Spoglądam ja sobie na wiszący nad monitorem kalendarz i cóż widzę? 25 października – zmiana czasu oraz… Dzień Kundelka. Kalendarz wydany przez jakieś towarzystwo ochrony zwierząt, co troszkę sprawę tłumaczy, ale jednocześnie wzbudza lekki niepokój zważywszy, że na ten właśnie dzień wyznaczono wybory parlamentarne. Tak, wiem – to oczywiście przypadek, ale…
Kundelki jak wiadomo są zwykle najmilszymi zwierzątkami spośród stworzeń. Nie są nadęte i napuszone jak te ze sztucznie wyhodowanych ras, zdrowsze, weselsze i bardziej przywiązują się do człowieka. Dlatego m.in. jako miłośnik kotów trzymam tylko tzw. dachowce, taki rodzaj kocich kundelków.
Niesłusznie wykorzystane niegdyś przez Melchiora Wańkowicza dla opisania jednej z naszych największych wad narodowych czułyby się źle, gdyby umiały czytać. Na szczęście nie umieją.
Ja umiem i dlatego muszę coraz częściej powstrzymywać ciągoty spowodowane tą umiejętnością stosując środki zaradcze w postaci spacerów po naszej zrujnowanej Ojczyźnie, co do pewnego stopnia zapobiega czytaniu tego wszystkiego co się ostatnio wypisuje.
Liczę na to, że dotrwam do dnia wyborów nie czytając niczego, choć nadzieja może okazać się płonna zważywszy, że prawo w okresie przedwyborczym pozwala na wypisywanie każdego świństwa w miejscu publicznym, z którego to powodu zwykły spacer może okazać się równie niebezpieczny dla zdrowia jak lektura jakiejś gazety.
Pobieżny przegląd tego co się ostatnio pisze może zdumiewać. Z jednej strony triumfalizm, z trudem ukrywany, choć może będący tylko PR-owskim zabiegiem stwarzającym „odpowiednią atmosferę” partii prącej do korytronu, z drugiej komiczna w swym wyrazie panika wszystkich inaczej myślących.
Gdyby ktoś przybył z Marsa i przyjrzał się nastrojom w przedwyborczej Polsce Anno 2015, pomyślałby, że ktoś tu urządza największy na świecie kabaret. No bo przecież na serio to chyba tak się nie da.
Nie da się? E tam, Polak potrafi.
Te wszystkie apele, rozdzieranie szat w miejscach publicznych i mediach, samozwańczy wieszczkowie malujący nam w ponurych barwach obraz kraju po zwycięstwie PiS, te krokodyle łzy, które jakoś nie płynęły gdy Najlepsza z Możliwych Partii i Jedynie Słuszna (bo tak powiedziała Jelita) wpychała kolejne grupy wyborców w ramiona stęsknionego za władzą gnoma – jaki scenarzysta by to wymyślił? George Lucas to przy nich amator.
Najśmieszniejsze są adresy.
Okazuje się, że wszyscy tkwimy głęboko w zamierzchłych czasach, w których marksiści przekonywali marksistów do marksizmu.
Jak bowiem inaczej traktować apele o niegłosowanie na PiS zamieszczane na tym portalu?
Widział tu ktoś falangę zwolenników PiS buszującą pośród tekstów? Może mi wzrok nawala, ale nie zauważyłem jak dotąd. Nawet dyżurne trolle wypierają się takich koneksji.
Czy może ktoś sądzi, że prezes i jego akolici z wypiekami na licach i z tchem zapartym zaczynają dzień od czytania SO?
Podejrzewam, że nie, choć oczywiście – mogę się mylić.
No to do kogo są pisane, kogo ma przekonać podniosły ton w stylu z połowy XIX wieku, napuszone słownictwo, wysiłek włożony w namalowanie jeszcze tragiczniejszego obrazu, niż zrobili to wcześniejsi przedpiścy i tym podobne środki, za przeproszeniem, wyrazu?
I ta cudowna wiara, że słowo pisane, że apel, że natchniony głos zmieni rzeczywistość – to jest możliwe tylko w Polsce.
I najważniejsze – zero pomysłu. Zero ziemi pod nogami.
Nie pozwólmy PiS-owi rządzić i nastanie szczęśliwość wszelaka, będziemy żyli w raju, który sam się stworzy i to od razu 26 października – oto generalne przesłanie histerycznych pseudokassandr.
Droga histeriozo! Za późno. Kassandra ma nad wami tę przewagę, że ostrzegała w porę i wskazywała wyjście. Gdzie byliście, kiedy wasz ukochany rząd robił w trąbę kolejne grupy polskiego społeczeństwa? Wtedy trzeba było apelować i to pod właściwym adresem.
Naprawdę sądzicie, że jednym można wybaczać wszystko, bo się ich lubi, a innym nie, bo są „nie nasi”?
Przestańcie opowiadać głupoty o „niedocenieniu zdobyczy”, bo w ostatnich kilku latach jest ich jakoś niewiele, mimo wciskania wszystkim, że wciąż się rozwijamy. Jak leżący na podłodze dywan kopnięty przez pijanego gościa.
Czas jest nieubłagany i każdy następny rok przynosi nowe oczekiwania, nowe nadzieje. A nie ma nic bardziej wrażliwego na niespełnienie, niż ludzkie nadzieje.
I to jest normalne w każdym zakątku ziemi.
Bez trudu przytoczę wam przykłady buntów, które wybuchały właśnie wtedy, gdy władza hamowała rozwój, eliminowała widoczne gołym okiem możliwości. To już w historii było. To wręcz zasada.
Oczywiście, można nie uznawać rzeczywistości, ale to niczego nie zmieni.
Polskie marzenia rozpędziły się jak nie przymierzając nieszczęsne Pendolino i jest to stan normalny.
Dygresja:
przechodziłem dziś przez tunel w okolicy naszego UM, gdzie przebudowano węzeł komunikacyjny w sposób wręcz kapitalny. Pomysłowo, estetycznie i funkcjonalnie. Od dwóch lat nie mogę się go napodziwiać.
Przede mną wychodziła schodami grupka ludzi, w tym pani o gabarytach szafy gdańskiej i narzekała. Na co? Ano „– Tu też powinni windę zrobić, nie wiedzą jak ludziom jest ciężko?”
Natychmiast zawtórował jej mężczyzna.
„ – O tym to łune nie myślom, nie. Tylko pod siebie zgarnąć to jo…”
Jasne, że w pierwszej chwili noga sama składa się do „strzału” wzorem Lewandowskiego, bo po pierwsze nikt nie jest winien, że pani spasła się jak wystawowy tucznik klasy wojewódzkiej, a po drugie jest winda, 20 m dalej.
Potem jednak przychodzi refleksja, że takie narzekanie to rzecz normalna. Łatwo przywyka się do dobrego i ciągnie się naprzód. Gdyby nie to, żylibyśmy nadal w jaskiniach, w których ktoś urządził rewelacyjne posłania z trawy „więc nie pyskuj, szczeniaku, źle ci tu? Za naszych czasów takich posłań nie było! Nie doceniasz!”
Odłożyłem więc „Lewandowskiego” na stosowniejszą chwilę, bo pomyślałem, ze takie potępianie w czambuł narzekaczy jest nieco bez sensu, choć – nie przeczę – może być efektowne jeśli odpowiednio zaprezentowane.
