W kolejnym odcinku mojego opowiadania “Marzenie” z 1949 roku Jacek Tarkowski, syn murarza-przodownika pracy, postać wzorowana na altruistycznym Stasiu Tarkowskim z “W pustyni i w puszczy”, z grupą kolegów wprowadza do swojej warszawskiej szkoły współzawodnictwo w nauce i pracy społecznej.
Nastąpiło podsumowanie pierwszego okresu nauki. Ludzie tacy jak Kubiak, Kalewski, Wojcik i Bogdański, dawniej najgorsi uczniowie i bumelanci, stali się uczniami dostatecznymi. Wieczorem Jacek poszedł z kolegami na film “Młoda Gwardia”, w kinie zobaczył jak komsomolcy walczą i pracują dla dobra ojczyzny. – W dechę – co? – zapytał Stasiek wychodzącego z kina Jacka. – Oczywiście, odpowiedział Jacek, żebyśmy my tylko umieli tak pracować, z nich można naprawdę brać przykład.‘…Zaczął się drugi okres nauki i znów codziennie zbierały się odrabiające lekcje zespoły. – Słuchaj, Stasiek – powiedział któregoś dnia Jacek, mnie się wydaje, że zespoły są mało ciekawe, nie ma w nich dopingu do pracy, musimy pomyśleć o zorganizowaniu współzawodnictwa.
– Bardzo dobry pomysł – zareagował Stasiek. – Współzawodnictwo powinno obejmować ilość zebrań w zespole, zachowanie zespołu w klasie i wyniki w nauce. Na zebraniu samorządu, wspólnie z profesorem Jackiewiczem, opracowano regulamin. Zespół Wojtka Czubiaka był dotąd najlepszy, ale teraz Wojtek przyrzekł Jackowi, że inne zespoły “zapędzą w kozi róg”…
Jacek wrócił do domu bardzo zdenerwowany. Umarł ojciec Mietka. Jacek i jego koledzy poszli po południu na cmentarz.. Przy grobie wszyscy stali w milczeniu. A potem Jacek powiedział Mietkowi: – Straciłeś ojca, ale nie boj się niczego, jeżeli chcesz, będę z tobą odrabiał lekcje, my ci pomożemy, ja postawię wniosek o przyznanie ci stypendium. To było wielkie przeżycie dla kolegi, z kto rym Jacek układał plany życiowe, ale było to również duże przeżycie dla samego Jacka. Mietek był nieszczęśliwy, nie miał ojca, ale szczęście przywróciło mu wstąpienie do organizacji.
Zarząd szkolny ZMP postanowił przyjąć do organizacji Tarkowskiego, Kowalczyka, Falkowskiego, Skowrońskiego i Buraka, pięciu najlepszych uczniów i aktywistów klasy 8a. pozostałych czterech było z klasy 8b. Wszyscy składali życiorysy.
Zaczął Jacek: – Urodziłem się 25 października 1935 roku w Warszawie. Ojciec mój pracuje jako murarz, jest członkiem PZPR. Wyniki mojej nauki są następujące: 7 bardzo dobrych, 4 dobre i 1 dostateczny, moim marzeniem od dawna było być przodownikiem.
I tak się stało. Został członkiem przodującej organizacji. Jacka wybrano przewodniczącym koła ZMP w klasach ósmych, objął funkcję, z której musi wywiązać się dobrze. Taki był rozkaz jego sumienia.
W następnym odcinku: samokrytyka Jacka.
Marian Marzyński



