Jerzy Łukaszewski: Zaduch

Smoking2015-06-06.

Jeżeli ktoś jest palący, wie jak może podziałać na samopoczucie świeże powietrze. Bywa, że wręcz zaszkodzi.

Piękny wieczór, słońce skryło się za horyzontem, wokół unosi się upojny dym z wypalonych papierosów. Lekkomyślnie otwieramy okno i … szok! Świeże powietrze wdziera się zdradziecko do pomieszczenia rujnując nasze środowisko naturalne. Głowa zaczyna boleć, w oczach pojawiają się migoczące złowieszczo plamki i resztką sił zamykamy okno w obawie przed ostatecznym unicestwieniem. Ufff… udało się. Szybko zapalamy papierosa, by wyrównać skład gazów w otoczeniu w proporcjach akceptowalnych przez nasz zaatakowany podle organizm.

Szok wywołany brakiem nikotyny zna niemal każdy palacz, którego wrogowie namówili do rzucenia palenia. Mam wrażenie, że podobnie poczuli się niektórzy po wyborach prezydenckich, w których zwyciężył nie tylko „nie ten co trzeba”, ale pojawiły się pierwsze symptomy „wietrzenia”.

Histeria narodowa uprawiana przez publicystykę może zadziwiać. Z Wałęsą, wtedy legendą, zwyciężył postkomunista Kwaśniewski, Tymiński wyeliminował Mazowieckiego itd. I jakoś to przeżyliśmy. Skąd teraz ten szok? 8 lat wystarczyło, by przyzwyczaić się na tyle, by zmiana wywołała aż takie trzęsienie umysłów?

Teoretycznie zwycięstwo Kwaśniewskiego powinno wywołać większy, bo wówczas Polska znajdowała się w momencie wielkich decyzji, które miały określić naszą przyszłość na długie lata. Tymczasem Kwaśniewskiego wybrano dwa razy. I świat się nie zawalił, Polska nie upadła, a wręcz przeciwnie. Dziś znajdujemy się w zupełnie innym momencie naszej historii. Na tyle dobrym, że nie zaszkodzą mu nawet najgorsze rządy przez kilka lat. Polska ma dziś perspektywę  znacznie dłuższą, niż 4 lata.

Pomijając sam fakt, że prezydent przy swoich prerogatywach może co najwyżej „przynieść wstyd”, którego niektórzy boją się bardziej, niż spadku PKB, co znamionuje osobniki zakompleksione, bez wiary we własną wartość, ot taka klasyka polskiej parafiańszczyzny.

Dużo większym problemem okazała się wymieniona wcześniej „próba wietrzenia”. Szok świeżopowietrzny sprawił, że zamiast rzeczowych analiz otrzymaliśmy licytację na inwektywy, „dowcipne” określenia, wyścig o „Złote Lekceważenie Roku” itp. A jest co analizować.

Choćby sam problem JOW-ów. Z tego co mówią na jego temat politycy i publicyści wnoszę, że nie zadali sobie trudu zapoznania się z tą propozycją zanim zabrali głos. To widać po sposobie argumentacji. Jej 99% to zabawa w „zabetonują czy odbetonują?”

Sam pomysł JOW-ów nie jest nowy i nie wymyślił go Kukiz (przepraszam za to nazwisko –  wiem, że boli). Sami walczący o nie powołują się między innymi na zdanie w tej sprawie Herlinga Grudzińskiego, było nie było – zmarłego w 2000 roku.

Propagujący je prof. Jerzy Przystawa nie żyje od trzech lat.

Wiem, że już pod koniec lat 90tych były robione symulacje dotyczące składu parlamentu po wyborach w JOW-ach.  Znajomy matematyk uczestniczący w tej akcji wykazał, że… nic by się nie zmieniło.

I to jest argument używany przeciwko JOW-om. Zwolennicy są w stanie dowodzić czegoś wręcz przeciwnego. Cały problem polega na tym, że jedni i drudzy w przeważającej większości posługują się nie tyle wiedzą, co wiarą. A z wiarą – wiadomo – dyskusja trudna.

Błąd przeciwników JOW-ów twierdzących, że zabetonują one na amen scenę polityczną polega na tym, że oni rozpatrują problem jako sam w sobie, bez żadnych zmian w sposobie zgłaszania kandydatów. Takie ujęcie rzeczywiście pozwala „udowodnić”, że JOWy są koncepcją błędną. Zwolennicy popełniają błąd również w tym obszarze niemal wyłącznie powołując się na przykład angielski, jak np. p.@bisnetus.

