Marian Marzyński: Dialog z przyjacielem-lekarzem

marzynski 32015-09-08.

Mirek: sądząc z sukcesów Polski w innych dziedzinach, mam wrażenie,  że należy uciec od modelu socjalistycznego (Niemcy, Francja i większość Europy z wyjątkiem Szwajcarii) i na wzorach amerykańskich (studiując również ich błędy), lansować prywatną medycynę poprzez system powszechnych ubezpieczeń.

Pozostanie oczywiście sektor państwowych/ samorządowych szpitali, ale powinny z nim konkurować (przy olbrzymich zachętach podatkowych i dotacjach) – szpitale prywatne, albo not-for-profit, co spowoduje,  że źle działające szpitale „społeczne”, będą się albo ulepszać, albo trafiać do rąk prywatnych właścicieli.

Pisałeś o komputeryzacji w przyszłym roku; to tak, jak zapowiedź,  że będzie film, ale dobry czy zły? Kto go obejrzy? System, z którego moi lekarze dziś korzystają, przez kilka lat doprowadzał ich do wściekłości, dopiero teraz, jakiś geniusz przeprogramował go tak, że działa znakomicie. Dlaczego zamiast powierzać to polskim debiutantom, nie kupić i przetłumaczyć na polski programu, który się sprawdził? Amerykańscy lekarze nie są mądrzejsi od polskich, ale dzięki informatyce, medycyna stała się globalna, a z konieczności zastopowania spirali kosztu leczenia zaczęto wprowadzać „medical management”, wzorem najbardziej dochodowych przedsiębiorstw.

Dam ci przykład. Jest tu sieć restauracji pod nazwa „Cheescake Factory”, dziwne połączenie „festiwalu cholesterolu”, na który ani ja ani ty byśmy się nie nabrali, ale również najbardziej zdrowego jedzenia, jakie można znaleźć w restauracjach. Rezultat: długie kolejki i świetne wyniki ekonomiczne. Grupa doradców sieci szpitali w Massachusetts obserwowała przez pewien czas, jak działa ta restauracja: jak przyjmują zamówienia, jak informacja wędruje do kuchni, kto co robi i jak długo trwa proces do postawienia jedzenia na stole, żeby mógł go zająć następny klient. Obserwacje te zastosowano do kontroli jakości, rytmu i tempa pracy w „emergency rooms” w pięciu szpitalach, które połączono elektronicznie z jednym medycznym „control room”, gdzie doświadczony lekarz miał na podglądzie wszystkich chorych i cały personel tych pięciu oddziałów przesyłając na żywo swoje uwagi o wykonywaniu medycznych protokołów, co prowadziło do korygowania popełnianych błędów. W rezultacie zwiększyła się jakość leczenia i zmniejszył jego koszt.

Żaden mądry pomysł lekarza nie powinien pozostawać w jego głowie jako narzekanie na system, ale jak najszybciej znaleźć się w inteligentnym programie komputerowym. W amerykańskich gabinetach i szpitalach, które takich programów używają, nie ma kolejek, wchodzi się natychmiast, a wychodzi jak szybko się da. Z lekarzami bywa dobrze, ale bez nich – jeszcze lepiej.

Marian Marzyński

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. A. Goryński 2015-09-08
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com