Zapanowała ostatnio moda na łączenie się przez podział. Dzielą się rozmaite ruchy i ugrupowania, a potem te odpryski, albo i całkiem spore fragmenty Polski łączą się pod znakiem – najczęściej – kwestionowania osiągnięć Trzeciej Rzeczypospolitej. Wyłaniają się też całkiem nowe byty, które wcześniej, jak twierdzą ich twórcy, nie mogły zaistnieć, bo przeszkadzało im coś. Charakterystyczne jest, że wszyscy ci, którzy dziś zaczęli się sklejać, albo odrzucają reformy z 1989 roku en bloc, albo tylko niektóre fragmenty, albo też pomijają to, co w ostatnich 26 latach Polska osiągnęła i pragną wsparcia sił boskich lub szukają identyfikacji w Duchu Narodu. Nasza zbolała Ojczyzna, według tych wszystkich narracji, jest w stanie rozkładu, katastrofy, w najlepszym wypadku jest ciężko chora i wymaga końskiej kuracji. Do tej diagnozy dołączane są projekty terapii, której najzdrowszy organizm mógłby nie przetrzymać.
Do tego – jak pokazują wydarzenia i komentarze – rację mogą mieć tylko ci, których nie obciąża dziedzictwo Okrągłego Stołu i kontrybucja w upadku komunizmu 4 czerwca 1089 roku, który był zaplanowany przez służby jawne i tajne, polskie i zagraniczne.
Jesteśmy więc – przy wszelkich różnicach – połączeni grzechem pierworodnym, który Polacy zbiorowo popełnili 4 czerwca 1989 roku. Ta wina będzie jednak większości z nich odpuszczona, gdyż, biedni bezrozumni, poszli na lep, ulegli czarowi pięknych słówek, dali się zwieść różnym nazwanym i nienazwanym siłom, które marzą o doprowadzeniu Polski na skraj upadku lub do jej unicestwienia, a w końcu dziś – przejrzeli na oczy i odmawiają poparcia niszczycielom i wrogom.
No cóż, dyskusja, debata, polemika z takim światopoglądem jest daremna. Zapanowała moda na głuchotę. Argumenty, fakty, liczby odbijają się od umysłów, które przypominają chorych na anoreksję: widzą w lustrze co innego, niż pokazuje waga.
Niestety, ta społeczna anoreksja też może być śmiertelna.
Jak jej przeciwdziałać? Nie mam recepty, ani łatwej, ani skutecznej – nie mam żadnej. Być może rzeczywiście zatrzasnęło się okno historii i Polskę czekają Mroczne Lata, które trzeba będzie jakoś przeżyć, przenosząc pamięć i wolę trwania przy swojej, naszej wizji świata i państwa, które tak trafnie i pięknie opisał Tadeusz Mazowiecki w preambule do konstytucji, którą pozwalam sobie przypomnieć, gdyż jest to dokument najlepiej uosabiający to, o co w przemianie 1989 roku Polakom chodziło:
W trosce o byt i przyszłość naszej Ojczyzny, odzyskawszy w 1989 roku możliwość suwerennego i demokratycznego stanowienia o Jej losie, my, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej,
zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł, równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego – Polski,
wdzięczni naszym przodkom za ich pracę, za walkę o niepodległość okupioną ogromnymi ofiarami, za kulturę zakorzenioną w chrześcijańskim dziedzictwie Narodu i ogólnoludzkich wartościach, nawiązując do najlepszych tradycji Pierwszej i Drugiej Rzeczypospolitej, zobowiązani, by przekazać przyszłym pokoleniom wszystko, co cenne z ponadtysiącletniego dorobku, złączeni więzami wspólnoty z naszymi rodakami rozsianymi po świecie,
świadomi potrzeby współpracy ze wszystkimi krajami dla dobra Rodziny Ludzkiej, pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane,
pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, a działaniu instytucji publicznych zapewnić rzetelność i sprawność, w poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem lub przed własnym sumieniem,
ustanawiamy Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej jako prawa podstawowe dla państwa oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym oraz na zasadzie pomocniczości umacniającej uprawnienia obywateli i ich wspólnot. Wszystkich, którzy dla dobra Trzeciej Rzeczypospolitej tę Konstytucję będą stosowali, wzywamy, aby czynili to, dbając o zachowanie przyrodzonej godności człowieka, jego prawa do wolności i obowiązku solidarności z innymi, a poszanowanie tych zasad mieli za niewzruszoną podstawę Rzeczypospolitej Polskiej.
