Piotr Rachtan: Anoreksja, czyli Oni i My, AD 20156 min czytania

()

konstytucja2015-06-02.

Zapanowała ostatnio moda na łączenie się przez podział. Dzielą się rozmaite ruchy i ugrupowania, a potem te odpryski, albo i całkiem spore fragmenty Polski łączą się pod znakiem – najczęściej – kwestionowania osiągnięć Trzeciej Rzeczypospolitej. Wyłaniają się też całkiem nowe byty, które wcześniej, jak twierdzą ich twórcy, nie mogły zaistnieć, bo przeszkadzało im coś. Charakterystyczne jest, że wszyscy ci, którzy dziś zaczęli się sklejać, albo odrzucają reformy z 1989 roku en bloc, albo tylko niektóre fragmenty, albo też pomijają to, co w ostatnich 26 latach Polska osiągnęła i pragną wsparcia sił boskich lub szukają identyfikacji w Duchu Narodu. Nasza zbolała Ojczyzna, według tych wszystkich narracji, jest w stanie rozkładu, katastrofy, w najlepszym wypadku jest ciężko chora i wymaga końskiej kuracji. Do tej diagnozy dołączane są projekty terapii, której najzdrowszy organizm mógłby nie przetrzymać.

Do tego – jak pokazują wydarzenia i komentarze – rację mogą mieć tylko ci, których nie obciąża dziedzictwo Okrągłego Stołu i kontrybucja w upadku komunizmu 4 czerwca 1089 roku, który był zaplanowany przez służby jawne i tajne, polskie i zagraniczne.

Jesteśmy więc – przy wszelkich różnicach – połączeni grzechem pierworodnym, który Polacy zbiorowo popełnili 4 czerwca 1989 roku. Ta wina będzie jednak większości z nich odpuszczona, gdyż, biedni bezrozumni, poszli na lep, ulegli czarowi pięknych słówek, dali się zwieść różnym nazwanym i nienazwanym siłom, które marzą o doprowadzeniu Polski na skraj upadku lub do jej unicestwienia, a w końcu dziś – przejrzeli na oczy i odmawiają poparcia niszczycielom i wrogom.

No cóż, dyskusja, debata, polemika z takim światopoglądem jest daremna. Zapanowała moda na głuchotę. Argumenty, fakty, liczby odbijają się od umysłów, które przypominają chorych na anoreksję: widzą w lustrze co innego, niż pokazuje waga.

Niestety, ta społeczna anoreksja też może być śmiertelna.

Jak jej przeciwdziałać? Nie mam recepty, ani łatwej, ani skutecznej – nie mam żadnej. Być może rzeczywiście zatrzasnęło się okno historii i Polskę czekają Mroczne Lata, które trzeba będzie jakoś przeżyć, przenosząc pamięć i wolę trwania przy swojej, naszej wizji świata i państwa, które tak trafnie i pięknie opisał Tadeusz Mazowiecki w preambule do konstytucji, którą pozwalam sobie przypomnieć, gdyż jest to dokument najlepiej uosabiający to, o co w przemianie 1989 roku Polakom chodziło:

W trosce o byt i przyszłość naszej Ojczyzny, odzyskawszy w 1989 roku możliwość suwerennego i demokratycznego stanowienia o Jej losie, my, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej,

zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł, równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego – Polski,

wdzięczni naszym przodkom za ich pracę, za walkę o niepodległość okupioną ogromnymi ofiarami, za kulturę zakorzenioną w chrześcijańskim dziedzictwie Narodu i ogólnoludzkich wartościach, nawiązując do najlepszych tradycji Pierwszej i Drugiej Rzeczypospolitej, zobowiązani, by przekazać przyszłym pokoleniom wszystko, co cenne z ponadtysiącletniego dorobku, złączeni więzami wspólnoty z naszymi rodakami rozsianymi po świecie,

