Andrzej Lewandowski: Rowerem na Igrzyska4 min czytania

()

kwiatkowski2015-09-28.

ECHA WYDARZEŃ: Kolarz Michał Kwiatkowski czuje… niedosyt.

Rozumiem, choć nie bez reszty podzielam. Rozumiem, bo gdy się chce obronić prymat światowy i stylem swej jazdy to dokumentuje, a wygrywa ktoś inny (Słowak Sagan – finiszowa solówka, jak nasz pan Michał rok temu!), mimo starań. Nie do końca nastrój dzielę – bo ósme miejsce waży dużo, a próba ataku (przegranego, lecz faktycznego) dowodzi klasy sportowej i potwierdza twardość charakteru.

Wojował, wspierała drużyna, a wyścig był piekielnie trudny – bo „szybki”, długi i przez ciasnotę w stawce ryzykowny. Uwaga napięta, wywrotki wpisane w rywalizację… Nawet w Ameryce nie tylko gładziutki asfalt; trochę kostki, jakby nawet bruku; z zakrętami…

Mamy więc po aktualnym przez rok byłego mistrza świata. Ale może znów przyszłego, może olimpijskiego. I mamy w ogóle wrażenie udanego startu ekipy. Bo waleczna, widoczna i wysoko klasyfikowana.

Jeśli dwaj w dziesiątce wyścigu indywidualnego (zwą to próbą prawdy – solo, ja sam, rower, trasa, sekundomierz) to przecież coś ważnego. Jeśli młodziutka panna Kasia Niewiadoma jest już siódma w świecie, a jej koleżanka Małgorzata Jasińska demonstruje kapitalny samotny atak… Jeśli juniorka Agnieszka Skalniak osiąga metę z brązowym medalem! Cząstka medali z sukcesów w międzynarodowych grupach – drużynowo też swoją wagę posiada, jakby pan Piecyk orzekł…

W sumie – nie tylko strojnie, także skutecznie. Jedziemy na Igrzyska do Rio… Szybko i jakby prostą drogą.

Organizacje futbolu są potentatami finansowymi – wiadomo. Biciem przeróżnych winowajców po kieszeni –wprawdzie stoją na czele walki o czystość gry, lecz też same zarabiają. Ale też coraz więcej sygnałów, że owe starania o tzw. fair play jakby też bywały kurtyną dla podejrzanych interesów. Sam szef FIFA, jakże drzewiej z nami zaprzyjaźniony (za czasu Pana Michała w PZPN) jest ostrzeliwany przez śledczych. A nawet szef UEFA, przyjaciel dzisiejszego prezesa PZPN, kiedyś obaj „dzielili boisko”.

Cytat z mediów: „Do biura Blattera śledczy wkroczyli w piątek. Zbadano dokumentację, a samego prezydenta FIFA przesłuchano. Jak przyznano, zarzuca mu się „niegospodarność i malwersacje”. Prokurator generalny poinformował również, że badana jest kwestia rzekomej „nieuczciwej wpłaty” uiszczonej przez Blattera. Chodzi o kwotę dwóch milionów franków szwajcarskich (ok. 1,8 mln euro). Wpłata po latach. W przesłanym agencji AFP oświadczeniu Platini wyjaśnił, że otrzymał pieniądze od szefa światowej piłki „za pracę wykonaną na podstawie umowy z FIFA”. Co ciekawe, chodzi o prace wykonane w okresie 1999 – 2002, kiedy Platini pełnił funkcję doradcy Blattera. Tyle, że pieniądze na konto Francuza miały wpłynąć dopiero w 2011 roku, gdy panowie nie ukrywali już wzajemnych animozji. Czy to oznacza przyjęcie łapówki?”

Ile w tym blagi, a ile prawdy? Ile pomówień i zazdrości, a ile faktów? Nie umiem odpowiedzieć, ale coś mi to wszystko chwilami wygląda na potwierdzenie starego powiedzenia: „Uczył Marcin Marcina…”

Tenis. Panna Isia wróciła do gry. Wygrała duży turniej, awansowała w klasyfikacjach. Była skuteczna i efektowna. Dobrze.

Siatkarki jakoś mają w mistrzostwach Europy – pod górkę. Źle. W końcu kiedyś ten sport ukształtował „złotka”, i takież aspiracje.

Lód pod dachem. Mamy rosnące w siłę łyżwiarstwo szybkie (ze złotem olimpijskim p. Bródki na czele); chcieliśmy organizować zimowe igrzyska olimpijskie, nim wreszcie życie wybiło (za łatwy w porównaniu z dzisiejszymi możliwościami pomysł z głowy), a szybkość jazdy naszych mistrzów trzeba wykuwać w Berlinie. Bo rodzimy kryty tor jest w sferze marzeń oraz obietnic. A jak bez niego mówić o szeroko zakrojonym szkoleniu? Tak było i tak jest…

Na szczęście wreszcie powiało optymizmem. Stegny mają się stać nowoczesnym obiektem. Miasto stołeczne ponoć wzięło się za to, minister sportu ma pomysł i trzyma w kasie pieniądze. „Wniosek o pozwolenie na budowę ratusz złożył już w czerwcu… Środki na tę inwestycję też są już zarezerwowane w budżetach. Przetarg planujemy ogłosić jeszcze w tym roku. Jeżeli nie będzie odwołań, to mamy nadzieję, że prace rozpoczną się na wiosnę przyszłego roku.”

Tak dziś mówi władza. Głośno. Dach nad torem i dużo więcej. Także coś w rodzaju krytej hali z 6-tysięczną widownią; nowoczesne urządzenia i tak dalej. Warszawa zamiast Berlina. Poczekamy – obejrzymy. Obiecane terminy wróżą szybkie „topienie lodu” problemu nie do pokonania przez wiele lat. Uda się?

Andrzej Lewandowski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.