Andrzej Lewandowski: 63 dni i nocy8 min czytania

()

2015-07-23.

Wkrótce 1 sierpnia. Kolejna rocznica Godziny W. 1944. Dawno, ale… faktycznie.  Po dziś w pamięci. Na murach niektórych domów po dziś, jak na zdjęciu poranione mury. W szufladach rodzinnych, gdy ktoś z Tamtych odszedł, bardzo dorosłe dzieci czasem znajdują zdjęcia.  Nie ma już kogo zapytać, kogo na kliszy uwieczniono. Jedno pewne – byli młodzi, czasem bardzo młodzi.  Kiedyś opublikowałem kilka artykułów o Powstaniu. Jeden wyjmuję z dysku komputera, niech pamięć przywoła…

 

Z rozkazu ss-mańskiego generała von dem Bacha, dowódcy tzw. grupy korpuśnej tłumiącej Powstanie Warszawskie:

… Ludność cywilna zostanie ewakuowana z kotła śródmiejskiego… liczba ewakuowanych około 200- 250 tys….punkty wyjść – ul. Grzybowska, ul. Pańska;

Z umowy kapitulacyjnej:

… Jednostki AK opuszczają Warszawę po następujących marszrutach: a. Ulicami Śniadeckich, Szucha, 6 sierpnia, Suchą, Filtrową; b. Żelazną, Radomską; c. Grzybowską, Żelazną, Łódzką.

Z depeszy gen. Bora – Tadeusza Komorowskiego do Prezydenta RP w Londynie:

… Oddaję się z wojskiem w ręce Niemców jutro, dnia 5 bm. przed południem;

… Dzisiaj byłem u gen. von dem Bacha, z którym zawarłem umowę kapitulacyjną. Byłem proszony na śniadanie… Udziałowi w śniadaniu odmówiłem za to z gen. von dem Bachem załatwiłem wszystkie sprawy związane z zabezpieczeniem jak najlepszych warunków dla jeńców AK i ludności cywilnej Warszawy.

… Postawa naszego wojska bez zarzutu. Wzbudza podziw wroga.

 ***

Z meldunku końcowego von dem Bacha z walk w Warszawie, od 1 sierpnia do 5 października 1944, w którym to dniu wysłano meldunek:

… Straty nieprzyjaciela: naliczeni polegli 1559, szacunkowe straty npla ponad 100000 (łącznie z ludnością);

… Ranni Polacy (obecnie jeszcze w warszawskich szpitalach) okrągło 15000;

… Wzięci do niewoli członkowie AK 17443;

… Ewakuowani- dotąd 309716;

… Straty własne – polegli:73 oficerów, 1453 podoficerów i szeregowych; ranni –242 oficerów, 7054 podoficerów i szeregowych. Łącznie 8196 plus 178 obcokrajowców ( czyli żołnierzy z jednostek kolaboranckich – przyp. AL.)

wujek1

[box title=”Na marginesie” border_width=”1″ border_color=”#000000″ border_style=”solid” bg_color=”#efefef” icon=”hand-o-down” icon_style=”border” icon_shape=”circle” align=”center”]Rodzime obrachunki mówią o około 150 tys. poległych rodaków. Inaczej też ocenił von dem Bach straty niemieckie przebywając w warszawskim więzieniu ( luty 1947): zabitych 10 tysięcy, rannych 9 tys, zaginionych 7 tys, łącznie 26 tysięcy żołnierzy okupanta. Warszawa długo liczyła straty – długo po wojnie odkrywano setki grobów, po dziś jeszcze wiele mogił na cmentarzach nosi na tablicy napis: mogiła symboliczna, jako że szczątki na zawsze zostały pod ruinami domów, a popioły spalonych też właściwie tworzą jedną, trudną do zidentyfikowania mogiłę. Tylko pomniczki-symbole do dziś przypominają  część miejsc zbiorowych aktów okrucieństwa.[/box] ***