Kto z was, drogie apelmajstry pofatygował się do sąsiada głosującego na PiS i spróbował przekonać go, by zmienił zdanie? Tak z ręką na sercu – kto?
Wygłaszać płomienne mowy w tej sprawie do ludzi o takich samych poglądach to zajęcie dość jałowe, nie sądzicie?
Chyba, że chodzi wyłącznie o poprawienie własnego samopoczucia i wciśnięcie się w tłumek, o którym wiemy z góry, że zaaprobuje nasze wołanie i potraktuje nas jak „swoich”.
Warto się ośmieszać dla tak błahego celu?
Opowiadanie głupot o zdobyczach ostatniego 25-lecia to strzał w stopę, bo rządziły już wszystkie opcje, a więc powoływać się na nie może praktycznie każdy, także PiS, który w ferworze walki nie zdołał w niczym zepsuć gospodarki (nie potrafił, nie umiał, nie interesowało go to, nie zdążył, nie wiem – niepotrzebne skreślić), a więc jest to argument kompletnie w tym przypadku niedziałający. Przewidywanie więc, że „PiS cofnie nas o lata” nie ma de facto żadnych podstaw materialnych, a opiera się li tylko na domniemaniach.
Na nowych młodych wyborców to nie działa, bo oni szybko w Sieci sprawdzą, kto i kiedy podwyższał podatki, akcyzy i bógwico. No i wyjdzie, że nie PiS. Ich interesują fakty, a nie czyjeś przewidywania.
Narzekanie, że oni nie pamiętają jak to było w okresie rządów bliźniaczych jest jak przywoływanie dzieciaka do porządku argumentem „a w ’39 to …”
Dziwicie się oczekiwaniom? To trzeba było obmurować granice i nie wypuszczać tej młodzi za najbliższy nawet płot. Pojechali, zobaczyli jak może być i też chcą. Wy byliście za młodu inni? A przecież wspominacie te czasy i siebie samych z łezką w oku i nie dacie powiedzieć na nie nic złego, prawda?
Przekonywanie zwolenników PiS nie ma sensu, bo to inny gatunek człowieka, posługujący się innym językiem, mający inne priorytety.
Przekonywanie zwolenników innej opcji też nie grzeszy rozsądkiem, bo to strata czasu, ponieważ przekonywanie przekonanych zawsze jest co najmniej śmieszne.
Ubliżanie PiS-owi od nieudaczników (to także mój grzech) to czysta hipokryzja w sytuacji, gdy Jedynie Słuszna Partia Jelit ma dokładnie ten sam poziom „kwalifikacji i kompetencji”.
Najrozsądniejsze jest nawoływanie, by w ogóle rodacy ruszyli cztery litery i poszli do urn, ale to już robi nawet prezes, więc pomysł co nieco spóźniony.
No to kto jest winien, że PiS prowadzi we wszystkich sondażach?
Naprawdę sądziliście, że Jedynie Słuszna Partia wygra sama przez się? Że niczego nie trzeba w tym kierunku robić? Znacie jakąś taką partię w demokratycznym świecie?
Polska przeżyje nawet czteroletnie rządy PiS. Ich pomysły na zmiany prawne są tak ciężkie do przeprowadzenia, że z góry można założyć, ze na to jedna kadencja nie wystarczy. A o to, że nie zdobędą samodzielnej większości mogę się założyć. Zdolności koalicyjne PiS zaś nie zwiększyły się w ostatnim czasie, a wręcz przeciwnie – nadęty triumfalizm odstręcza od nich nawet PSL (a to duża sztuka).
Gospodarka jest na szczęście na tyle niezależna od polityki, że trzeba by nadzwyczajnych umiejętności, by ją naprawdę i trwale zepsuć. Aż tacy „dobrzy” to oni nie są.
Uspokójcie się więc, drodzy histerycy, śpijcie spokojnie, świat się nie kończy 25 października. Obudzicie się 26 i wszystko będzie po staremu.
Róbmy swoje.
To tylko Dzień Kundelka.
Jerzy Łukaszewski



100/100
Tutejsze Tuzy/Mistrzowie nie wyciągnęły ŻADNYCH wniosków z wyników wyborów prezydenckich i w kółko swoje klepią. No cóż, taka gmina.
Ktoś kiedyś powiedział (chyba Popper), że najlepszym wyróżnikiem jakości systemu demokratycznego nie jest jakość tzw. „elit”. A to dlatego, że ta jakość bywa bardzo subiektywna i generalnie jest skutkiem czegoś bardziej fundamentalnego. Tym najważniejszym czynnikiem jest łatwość, szybkość i skuteczność wymiany tych rządzących, którzy okazali się marni. Owa wymiana odbywająca się niezależnie od siatki powiązań i interesów, które zdążyli wprowadzić, jak rownież czwartej władzy która zdążyli do siebie przywiązać.
Nie ma sensu żałować zapewne odrywanych od rządzenia organizacyjnych i merytorycznych niedołęgów. Bez twardego darwinizmu politycznego nie ma poprawy jakości krajowej polityki. Niezależnie od tego kto miałby zastąpić rzadzące partie.
Wokół PISu wyrosła cała masa histerii. Tymczasem Kaczynski jest twardym cynikiem. Owszem, zmieni się obowiązująca propaganda, ale dla gospodarki bedzie to miało niewielkie znaczenie. Kisiel kiedyś powiedział, że ważne są jedynie poglądy ekonomiczne, cała reszta to bełkot. Zgoda, przesadził w tym stwierdzeniu, ale od przesady do nieprawdy droga daleka.
Pawel Jasienica napisał, ze jakosc władzy poznajemy po tym, kto jest w opozycji. Stosujac to stwierdzenie dzis, widac, ze w opozycji do PO jest badziewie. Chyba nawet j.Luk nie zaprzeczy, ze tym słowem mozna krotko opisac otoczenie Prezesa, zas reszta pretendentow nie odbiega za bardzo. Tym sposem udowodniłem (a własciwie Jasienica udowodnił), ze dla dobra kraju PO powinna dalej pozostawac u władzy. Z czego nie wynika, ze nie mam do nich powaznych zastrzezen.
.
A jesli idzie o „świat się nie kończy”, to nie byłbym taki pewny pamietajac, jakie nieszczescia spowodował skadinad bardzo sympatyczny George W. Bush. Roznica pomiedzy GWB a Prezesem jest głownie taka, ze GWB niszczył kraje cudze, zas Prezes bedzie niszczył swoj własny. A jak dobrze mu to pojdzie, to jeszcze zobaczymy. Kiedys w krotkim czasie zdołał zniszczyc dwie gazety. (Nie pamietam, czy to on czy tez Lech, ale to w zasadzie bez roznicy.) Cztery lata to jednak sporo czasu i wiele mozna zniszczyc, jesli sie postarac.
Bardzo dobry tekst. Zwłaszcza mowa o przewidywanych działaniach PiS. W zasadzie rzec można, że działania PiS sprowadzają się do zapowiedzi a później wskazywania winnych tego, że się nie udało.
