatela i bałaganu jaki dla jego funkcjonowania stworzył ten system – mówi wyborczyni.
Wyborcom nie podoba się system choć nie potrafią go nazwać i określić jak go rozwalić. Ale popierają tego, który rozwalenie deklaruje mocno i głośno.
Całkiem nienaukowe badania, tylko zwykłe obserwacje dowodzą, że przysłowiowa ciepła woda bywa wręcz lodowata. Odczuwają to szczególnie ci, od których najbardziej, najsilniej zależy jej temperatura. Czyli wszyscy, którzy coś tworzą, coś organizują, w coś inwestują, coś prowadzą, najowocniej pracują, budują, dzięki którym zewnętrzna twarz miast, regionów, kraju pięknieje. Czyli pomysłowi, mądrzy, zaradni, odkrywczy, przyszłościowi.
Państwo im się objawia jako uniemożliwianie działalności. Mówią o tym głośno i wyraźnie od lat. W każdej wypowiedzi, na każdej konferencji, w wywiadach, artykułach, w zwykłych rozmowach padają słowa
Najbardziej przeszkadza nadmiar przepisów i złe prawo.
A przecież żadna z partii, walczących o poparcie w wyborach, o głosy wyborców niezadowolonych z nadmiaru ustaw i przepisów nie obiecuje wielkiego ogniska, w którym spłoną miliony stron zapisanych bzdurnymi prawami. Ogórek o tym wspomniała i bardzo mocno przegrała. Ale nie z tego powodu.
Tymczasem nadmiar regulacji psuje tak zwane stosunki międzyludzkie. Bo zwykły rozsądny człowiek zachowałby się w danej sytuacji rozsądnie w zależności od potrzeby. A przepis nie przewiduje rozsądku. Zmusza za to rygorystycznie odpowiedzialnego urzędnika do działania zgodnie z przepisem, a nie z rozsądkiem. Przepis z samej swej natury z odkrywczym pomysłem nic wspólnego mieć nie może, a z rozsądkiem na ogół tylko sporadycznie. Rozsądek i pomysłowość zanika, zanika zdolność do współdziałania, spontaniczność. Jeśli w działaniu pojedynczego człowieka rozsądek staje się zbędny, to ten rozsądek zanika w zbiorowości.
Zbiorowość się degraduje, zanika wspólnotowość, a to powoduje – tak wyraźnie w Polsce dostrzegany – także zanik obywatelskości. Rośnie agresja. Nadmiar przepisów rodzi nadmiar biurokracji. Wysoce kosztownej biurokracji.
– Sprawozdawczość jest tak nieprawdopodobnie rozbudowana, że nawet za Hilarego Minca takiej nie było –mówią. Połączenie biurokracji z wolnym rynkiem jest chyba najbardziej diaboliczną mieszanką.
– Bierzemy udział w maratonie z kajdankami na nogach. Sprawozdawczość połączona z nieustannym przetargiem powoduje, że na nic innego nie ma już sił i czasu.
Nadmiar regulacji prawnych, stwarza szklany sufit hamujący działania firm. Żeby zapobiec złu przekupstwa, które występuje w kilkuprocentowej liczbie przypadków, tworzy się nadmiar prawa bardzo utrudniającego działania wszystkich przedsiębiorców.
– Żeby mi państwo nie przeszkadzało, mógłbym zatrudnić dwa razy więcej ludzi – powiedział na konferencji firm rodzinnych właściciel jednej z nich.
Wystąpiło nakładanie się prawa socjalistycznego, socjalnego, kiedy wszystko było państwowe, na prawa wolnorynkowe.
Wałęsa: demokracja i kapitalizm są bardzo kryminogenne. A dlaczego? Bo rozpowszechnia się dążenie do stuprocentowej doskonałości z pominięciem zwykłej moralności. Najdrożej kosztuje to wściekłe i drobiazgowe tropienie niedoskonałości. Ponoć jest tylko 3% oszustów. Ale życie publiczne próbujemy tworzyć na miarę bezgrzesznych. Nie potrafimy się zgodzić z tym, że Bóg nas stworzył istotami grzesznymi, chcemy grzeszność wykluczyć przepisami.