Jak słychać z różnych stron, ten wspaniały dokument, który wkrótce będzie miał 25 lat, jest albo odrzucany w całości, albo w najistotniejszych fragmentach kontestowany przez odkrywców immanentnego zła w dziedzictwie Czerwca’ 89.
To jest jeszcze jeden z czynników łączących przeciwników tego, co Polska osiągnęła. Konstytucja i instytucje konstytucyjne, które tworzą kręgosłup państwa, są odrzucane. Nie chcę dyskutować tu o systemie wyborczym, czy proporcjonalny jest lepszy od większościowego, czy na odwrót. Ważne bowiem jest co innego: dotychczasowe uważa się za wrogie, a zwolennicy Trzeciej Rzeczypospolitej uznawani są za wrogów, których – z łaski – tylko się odsunie od możliwości szkodzenia. Straszna głuchota anorektyków nie stwarza złudzeń: albo oni, albo my. Patrzcie, jacy łaskawi: darują nam życie, ale nie darują poglądów.
Nie przypuszczałem 26 lat temu, że do tego dojść może, że dawni przyjaciele ze smakiem będą powoływać się na obrzydlistwa jakiejś Warszawskiej Gazety (patrz artykuł pt. „Analna szpara Niesiołowskiego”) czy portalu, finansowanego przez SKOK-i. Że niesmak odepchnie mnie od ludzi, których uważałem kiedyś za przyjaciół, z którymi beczkę soli zjadłem, którzy bywali u mnie w domu i za których bez wahania mogłem ręczyć.
W tym wylewie negacji wczoraj przegrał prezydent, jutro pewnie ulegnie Platforma. Przyznaję, że jestem jej wyborcą od lat: mimo błędów, które popełniła, politycznych i personalnych, zaniechań i zaniedbań, dużej dozy dezynwoltury i cynizmu i tak dalej. Jest to jedna z niewielu już liczących się sił, które stawiają opór powodzi.
Gdzieś w tym wszystkim powinni znaleźć się tacy ludzie jak ja, którym bliska jest wizja dobra państwa, opisana przez Tadeusza Mazowieckiego, a wcześniej, wbrew wielkiemu oporowi materii, wcielana przez Niego w życie. Nie musimy zapisywać się do partii politycznej, możemy tworzyć ruch niezadowolonych z niezadowolonych, ruch nieformalny, albo sformalizowany, jak kto woli, połączony jednak wolą większej aktywności.
Namawiam do tego ja, outsider, który chciałby przeżyć resztę dni w Polsce, która będzie wspólnym domem wszystkich, równych sobie obywateli, nie zaglądających sobie do garnków, ani tym bardziej pod kołdrę, szanujących swoje odrębności a nawet dziwactwa, solidarnych zarazem i przyjaznych mieszkańcom sąsiednich bloków.
My też bądźmy razem.
Nie tylko pod „Niespodzianką”.
Piotr Rachtan



Zgłaszam akces!
.
Na przełomie lat 80. i 90. zetknęłam się tu w Niemczech z książkami pewnego Austriaka — myśliciela, polityka, działacza społecznego, niezbyt zresztą w Polsce znanego, Rudolfa Steinera. (Może najbardziej znany jest w Polsce z tego, że jest twórcą szkoły waldorfskiej.) Steiner zmarł w 1924 roku.
.
Jako znawca historii i świata polityki, jako Austriak, niejednokrotnie wypowiadał się z dużą znajomością rzeczy o Polsce — jej historii i jej przyszłości. Pisał m.in. niezwykle ciekawie o znaczeniu zaborów dla Polski i Polaków.