@ j. Luk. „Kto z was, drogie apelmajstry pofatygował się do sąsiada głosującego na PiS i spróbował przekonać go, by zmienił zdanie”? No to ja. Wprawdzie nie do sąsiada, ale do znajomych pisowców. Co nie miało sensu, bo, jak Pan słusznie zauważył niżej, „przekonywanie zwolenników PiS nie ma sensu, bo to inny gatunek człowieka, posługujący się innym językiem”. Czyli, Panie Jerzy, rozmawiać czy nie rozmawiać? Nie zgadzam się też, że my (mam na myśli autorów tekstów i komentatorów) w SO tylko chwalimy PO. Czytałem tu wiele krytycznych artykułów o polityce PO i była to merytoryczna krytyka, a nie bełkot Pawłowicz i straSzydło (więcej kobiet w polityce, więcej!). Nie przeszkadza mi, że autorzy tekstów reprezentują taką, a nie inną opcję. Tak, chcę mieć ten komfort, że jest portal, na którym nie znajdę potępienia ateistów, homoseksualistów, lewaków, Żydów, uchodźców (pomijam komentarze niektóre). Tak, chcę mieć ten komfort, że jest portal, na którym mogę przeczytać teksty dziennikarzy, których cenię (Pan, Panie Jerzy też się do nich zalicza i „kłótnia” z Panem sprawia mi przyjemność) i wiem, że nie pojawi się tu prawicowy górnicki. Nieszczęście polegało nie na tym, że SO nie czytały przydupasy Prezesa Tysiąclecia, ale że nie czytali go platformersi. Mam nadzieję, że sprawdzą się Pana przewidywania, że rządy PiS będą bez znaczenia. Ja jednak uważam inaczej.
Ma pan rację, jestem niekonsekwentny. Ja już z nimi nie gadam, ale podobnie jak pan – próbowałem. Niestety, nie znam tego języka.
Nie twierdzę, że wszyscy tu popierają PO. Natomiast panika przechodząca w histerię ma właśnie takie oblicze: – Głosujmy na PO bo jak nie to PiS dojdzie do władzy!
A czym one się u licha różnią? Coraz mniej. PO to dziś zbiorek odpadów PiSowskich typu Kamiński w roli doradcy premierki, Dorn – autorytet jak jasna cholera i jeszcze paru takich. Więc jak? Dorn w PiS był zły, a w PO będzie dobry? Kamiński już nie jest faszystą liżącym stopy Pinocheta?
Twierdzę tylko, że wybór między Po a PiS jest mamieniem wyborcy i trzeba znaleźć alternatywę, bo jest dokładnie obojętne, która z tych dwóch partii będzie rządziła. Nadzieja w tym, że żadna nie będzie mogła stworzyć rządu samodzielnie.
Lewicy życzę jak najlepiej, bo w każdym normalnym kraju taka partia jest potrzebna, ale na razie to tylko pani Nowicka jako zasłonka, za która skrywają się stare wygi, które potrafią jej … wszystko zepsuć. Szkoda. Jak oni pójdą na emeryturę, zacznę głosować na lewicę.
Te nowe twory w rodzaju Nowoczesnej Polski, czy Razem to pieśń przyszłości i powinniśmy o nie zadbać, by w następnych wyborach były to już znaczące siły. A dziś? Cóż, ten czyściec musimy przejść, nikt za nas tego nie zrobi. Ważne, byśmy go przechodzili inaczej, niż dotąd – bez przelewania z pustego w próżne, bez bezpodstawnego wywyższania się i nadmiernego teoretyzowania.
@j.Luk. Tym razem w pełni się z Panem zgadzam, to i pisać nie ma o czym.
@narciarz2 to znaczy, że wg pana PO to nie jest badziewie? Dziwne, bo każdy dzień przynosi na to nowe dowody. Choćby to jak ta partia „walczy” o władzę.
Jak najbardziej w zgodzie z twierdzeniem Jasienicy – nic się nie zmieni.
Co do niszczenia to naprawdę nie jest takie proste. To co prezes mógł zniszczyć to już zniszczył – poczucie wspólnoty Polaków. Dziś mamy kilka wrogich plemion, które nie porozumieją się w żadnej sprawie. I to tyle.
Większość spraw decydujących o stanie państwa obwarowana jest takimi zapisami prawnymi, których nie da się obalić „jednym chceniem”. Na to potrzeba i czasu i umiejętności.
Tych drugich z pewnością mu brakuje, a i czas nie będzie po jego stronie. Dochodzą do tego bezmyślnie rozbuchane oczekiwania. Zawiedzeni zwolennicy zjedzą go szybciej, niż najbardziej zagorzali przeciwnicy.
Pod względem estetycznym – owszem – naoglądamy się przeróżnego chamstwa w głównych wydaniach serwisów informacyjnych, ale … dziś tam ich nie ma? Nasz obraz rzeczywistości kształtują głównie media, które wolą pokazać, że Kowalski opluł Nowaka, niż że Kowalski miał inny pomysł niż Nowak na zbudowanie młyna.
Coś się zmieni? Nie sądzę.
Szanowny Redaktorze, niewątpliwie jacyś zwolennicy PiS czytują również „Studio Opinii”, nie sądzę – mówiąc pańskim chyba niezbyt życzliwym językiem – by wszyscy z nich należeli do innego gatunku ludzkiego. Człowiek, podobnie jak ten serwis, nie tylko polityką żyje, a ponadto, niektórzy ludzie niekiedy lubią poczytać tych, z którymi się radykalnie nie zgadzają. To, że nie grasują tu żadne trolle ani nie odnotowano przełożenia sondaży politycznych na nastroje wśród czytelników S.O, nie musi wynikać z nieobecności ludzi o odmiennych poglądach. Zwyczajnie redakcja wychodzi tu z założenia, ze ona ma swoją tendencyjną i stronniczą linię programową, do której ma zresztą prawo, bo inaczej się nie da, a jak komuś się dalej nie podoba, to niech czyta co innego lub odtworzy sobie własny kącik w sieci. Sama organizacja serwisu również nie sprzyja zaistnieniu bardziej partnerskich relacji między czytelnikami a twórcami tekstów. Tymczasem na innych portalach można znaleźć takie rozwiązania, mechanizmy przyjazne i nieobciążające obu stron. Niektóre strony oferują na przykład opcjonalną możliwość wysłania prywatnej wiadomości lub maila do danego publicysty. Innym towarzyszą fora, gdzie internauta może wyjść z własną inicjatywą, przedłożyć własny temat do dyskusji. Jeszcze gdzie indziej webmasterzy nie udostępniają środków służących ogólnikowemu i zbiorowemu ocenianiu, co nakłania do bardziej indywidualnego uczestnictwa w dyskusji, podsumowywania danej wymiany zdań na własną rękę.