A najgorsze jest w ostateczności to, że złe prawo jest tworzone przez ludzi – nie do zwolnienia!- którzy z tego zła żyją! Kasty biurokratów, którzy tworzą przepisy prawa tak niezrozumiałego, że daje zarobić ciężkie pieniądze interpretatorom tego zagmatwanego prawa. Kasta ludzi, którzy nie rozwiązują problemów, tylko je tworzą, która traktuje obywatela jak potencjalnego oszusta, któremu trzeba skomplikowaną legislacją oszustwa uniemożliwić, a nie daje się wiary obywatelowi, który składa oświadczenie.
W efekcie wygląda to tak, jakby nikt nie wiedział, co z tym fantem zrobić.
Dominuje polityka walki: kto kogo? Zanika polityka działania: jak coś wspólnie razem zrobić?
A stanu przepisowej dokładności osiągnąć się nie da.
Dążenie do tego tworzy ten SYSTEM.
Elżbieta Misiak-Bremer



Bardzo dobry komentarz do polskiej rzeczywistości. Gdyby to PBK wziął na swój wyborczy banner…
No i dlatego dla większości młodszych wyborców nie ma znaczenia czy wygra Duda czy Komorowski. Bo tak naprawdę to nie ma znaczenia. Zawsze mówiłem, że przy ew. przejęciu władzy przez PiS będziemy tracić czas. Na pierdoły, na wojny smoleńskie i tam różne inne takie.
A teraz nie tracimy? Ostatnio („Kto i po co warzy piwo?”) podawałem kilka przykładów spraw, za które nikt się nie bierze, nie wiadomo dlaczego. Pisał pan Cipiur, choć oszczędnie, o sprawach, z których można złożyć wcale sensowny program wyborczy (a przede wszystkim program działania).
A co słyszymy? Jeden obniży wiek emerytalny (z czwartku na piątek), drugi dopłaci do zatrudniania 100 tys. młodych (kosztem wywalenia starszych, do których nie dopłaci) i tego typu odjechane rzeczy.
No to co się dziwić?
http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/obalanie.jpg
To tylko cząstka problemu. Klasa polityczna zabetonowała scenę polityczną i w Polsce od 2007 roku niewiele się dzieje. O ile jeszcze kadencje 2007-2011 dałoby się uzasadnić obawami o recydywę IV RP to pasywności i nieróbstwa okresu po 2011 roku uzasadnić się nie da. Rewolta młodych po stronie Kukiza jest aktem desperacji – sygnałem ostrzegawczym. Skoro nic się nie dzieje rewolucjoniści mogą rozp……ć ten system. Nie wybrali Dudy bo to figurant i demagog na pasku pierwszego oszusta IV RP -JK. Wybrali Kukiza, bo on jest autentyczny i zależy mu na Polsce. Moim zdaniem kończy się czas nieróbstwa PO i PiS pod presją rewolty. Jeżeli te partie w ogóle chcą przetrwać muszą się radykalnie zabrać za rozwiązywanie problemów zamiast jałowego sporu ambicjonalnego. O ile w PiS nie istnieje taki potencjał intelektualny dotyczący rozsądnego programu i pracy o tyle PO ma szansę. Trzeba jednak radykalnego zwrotu w kierunku własnych obywateli i ukrócenia aparatu partyjnego. Ale to bardzo wielka zmiana. Czy PO nie straciła całkowicie instynktu samozachowawczego jak niegdyś UW, pokaże czas.
Ostatnio czytałem wypowiedź młodego przedsiębiorcy, który prowadzi dwa rodzaje działalności i nie podobało mu się, że pobiera się od niego dwie składki zdrowotne, choć wynikające z tego uprawnienia są takie same, jak gdyby płacił jedną.
Nie wiem czy on ma rację, czy nie, ale żaden polityk nawet nie spróbuje mu tego wyjaśnić. Ma prawo czuć się odgrodzonym od własnego państwa, skoro nikt z nim nie chce rozmawiać.
No to przyjdzie moment, w którym to on nie będzie chciał. Proste.
