Adam Szejnfeld: Propaganda

szejnfeld2015-08-17.

Propaganda. To narzędzie potrafi być skuteczne a więc i groźne, zwłaszcza w rękach sprawnych specjalistów. Pamiętamy z historii czasy wojen, których losy rozstrzygały się nie tylko siłą ognia i miecza. Na własnej skórze poznaliśmy ją również w czasach komunistycznych. Na dziesięciolecia potrafiła zmienić losy Polski i Polaków, ale również wielu innych narodów ówczesnych „demoludów”. Jest szczególnie skuteczna wobec wybranych segmentów społeczeństwa – dzieci, młodzieży oraz osób starszych i słabej wykształconych. Jeśli da się jej jednak czas, to potrafi dosięgnąć wszystkich, profesorów też!

Propaganda to na polu walki cichy zabójca, zabójca umysłów. Nie używa bomb, granatów ni białej broni. Wystarczy jej słowo! Jako cel wybiera naszą podświadomość. Po jakimś czasie trwania propagandowego „zabiegu”, co innego widzimy, co innego słyszymy, co innego czujemy, a co innego… rozumiemy. Propaganda, to najsprawniejsze narzędzie walki wszechczasów. Kiedyś była wykorzystywana przez hitlerowskie Niemcy, jak i stalinowską Rosję. Stosuje się ją zresztą nie tylko w wojnach i przeciwko wrogowi. Cichy zabójca używany jest przede wszystkim we własnym kraju oraz w czasach pokoju.

Wydawać by się mogło, że propaganda, oraz inne socjotechniczne sztuki manipulowania społeczeństwem, mogły być skutecznym narzędziem działań politycznych jedynie w przeszłości, choćby ze względu na słabość społeczeństwa obywatelskiego, czy też ograniczony przepływ informacji. Car, król, dyktator, I sekretarz… kierowali nie tylko sprawami państw, posiadali także władzę nad duszami i umysłami swoich obywateli. Dzisiaj jednak to społeczeństwo w wyborach decyduje o losach władzy. Żyjemy też w świecie, którym rządzi niczym nieograniczona informacja. Czy mimo to, pod względem społecznej wrażliwości na polityczny przekaz, obecny świat jest rzeczywiście tak różny, od tego, który znamy z podręczników historii i własnych doświadczeń? Czy dzisiejsze społeczeństwa demokratycznych państw Europy i świata są wolne od kłamstw, oszustw i manipulacji politycznej? Czy politycy, partie władzy jak i opozycji, nie mają szansy zawładnąć naszymi umysłami?

Cóż, okazuje się, że nawet jeśli obecnie trudno jest zapanować nad całym społeczeństwem, to jednak można skutecznie próbować manipulować choćby dużą jego częścią. Ostatnie 5 lat na przykład działalności PiS-u w Polsce, to w dużej mierze cyniczne wykorzystywanie katastrofy smoleńskiej dla celów politycznych. Ile słyszeliśmy w tym czasie słów o niepodważalnych dowodach na to, że doszło do zamachu? Spekulacje, domysły, podejrzenia, to za mało. Były wręcz twierdzenia i… oskarżenia!

Ale, ale!… cóż z tym wszystkim dzieje się obecnie? Z dnia na dzień, wraz ze zbliżającymi się poprzednio wyborami prezydenckimi, a teraz parlamentarnymi, temat Smoleńska zaczął znikać z agendy PiS-u. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wygląda, jakby nie było katastrofy, a już tym bardziej zamachu.  Wraku samolotu natomiast, ani obecny prezydent, ani dotychczasowy rząd, nie muszą już chyba sprowadzać do Polski. Nikt bowiem nie żąda, nikt nie wzywa, nikt nie apeluje. Nie dowiadujemy się też o kolejnych sensacjach na temat dobijania rannych, sztucznej mgły, zbrojnej brzozy, czy naukowych eksperymentach na puszkach i parówkach.

Podobnie rzecz się ma ze strategią „polski w ruinie”. Przez lata prawicowi politycy, w tym przedstawiciele PiS, rozpowszechniali narrację, że nasz kraj jest zrujnowany, że trzeba go podnieść ze zgliszczy, że jest tak źle, jak nigdy. Mówiono też, że przez ostatnie lata Polskę budowano z dykty, bez ładu i składu. Można było to usłyszeć z ust, i szeregowych członków partii, i ich sympatyków, jak i przedstawicieli kierownictw. W tym duchu wypowiadali się także między innymi Jarosław Kaczyński i Andrzej Duda. I cóż nagle się stało? Cisza, zaprzeczenie, zwrot akcji! Osiągnięto założony cel, a za chwilę, po wyborach, trudno byłoby przecież podtrzymywać takie brednie. Trzeba było więc szybko dać skok w bok i zrobić unik.