Nie piszę jednak tego po to, by narzekać lub wtrącać się do nie swoich spraw. Chcę tylko zauważyć, że sposób organizacji portalu w mniejszym lub większym stopniu nakłania „ideowych odmieńców na poziomie” do ujawnienia się, wymiany zdań, poglądów etc. Zatem, nie potrzebnie zwraca Pan uwagę na nieobecność hord trolli z odmiennych obozów politycznych, pewnie by zalały, gdyby nie nożyce administracji. Inna sprawa, że ma Pan rację, pisząc o histerii, której ostatnio się wydaje – piję tu do tekstu Anny Izabela Nowak „Co jest z Wami, Rodacy??” – że jak wykrzyczy swoje racje, to może znajdzie się chętny do politycznej konwersji lub przynajmniej dyskusji bądź wypowiedzi. Nie tędy droga… Jeśli rzeczywiście chce się osiągnąć taki cel, najpierw trzeba samemu być mniej zamkniętym na ideologiczne czy światopoglądowe odmienności, stworzyć pozbawioną snobizmu, przyjazną przestrzeń kulturalnej wymiany poglądów, przeznaczoną nie tylko dla szczególnie wybranych, bliskich przyjaciół czy autorytetów. Nie należy też uważać się za depozytariusza jedynej prawdy życiowej, nie robić karykatury z argumentów oponentów czy sfrustrowanych etc. Oczywiście, chciałbym bardzo mocno to podkreślić, redakcja winna sama decydować o tym, czego pragnie. Moja wypowiedź nie przypadkiem została wyrażona w trybie warunkowym.
Pozdrawiam. H.
@Humanożerca: zgadzam się z Panem że SO jest czytane przez osoby o innych niż prezentowane najczęściej tu opinie. Może Pan nie wie o tym, że redakcja zaprasza tu czytelników do przedstawiania swoich tekstów. Zatem droga wolna.
Dzień Kundelka przypomniał mi frazę o kundelkach prymasa Glempa. Obyś, Szanowny Redaktorze, nie wywołał wilka z lasu …
ale ten na zdjęciu jest zniewalająco cudny
Brawo Panie Jerzy.
„Uspokójcie się więc, drodzy histerycy, śpijcie spokojnie, świat się nie kończy 25 października. Obudzicie się 26 i wszystko będzie po staremu.”
Co zostało wyłożone dokładnie w „Zasadzie Pitera” !
@Jerzy Łukaszewski: ma Pan wiele racji i daje do myślenia swoim tekstem. Co nie znaczy, że w pełni się z nim zgadzam. Nie chodzi tylko o drobne zaprzeczanie sobie, gdy wypominał pan Rejtanom dyskutującym na SO dlaczego nie poszli do ludzi z PiSu aby ich przekonywać. Po czym parę paragrafów niżej dodał Pan, że ludzi z PiSu przekonać się przecież nie da!
Ale ja nie o tym. Studio Opinii nie tworzy w próżnię. Jest interakcja czytelników z autorami. Tu wykuwa się sformułowania i tezy, które inni używają w następnych tekstach. A liderzy SO występują na forum ogólnopolskim. Czy w piątkowych audycjach radiowych lidera Stefana Bratkowskiego, czy w opublikowanym Raporcie Gęgaczy, który już został skomentowany w Wyborczej z szerokimi cytatami raportu dzień wcześniej. (U mnie nadal czwartek). Zatem nie jesteśmy tu garstką odizolowanych narzekaczy. To co dyskutujemy wychodzi dalej.
I tak trzymać.
A co do merytorycznej oceny PO wcześniej na łamach SO, albo Pana tu nie było przez te lata od powstania SO, albo Pan nie zauważył, jak wiele się tu dyskutowało. O PiS, Kaczyńskich, Smoleńsku, braku kontaktu premiera Tuska z obywatelami w celu dementowania wszelkich kłamstw Kaczyńskich, Macierewicza i innych. I o aktywnym propagowaniu wszelkich kłamstw Pisu w mediach. Była cała stracona epoka Rzepy, gdzie dzisiejsi „niepokorni” w cynizmie swoim przebijali w kłamstwach PiS.
Dlatego uznaję Pański tekst za neco odbiegający od tego, co działo się od lat na łamach SO, choć nie pozbawiony sensu, co stwierdziłem na początku.
Jesli idzie o przekonywanie. Mam takiego znajomego z podstawowki (jestesmy razem na zdjeciu w Naszej Klasie), ktorego nazwisko kiedys zdobiło pierwsze strony pewnej znanej gazety. Zdobiło, az przestało, bo znajomy znarodowiał i zaczął tropic michnikowszczyzne. Niedawno nawiązałem z nim kontakt na Facebook’u, gdzie prowadzi ozywione dyskusje. Trudno te dyskusje dokładnie sklasyfikowac, bo jak mozna nazwac linkowanie mądrosci z wPolityce, i pisanie jeszcze mądrzejszych komentarzy? Cos mnie podkusiło i sie wypowiedziałem. W odpowiedzi zostałem zapytany, dlaczego swoimi wypowiedziami popieram grupe etniczną, ktora rządzi krajem. Zacząłem sie dopytywac, jaka to grupa. No, wiadomo. Ale mi nie wiadomo, wiec pytałem dalej, w nadziei oswiecenia. Po dłuzszym kołowanu padło pytanie, czy aby nie jestem Zydem. Odpowiedziałem uprzejmie, co mysle o takich pytaniach, za ktore w USA traci sie posade, reputacje, i mozna wylądowac przed sądem. Dialog trwa, i bynajmniej nie uwazam go za zakonczony. Nie to, zebym zamierzał zaspokoic ciekawosc znajomego. Ale jestem ciekaw, jakie moze byc nastepne pytanie, skoro granice przyzwoitosci w zasadzie juz nie istnieją. A cos mi sie wydaje, ze na tle reszty obozu narodowego ten osobnik moglby chodzic w aureoli. Czesto sie chwali krzyzem kawalerskim przyznanym za działalnosc opozycyjną.
.
Nie powinnismy sie dziwic, jesli niedługo podobne pytania bedą zadawane na polskich ulicach, z dodatkiem okrzyku „sciągaj spodnie”. Albo „pokaz pasozyta, ty Arabie”. Nie powinnismy sie dziwic, gdy do akcji włączą sie nieznani sprawcy. Ludzie kiedys przyzwoici bedą sie głosno zastanawiac „a moze naprawde”. Policja bedzie bezradna jeszcze bardziej, niz teraz. Koscioł nic nie zauwazy i dalej bedzie tropił bruzdy na głowach noworodkow. I tak, krok po kroku, zisci sie sen mojego znajomego, ze tak własnie ma wygladac ukochana Ojczyzna.
.
Dlatego tez tekst j.Luka uwazam za nietrafiony. Nie da sie przekonac rasisty i antysemity. Mozna go jedynie nazwac tymi imionami, co tez i zrobiłem. Ale nie mozna spowodowac, zeby nie był dumny ze swojego antysemityzmu, okraszonego krzyzem kawalerskim za działalnosc opozycyjną.
.
Jedyne, co moge zrobic, to zagłosowac. Krzyzyk juz postawiony, koperta zaklejona zgodnie z instrukcją. Jutro nadam listem poleconym do konsulatu. Zadne tam ZL. Mowi sie trudno. Jeden glos przeciwko szmalcownikom. Nic wiecej zrobic nie moge, chocbym nie wiem jak chciał.
„Przekonywanie zwolenników PiS nie ma sensu, bo to inny gatunek człowieka, posługujący się innym językiem, mający inne priorytety.”
*
@narciarz2 „Dlatego tez tekst j.Luka uwazam za nietrafiony. Nie da sie przekonac rasisty i antysemity.”