.
Bezpośrednio po powstaniu państwa polskiego w wyniku I. wojny światowej pisał, że Polska nigdy nie będzie w stanie dłużej utrzymać wolności. Że ile razy ją odzyska, tyle razy ją straci — czy to wskutek agresji z zewnątrz, czy na skutek własnych błędów.
.
Kiedy to czytałam — a był to przecież czas najbardziej obiecujący dla Polski — mimo niezwykle ciekawego wywodu właściwie nie chciałam o tym myśleć. Jednak nigdy tego nie zapomniałam.
.
Mimo agresywnej postawy Rosji jednak nie wierzę w jakąś znaczącą groźbę z jej strony. Może właśnie dlatego, że Polska ma silne umocowanie w strukturach NATO i Unii Europejskiej.
.
I właśnie dlatego z wielkim niepokojem przyjmuję do wiadomości, że prezydentem jest/będzie Duda, pisowiec z krwi i kości, że według wszelkiego prawdopodobieństwa PiS, może w jakiejś zwariowanej koalicji, przejmie władzę w Polsce.
.
Nie tylko dlatego, że władza PiSu zagraża swobodom obywatelskim, wolności wyboru własnego sposobu na życie, że przeciwnicy polityczni, już wyawansowani zostali do roli wrogów, że obawiać się można wszelakich działań w ramach „rozliczeń”, ale przede wszystkim, że nowa — zapowiadana! — polska polityka zagraniczna może odsłonić od dawna znany na Zachodzie obraz Polski jako kłopotu dla innych nacji. Tak to oględnie nazywam. 26 lat to za mało, by zmienić image utrwalony przez stulecia. Własną pozycję buduje się długo. I długo zdobywa się zaufanie.
.
W rezultacie ta tak ciężko wywalczona obecna pozycja Polski w Europie i na świecie może zostać bardzo łatwo przez różnych już wyłaniających się z cienia głupców po prostu zaprzepaszczona.
.
No, to by chyba nie był powód do smutku w pewnym wschodnim kraju ościennym… Jak Polska będzie chciała koniecznie NIE płynąć w głównym nurcie w Europie, to łatwiej i szybciej, niż to się wydaje otumanionym perspektywą władzy pseudopatriotom z PiSu, zostanie sama na boku, bez sprzymierzeńców. (A mrzonki o jakiejś koalicji państw wschodniej Europy dowodzą tylko braku znajomości realiów.)
.
Wzruszyłem się.
Dla mnie Ojczyzną zawsze była Polska a że wiatr historii nadawał je różne przydomki to dla mnie nie miało i nie ma znaczenia.
PRL to była moja Polska, III RP to jest moja Polska, nawet IV RP chwilowa to była też Polska która tak wyglądała i wygląda, jak sobie życzy naród złożony z obywateli.
A obywatele są tacy jacy są, mam ich wygonić? zabić? zamknąć w obozach? Kiedy będę miał władze??
To już było czynione a Polska istnieje.
Bo jest to nasza Polska i nie należy się na nią obrażać ale robić wszystko aby życie w niej było łatwiejsze.
Szanowna Pani, ja osobiście zachowałbym spokój. Jestem przekonany, że dzięki pełnej wdzięku, aktywnej polityce zagranicznej prezydentatysiąclecia UE wie doskonale czego może się spodziewać i na pewno ma jakiś plan awaryjny. Jestem przekonany, źe poradzą sobie, a jak nie, to wezmą na wstrzymanie i za parę lat kolejne rozdanie w Polsce.
Zaraz, zaraz, teraz mi do głowy przyszło, a może w Priwislanskim Kraju? Tylko co z tymi wyborami wtedy?
Pozdrawiam
Pierwszym krokiem do utraty niepodleglosci, byla przyjeta przez Sejm uchwala o bratniej pomocy, zezwalajaca ministrowi wezwac obce sily do stlumienia spolecznych niepokojow w Polsce. Ustawa ta daje obcym silom wieksze prawa niz polskim formacja, ktore beda im podlegac. Polska jest jedynym krajem na swiecie, ktory przyjal taki przepis. Gdyby takim krokom sprzeciwil sie Przezydent Polski, marszalek Sejmu moze uznac go za niezdolnego do pelnienia obowiazkow. O jaka wolnosc Polski wy sie martwicie na tej stronie?