Z rozmowy Reinefartha, jednego z ss-mańskich generałów z gen. von Vormannem, dowódcą 9 armii, jako że Warszawa była w strefie frontowej i Wehrmaht zgromadził tu ogromne siły, wspomagając nimi von dem Bacha. Pytanie do dowódcy: „Co mam robić z  zatrzymanymi? Mam więcej zatrzymanych niż amunicji”. Było to 5 sierpnia, gdy Niemcy zaczęli przebijanie arterii komunikacyjnych przez Wolę, a potem też Ochotę. Przebijanie? Złe słowo. To nie tylko była walka z powstańcami, w pierwszym rzędzie masowe mordowanie ludności cywilnej; bez względu na wiek, płeć. Od dziadków po wnuków. Pierwsze dwa dni po rozpoczęciu tej akcji ofiarą padło minimum 20 tysięcy mieszkańców Woli! Nie oszczędzano nawet szpitali.

Z powstańczych wspomnień żołnierzy „Zośki” i „Parasola”. O Szpitalu Wolskim, tym na Płockiej, który wielu warszawiaków mija dziś codziennie, albo na przystanku pod szpitalem czeka na swój autobus:

SS-mani wpadli do szpitala i wyprowadzili na dziedziniec personel lekarski oraz pielęgniarki i wszystkich pomordowali. Dyrektor szpitala, doktor Piasecki, miał na sobie rękawiczki operacyjne i fartuch gumowy, oderwano go od przeprowadzanej operacji…. Część tych, co się nie mogli ruszać pozabijano w łóżkach….A szpital Karola i Marii na Lesznie? Nawet dzieci z oddziału dziecięcego wytłukli granatami w piwnicy. I byli tam ranni żołnierze niemieccy, którymi w szpitalu opiekowano się na równi z naszymi. To ci Niemcy ujęli się za Polakami- tyle pomogło, co kot napłakał: ocalili tylko trochę personelu.

Z powojennych protokołów ekshumacyjnych PCK: Szturm Elżbieta zabrana z ul. Górczewskiej róg Płockiej, mogiła zbiorowa, zwłoki ze szpitala – nagie, bandaż na biodrach; pochowano na Powązkach Wojskowych… NN powstaniec, czaszka strzaskana, opaska, medalik z popiersiem Jagiełły. Pochowano na Cmentarzu Wola Powstańców.

Kto wie, po ilu, i po czyich grobach wciąż jeszcze chodzimy? Ile ich jeszcze odkryjemy, choć lat tyle minęło? Podczas budowania, rozbierania, remontów. Jak wtedy, z protokołów PCK: NN, Towarowa róg Prostej, na podwórzu Domu Słowa Polskiego, czaszka w hełmie, na hełmie orzeł polski, włosy blond, ładna czupryna ( prawdopodobnie harcerz z drużyny „Generała” – Mirosława Biernackiego. Pochowany na Powązkach Wojskowych.

Dorośli, młodzi, bardzo młodzi. Czasem nawet dzieci. Niektórzy, gdyby ofiary życia nie złożyli, dziś byliby  może jeszcze w wieku emerytalnym. A ile wcześniej mogli zdziałać?

***

Dziś w Parku Sowińskiego ( od lat mieszkam w tej dzielnicy) jest nowoczesne centrum koncertowo-widowiskowe. Tłumnie w niedziele i święta, zawsze wielu spacerowiczów. Że było to jedno z miejsc masowej kaźni powstańczej Woli przypomina pomniczek, jakich wiele w stolicy. Z wysoka „patrzy” generał Józef Sowiński? Gdyby pomnik mógł mówić!

Jest takie zdjęcie z dni powstańczych: ciężki moździerz Thor, przy nim krzątają się Niemcy, ładują pocisk, który dom może wybuchem zmienić w kupę gruzów. Ostrzeliwują powstańcze pozycje jeszcze na Woli, może na cmentarzach, które były punktami twardego oporu, może to już ogień na Stare Miasto? Ilu ludzi zginie, gdy pocisk ze zdjęcia eksploduje? Gen. Sowiński z pomnika tego nie powie, ale widzi, bo pomnik jest wyraźny w bliski tle.