*
Czym się różnimy?
*
Przy okazji do @Humanożercy – jeśli człowiek wyglądający z zewnątrz jak każdy inny twierdzi, że 2×2=5 to proszę wybaczyć – to jest inny gatunek.
W inny gatunek człowieka, a nawet całej społeczności człowieków uwierzyłam na serio, obejrzawszy relację z pogrzebu biskupa Wesołowskiego.
Mój rozum takiego zjawiska po prostu nie jest w stanie pojąć ani też przyjąć do wiadomości.
Wciąż nie mogę się przestać dziwować.
Tu już nawet nie chodzi o te 2 + 2 = 5 albo a ile sobie pan kierownik życzy?
@andrzej Pokonos no skoro tyle się tu dyskutowało kiedy mnie nie było to tylko świadczy o słabej skuteczności i kiepskim zasięgu, nie sądzi pan?
Na dodatek o nieumiejętności wyciągania wniosków, bo jeśli hołubiona partia przez 8 lat działa coraz gorzej, mimo światłych napomnień, to się ją odstawia, a nie z uporem samobójcy hołubi dalej. U nas, niestety, sentymenty, wspomnienia, wspólna przeszłość itd. jest „paliwem politycznym” dla naiwnych.
A tak między nami – „byłem” na SO dużo wcześniej, niż zacząłem pisać. Czytywałem „Kontrateksty” panów Łozińskiego i Rachtana i poprzez nie znalazłem SO. Ci dwaj panowie to jedyni konsekwentni ludzie jakich znam z naszych mediów. I nie do nich odnoszą się moje krytyczne uwagi.
@J.Luk: malkontent z Pana. Studio Opinii to przedstawianie oferty, którą można przyjąć lub nie. Jakoś nie wyobrażam sobie redaktora Misia z „argumentem” w ręku idącego do Sejmu aby „przekonać” prawodwaców do „dobrej rady nie do odrzucenia”. Nie, to nie tak.
Z kolei nie prawdą jest, że „nic się nie zmieniło”. Rządy premier Kopacz pokazują zupełnie coś innego: jest wsłuchiwanie się w głos wyborców i komentowanie konfabulacji PiSu. WRESZCZCIE!
O tym dyskutowano tutaj długo, zanim to wreszcie nastąpiło. Nie znaczy to jednak, że obecna premier jest dobrze ocenia nawet na SO. Jest wiele powodów. Wiele w tym męskiego szowinizmu. Dla takich osób Partia rządząca nigdy nie zrobi „postępów”. Szkoda tu kruszyć kopii. Cóż, poleciało sporo światłych głów z rządzącej partii w ciągu minionego roku, które aż tak światłe nie były. Skoro dały się podsłuchać…
Sam bym chętnie nawoływał do odstawienia PO, co by jej dobrze zrobiło, i w sumie SO jest świadkiem moich sugestii na ten temat od paru dobrych lat, ale alternatywy albo dopiero ząbkują, albo jak PiS szczerzą kły na to „co się im od dawna należy”! Wybaczy Pan, ale na razie nie ma lepszej alternatywy. Dlatego nie dziwmy się, że są głosy histeryczne. Po dwóch latach rządów dwóch braciszków jest się czego bać.
Panie Andrzeju, ja nie jestem malkontent, wręcz przeciwnie. Chodzę po ziemi i kiedy nadchodzi mróz to nie narzekam i nie histeryzuję, tylko zakładam ciepłe gacie.
Red. Misia owszem, wyobrażam sobie jak przekłada przez kolano posła i … no tego… 🙂
I nie lubię „wsłuchiwania się” w głos wyborców. Bo niby czyj konkretnie? Mojego sąsiada czy mój? A zdania mamy skrajnie rozbieżne. To tak jakby ktoś został szefem kuchni i dopiero wtedy zaczął studiować przepisy kulinarne. To z czym on do tej kuchni przyszedł? To zwykły populizm, nic więcej. Nie mówiąc już o tym, że coraz bliżej nam do PRL gdzie masy miały zawsze rację, nie sądzi pan?
PO to zbieranina ludzi, dla których prywatny interes jest ważniejszy, niż ich partia, o kraju nie mówiąc. Widać to wyraźnie kiedy sztorm przewraca okręt. Są już i szczury i zagryzanie tych, co chwycili brzeg tratwy itd.
Pani Kopacz jest chyba jedyną, która usiłuje tę łajbę ratować, jakoś nie widać by ktoś chciał jej pomagać. No to skoro oni sami nie chcą, to dlaczego ja mam to za nich robić (i po co?)?
Ma pan racje, że alternatywy dopiero raczkują. Dlatego ja się przygotowuję na czas ich dojrzewania, a na razie wieszczę „tylko” cztery lata bałaganu, nic gorszego.
To sobie nie wyobrażaj. Nigdy nikomu nawet klapsa nie dałem. Sam, owszem, kilka razy we wczesnej bardzo młodości, wziąłem po ryju. Ale osobiście leję tylko słowem. Choć, nie będę się zarzekał, chętnie bym złamał tę zasadę, jak widzę i słyszę niektórych.
Zamiast odpowiedzi napisałem krótki tekst. W sumoe wbrew pozorom nie różnimy się tak znacznie, poza punktem siedzenia…
Ach te śpiewy kościelne, ponadczasowe.
Ludu mój ludu …
Wersja „seria” dla dojrzałych wiekiem.. z bagażem życiowym.
https://www.youtube.com/watch?v=orZo6JesM_E
Wersja „buffa” dla ich dziateczek.. damy sobie radę.
chttps://www.youtube.com/watch?v=Xkr3op6a-O0
Jak widzicie towarzysze utraciliśmy kontakt z bazą.. zaniedbaliśmy pracę od podstaw.. odśpiewajmy „Ludu mój ludu” i sztandar wyprowadzić!
Czytam z ciekawością i szacunkiem, ale jest jeszcze jeden sposób na powyżej opisane stresy. Działać, wyjść do ludzi na ulicę. Co właśnie robię i kiedyś spróbuję podzielić się z Wami doświadczeniem. Bo jest traumatyczne.
Panie Andrzeju, my chyba jednak mówimy o czymś innym. Nie wyobrażam sobie, by jakiś czytający SO zwolennik PiS czy inny skrajny konserwatysta wysyłał teksty do redakcji, to mija się z celem w przypadku towarzystwa, które jak samo się zwierzało, a to miało problem z podjęciem dyskusji o ciekawym temacie wywołanym przez książkę Zychowicza o powstaniu warszawskim (bo autor z nielubianego środowiska?), a to bez doprecyzowania przyznawało, że dba o to, by w komentarzach dominowały argumenty i wypowiedzi zbieżne z linią serwisu. To ostatnie można odczytać tak: nawet jak się trolle czy oponenci wzniosą na wyżyny retorycznego i argumentacyjnego kunsztu, to i tak będą cenzurowane, bo ma być po naszemu, a kryteriom racjonalnej debaty (tu niecenzuralne określenie). Zresztą, z pewnych źródeł wiem, że redakcja ma zwyczaj ignorowania maili, które zapewne zalewają adres dostępny w serwisie. Ale nie zamierzam tego wywlekać publicznie, robić histerii czy prywaty. Czy udowadniać za wszelką cenę. S.O to w końcu przedsięwzięcie całkiem prywatne, robione na zasadach hobby, dla swoich i raczej sobie podobnych. Być może, w tym momencie przydałoby się bardziej indywidualna forma komunikacji do takich opowiastek czy zwierzeń, ale tutaj, z tego co widzę, nie ma opcji wysyłania prywatnych wiadomości do rozmówcy, niekoniecznie autora tekstu. Nie tworzy się tutaj w pełni optymalnej przestrzeni dla tworzenia społeczności ani racjonalnej debaty o szerokim spektrum światopoglądowym. Jakoś nie widzę redakcji SO na przykład w roli organizatora debaty o tolerancji, taką jaką ongiś zorganizował internetowy serwis Tezeusza (w sieci można znaleźć jej zapis). Ale może mnie zaskoczy?
