Propozycja programowa (na razie dość mglista, niestety) nowej partii NowoczesnaPl może być atrakcyjna z mojego punktu widzenia, dlatego pomyślałem, że to niepatriotycznie nie poprzeć tej inicjatywy. Na stronie internetowej miałem do wyboru, czy chcę być „członkiem”, czy „ekspertem”.
Co do tej pierwszej opcji, to nie chcę, żeby ze mnie żartowali, że jestem dziwolągiem medycznym, czyli „członkiem z ramienia wysuniętym na czoło”, jak to drzewiej bywało w PZPR.
Co do drugiej opcji, to zastanowiłem się, co oznacza wyraz ekspert. Może być eks-mąż, eks-żona, więc czemu nie eks-pert? Dla nieznających języka angielskiego wyjaśniam znaczenia wyrazu „pert”: zuchwały, zadziorny, zawiadiacki, łobuzerski, jędrny, szelmowski.
Czyli ekspert to taki ktoś, kto kiedyś był zuchwały, zadziorny, itd. Czyli emeryt!!! Może już czas takowym zostać?
Podejrzewam jednak, że za eksperta uważa się kogoś, kto jest kompetentny w jakiejś dziedzinie, niezależnie od pewnej nielogiczności języka angielskiego.
Wydaje mi się jednak, że uznanie samego siebie za eksperta w zasadzie powinno powodować eliminację takiej osoby z listy ekspertów, bo jeżeli ktoś naprawdę rozumie jakiś problem, to wie, że go nie rozumie. Czyli: „wiem, że nic nie wiem”. Ten, co mówi, że wie, wzbudza we mnie od razu podejrzenie, że właśnie nie wie.
Nie mając jednak trzeciej opcji, na przykład, „człowiek z poczuciem humoru”, wybrałem opcję „ekspert”. Potem było pole do wypełnienia, w jakiej dziedzinie ma być ten ekspert. Chciałem wypełnić zgodnie z prawdą: „smażenie krewetek, piłka nożna, szukanie dziury w całym”, ale napisałem: „badania naukowe, innowacyjność”.
Oczywiście, nie jestem na tyle naiwny, żeby oczekiwać, że NowoczesnaPl będzie chciała wysłuchać, co mam do powiedzenia na powyższe tematy, a nawet gdyby tak się zdarzyło, to moja „ekspertyza” na pewno NowoczesnejPL nie pomoże wygrać wyborów.
Dlaczego?
Odpowiem anegdotką. Otóż przed laty byłem ekspertem od badań przy użyciu dyfrakcji rentgenowskiej (cokolwiek to znaczy) dla firmy Philips Analytical. Pewnego razu zostałem wynajęty do przeszkolenia personelu w polskiej hucie aluminium, w której kupiono dyfraktometr od firmy Philips w celu pomiaru ilości poszczególnych związków chemicznych na różnych etapach produkcji. Personel ten, niestety, nie miał pojęcia, na czym polega dyfrakcja, więc poleciłem Im przeczytanie kilku książek po angielsku, żeby zrozumieli podstawy fizyczne dość skomplikowanej metody badawczej. Spotkało się to z gwałtowną reakcją Kierownika „hucianej” pracowni analitycznej, który wystosował ostre protestacyjne pismo do firmy Philips, że przysyła eksperta, który „każe Im czytać książki”.
Obawiam się, że gdyby NowoczesnaPl wynajęła mnie jako eksperta, moje rady byłyby właśnie takie: „Ludzie, zacznijcie czytać, bo nic inaczej nie zrozumiecie”. Niestety, z takim programem wyborów się nie wygra…
PS. A co ma do tego tekstu zdjęcie kopulujących żółwi w zoo w Honolulu? Otóż nie ma żadnej dobrej ekspertyzy bez zrozumienia życia płciowego różnych zwierzaków!



Ekspert to facet, który mówi dokładnie to co chcemy usłyszeć. Każdy inny to nieuk. To takie proste 🙂
Od czasu do czasu napotykam swoje własne teksty sprzed lat. Czytam z duża przyjemnością, i gdybym nie wiedział, że to ja napisałem, pewnie bym uznał autora za wielkiego eksperta od spraw wszelakich!