świadomi potrzeby współpracy ze wszystkimi krajami dla dobra Rodziny Ludzkiej, pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane,

pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, a działaniu instytucji publicznych zapewnić rzetelność i sprawność, w poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem lub przed własnym sumieniem,

ustanawiamy Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej jako prawa podstawowe dla państwa oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym oraz na zasadzie pomocniczości umacniającej uprawnienia obywateli i ich wspólnot. Wszystkich, którzy dla dobra Trzeciej Rzeczypospolitej tę Konstytucję będą stosowali, wzywamy, aby czynili to, dbając o zachowanie przyrodzonej godności człowieka, jego prawa do wolności i obowiązku solidarności z innymi, a poszanowanie tych zasad mieli za niewzruszoną podstawę Rzeczypospolitej Polskiej.

Jak słychać z różnych stron, ten wspaniały dokument, który wkrótce będzie miał 25 lat, jest albo odrzucany w całości, albo w najistotniejszych fragmentach kontestowany przez odkrywców immanentnego zła w dziedzictwie Czerwca’ 89.

To jest jeszcze jeden z czynników łączących przeciwników tego, co Polska osiągnęła. Konstytucja i instytucje konstytucyjne, które tworzą kręgosłup państwa, są odrzucane. Nie chcę dyskutować tu o systemie wyborczym, czy proporcjonalny jest lepszy od większościowego, czy na odwrót. Ważne bowiem jest co innego: dotychczasowe uważa się za wrogie, a zwolennicy Trzeciej Rzeczypospolitej uznawani są za wrogów, których – z łaski – tylko się odsunie od możliwości szkodzenia. Straszna głuchota anorektyków nie stwarza złudzeń: albo oni, albo my. Patrzcie, jacy łaskawi: darują nam życie, ale nie darują poglądów.

Nie przypuszczałem 26 lat temu, że do tego dojść może, że dawni przyjaciele ze smakiem będą powoływać się na obrzydlistwa jakiejś Warszawskiej Gazety (patrz artykuł pt. „Analna szpara Niesiołowskiego”) czy portalu, finansowanego przez SKOK-i. Że niesmak odepchnie mnie od ludzi, których uważałem kiedyś za przyjaciół, z którymi beczkę soli zjadłem, którzy bywali u mnie w domu i za których bez wahania mogłem ręczyć.

W tym wylewie negacji wczoraj przegrał prezydent, jutro pewnie ulegnie Platforma. Przyznaję, że jestem jej wyborcą od lat: mimo błędów, które popełniła, politycznych i personalnych, zaniechań i zaniedbań, dużej dozy dezynwoltury i cynizmu i tak dalej. Jest to jedna z niewielu już liczących się sił, które stawiają opór powodzi.

Gdzieś w tym wszystkim powinni znaleźć się tacy ludzie jak ja, którym bliska jest wizja dobra państwa, opisana przez Tadeusza Mazowieckiego, a wcześniej, wbrew wielkiemu oporowi materii, wcielana przez Niego w życie. Nie musimy zapisywać się do partii politycznej, możemy tworzyć ruch niezadowolonych z niezadowolonych, ruch nieformalny, albo sformalizowany, jak kto woli, połączony jednak wolą większej aktywności.

Namawiam do tego ja, outsider, który chciałby przeżyć resztę dni w Polsce, która będzie wspólnym domem wszystkich, równych sobie obywateli, nie zaglądających sobie do garnków, ani tym bardziej pod kołdrę, szanujących swoje odrębności a nawet dziwactwa, solidarnych zarazem i przyjaznych mieszkańcom sąsiednich bloków.

My też bądźmy razem.

Nie tylko pod „Niespodzianką”.

Piotr Rachtan

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

8 komentarzy

  1. Therese Kosowski 02.06.2015
  2. Magog 02.06.2015
  3. MarekSza 02.06.2015
  4. W. Bujak 02.06.2015
  5. slawek 02.06.2015
  6. andrzej Pokonos 03.06.2015
  7. Magog 03.06.2015
  8. bisnetus 03.06.2015