Dziwne, że piszę o nim herezje, a od nikogo nic mi się nie dostaje. Pięć lat temu niektórzy uznali mnie za wyobcowanego z polskich realiów marzyciela; Palikot był dla nich zbłaźnionym politykiem. Czyżby wybranie na prezydenta błazna Dudy i wymydlanie się Platformy powoduje dziś brak takich reakcji?
Moja teza: Palikot jest dobrym błaznem, a zapuszczenie przez niego brody oznacza, jak to bywa z ludźmi wybitnymi, którzy wychodzą przed tłum, że zaakceptowanie go przez Polaków wymaga dłuższego czasu. Wybitność Janusza bierze się stad, że będąc wychowankiem Gombrowicza i innych filozofów rozumie dość głęboko tak zwany polski los, ale również z tego, że do polityki przyszedł bogaty, czyli tak jak to się dzieje (mimo zdarzających się wyjątków), w polityce amerykańskiej: w parlamencie i rządzie człowiek nie powinien się dorabiać (przypomina mi się Lech Kaczyński, którego odwiedziłem w małym mieszkanku, zanim przeniósł się do pałacu).
Moja przepowiednia: w roku 2020, po ścięciu brody, Janusz Palikot zostanie Prezydentem RP przy pomocy głosów bezpartyjnej koalicji Kukiza, a jeszcze wcześniej, po wybraniu go do najbliższego Sejmu (jeżeli to mu się uda), wystąpi z Ruchu, stając się posłem niezrzeszonym i demonstrującym, że w duchu polskiej konstytucji prezydent powinien stać poza partiami. Plan ten runie, gdy Palikot przegra w wyborach parlamentarnych 2015, a wtedy wróci do biznesu i bogacenia się.
Na koniec to co Palikot ma do przezwyciężenia:
1/ nieumiejętność połączenia własnej mądrości i oryginalności sądów ze skromnością ( która, jak w każdym mądrym człowieku musi w nim być, tylko czasem nie starcza odwagi, żeby ją ujawnić)- które mogliby mu jednać zwolenników.
2/ wrodzone lenistwo (błazen Duda i błaznowa Szydło są tego przeciwstawieniem, kojarzą mi się oni z prymusami w mojej klasie, nadrabiającymi brak talentu do czegokolwiek, wiedzą o wszystkim), co powoduje, że wyposażony w aparat intelektualny, świetny do wyrażenia go w języku pisanym, Palikot posługuje się wyłącznie retoryka i happeningami.
Tak wiec, być może, mój scenariusz dla Palikota, pozostanie w sferze marzeń, bo nic ze scenariusza, jeżeli aktor nie pojawi się na planie.
Marian Marzyński



Marian: kocham cię, ale lepiej pisz o telewizji. Na tym się znasz.
Tonący Palikota się chwyta. A tu nic z tego. Idzie Kukiz.
Bieg wydarzen w Polsce po wygranej Kukiza będzie przypominał los pytona, ktory połknął jeżozwierza. Początkowa euforia i bardzo żałosny koniec.
http://www.cnn.com/2015/06/27/world/south-africa-python-deadly-meal/
„w Polsce krzyż jest symbolem narodowym, państwowym, tak samo jak i religijnym. to w końcu Kościół włożył Bolesławowi Chrobremu koronę na głowę. nie możemy o tym zapominać. To właśnie w Polsce Kościół często walczył o wolność.”
– janusz palikot, wychowanek Gombrowicza.
Ale ogólnie jest ok. palikot połączy się przez skype z Bangalore, z guru Ravi Shankarem, ten „odczyta energię” (wywiad w Dużym Formacie) i palikot wyjdzie na prostą.
Marian prosi, bym zamieścił jego tekst.
Misiu: telewizja przestała mnie interesować co najmniej pół wieku temu, a co do polityki to traktuję ją nie jak mieszkańcy Polski, pragmatycznie, a jako fascynującą mnie grę ludzkich instynktów w święcie globalnie uzależnionym, dla mnie nie ma wielkiego znaczenia kto bezie wybrany. bo prawdziwe rządy sprawuje się w Waszyngtonie i Brukseli, a czasem w Paryżu i Berlinie,