Hazelhard ekspertem?3 min czytania

()

SAM_13662015-06-18.

Propozycja programowa (na razie dość mglista, niestety) nowej partii NowoczesnaPl może być atrakcyjna z mojego punktu widzenia, dlatego pomyślałem, że to niepatriotycznie nie poprzeć tej inicjatywy. Na stronie internetowej miałem do wyboru, czy chcę być „członkiem”, czy „ekspertem”.

Co do tej pierwszej opcji, to nie chcę, żeby ze mnie żartowali, że jestem dziwolągiem medycznym, czyli „członkiem z ramienia wysuniętym na czoło”, jak to drzewiej bywało w PZPR.

Co do drugiej opcji, to zastanowiłem się, co oznacza wyraz ekspert. Może być eks-mąż, eks-żona, więc czemu nie eks-pert?  Dla nieznających języka angielskiego wyjaśniam znaczenia wyrazu „pert”: zuchwały, zadziorny, zawiadiacki, łobuzerski, jędrny, szelmowski.

Czyli ekspert to taki ktoś, kto kiedyś był zuchwały, zadziorny, itd. Czyli emeryt!!! Może już czas takowym zostać?

Podejrzewam jednak, że za eksperta uważa się kogoś, kto jest kompetentny w jakiejś dziedzinie, niezależnie od pewnej nielogiczności języka angielskiego.

Wydaje mi się jednak, że uznanie samego siebie za eksperta w zasadzie powinno powodować eliminację takiej osoby z listy ekspertów, bo jeżeli ktoś naprawdę rozumie jakiś problem, to wie, że go nie rozumie. Czyli: „wiem, że nic nie wiem”. Ten, co mówi, że wie, wzbudza we mnie od razu podejrzenie, że właśnie nie wie.

Nie mając jednak trzeciej opcji, na przykład, „człowiek z poczuciem humoru”, wybrałem opcję „ekspert”.  Potem było pole do wypełnienia, w jakiej dziedzinie ma być ten ekspert. Chciałem wypełnić zgodnie z prawdą: „smażenie krewetek, piłka nożna, szukanie dziury w całym”, ale napisałem: „badania naukowe, innowacyjność”.

Oczywiście, nie jestem na tyle naiwny, żeby oczekiwać, że NowoczesnaPl będzie chciała wysłuchać, co mam do powiedzenia na powyższe tematy, a nawet gdyby tak się zdarzyło, to moja „ekspertyza” na pewno NowoczesnejPL nie pomoże wygrać wyborów.

Dlaczego?

Odpowiem anegdotką. Otóż przed laty byłem ekspertem od badań przy użyciu dyfrakcji rentgenowskiej (cokolwiek to znaczy) dla firmy Philips Analytical. Pewnego razu zostałem wynajęty do przeszkolenia personelu w polskiej hucie aluminium, w której kupiono dyfraktometr od firmy Philips w celu pomiaru ilości poszczególnych związków chemicznych na różnych etapach produkcji. Personel ten, niestety, nie miał pojęcia, na czym polega dyfrakcja, więc poleciłem Im przeczytanie kilku książek po angielsku, żeby zrozumieli podstawy fizyczne dość skomplikowanej metody badawczej. Spotkało się to z gwałtowną reakcją Kierownika „hucianej” pracowni analitycznej, który wystosował ostre protestacyjne pismo do firmy Philips, że przysyła eksperta, który „każe Im czytać książki”.

Obawiam się, że gdyby NowoczesnaPl wynajęła mnie jako eksperta, moje rady byłyby właśnie takie: „Ludzie, zacznijcie czytać, bo nic inaczej nie zrozumiecie”. Niestety, z takim programem wyborów się nie wygra…

PS. A co ma do tego tekstu zdjęcie kopulujących żółwi w zoo w Honolulu? Otóż nie ma żadnej dobrej ekspertyzy bez zrozumienia życia płciowego różnych zwierzaków!

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

11 komentarzy

  1. j.Luk 18.06.2015
    • hazelhard 19.06.2015
      • A. Goryński 19.06.2015
        • hazelhard 20.06.2015
        • j.Luk 20.06.2015
  2. j.Luk 19.06.2015
  3. W. Bujak 19.06.2015
  4. hazelhard 20.06.2015
  5. slawek 20.06.2015
  6. A. Goryński 20.06.2015
  7. slawek 21.06.2015