ECHA WYDARZEŃ: Nadupał osłabia wolę! Łatwiej czytać, niż pisać. W szkole może być zasada dużej przerwy, w sporcie pauzy nie ma. Jak nie TO, to TAMTO! Jednak się kręci…
• Były mistrzostwa świata w pływaniu. Rodacy wywieźli z nich trzy medale: srebro Radosława Kawęckiego, brązy Konrada Czerniaka i Jana Świtkowskiego. Srebrny grzbiet, brązowy „motyl”. Mocno podkreślam ostatnie nazwisko, bo wcześniejsze od dawna sławne. Pan Jan z Lublina, 21 lat.
Poczytałem i podzieliłem gratulacje oraz komplementy, podpowiadam ostrożność w prognozach olimpijskich ( są już bardzo optymistyczne), bo:
Primo – trzy obecne medale, to trzy tzw. szanse, a z trzech szans – podpowiada teoria – wynika zazwyczaj jedno miejsce na podium;
Secundo – my się słusznie radujemy trzema medalami, ale w sumie, to jednak inne nacje „zespołowo” dyktują styl i tempo. Ale jeśliby się zdarzyło za rok w Rio, co było w Kazaniu, to… nie mam nic do burzenia teorii statystycznej…
• O piłce – wstrzemięźliwie. Kluby w rozgrywkach europejskich – pierwsze koty za płoty, drugie – za płoty, trzecie pewnie też.
Ocenę na oklaski może dać dopiero granie w fazie, w której słabeusze ulegną odsianiu. A stylowo – to jednak rodzime drużyny klubowe to jeszcze (i wciąż) niższa półka. Mogą kształtować coraz większe emocje na krajowym podwórku (to już „coś), ale gdy przychodzi do porównań z prawdziwą profesją współczesnego światka futbolowego, to… wartościową podnietę niosą raczej stale ci z naszych, którzy grają poza granicami…
Dalej – o piłce. UEFA karze (finansowo i zamykaniem trybun) i gromi. Kasowo chyba na tym wychodzi nieźle, ale czy to zmieni nastroje? Zostanę przy znaku zapytania. Mając nadzieję, że… w końcu zmieni. Ale z drugiej strony to i wewnątrz świata futbolowego (płaci zdyscyplinowanie oraz kontestuje cichutko) pojawiają się pytania.
Np. jak to jest, że race podczas meczu – są be i skutkują karami, a bardzo efektownie użyte przez kibiców Legii dla podkreślenia rocznicy Godziny W – są uznane za godny aplauzu, zachwycający gest patriotyczny? Ci sami ludzie, taki sam ogień, podobne zgromadzenia publiczno-powszechne… A interpretacja biegunowo inna.
• Wątpliwości. Te Zimowe Igrzyska Olimpijskie, na które kiedyś za łatwo i bez porządnego przygotowania miał apetyt Kraków – odbędą się w Pekinie.
Pierwszy raz temu samemu miastu przyznania honor igrzyskom lata i zimy! Tyle, że… ponoć zima tam nie taka, żeby rozegrać konkurencje w obiektach przygotowanych przez matkę -naturę. Technika dziś taka, że da sobie radę, ale ile w motywach decyzji zaufania do techniki oraz chemii itd., a ile wyniku przetargu wpływów? Że np. wielki może więcej…
Mamy coś „z mapą” też na krajowym gruncie.
„Hokejowe mistrzostwa świata dywizji 1A odbędą się w przyszłym roku w Katowicach, a nie w Krakowie. Taką decyzję podjął zarząd PZHL na posiedzeniu w Krakowie stosunkiem głosów 4:3. … Dalej: „Mistrzostwa Świata Dywizji I Grupy A zostały przyznane Polsce, jako gospodarzowi i Krakowowi, jako zaproponowanemu przez waszą federację miastu-gospodarzowi. Nie otrzymaliśmy od PZHL-u żadnego oficjalnego wniosku w sprawie zmiany miasta-gospodarza, aczkolwiek przyjęliśmy do wiadomości plotki i dyskusje, jakie się na ten temat toczą w Polsce – powiedział Interii Markus Merkz departamentu marketingu i komunikacji II HF”
.
Bądź mądry i pisz wiersze… Prawie jak biegunowe opinie o stanie Wielkiej Krokwi – Kozak- swoje, Tajner – swoje… Dla mnie – wciąż za dużo pary w gwizdek… No, w gwizdki…
• Tour de Pologne. Było ciekawie, gospodarze tak gościnni, że przyjezdnym ustąpili. Z sumy ocen poszczególnych akcji utkano – czytam i słyszę – refleksję, że nasi pokazali jednak klasę. Niech będzie, „generalka” wie swoje… Klasyfikacje zawsze są beznamiętnie chłodne.
