Marian Marzyński: Amerykański nauczyciel filmu (3)

marzynski 325 lat później. W pociągu

Rozmawiam z Tomem Payne’em, moim bylym studentem.

– Jestem w pociągu i za 20 minut będę w Providence.

Tom był bardzo aktywny, pomagał innym, miał mnóstwo pomysłów, niektóre z nich nie najlepsze..

Tom: – To będzie film o tłumie, takim kłębiącym się tłumie. Płynna struktura, ludzie spotykają się, potem rozdzielają pod wpływem niewidzialnych sygnałów i znowu się… To taki rodzaj pulsującego życia…

Ja: – Zapomnij o tym.

Nagi Tom z nagą dziewczyną

Pewnego razu Tom wynajął striptizerkę użyczając swego własnego ciała do nakręcenia sceny, która, do dziś nie trafiła do żadnego filmu.

Czekając na Toma na stacji w Providence

Gdy po raz pierwszy pojawiłem się na tej stacji w 1972 roku – i wykładowcy, który przyszedł mnie odebrać, zadawałem masę pytań w łamanym angielskim, odpowiedział mi krótko: „take it easy”, zwrotem, którego nie znalem i do dziś nie używam: “nie przejmuj się”. Od czasu dzieciństwa spędzonego w spustoszonej przez wojnę Polsce, pociągi, z ich naturalną dramaturgią postępującej akcji, zawsze działały na moją wyobraźnię. Gdy Tom zaproponował film o pociągu, byłem urzeczony.

Z filmu “I wave back” Toma Payne’a. Tom z operatorem wsiada do pociągu, po czym do znudzenia zadaje pytania pasażerom

Była to historia starszej pani, która siedziała na ganku swojego domu i machała do pasażerów każdego podmiejskiego pociągu. Tom sam jej nie widział, ale opowiadali mu o niej rożni pasażerowie. Miał to być film fabularny, który ja zamieniłem w dokument, wysyłając studencką ekipę filmową, aby przekonali się, czy ta kobieta istnieje.

– Dzień dobry, czy znacie państwo staruszkę, która macha do przejeżdżających pociągów?

– Nie. Nie znam tej pani. Myślę, że ktoś cię napuścił.

– Ja ją widziałam! Często się zastanawiam kim ona jest?| Dlaczego to robi? Czy może to jest częścią jakiejś tradycji?

– Ona mieszka w tym domu od 80 lat. To jest znaczący fakt.

– A tak, wiem.

– A pan?

– Nic o tym nie wiem.

– Ale może powinien się pan przesiąść, żeby ja zobaczyć.

– Teraz? OK, przesiądę się

– Uwaga wszyscy! Zaraz przejedziemy koło jej domu Sharon Heights! Będzie siedziała na ganku przed domem, spróbujcie ją wypatrzyć! Teraz, teraz, teraz! To jej dom, pierwszy po prawej! Nie ma jej! Konduktor zagwizdał na nią, a jej nie ma. Przykro mi.

Spotkanie z Tomem na stacji w Providence

Na tej stacji moi studenci wykonywali pierwsze zadanie: nawiązując do niemego film z roku 1895 o wjeździe pociągu na stację La Ciotat, każdy z nich miał po swojemu sfilmować dzisiejszy pociąg wjeżdżający na stację Providence.

Tom:

– Ile miałeś lat, gdy przyjechałeś do RISD?

– 35. Teraz mam 68.

– Nie wyglądasz na tyle.

Wchodzimy do studia filmowego szkoły, w której ostatnio uczyłem 25 lat temu

Zawsze wierzyłem, że istnieje pokrewieństwo miedzy filmem a snem. “I wave back” , historia o nieistniejącej kobiecie, zdawała się to potwierdzać. W środku tego budynku znajdowała się nasza mała fabryka snów.

Peter O’Neill, mój były student, który dziś kieruje programem filmowym, otwiera mi drzwi do studia

Byłem wykładowcą, ale słowo „curriculum” było dla mnie terminem medycznym. Mój sposób uczenia był prosty: studenci zgłaszali swoje pomysły, a ja pilnowałam, aby pieniądze wydawane były w sposób roztropny.

– Peter, daj mi kawałek taśmy filmowej, zobaczymy czy jeszcze pamiętam jak ją założyć na stół montażowy.

Stół nazywał się Steenbeck. W porównaniu z amerykańskimi wertykalnymi maszynami do montażu ten wymyślony w Niemczech horyzontalny stół był w roku 1972 szczytem techniki. Akceptując kontrakt postawiłem warunek, żeby zwrócono mi $4,000 za zakupienie takiego stołu w Hamburgu i przywiezienie go ze sobą.

W sali projekcyjnej oglądamy dawne filmy studenckie

Była to kiedyś zwykła szkolna klasa, która po zakupieniu starych głębokich foteli po dolarze za sztukę zamieniliśmy w salę projekcyjną, a także mój gabinet, do którego studenci mieli stały dostęp.

“Bag kind”: film Briana Dowleya

Pewnego zimowego dnia zajęcia odbyły na śniegu i lodzie. Każdy student umiejący jeździć na łyżwach, został umieszczony w worku na śmieci. Brian Dowley, który grał w hokeja, miał wizję postaci z tajemniczej cywilizacji, które nazwał “Bag Kind” (“rodzaj torby”), miały one najpierw spadać z nieba na śnieg, a potem turlając się w kierunku zamarzniętego jeziora odbyć rytualny taniec na lodzie zakończony topnieniem lodu i zanikiem tej cywilizacji.

Marian Marzyński 

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com