Dzisiaj mamy zatem odejście od propagandy klęski. Kilka dni temu wycofała się z tego kandydatka PiS-u na szefa rządu, a także rzecznicy prasowi sztabu oraz partii. Ba, zaprzeczyli nawet, ze kiedykolwiek w PiS tak mówiono i myślano. W święto Wojska Polskiego natomiast prezydent Duda stwierdziła wręcz, że polscy żołnierze pokazują „wielkość Polski” i że „Polska jest piękna. Staje się coraz silniejsza”. Takie słowa były nie do pomyślenia przed 24 maja br., czyli przed wyborami prezydenckimi. Tak to więc wygląda manipulacja społeczna. Kiedy trzeba tworzyć fałszywy obraz rzeczywistości, to się to czyni, kiedy natomiast cel zostaje osiągnięty, lub opinia publiczna wpada w zwątpienie, to szybko zmienia się taktykę. Ot, cała sztuka, a właściwie sztuczka.

To nie wszystko. Innym dobrym przykładem manipulowania opinią społeczną przez PiS jest temat zbliżającego się referendum. Zaproponowane pytania są szczególnie niewygodne dla tej partii, robi ona zatem wszystko, by do niego zniechęcić wyborców. Trudno się dziwić. Wszak oddanie większej władzy obywatelom, poprzez prawo wybierania posłów w sposób bezpośredni, oraz likwidacja finasowania partii politycznych z budżetu państwa, mogą być zabójcze dla partii J. Kaczyńskiego. Na początku więc dyskusji referendalnej podważano jego konstytucyjność, a teraz proponuje się rozmydlenie tematów poprzez propozycję rozszerzenia katalogu pytań, oczywiście tylko o te, które są wygodne dla PiS. Co ciekawe, gdyby udało się dopisać kolejne pytanie, to jak rozumiem, referendum byłoby już zgodne z prawem, zgodne z konstytucją!

Teraz natomiast mamy kolejną polityczną i socjotechniczną transformację głównej partii opozycyjnej. Niczym feniks z popiołu PiS odrodził się już zupełnie inny. Młodszy, ładniejszy, bardziej stonowany i koncyliacyjny. Wszelkie ultraprawicowe, klerykalne, szowinistyczne, nacjonalistyczne, narodowościowe i zaściankowe straszydła zostały schowane głęboko do szaf. Na pierwszą linię frontu wysunięto piękne opakowanie – nowe osoby o poglądach (teoretycznie) umiarkowanych. Uśmiech na twarzy, marynarka przewieszona przez ramię, zdjęty krawat, podwinięte rękawy koszuli… Czy takich działaczy PiS-u znamy z przeszłości? Raczej nie, ale takich chwilowo oglądamy. Który więc obraz jest prawdziwy?!

Mimo iż „intronizacja” prezydenta Dudy odbyła się na początku sierpnia, pewnie prawdziwe jego oblicze zobaczymy dopiero „dzień po” wyborach parlamentarnych. Na razie jesteśmy skazani na cukierkową politykę łagodnych twarzy, ciepłych uśmiechów oraz słodkich obietnic. Wszystko dla wszystkich! Straszenie Polaków i rozliczenia z urojonymi wrogami zostały bowiem schowane na później. Tak wyszło z badań opinii publicznej, sondaży i zaleceń ekspertów od PR.

Nie dajmy się jednak zwieść. Ci sami politycy i te same przesłania wrócą po wyborach, niezależnie od ich wyniku. Nawet najlepsza sztuka ma bowiem za sobą scenarzystę oraz reżysera. Za sztuką pod tytułem „Powrót PiS do władzy” stał, stoi i stać będzie scenarzysta oraz reżyser w jednej osobie – Jarosław Kaczyński. W budce suflera natomiast pewnie po raz kolejny będzie można znaleźć Antoniego Macierewicza, Joachima Brudzińskiego, lub Krystynę Pawłowicz.

Adam Szejnfeld

Print Friendly, PDF & Email

3 komentarze

  1. dawniej_kuba 2015-08-17
  2. Marian. 2015-08-17
    • Therese Kosowski 2015-08-18
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com