Znowu się znajdują mądrale, którzy twierdzą, że głosujący na Kukiza w ogóle nie mieli na myśli to co on miał w programie. A ja wiem, że dokonano wiele starań, aby nie zaśmiecać tematu JOW-ów żadnymi tematami pobocznymi. Chodziło o to, aby eksponować tylko ten jeden jedyny punkt. Porządnie uzasadniony. I ta taktyka okazała się słuszna i zwycięska. Stąd tylko Kukiz wpadał autentycznie, bo tylko on grał szczerze i autentycznie.
A Wy się bawcie w dorabianie idiotycznych życzeniowych teorii. Tym zakłamaniem żeście sobie wybrali Macierewicza i Dudę. Oni idealnie waszą mentalność reprezentują. Więc wy też będziecie miel swoich autentycznych przedstawicieli.
Ale to jest wewnętrzna wasza sprawa w tej waszej mafiokracji. Ja stoję z Kukizem i walczę o normalną demokrację, w której obywatele decydują kto kandyduje w wyborach do Sejmu i kto jest wybierany na ich faktycznych przedstawicieli. A nie jakieś nomenklaturowe bandy z Warszawy.
@bisnetus
Tak się składa że w sobotę uczestniczyłem w ognisku, na którym byli sami „starzy” znajomi z kręgów turystycznych, normalnie nie piszący/gadający o polityce. Zupełnie spontanicznie, swobodnie zagadane zostało o wyborach i ku mojemu zaskoczeniu kilka osób przyznało się do głosu na Kukiza. To było na samym początku imprezy, wszyscy trzeźwi, było ok 10 osób, 7 z nich oddało taki głos. Dziewczyna 27 lat, mężczyźni 35 – 55 lat, wykształcenie wyższe, trzech przedsiębiorców, dwóch urzędników, jednym słowem niezły miszmasz. Zagadało się też o JOW-ach, akurat wszyscy raczej wiedzieli o co chodzi ale nie z tego powodu tak głosowali – powiedzieli to wprost. Oczywiście nie były to badania socjologiczne tylko szybka, niezobowiązująca gadka przy piwie ale z grubsza widać że nie tylko młodzież głosowała na Kukiza, i nie tylko z powodu JOW
Kukiz to nie polityk, nie działacz, nie przywódca… To tylko jeden zręcznie wymyślony i podany młodym zapaleńcom slogan…
Poza tym sloganem jest pustka i bezmyślny bełkot o „systemie”
@otoosh i jak się okazuje to wystarczy.
To prawda, że większość wyborców Kukiza nie rozumie specyfiki JOW. Podobnie jak w 1989 roku większość głosujących przeciwko PZPR, nie rozumiało szczegółów postulatów opozycji. Był to wówczas i jest dziś głos sprzeciwu. Kukiz bywa demagogiem, ale kluczowe elementy ataku na partiokrację są trafne.
Marna jakość prawa to tylko wycinek rzeczywistości. W istocie hipotetyczne 49% głosujących na opozycję marnuje głosy wobec 51% głosujących na partie rządzące. Dziś rządzi PO i PSL, jutro PIS z kimś. W obecnej ordynacji proporcjonalnej mamy bowiem partie wodzowskie i opozycja nie ma żadnego realnego głosu. No chyba, że za reprezentatywność głosów wyborców uznamy możliwość wybranie liczby posłow w istocie NIEMYCH, których głos w parlamencie jest pozbawiony znaczenia w podejmowaniu decyzji. Na dodatek jakość „zarządzania” owych wodzów i ich dworów jest żałośnie słaba. Polska scena polityczna osiągnęła dno i nieustannie, konsekwentnie je pogłębia.
Domyślam, że źródła wiedzy o nieznajomości specyfiki JOW-ów są równie pewne jak źródła Macierewicza mówiącego o smoleńskim zamachu w wykonaniu Putina i Tuska.
Jak Macierewicz zostanie ministrem w ministerstwie prawdy, to zmiana sytuacji będzie niezauważalna. Gdzie nie spojrzysz tam tylko zaklinacze rzeczywistości.