Na stronie internetowej wPolityce.pl czytam żale byłego sędziego Janusza Wojciechowskiego, europosła (z listy Prawa i Sprawiedliwości) i głównego organizatora kancelarii prawnej Duda i wspólnicy, która zwinęła się po wyborach prezydenckich i znikła z życia. Janusz Wojciechowski – kierując się słuszną troską o jakość życia publicznego – nachylił się nad Trybunałem Konstytucyjnym, w którym w najbliższych dniach nastąpi wymiana części sędziów.
Oskarża on w swoim felietonie – trudno dociec, czy Trybunał, czy rządzących – o to, że ich zamiarem jest zablokowanie w przyszłości wspaniałych reform, które planuje realizować partia europosła Wojciechowskiego. I wiedziony profetycznym zapałem ujawnia wyroki, które w przyszłości w Trybunale zapadną. Z góry sędzia wie, jakie wyroki wyda Trybunał! Oto przykłady jasnowidzeń Janusza Wojciechowskiego:
„PiS wprowadzi jawność oświadczeń majątkowych sędziów i prokuratorów, jako narzędzie przeciw korupcji – Trybunał w trymiga uzna, że to niezgodna z konstytucja ingerencja w niezawisłość. Zwiększymy udział ławników w postępowaniach sadowych – też będzie źle. Wprowadzimy nagrywanie rozpraw sądowych – tez niedobrze„. Z Brukseli nie widać sal sądowych, w których już się nagrywa rozprawy.
Swym przenikliwym wzrokiem Janusz Wojciechowski już dostrzega to, co się będzie działo na Szucha (w siedzibie Trybunału):
„Niekonstytucyjne okaże się wprowadzenie apelacji nadzwyczajnej ministra sprawiedliwości, bo to wpływ władzy wykonawczej na sądowniczą, a krzywdy ludzkie okażą się bez znaczenia.
Za niekonstytucyjne uznane zostaną próby rozbicia rodzinnych klanów sędziowskich czy wprowadzenie dłuższych okresów przedawnienia ścigania sędziowski przewinień dyscyplinarnych”.
Młodszym czytelnikom należy się wyjaśnienie, co to za zwierzę owa apelacja nadzwyczajna. Były sędzia i asesor prokuratury pamięta dobrze, że w czasach Peerelu istniała instytucja „rewizji nadzwyczajnej”. Musi pamiętać. Jeśli nie, to przypomnę, przytaczając jej definicję za Wielką Encyklopedią Powszechną z 1967 roku, która ujmuje to tak:
„Rewizja nadzwyczajna – zaskarżenie do Sądu Najwyższego prawomocnego orzeczenia sądu kończącego postępowanie w danej sprawie; prawo do jej złożenia przysługuje Pierwszemu Prezesowi Sądu Najwyższego, Ministrowi Sprawiedliwości i Generalnemu Prokuratorowi PRL – w przypadku wydania wyroku oczywiście niesłusznego”.
A zatem minister sprawiedliwości np… (wstawić dowolne nazwisko) będzie mógł wnieść rewizję (apelację) nadzwyczajną w przypadku wydania prawomocnego wyroku skazującego np. Mariusza Kamińskiego. Albo innego kolegę partyjnego. Kto będzie rozstrzygał, co jest „oczywiście niesłusznym wyrokiem”? Minister? Premier (stoi nad ministrem)? A może jeszcze ktoś inny, kto stoi za premierem? Jakie będzie kryterium owej „oczywistej niesłuszności”? Czy w ogóle będzie ono wtedy komuś potrzebne?
I wracając do wynurzeń J. Wojciechowskiego:
„Trybunał zapewne zablokuje też inne reformy. Podważy obniżenie wieku emerytalnego. Zablokuje likwidację gimnazjów. Sprzeciwi się finansowaniu służby zdrowia z budżetu. Zakwestionuje zakaz sprzedaży ziemi osobom niebędącym rolnikami. Wysadzi w powietrze przepisy o zaostrzeniu odpowiedzialności karnej za korupcję i przestępczość zorganizowaną. A potem oskarży się PiS, że nie dotrzymuje zobowiązań przedwyborczych.„
Janusz Wojciechowski, sędzia, a więc prawnik, nie doczytał, co Konstytucja Trybunałowi dopuszcza i na co pozwala ustawa. Przede wszystkim nie pozwalają na działanie wbrew prawu. Koniec, kropka. Jeżeli do TK wpłynie skarga konstytucyjna prawidłowo sformułowana, to prawo każe Trybunałowi nad nią się nachylić. Jeżeli wpłynie pytanie prawne od któregoś z sądów – patrz zdanie poprzednie. Jeżeli prezydent prześle Trybunałowi ustawę, co której ma wątpliwość – patrz zdanie poprzednie.
Sędzia Janusz Wojciechowski ma duże doświadczenie prawnicze i polityczne. I doskonale wiedzieć powinien, że gdy coś pisze publicznie bliski współpracownik prezydenta i prezesa, to ma to odpowiedni ciężar polityczny. Że nie są to jakieś nieważne myśliczki, tylko plany odpowiedniego kalibru.
Trybunał jako ostatni szaniec? Może ma rację pan europoseł, może rzeczywiście w planach jego partii leży taka zmiana porządku państwa polskiego, że jedynie Trybunał Konstytucyjny będzie ostatnią zaporą. Może niechcący odkrywa w ten sposób zamiary wprowadzenia w naszym kraju porządku już nie demokratycznego, a jakiejś demokratury, albo inaczej – demokracji sterowanej. Kiedyś zwanej – ludową. Myślę, że jako były sędzia tamtą rzeczywistość dobrze pamięta. Ja ją mam w pamięci głęboko wyrytą, i wolę kulawą demokrację z mocną podpórką trybunalską, niż urzeczywistniony projekt konstytucji z 2010 roku anonimowego autora. Nawiasem mówiąc, tak bliski współpracownik prezesa i prezydenta powinien wiedzieć, kto napisał ów dokument? Niech podzieli się z nami tą wiedzą. Ja bardzo chciałbym wiedzieć, kto zebrał narzędzia służące do wzięcia Polaków za mordę.
Lektura zapisu swobodnego strumienia świadomości Janusza Wojciechowskiego upewnia mnie, że warto i trzeba powalczyć o niezależność sądów i Trybunału Konstytucyjnego, skoro plany, ujawnione niechcący przez europosła, to rzeczywiście takie wzmocnienie władzy wykonawczej, że pozostałe władze stracą znaczenie. I że wszystko już będzie możliwe.
Piotr Rachtan



„Sędzia Janusz Wojciechowski ma duże doświadczenie prawnicze i polityczne.”
No i co mu to doświadczenie daje? Wpisy na jego blogu są wyjątkowo chamskie, a często i niegramatyczne (mimo usiłowań pisania wierszyków). Zawsze byłem przekonany, że akurat prawnicy gadać potrafią. Ten nie. Zero kultury, zero wiedzy na jakikolwiek temat. Skóra cierpnie na myśl, że ktoś taki kiedykolwiek sądził ludzi.
To prosty dosyć jurysta, o doświadczeniu zapewne z kręgów d. ulicy Grzybowskiej (kiedyś, jak wiadomo, centrala ZSL). Nadto grafoman, przykładem niech będą jego ponure produkcje na portalu pewnych bliźniaków
(jeśli już się tam już zabłądzi)…