Najpierw wydajność, potem wynagrodzenia
Część ekonomistów, nie wyłączając prezesa NBP, jest zdania, że wynagrodzenia są zbyt niskie, a ich szybszy wzrost nie zagroziłby stabilności gospodarki. Przeciwnie – szybciej rosnąca siła nabywcza ludności zwiększyłaby popyt wewnętrzny i przyspieszyła wzrost PKB. Co więcej – wyższe wynagrodzenia stanowiłyby bodziec dla innowacyjności. Ten ostatni argument ma również oponentów.
A ponadto w Obserwatorze Finansowym