Autor: Wśród innych znaczeń słowa „pert” przypomniała mi się również ta metoda systematycznego projektowania (PERT), którą próbowałem wpoić moim studentom na PW w początku ’70-tych ubiegłego. (wtedy było modne). Mnie podobało się szczególnie, że metoda uwzględniała również warianty optymistyczny i pesymistyczny. Ale jeśli przyszło by mi do głowy zaoferować się jako ekspert u „Nowowczesnej”, oczywiście reklamowałbym się jako ten od wygrywania wyborów, nieużywany, więc nieskompromitowany. Potrzeba jest tak paląca, że pół roku na dobrej posadzie gwarantowane. Potrzebny tylko odpowiedni zasób hucpy.
Wiem o tym PERTcie, bo jak w googlach chciałem się upewnić, jak można przetłumaczyć „pert” na polski, to mi się ten PERT pokazał.
Co do bycia ekspertem dla NowoczesnejPl, to wątpię, żeby zapłacili! Ja, przynajmniej, chciałbym doradzać pro publico bono.
I to jest postawa antypaństwowa! Gdyby Ci zapłacili, odprowadziłbyś podatek i wystarczyłoby na jakieś palące potrzeby państwa. A tak? 🙂
Doradzać za darmo to ja mogę komuś kto mnie będzie słuchał. A że o to partii politycznych nie podejrzewam, to niech chociaż płacą 🙂
No widzisz. Mówiłem, że to działa 🙂
Ciekawe po co nowoczesna.pl poszukuje ekspertów? Pan Petru sam występował w tej roli w TV i muszę przyznać, że był jednym z tych, których dobrze się słuchało (to tak z pozycji ekonomicznego laika). Praktyka partii politycznych – nie tylko w Polsce – wskazuje, że eksperci i tak mają najmniej do powiedzenia gdy przychodzi do strategicznych decyzji.
Osobiście żałuję, że nie zostałem politologiem. Ostatnio jest wysyp „ekspertów” z tej dziedziny w TV i gadają na każdy temat i na każdy takie same głupoty. Biorąc pod uwagę stawki telewizyjne – byłbym krezusem 🙂
@ autor
Choruje pan na typowa przypadlosc Polaka. My uwazamy, ze trzeba rozumiec proces doglebnie, by wykonywac swoja prace dobrze. Na Zachodzie wystarczy dokladnie wykonywac instrukcje. Dziwne, ze po tylu latach jeszcze pan tego nie odkryl. Odpowiadam za produkcje, ktora weryfikuje laboratorium uzywajac FTIR do testowania procentowego skladu produktu (to chyba pana specjalnosc). Mam jakies pojecie o mechanizmie tego testu, ale chcialem dowiedziec sie wiecej. Zapytalem osobe odpowiedzialna za jakosc w mojej firmie. Wiedzial mniej niz ja.
@WB
Błagam, tylko nie „pan”. W internecie nie ma panów i poddanych!
Co do FTIR, to ja jestem „ekspertem” od XRD. 🙂
Co do wykonywania pomiarów, to można posługiwać się instrukcją. Ekspert powinien odpowiadać, na przykład, na takie pytania:
i) czy lepiej inwestować pieniądze w badania nad grafenem, czy przyczynami alzheimera?
ii) czy oceniać pracę naukowca po ilości publikacji, czy po komercyjnych wdrożeniach?
iii) czy zwolnić 50% nauczycieli, czy ich nie zwolnić?
Nie ma instrukcji, jak odpowiedzieć na takie pytania.
W doradztwie gospodarczym bardzo młodzi ludzie ale także bardzo doświadczeni definiują rolę konsultanta jako: „człowieka, który pożycza od nas zegarek, żeby powiedzieć nam która godzina”. Słuchacze śmieją się do rozpuku nie rozumiejąc, iż ta pozornie błaha konstatacja dotyka sedna wszelkiej działalności doradczej. Najtrudniej jest przekonać ludzi do rzeczy oczywistych. Rzeczy skomplikowane, pogmatwane są wtórne – najtrudniej zmienić oczywistości.
Pan Petru i jego współpracownicy mówią z sensem, mają pomysł na Polskę (przynajmniej cząstkowy) jednak w punkcie wyjścia są trochę na straconej pozycji. Są utożsamiani z establishmentem i żeby nie wiem co mówili ich szanse wyborcze to ok. 3%-4% w porywach do 5%.