Już po kilku zdaniach orientujemy się, że nie jest to ten system, potrzebę którego głosi Kukiz (przepraszam), ponieważ niezależnie od rzeczywistej selekcji i dopuszczenia lepszych jakościowo, niż u nas kandydatów, o wszystkim tak czy owak decydują władze (czy odpowiednie komisje) partyjne.

Na dodatek śp. prof. Przystawa był przeciwnikiem czynnego uczestnictwa ruchu na rzecz JOW-ów w wyborach organizowanych według dzisiejszych zasad, co rzutuje na postawę  tego ruchu i dziś i powoduje zamieszanie wśród obserwatorów. Może powodować, co do tego nie ma wątpliwości, ponieważ nie została podana żadna alternatywa. Podobnie jak dręczący niektórych „brak programu”. To też spadek po profesorze Przystawie. Nie wiem czy dobry czy nie, ale na pewno powodujący liczne nieporozumienia.

Jeśli więc przenosić ten system na nasz grunt, trzeba by najpierw opracować system zgłaszania kandydatów. Do kogo mieliby się zgłaszać? Owszem, raz można zrobić pospolite ruszenie, na dłuższą metę musi powstać jakaś cywilizowana zasada. Kto ma to robić? PKW? Jakieś specjalnie powoływane „ciała”? Kto i wg jakich kryteriów miałby je powoływać?

Na dziś Ruch proponuje Okręgowe Komisje Wyborcze, ale to przeczy jego głównemu postulatowi „obalenia systemu” i sprzeniewierzenie się śp. patronowi. To jest najistotniejszy problem, bo jeśli wsadzić JOW-y w dzisiejszy sposób wyłaniania kandydatów, to rzeczywiście nic się nie zmieni. Niestety, jasnych odpowiedzi w tym względzie na razie brak. A czas leci.

Jakkolwiek byśmy wybierali posłów, przed państwem będą stały te same zadania i wyborcy mają prawo domagać się informacji o tym, co kandydaci mają na te tematy do powiedzenia.

Nie da się powiedzieć : JOW-y i koniec. Niestety, to nie koniec, a początek. Tylko czego?

Zakładając dobrą wolę propagujących JOW-y otrzymujemy taką oto konstrukcję: posłowie wybrani zostaną w jednomandatowych okręgach i po zebraniu się na sali sejmowej określą priorytety swoich działań. Ergo: wyborca PO WYBORZE dowie się, co jego wybrańcy zamierzają czynić.

Tyle, że tak się nie da. Są zadania, które trzeba wypełniać niezależnie od składu parlamentu i rządu i nie można ich pozostawić na los przypadku. Np. obronność.

A jeśli nowowybrani posłowie stwierdzą, że ten temat nie jest ważny? Teoretycznie, w podanej koncepcji, mogą to zrobić. I co wtedy?

Zbyt wiele jest rzeczy, które w państwie nie mogą podlegać dyskusji lub chciejstwu tego czy innego posła, nieważne jak wybranego.

Trudno też otrzymać od zwolenników odpowiedź na pytanie dotyczące ich głównego postulatu „oddajmy Polskę obywatelom”, co głosił ostatnio dr Błasiak. No to ja pytam: którym? Jeśli mam inne zdanie, niż sąsiad, to komu oddać to państwo? Jemu czy mnie? Śmieszne? Wcale nie. Wiara (bo to jest niczym nie poparta wiara) w to, że JOW-y sprawią, iż obywatel będzie miał większy wpływ na politykę rządów musi być poparta konkretem, odpowiedzią na znacznie bardziej „podstępne” pytania. Inaczej niewiele jest warta.

Kolejny mit to „bliskość” posła i wyborcy. „Będziemy wybierali ludzi sobie znanych”… itd.

Okręgów ma być 460. Tymczasem mamy w Polsce 2478 gmin. A więc wybierany byłby jeden poseł na średnio 5 gmin. Jak bardzo byłby znany mieszkańcom? Obawiam się, że niewiele bardziej, niż dziś.

