Marian Marzyński: Palikot z brodą

marzynski 32015-06-26.

Przed chwila ujrzałem Palikota z brodą i z moich listów do niego pisanych pięć lat temu, postanowiłem przyrządzić jeszcze jedna potrawkę. Szkoda, ze zamiast książki na którą go namawiałem, tylko brodę przyniósł do studia. Zdolny, ale leniwy, tak pewnie mówili o nim nauczyciele w szkole.

Panie Januszu,

Pojawił się pan w TVN24 w ubraniu, które sugeruje, że – jak panu radziłem – jest pan gdzieś w lesie, na pisarskim stypendium. Mimo chwilowego odpływu, zainteresowanie panem będzie rosło, ale powinien być pan ostrożny w decyzjach w jakim towarzystwie się pokazywać. Brak wiedzy, kultury i doświadczenia życiowego brylującej młodzieży telewizyjnej, będzie panu przeszkadzać. To oni będą lansować Palikota–błazna. Najlepiej panu będzie w towarzystwie swoich przyszłych wyborców, szczególnie młodych, którzy z nazwiskami takimi jak Jaruzelski, a nawet Wałęsa, niewiele kojarzą, a “wojna polsko-polska” tyle ich obchodzi co bitwa pod Grunwaldem. Powinien pan objeżdżać uniwersytety, do których rektorzy nie będą chcieli pana wpuszczać, powołując się na apolityczność, ale od czego są organizacje studenckie? Kamery tam dojadą.

Pisałem o Obamie, który swoją prezydenturę zawdzięcza temu, że jego kraj dojrzał do inności: w myśleniu, mówieniu, nawet kolorze skóry. Stało się to po ośmiu latach amerykańskiego PiS-u, dwóch kadencji nawiedzonego prezydenta, którego głównym doradcą miał być Jezus Chrystus. W Polsce mamy dwie dominujące partie, obie prawicowe, jedna pod wodzą rzeczowego technokraty, druga – irracjonalnego zazdrośnika, ale obie tkwią w parafialnym zaścianku. W ich miejsce powinny powstać formacje reprezentujące główny dylemat kapitalizmu, jakim jest balans pomiędzy interesami pracodawcy i pracownika. W tym politycznym przeciąganiu liny (w Ameryce: demokraci i republikanie) realizuje się istota demokracji z jej wymiennością parlamentarnych większości.

Ale jaki polski parlament? Z pewnością nie dwuizbowy (istnienie senatu wymaga wysokiej kultury politycznej), a znacznie tańszy w eksploatacji, stuosobowy Sejm. Upłynie sporo czasu zanim zasiądą w nim partie, które można będzie nazwać prawicą i (bez wstydu) lewicą, a jeszcze lepiej, partiami konserwatywnymi i liberalnymi.

 Marian Marzyński

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. dawniej_kuba 2015-06-26
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com