Tak, pamiętam, co pisałem wcześniej. Zwolennicy PiS zapewne również czytają SO. Ale to jeszcze nie wyjaśnia ani po co to robią, ani czy szanowni redaktorzy mają szansę do nich trafić. Nie można wykluczyć, iż osiągają efekt odwrotny od zamierzonego ze swoim językiem, światopoglądem, nieuniknioną powierzchownością, występującą zwłaszcza na falach audycji S. Bratkowskiego, zaznaczaniem dystynkcji i dystansu, brakiem rzetelnego i dogłębnego wnikania w argumentacje czy wątpliwości niezgodne z ich wizją świata, niechęcią do nawiązywania kontaktu z ideowymi odmieńcami. Aby nie pozostać gołosłownym. Niedawno ogłoszony raport jest bardzo ciekawy, ale niestety autorzy nie ustrzegli się błędów. Czytałem to, co opublikowano tu w oddzielnych artykułach i zauważyłem parę potknięć. Opisując aferę podsłuchową, skupiono się na tym, co jest najłatwiejsze do zbicia, czyli prostym człowieku dosłownie traktującym slogan o ośmiorniczkach. Ale dla wielu to jest raczej symbol, tego że nieudolna władza w ogóle dała się podsłuchać, a przy okazji odsłoniła niepiękną twarz politycznej kuchni i kombinatorstwa, np. Donald Tusk ubiegający się o stanowisko w Brukseli przedstawiony przez (Rostowskiego?) w roli misia separującego się od syfu (władz i instytucji państwa polskiego?). Jasne, te ośmiornice są akurat tanie, ale one jako symbol odsyłają chociażby do wyjątkowo drogich trunków, które tam pito i kwestii wykorzystywania publicznych pieniędzy, atmosfery… Jednym zdaniem, autorzy pisali zbyt skrótowo, bez uwzględnienia ewentualnych kontrargumentacji, a w podjętym przeze mnie wątku chyba mieli pecha, nie uwzględnili uczestnictwa w kontynuacji aferalnej telenoweli Gazety Wyborczej – to z Gazetą dyskutowało ABW w sprawie publikacji o handlowaniu nagraniami przez agentów i rzekomo nagranej rozmowie Tusk-Kulczyk. Albo paru głosów z Krytyki Politycznej, której również nie podoba się umniejszanie kwestii ośmiorniczek. (Przepraszam za lekką chaotyczność i brak przypisów, ale nie każdy musi chłonąć media w pełni profesjonalnie 😉 .)
Znam ludzi z wyższych uczelni, mało zdanych poza środowiskiem, ale z dorobkiem, głosujących na PiS albo biorących udział w honorowych komitetach poparcia tragicznie zmarłego prezydenta; stykam się z osobami współpracującymi ze sobą pomimo różnorakich odmienności światopoglądowych, potrafiących zmieniać zdanie pod naciskiem argumentów. Nie znacie takich? No cóż, współczuję, ale dla mnie nie ma różnych gatunków człowieka, przynajmniej w tym kontekście. Można też głosować na PiS, bo nie ma dobrej alternatywy, dla kogoś o konserwatywnym światopoglądzie (SO mu ją wskaże? Wolne żarty). Albo popierać PiS, bo nasze media nauczyły już publikę, że lubią wpadać w irracjonalne histerie. Ludzie, którzy głosowali ongiś na LPR nie zniknęli i nie zawsze wywodzili się z kibicowskiego środowiska. Ale pamiętają lekcję, człowiek ongiś znienawidzony jako faszysta i zagrożenie dla demokracji, dziś stał się ulubieńcem salonów, specem od krytyki PiS, kandydatem na senatora, gościem po cichu wspieranym przez PO… Co z niej wyciągnęli? Stali się cyniczni. Nie biorą na serio strachu elit ani mowy nienawiści, którą traktują jako element spektaklu, środek służący w gruncie rzeczy niewinnemu dokopaniu przeciwnikowi. Dlaczego mają szanować media, które tak często instrumentalnie i bez wyjaśnień zmieniają swoje linie programowe, licząc na niepamięć odbiorców (tu brawa dla red. Skalskiego ze Studia Opinii, który potrafił przyznać się do błędu w sprawie Rosji i Putina oraz wyjaśnić jego przyczyny).
Innym powodem do głosowania na PiS, może być to, że zna się lokalnego kandydata, który w subiektywnej ocenie wyborcy na pewno nie jest Macierewiczem czy Pawłowską, należy do polityków bardziej umiarkowanych etc. Czego by nie mówić, wedle bieżących sondaży większości konstytucyjnej nie będzie, a Zjednoczona Prawica to nie sam PiS, ale również Gowin, wieloletni szef miesięcznika Znak, który oddawał łamy pisma również wolnomyślicielom i były minister sprawiedliwości z rządu PO. Co ciekawe, jednocześnie w lokalnych można głosować na niezależnego polityka kojarzonego z przeciwnym obozem politycznym, ubiegającego się o prezydencką reelekcję w jednym z wielkich, polskich miast. A potem poczytać sobie i unaocznić, jak bardzo publicyści z tego lub owego medium odkleili się od indywidualnych wyborów, złożoności poglądów i sytuacji poszczególnych odbiorców.
@Humanożerca: To więcej uwag, niż dotyczących mojej wiedzy nt Studia Opinii. Myślę, że więcej wyjaśnień na temat kontaktów lub ich braków ze SO może Panu dać redaktor Bogdan Miś. Ja się nigdy nie spotkałem z brakiem odpowiedzi, choć czasem moje komentarze moderowały się kilka dni z rzędu. A zdarza się, że zamieszczam swój głos sprzeciwu nt zamieszczanych tu opinii.
A co do cenzury na SO, przesadził Pan potwornie. Mamy tu stałych dyskutantów przeciwnych generalnie liberalnym poglądom SO, którzy zamieszczają swoje uwagi. Dopóki robią t w cywilizowany sposób. Ten warunek jest tu bezwzględnie przestrzegany, za co wielkie dzięki Panu Bogdanowi Misiowi. To rzadkie miejsce, gdzie trwa dyskusja bez epitetów i chamstwa powszechnego w innych portalach.