W tym samym czasie pan P. Kukiz mówi niewiele, w tym jak najmniej o Polsce wyłączywszy JOW-y, zapowiada powszechną destrukcję, ale ze sporym ładunkiem determinacji (czasem nienawiści) i zdobywa poparcie, które według ostatnich sondaży jest wyższe niż dla pozostałych aktorów sceny politycznej. Osoba tego pana utożsamiana jest z biednym, spauperyzowanym, oszukiwanym, pogardzanym i przegranym „narodem”. (Chciałem powiedzieć społeczeństwem ale w ostatniej chwili ugryzłem się w język, jako że po tej stronie sceny jest to kategoria niesłuszna.) Talent pewnego polityka (skądinąd nikczemnego wzrostu) polega na tym, że przykleił swój wehikuł polityczny do Kukiza i powiada: płyniemy! I płyną. Zdaje mi się, że kiedy wieje „wiatr historii” wszelka działalność ekspercka zdmuchiwana jest na dzień dobry. Nie bardzo jest od kogo pożyczyć zegarek! Nie bardzo jest po co pożyczać! Nikogo nie obchodzi godzina. A szkoda, bo dzisiejsi pozorni beneficjenci będą musieli z czasem zapłacić najwyższą cenę polityczną za rozbudzone apetyty, których nie sposób zaspokoić. Rewolucja pożera własne dzieci i jest w tym nieubłagana, działając z żelazną (wręcz gilotynową) konsekwencją.
* * *
Wracając do głównego wątku dyskusji – prawie wszystkie przybliżenia działalności eksperckiej są mi bliskie. Najbardziej podoba mi się sformułowanie: „Ekspert to facet, który mówi dokładnie to co chcemy usłyszeć. Każdy inny to nieuk.” Psychika ludzka jest nieubłagana w swojej logice: Tylko ja mogę mieć rację, zatem poproszę o rozwinięcie uzasadnienia dlaczego tak jest! Każde inne zachowanie eksperta niż wskazane, to albo nieuctwo albo brak lojalności, albo zdrada = działalność na korzyść moich przeciwników.
Między innymi dlatego kategoria „ekspert” w kwestionariuszu zgłoszenia działalności w „nowoczesna.pl” jest zastanawiająca.
@sławek: to nie rewolucja, oni niczego nie obalą, oni tylko szturchają w ten system, więc też wszystko się skończy w rezultacie (zgniłym) kompromisem. I głowy (raczej – gówki) zostaną na miejscu. Będzie pewien przybytek, od którego – jak wiadomo – gowa nie boli. Chwalę tu przy okazji twoją delikatność, że nie wymieniasz dokładniej tego, co zgodnie ze starą piosenką(„fala falę goni”)”płynie i nie tonie. Znów przypomniał mi się ten wykład inauguracyjny prof.Kaleckiego, co go wysyłali jako eksperta znacznie częściej niż mojego ojca, a on uspakajał młodych kandydatów na ekonomistów (SGPiS)że ta niesłychana odpowiedzialność ekonomicznego eksperta za dalsze losy narodu (nie wiem skąd przyfrunęło do mnie powiedzenie „więcej ludu, niż narodu”). On wtedy powiedział, że tylko w jednym przypadku mógł stwierdzić, że jego ekspertyza została przeczytana przez polityków. „To było w Izraelu. Oni zrobili wszystko odwrotnie, niż radziłem.”
*
@hazelhard: wydajemy 5 razy więcej na te implanty i viagrę (z przyległościami), niż na kontrowanie Alzheimera. Więc już za kilkanaście lat (ja nie dożyję, ale ty drżyj) świat będzie zaśmiecony przez nadmierną liczbę wybotoksowanych pań, bębniących jak goryle po swych silikonach i panów, co też zapomnieli, do czego służy ten maluch, co ich stale wyprzedza.
@ A. Goryński „to nie rewolucja, oni niczego nie obalą, oni tylko szturchają w ten system, więc też wszystko się skończy w rezultacie (zgniłym) kompromisem. I głowy (raczej – gówki) zostaną na miejscu.”
Miejmy nadzieję, że tak będzie, bo JK i jego prezydenta niespecjalnie się obawiam. Skompromitują się razem ze swoimi czarnymi suflerami.