Niestety, nasz mistrz świata znów mety nie osiągnął. Żal młodzieńca, bo wciąż jeździ świetnie, mówi mądrze i jest odważny. Ale czy wie, co w przygotowaniach do sezonu było nie tak, że w wieloetapówkach sił nie staje? W trafnych wnioskach dziś sedno sprawy, nie w biadoleniu, że sezon gorszy.
„Za czasów Łasaka” (traktuję umownie, bo wpisuję też innych szkoleniowców lat sukcesów szosowych) już by odbywała się zorganizowana „praca zespołowa” nad poszukiwaniem błędu. Czy za prezesury Wacława Skarula w PZKol i w warunkach kolarstwa „rozjeżdżonego” po świecie jest podobnie? Czy „aparat szkoleniowy” centrali ma wpływ ma to, co w grupach międzynarodowych?
Raduje serce, że kolejne dziecko Czesława Langa (czyli Tour) podtrzymało opinię o urodzie. Dla jednych – ciężki kawałek kolarskiego chleba, dla kibiców – widowisko, dla pragnących tzw. modnie lansu- okazja do pocelebrzycenia.
Dla każdego – coś miłego. I jeszcze coś – poza programem okazja do potwierdzenia, że kolarstwo to jedna z metod boju o zachowanie młodości przez długie lata. Lang: „Dziś rano przyjechaliśmy w grupie z Francesco Moserem, Henrykiem Charuckim, Dariuszem Miłkiem i Piotrem Wadeckim jakieś 115 kilometrów z Bukowiny do Krakowa w 2 godziny i 40 minut. To chyba nie tak wolno? Forma jeszcze jest …”. Przypomnę – urodzony 17 maja 1955 roku, w Kołczygłowach
• Dotknięcia dopingiem.
„Gazeta „Sunday Times” i niemiecka telewizja ARD dotarły do wyników 12 tysięcy testów krwi przeprowadzonych na 5 tysiącach sportowców w latach 2001 – 2012. Ze zdobytych materiałów wynika, że co trzeci medal igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata został wywalczony przez zawodnika, u którego testy wykazały możliwość przyjmowania dopingu. – Jeżeli to się potwierdzi, mamy do czynienia z zatrważającą informacją. Należy jednak pamiętać, że niejasne wyniki badań nie zawsze oznaczają, że stosowano doping – stwierdził dyrektor Biura Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie Michał Rynkowski. Dodał, że komisja skontaktowała się z ARD. – Czekamy na wiadomość, czy są tam jakieś wyniki dotyczące polskich lekkoatletów …
Jest cisza, ale nawet dmuchania na zimne nie uznam za przesadne.
Zwłaszcza, jeśli wieść lekkoatletyczna zbiega się z informacją ze świata rodzimego podnoszenia ciężarów, że: „W organizmie K. (nazwisko pominę do czasu decyzji) wykryto niedozwolony środek – klomifen. Jest on na liście leków zakazanych przez Światową Agencję Dopingową (WADA). Jeśli badanie próbki B potwierdzi doping u naszej zawodniczki, będzie musiała zakończyć karierę, gdyż już raz została złapana na stosowaniu niedozwolonych środków”.
Przykro i znów głupio. Podnoszenie ciężarów wciąż jest – widać – skażone oraz dotknięte niedostatkiem wyobraźni. Z treści korespondencji z prezesem Kołeckim też mam prawo wnosić, że są tam wciąż kwestie „pod dywanem”. A przypomnę, że w tym właśnie sporcie przydarzyła się naszemu sportowi największa z dotychczasowych kompromitacji – przyszło zwrócić złoty medal olimpijski. Z przewiny Zbigniewa Kaczmarka. W Montrealu 1976 – tam, gdzie siatkarze Wagnera zdobyli złoto, Irena Szewińska przebiegła 400 metrów tak szybko, że jest to do dziś rekord Polski; Jacek Wszoła i Tadeusz Ślusarski wyprzedzili faworytów, piłkarzy mieliśmy srebrnych itd. I w ogóle było fajnie. Gdyby nie ta plama dopingu…. Mamy kolejną! Niestety.
Andrzej Lewandowski


Jest jeszcze jeden powód do dumy:
https://www.facebook.com/ChronoMaitres/photos/a.757703087612426.1073741828.737122259670509/884475848268482/?type=1&theater
Krzysztof Starzec, mimo iż reprezentuje teraz Francję, jest Polakiem. Mistrzostwo świata w kategorii wiekowej 65-69 też powinno być przez nas zauważane!