@Andrzej, proszę wybaczyć moim oczom (serio, mam poważną wadę od urodzenia), ale dopiero teraz zorientowałem się, że nie odpowiedziałem pod pańskim postem. Zlokalizowałem tez źródło części moich informacji o SO. Znajdziesz je w tekście „Studio Opinii w pytaniach i odpowiedziach”. Odnośnie książki Zychowicza cytuję: „Na przykład przerwaliśmy dyskusję o alternatywnej historii, jaka rozwinęła się na tle książki Zychowicza, rozważającej >„co było, gdyby”< Polska poszła ramię w ramię z Hitlerem na ZSRR. Uznaliśmy zastanawianie się nad tą sprawą w ten sposób za całkowity nonsens i przy okazji – niezamierzone – lansowanie nacjonalistycznych i małpio antykomunistycznych poglądów, zupełnie nam obcych. Zaowocowało to – niestety – nieformalnym odejściem z naszego zespołu wysoko cenionego przez nas autora, pierwszorzędnego intelektualisty." Nawiasem mówiąc, to uzasadnienie do mnie nie trafia. Jakaś wiara w podprogowe działanie dyskusji? A może chodzi o dysonans poznawczy: tu niepożądany, skrajny antykomunizm, ale zrodził się z niego ciekawy temat do dyskusji. A odnośnie cenzurowania komentarzy to jednak jest. Cytuję: "Poza tym Akismet (program wspomagający moderację – przyp. cytującego.) – to już jest moje podejrzenie, bo nie znam kodu tego programu – prawdopodobnie korzysta z „czarnej listy” słów i zwrotów, tworzonej przez ogół internautów; tu nie zawsze rozumiem jego kryteria, ale stoję na stanowisku, że widać swoje racje ma i się nie wściekam. (…) Odrzucam większość wulgaryzmów, odrzucam najdelikatniejsze nawet akcenty antysemickie, nie pozwalam na chamskie agresywne ataki personalne na kogokolwiek. Choć nie ukrywam, że mogę tu nie być zupełnie „obiektywnie sprawiedliwy”. Zapewne inaczej traktuję ataki na pewnego prezesa czy pewne radyjo, niż na innych polityków i instytucje. Staram się przy tym nie dopuszczać do słownych bijatyk. Nie pozwalam na kryptoreklamę. Nie dopuszczam do lansowania – przez dużą liczbę komentarzy – stanowiska politycznego czy obyczajowego, które nie jest „nasze”. No właśnie, to ostatnie tłumaczy, czemu nie ma zalewu, dużej liczby oponentów linii serwisu. Nie wszyscy lubią się bawić w swoistego totolotka z redakcją. Być może, chodzi tu o tak zwane, świadomie organizowane najazdy. Tyle że nie każdy przyrost komentarzy z linią serwisu i nie każda klęska w dyskusji pod tekstem musi wynikać ze zorganizowanej akcji wrażych sił. Źródło: https://studioopinii.pl/alina-kwapisz-kulinska-studio-opinii-w-pytaniach-i-odpowiedziach/
errata: „niezgodnych z linią serwisu” – zjadłem słowo. Edytować się niestety nie da.
A i zgubiło zakończenie cytatu. Od „No właśnie” leci mój tekst.
Swoją drogą, komentarze, które ongiś znajdowały się pod linkowanym artykułem zniknęły, choć o ile pamiętam, ongiś były. Pewnie to wynika z ograniczeń redakcji, pojemności serwera, ale to też negatywnie wpływa na oddziaływanie. Nie wszyscy Internauci lubią, gdy nie mogą sensownie (re)edytować a ich stare wypowiedzi giną.
Ps: chyba mi właśnie usunięto jeden komentarz, który się pojawił pierwotnie jako zaakceptowany. Nie wiem, co tak strasznie zirytowało moda, chwalenie się osiągnięciem (kryptoreklama?), czy też ujawnienie, że gdyby Szpotański żył, to jego poglądy niekoniecznie zbiegałyby się z SO. Za tą tezą stoją pewne pewne przesłanki, a dokładnie, dość specyficzne, medialne wypowiedzi pisarza po 1989 roku i treść niektórych wierszyków (dziś dostępnych w sieci).
Histeria widoczna w niektórych artykułach na SO jest zrozumiała. Bardzo trudno uwierzyć, że wyborcy na własne życzenie postanowili odmrozić sobie uszy. Autorzy tych artykułów oraz popierający ich dyskutanci najwyraźniej wierzą, że PO jest wcieleniem wszelkiego dobra a PiS – wszelkiego zła. Zgodnie z takim stereotypem zdobycie władzy przez PiS to katastrofa.
Nawet przy tak uproszczonej wizji sceny politycznej histeria nie pozwala na racjonalne myślenie oraz takież wybory polityczne. Jeżeli takie myślenie oddaje rzeczywisty stan rzeczy to Polakom potrzebna jest wiedza jak zapobiec lub zminimalizować katastrofę. Skoro ma nadejść powódź, to może potrzebna nam wiedza jak zbudować łodzie ratownicze i jak się zorganizować. Zaklinanie rzeczywistości pt. zbudowanie kordonu sanitarnego przeciw powodzi niewiele pomoże. Powódź jest z reguły silniejsza niż wszelkie ludzkie konstrukcje.
Można także przyjąć inne wzorce myślenia, ilustrowane przez jeden z najlepszych żartów o planowaniu strategicznym. Zakładając, że 26 października nic się (jeszcze) w Polsce nie zmieni można nic nie robić. Czekając na dalszy bieg wydarzeń możemy, jak bankier inwestycyjny, który po stracie 100% aktywów rzucił się z okna 80 piętra wieżowca na Wall Street powtarzać sobie następujący slogan: „Jak do tej pory nienajgorzej!”
@Jerzy, przepraszam, ale przeoczyłem pańską wypowiedź. Niestety, nie mogę się zgodzić. Oceny co do przeszłości, wartościowania polityczne, dobór faktów empirycznych i ich emocjonalne ważenie nie mają tej samej oczywistości co prawdy matematyczne. Zresztą, głównym punktem spornym między zwolennikiem PiS a jego przeciwnikiem może się na przykład rozbijać o wielce subiektywna kwestię wiary religijnej i sposobu jej przekładania na życie społeczne. Ot., mamy kogoś, zainteresowanego głównie tym, a nie jakąś brzozą czy helem. Albo weźmy inną osobę, która zwyczajnie nie może darować naszym elitom, tego całego ślamazarstwa przy osądzaniu Kiszczaka, Jaruzelskiego, morderców ks. Popiełuszki, Pyjasa czy Ziętary, w pełni honorowego pogrzebu niejakiego Kociołka… Ok. W PiS znajdują się osoby z partyjną przeszłością. Ale dla niej to o wiele mniej waży, ponieważ to akurat środowisko prezesa przez lata zagospodarowywało te emocje, a byłych partyjnych we własnych szeregach potraktuje w kategoriach nawróconych. Co znów dla przeciwnika będzie dowodem na wątpliwą moralność, wyrosłą na tym, że elity okrągłostołowe w imię szczytnej zgody i planu, skarykaturyzowanej grubej kreski oderwały się od emocji części społeczeństwa. Ale ktoś kto stoi z boku, dostrzeże, że co by nie mówić adwersarze, nie różnią się co do 2+3=5. Z faktami też bywa problem taki. Zwykły człowiek oceniając informacje i ich interpretacje, kieruje się nosem: tych lubię, tamtych nie, oni o mnie zabiegają, uwzględniają emocje czy tak zwane wartości. Brakuje rzetelnej wiedzy, w szkołach najnowszej historii, a już zwłaszcza lokalnej nie uczą. Tymczasem opowiada się po domach na prowincji, ten był nadleśniczym dorobił się na lewym handlu drewnem, a potem jak go wywalili, to otworzył zakład, w którym wyzyskiwał pracowników. Teraz ma najbogatszego syna w okolicy, jest działaczem partii X z koalicji i w międzyczasie rąbnął sobie przy pewnej drodze dwie tablice pamiątkowe, jedną upamiętniającą wysiedloną wieś pod poligon, a drugą m.in. sobie samemu. To znaczy ku wiekopomnej czci z nazwiska wymienionych leśników z nadleśnictwa B, którzy pracowali przy zalesianiu owego dawnego poligonu, na którym jeszcze wcześniejszym czasie stała wieś. Ot i takich historii jest wiele. No i jak młody człowiek ma dyskutować z taką opowiastką. Tablice próżności widział na własne oczy. Historia nie jest sprawiedliwa, a tym bardziej realizacja interesów politycznych.