Sami organizatorzy Ruchu piszą:

Powyższe zasady umożliwiają odwołanie posła w czasie trwania kadencji, co jest niemożliwe w systemie partyjnych list wyborczych. Jednak troska o stabilność sceny politycznej oraz doświadczenia korzystających z systemu JOW, skłaniają do ostrożnego korzystania z takiej możliwości.

Czyli ble ble ble… bo co to niby znaczy? Możemy, a nie skorzystamy? Chcem, ale nie muszem? To nie jest zachęta do rozmowy serio.

Podobnie jak przedstawiane „efekty” wprowadzenia nowego systemu.

  • odpowiedzialność posłów przed ich wyborcami (w okręgach).

  • partnerstwo władzy z obywatelami, upowszechniające wśród obywateli poczucie odpowiedzialności za dobro wspólne, niezbędne w budowaniu społeczeństwa obywatelskiego;

  • pozytywna selekcja kadr sprawujących władzę i stabilny rząd służący narodowi;

  • decentralizacja oraz ożywienie i jawność życia politycznego, co zaskutkuje:

  1.  Porozumieniami wewnątrzokręgowymi, które wyłonią kandydatów o największych szansach zdobycia mandatu, eliminując kandydatury skrajne i egzotyczne.

  2. -Porozumieniami międzyokręgowymi, oddolnie tworzących się ugrupowań politycznych. To zapewni zmianę charakteru partii politycznych, z wodzowskich na obywatelskie oraz utrudni dostęp do władzy dla ugrupowań skrajnych.

Wielkiej wiary trzeba, by głosić takie rzeczy. Niemal żaden ze spodziewanych efektów nie jest bowiem poparty nawet próbą symulacji, nie wysilono wyobraźni, by znaleźć choćby teoretyczny przykład potwierdzający to co napisano. Ale jest wiara. Czy to wystarczy?

Cokolwiek powiedzieć – powiało. I to jest pozytyw sam w sobie, bo niezależnie od tego jakie przyjmiemy stanowisko wobec JOW-ów, to ten ruch skłania nas (mam nadzieję) do rozmowy o naszym państwie, czego ostatnio było albo brak, albo rozmowa odbywała się na „jedno kopyto”.

Nawet kiedy już Polska będzie krajem mlekiem i miodem płynącym znajdziemy w niej coś do poprawienia. W ostatnich latach chęci do tego poprawiania trudno było zauważyć. Zamknęliśmy się we własnych jedyniesłusznych klitkach politycznych i głowa nas boli przy każdym otwarciu okna.

Dziś jeszcze trudno zauważyć chęć do rozmowy z tymi, z którymi się nie zgadzamy. A jest konieczna, jeśli mamy ruszyć do przodu. Nawet najbardziej egzotyczny pomysł może zawierać w sobie jakiś element, który okaże się przydatny do poprawienia tego co jest dziś. Dlatego namawiam od jakiegoś czasu, by rozmawiać, pokombinować, skoro jest okazja, a może zdarzy się choć co nieco naprawić wóz, na którym wszyscy jedziemy. A przynajmniej naoliwić mu koła.

A jeśli komuś nie przeszkadza zaduch to proszę – niech się pozaciąga:

Pierwsza lekturadruga lektura.

Satysfakcja gwarantowana.

A miłośnikom filmu proponuję przypomnieć sobie scenę z „Młodego Frankensteina”, kiedy Igor (Ajgor) drażni konie wymieniając nazwisko Frau Blűcher.

– Blűcher!!! I konie rżą przerażone!

Kukiz! (przepraszam)

Jerzy Łukaszewski

 

Print Friendly, PDF & Email

98 komentarzy

  1. slawek 2015-06-08
  2. j.Luk 2015-06-09
    • bisnetus 2015-06-09
      • j.Luk 2015-06-09
        • BM 2015-06-09
        • bisnetus 2015-06-09
  3. bisnetus 2015-06-09
    • j.Luk 2015-06-09
      • bisnetus 2015-06-09
        • j.Luk 2015-06-09
        • bisnetus 2015-06-10
  4. slawek 2015-06-09
    • j.Luk 2015-06-10
  5. narciarz2 2015-06-09
  6. narciarz2 2015-06-09
  7. A.P. 2015-06-10
    • bisnetus 2015-06-10
      • A.P. 2015-06-10
        • bisnetus 2015-06-10
  8. j.Luk 2015-06-10
    • slawek 2015-06-10
      • j.Luk 2015-06-11
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com