Andrzej Lewandowski: “Młot jest Polakiem”; dysk – też…

Berlin, Niemcy, 19.08.2009. Polak Piotr Ma≥achowski w finale rzutu dyskiem mÍøczyzn, piπtego dnia lekkoatletycznych mistrzostw úwiata w Berlinie, 19 bm. (jkm) PAP/Adam Ciereszko

PAP/Adam Ciereszko

2015-08-30.

ECHA WYDARZEŃ: Osiem polskich medali w lekkoatletycznych mistrzostwach świata. W tym – trzy najwyższej próby, to coś historycznego i… zgoła niebywałego. Anita Włodarczyk i Paweł Fajdek – w młocie; oboje dalej niż 80 metrów, tak dziś nikt poza nimi nie rzuca. W ostatnim dniu – w dysku Piotr Małachowski; na rzutni jeszcze dwa medalowe trofea – Polska jako kraj ludzi nadzwyczaj silnych…

Młot jest Polakiem” – ocenił hiszpański portal „Soy Cobarde”, umieszczając obok siebie zdjęcie Włodarczyk i Pawła Fajdka… Dowcipnie, ładnie, prawdziwie… Jakoś ładniej niż medialne tropienie losów medalu pana Pawła. Wywalczony na rzutni, dziś już w kraju; a że radość spleciona ze stresem coś „po drodze” wymodziła nie zasługuje – wedle mnie – na szum, jaki się przetoczył…

Suma osiągnięć daje piąte miejsce w tabeli medalowej. Dziś nie ma tak modnych kiedyś meczów międzypaństwowych, więc zimna klasyfikacja wedle sumy oraz barwy medali jest podsumowaniem siły nacji w imprezie. A tylu tradycyjnie wielkich w lekkiej atletyce – za nami. Telegraficznie – 6. Rosja 7. Kuba, 8 Chiny, 9. Niemcy, 15 Hiszpania…

Ktoś pewnie powie, że może eksperymentowali rok prze kolejnymi Igrzyskami Olimpijskimi i źle na tym wyszli… Ale tylko w tabeli… Nie mój cyrk, nie moje małpy; nie moje zmartwienie…

Naszym udziałem – radość. Zostańmy przy niej. Nie osłabiając radością myśli chłodnej głowy – co piękne już jest historią. Świeżutką, ale historią… Kolejne stroniczki wypadnie zapisywać, wciąż wobec oporu, tych, którzy tym razem musieli dać ciała – bo taki był impet polskiego ataku, ale… istnieć i marzyć nie przestali… Będą szukali okazji do rewanżu… Mam nadzieję, że przyjdzie im to trudno, ale mię się na baczności trzeba.

Piszę celowo, bo zauważyłem w sieci, iż niektórzy fachowcy tak się dali ponieść optymizmowi, że przez nadto różowe okulary zauważyli szansę medalowej dwucyfrówki… Teraz, gdy już się (i słusznie) nacieszyli, pewnie dojrzą, że … straty też ponieśliśmy. Ani jedna sztafeta – mimo dobrych czasów. Panie zgubiły pałeczkę – rozumiem, że się popłakały… Podczas Igrzysk w Meksyku coś takiego zdarzyło się czwórce, która „ nie miała prawa” nie stanąć na podium. Bywa… Młody kulomiot w debiucie „spalił” wszystko, co było do spalenia… Jeszcze kilka potknięć się zdarzyło, ale najważniejsze w tzw. tle jest wedle mnie to, że padały rekordy życiowe.

Czasem dawały awans, czasem ( jak np. w przypadku młodziutkiej Sofii) awansu nie przyniosły, lecz jednak dały zapowiedź, że przyszłość może był kolorowa…

Poza zasygnalizowanymi jeszcze trzy punkty mam do przekazania.

Pierwszy – srebro Adama Kszczota na 800 metrów. Nie ma podziału na konkurencje lepsze i gorsze, ale tradycja z historią sprawiły, że 800 metrów to w lekkiej atletyce coś jak wspaniały garnitur uszyty na miarę przez krawca światowej klasy. Gwiazdy średniego dystansu bywały tak sławne, że np. na Wyspie dostawały „ za sport” tytuły szlacheckie…. Pan Adam, „dziecko Czwartków Lekkoatletycznych” jest w tej elicie. Lordem nie zostanie, ale jak znam nasz obyczaj polityczny, ktoś kiedyś będzie się chciał „parlamentarnie” pogrzać przy kominku jego sławy…

Drugi – brąz Pawła Wojciechowskiego w tyczce (wraz z p. Liskiem), długa pauza spowodowana bólem i leczeniem pokonana przez upór człowieka.

Trzeci – miejsce w finale Tomasza Majewskiego, z najlepszym w tym roku wynikiem. Że poza podium? A cóż to ma za znaczenie, gdy się ma już dwa złote medale olimpijskie i tak długą karierę na arcymistrzowskim poziomie? Brawo bić, podziwiać, za wzór brać; nie biadolić…

Grubą nitką chaotyczną może refleksję zszywam. Używając złotej nitki na cześć reprezentacji oraz prezesa Jerzego Skuchy, szefa PZLA. Nie Prezes przecież winien, że przekaz telewizyjny widziałem do luftu. Właściwie 200 km od Warszawy prawie nic nie widziałem…. Jak będzie z Rio, proszę TVP?

  • Nie ma wpisu bez piłki. Nie może być. Cieszę się więc, że Legia z Lechem doszły do fazy grupowej europejskich rozgrywek klubowych. Fachowcy przewidują, że teraz będzie bardzo trudno. A kto powiedział, że droga ma być usłana różami? Zwłaszcza takimi – bez kolców
  • Będę bardzo szczery. Mam pretensję do prezesa ciężarowców – p. Szymona Kołeckiego. Za to, że kiedyś pytany, jak się mają sprawy zarzutu dopingowego postawionemu sławnemu sztangiście Marcinowi D. odpisał, że zawodnik „prywatnie” walczy z zarzutem, ale związek nie jest stroną. Ośmieliłem się uważać, że w takich sprawach sport jest zawsze „stroną” – chce, czy nie chce… Teraz, po miesiącach czytam, że… zarzut pozostał w mocy. Trochę wcześniej „antydoping” dopadł utytułowaną zawodniczkę. I co – związek nie jest „stroną w sprawie?” A, jeśli padnie wniosek, by np. ciężarom zabrać zaszczyt tzw. sportu olimpijskiego, to, kto będzie „stroną”? Toż to jest problem dziedziny sportu, a nie rzepki, którą każdy sam sobie skrobie!

Andrzej Lewandowski

Print Friendly, PDF & Email

2 komentarze

  1. Mr E 2015-08-31
  2. Magog 2015-08-31
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com