Cykle polityczne w III RP systematycznie się skracają. Ostatni cykl nieudaczników i frustratów z PiS wraz z przybudówkami trwał 2 lata. Obecny, jeśli Duda okaże się taki sam jak PiS może nie potrwać nawet dwa lata. Oczywiście trudno jest wyobrazić sobie polskezbawa JK, panią Fotygę, pana Szczerskiego, pana Waszczykowskiego, oraz innych wybitnych „ekspertów” od wszechrzeczy jako nadających ton jakimkolwiek dziedzinom polskiej rzeczywistości. W szczególności to grono ignorantów i szkodników jest zatrważające. Przeżyjemy to a Polska wyjdzie wzmocniona, po uprzednim osłabieniu działalnością tych osób Kompetentnych inaczej”.
Teraz nagle wszyscy biją na alarm. A co nasi wspaniali dziennikarze robili przez ostatnią dekadę? Dlaczego jak Kaczyński tylko otwierał usta, to natychmiast było to komentowane szeroko i dogłębnie? Od komentowania jego (ich) kolejnych bzdur rozpoczynały się serwisy informacyjne. Ile czasu na antenie poświęcono zaprzańskim enuncjacjom Macierewicza? Dlaczego? Komu na tym zależało? Dlaczego Kaczyński, Ziobro, Macierewicz nie zostali oskarżeni o łamanie prawa? O zniszczenie WSI z jawnym łamaniem podstawowych wymogów ochrony tajemnic państwowych… Komu na tym zależało, aby promować takie zaprzaństwo?
.
Nie ma co teraz odżegnywać się od skłóconego społeczeństwa. To też cecha demokracji, aby uszanować wybory, jeśli nam się to nie podoba. Taka jest cena demokracji. Jeśli głupota przeważy, trzeba będzie spóścić z tonu i szykować się w pracy u podstaw do lepszego rządzenia w przyszłości. W końcu wyborcy to nie Marsjanie. To ludzie z krwi i kości, którzy odczuwają na sobie skutki zaniedbań polskiego prawodawstwa, wymiaru sprawiedliwości, stosunkach w pracy (śmieciówki). Tam nie ma „faszystów”. Tam są obywatele robieni przez rządzącą partię i rząd na szaro.
.
Lepiej się zastanowić co robić, aby jesienią nie skończyło się kolejną klapą. Na razie czekają nas wybory, emocje opadną i niedługo zapewne przyjdzie wśród wyborców czas na refleksję, co ile może ich kosztować, jak postawią na przykład na Kaczyńskiego. Już dzisiejsza reakcja Kukiza na histeryczne obelgi pewnej nawiedzonej z PISu, która twierdzi, że bez Kukiza Pis Nie wygra (oby) może być jaskółką tego opamiętania.
@ andrzej Pokonos
Teraz nagle wszyscy biją na alarm. A co nasi wspaniali dziennikarze robili przez ostatnią dekadę?
……………
też pytanie.. kreowali teraźniejszość.
Są IV-tą władzą i nie ponoszą za nic odpowiedzialności.
Za PRL-u podobnie jak w całym obozie, wyrzucano na bruk za słowa przeciw rządzącym. Bo klasa robotnicza raz zdobytej władzy dobrowolnie nie odda..
Ta klasa poczytała, posłuchała i oddała..
Więc o co sie rozchodzi?
Oni, tam w telewizji i tam w Sejmie to są obcy. To nie wrażenie, to fakt. Znaczy fakt i słuszne wrażenie wynikające z faktów.
.
System polityczne jest totalnie zabetonowany przed obywatelami. Obywatele nie mają zatem z tą kliką na górze wiele wspólnego. Od 20 lat samie się wybierają i sami się mianują elitami. Reprezentują wyłącznie siebie i stacje telewizyjne a nie obywateli.