***

Bilans von dem Bacha o broni, którą złożyli kapitulujący powstańcy:

Karabinów 2464, karabinów automatycznych 45, pistoletów 905, pistoletów maszynowych 998, RKM-ów 257, CKM-ów 32, granatników 103, rusznic ppanc 157, dział ppanc. 8, dział –1, miotaczy płomieni 3 itd.; do tego amunicja i ma terały wybuchowe w bardzo skromnym wymiarze. I pełne nadziei zdania, że w opuszczonym przez powstańców kotle są jeszcze trzy składy, więc suma „zdobyczy” wzrośnie. Skąd nadzieja? Bo jak wytłumaczyć, że tak skromnie uzbrojona armia przez 63 dni i noce stawiała opór supernowoczesnej machinie wojennej? Z czołgami, pociągiem pancernym artylerią wszelkich kalibrów – działa 61 cm włącznie (pocisk o wadze prawie 2200 kg),  z bezzałogowymi tankietkami Goliath i „Tajfun” – te drugie do eksplozji w kanałach, z bogactwem amunicji. Z pełnym zaopatrzeniem. Ba, z lotnictwem- ponad 2600 lotów bojowych i 1580 ton bomb różnych kalibrów zrzuconych na walczącą Warszawę. Lotów bojowych? Raczej egzekucji z powietrza, bo czym mogli walczyć z samolotami powstańcy?

***

Himmler miał powiedzieć Hitlerowi m.in. tak:

… – Wydałem rozkaz całkowitego zniszczenia Warszawy. Każdy blok domów winien być spalony i wysadzony w powietrze. Wcześniej, gdy Warszawa poderwała się do walki była nawet himmlerowska dyrektywa: – Każdego mieszkańca należy zabić ( w tym również kobiety i dzieci), nie wolno brać żadnych jeńców. Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy. Koniec  cytatu. Z czasem pierwsza część wytycznej została stępiona, wywalczyli to powstańcy – postawą w boju, potem w rokowaniach. Z „bandytów” stali się żołnierzami. Wyrok na miasto pozostał jednak w mocy. 9 października 1944 gen. von Luetwitz, wtedy dowódca 9 armii raportował przełożonym, że obergruppenfuehrer SS von dem Bach doniósł mu, że:

  • Himmler zlecił mu po przeprowadzeniu ewakuacji ludności przeprowadzić całkowite opróżnienie Warszawy;
  • Otrzymał od Reichsfuehrera SS polecenie Fuehrera przeprowadzenia całkowitego zburzenia Warszawy.

Wyrok na miasto będące największym cmentarzem współczesnej Europy wykonywano z niemiecką dokładnością. Do 17 stycznia, w którym to dniu wojska I Armii WP weszły do zburzonego, wyludnionego miasta. A jak niepokornego – świadczy po dziś powstańczy bój oraz fakt, iż Warszawa wyleczyła te rany, które były do wyleczenia, – bo życia położonego w ofierze przywrócić się nie da, a w poranionych rodzinach na zawsze zostały blizny. Stolica podniosła się z gruzów, istnieje, rozkwita A gen. Sowiński z wyżyn pomnika w parku swego imienia „zapomniał” już o moździerzu, który niósł śmierć, „widzi” normalne życie normalnego miasta.

Żal tylko, że tylu nie doczekało. I żal, że czasem, gdy 1 sierpnia o 17.00 rozlegnie się głos syren, tylu z nas nie bardzo wie, o co chodzi. Bądź tak się spieszy, że nie ma czasu oddać hołdu bohaterskiej przeszłości, która m.in. sprawiła, że jesteśmy t u  i  t e r a z. I że po nas będą tu inni…

Andrzej Lewandowski

 

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

2 komentarze

  1. jotbe_x 26.07.2015
    • al 28.07.2015