Nie wysilaj się. Też kiedyś próbowałem. Do partyjnego betonu nie ma dotarcia. Czy to PiS czy anty PiS to ten sam beton wychowany na Trybunie Ludu. Czasem mi się wydaje, że w Trybunie Ludu.
Uuups. To chyba wypadek przy pracy. Już się przyzwyczaiłem, że robię tu za białe plamy.
Fajnie jest.. jak w 1989..
W 1989 roku to były jedyne wybory w powojennej historii Polski, w których kandydaci indywidualni mogli swobodnie kandydować. Kto wie, czy nie były to takie jedyne wybory od Rozbiorów Polski. A kto wie, czy nawet w całej historii Polski. Ale na tak daleko idące analizy mnie tu chwilowo i merytorycznie nie stać.
Niestety były to wybory kontraktowe a więc tylko częściowo demokratyczne. Ale w tej części demokratycznej były autentycznie demokratyczne.
Później było już tylko gorzej. Najpierw wybory niekontraktowe, ale półdemokratyczne w 1991 roku a od 1993 już tylko fasadowe w kulturze azjatycko-ruskiej.
@andrzej, nie mówiłem, że jest cenzura, tylko zastanawiałem się, dlaczego SO zgodnie z opinią autora artykułu mimo wszystko ma tak małą siłę oddziaływania i czemu zdania o docieraniu głównie do przekonanych są trafne, i co może (niekoniecznie słusznie) odstraszać od udzielania się albo zmniejszać zainteresowanie (mam tu na myśli np. brak narzędzi typowych dla serwisów społecznościowych, brak narzędzi do redagowania wypowiedzi typu: kursywa, pogrubienie, podkreślenie, cytowanie). Jakoś nie widzę też, by SO wchodziło w mocne (nie znaczy niekulturalne), poważne interakcje ze środowiskami o mocno odmiennych poglądach w polskiej sieci. Jeżeli uważasz, że wszystkie są równie zachwaszczone i niegodne uwagi, no to najwyraźniej żyjemy w różnych Internetach. Proszę nie traktować moich słów jako napadu, przed którym koniecznie trzeba bronić redaktorów SO, w końcu to nie ja wywołałem temat. Rozumiem też, że odwołałem się do różnych rzeczy, które utknęły mi w pamięci, ale często w oderwaniu od kontekstu, więc nie jestem wstanie niczego udowodnić. A co do komunikowania się z redakcją. Wysyłałem maile na wskazany adres (dawno, dawno temu) i nigdy nie otrzymałem odpowiedzi. Ale nie mam o to pretensji, być może zaszła poprawa…
@bisnetus jestem betonowym przeciwnikiem betonu, drewno i cegła są lepszymi materiałami budowlanymi. 🙂 Zatem, pozwolę sobie jeszcze wrócić do kwestii raportu. Ongiś opublikowałem naukowy artykuł o Szpotańskim i Kotarbińskim. Sprawa mnie zainteresowała, bo Szpotański bardzo mocno atakował w swoich prześmiewczych wierszach znanego filozofa i jego twórczość, posuwał się przy tym do satyrycznych chwytów, które można bardzo różnie oceniać. Nabijał się z fizjonomii, starości, postulatów, konceptów, ateizmu, reizmu. Gdy później przedstawiłem recenzentowi naukowemu pierwszą wersję opublikowanego już eseju filozoficzno-naukowego, tenże recenzent stwierdził, iż owe wiersze Szpotańskiego są nieeleganckie, nieprzyzwoite i lepiej zrobię, jeśli nie będę ich wykorzystywał do krytyki. Jakoś tak się złożyło, iż przy przerabianiu tekstu faktycznie one wypadły, choć nie z tych powodów, co chciał recenzent. Ale wracając do owego artykułu. Otóż, szukałem publikacji o Szpotańskim w latach po 1989 roku. I co się okazało. Wstęp do jedynej książki naukowej o twórczości Szpotańskiego, nawiasem mówiąc pokłosia doktoratu Anny Świerkot: „Zawsze niepoprawny Janusz Szpotański”, napisał Stanisław Michałkiewicz. A zainteresowanie dla pisarza wychodziło głownie ze strony takich prawicowych pism jak Życie i Solidarność, Najwyższy Czas (widać w to w bardzo obszernej bibliografii zgromadzonej przez jedyną „monografistkę” Szpotańskiego. W jednym z tychże czasopism ukazał się wywiad, w którym Szpotański stwierdził m.in. „Leszek Kołakowski jak pisze dla Michnika, to głupieje”. Te i inne okoliczności dopuszczają możliwość, że gdyby wynalazca Gęgaczy żył, to wbrew autorom raportu głosowałby na PiS. (No chyba że to nie miało być nawiązanie do Szpotańskiego.)
@ Humanożerca,
Szalenie lubię wszelkie feletony Jerzego Łukaszewskiego. Ten zaś uważam za jeden z lepszych. Dziesiątki histerycznych wpisów róznych dziennikarzy w wielu miejscach wieszczących upadek Rzeczypospolitej nie dość, że bywa śmieszny, to jest przeciwskuteczny:
(ot, taki znalazłem komentarz do wywiadu Lisa w GW – komentarz nienajwyższych lotów, ale pewnie dobrze oddający przemyślenia nieprzekonanych do PO po przeczytaniu wywiadu Lisa, felietonu Anny Izabeli Nowak itp.: http://weszlo.com/2015/10/18/list-krzysztofa-stanowskiego-do-tomasza-lisa/ )
Cóż – bardzo lubie i szanuję wszelkie wpisy j.Luk, ale wydaje mi się, że w sporze o rozróznianie gatunków ludzkich, to Pan ma rację.
Nie wydaje mi się, żeby PiS i antyPiS były dwoma różnymi gatunkami. J.Luk uznał, że ktoś kto twierdzi, że 2×2=5 to inny gatunek. A mnie się wydaje, że barwy partyjne przesłaniają wynik i jednym i drugim. Tylko inaczej będą się tłumaczyli. Zwolennik PiS jesli usłyszy od posła Kaczyńskiego, że 2×2=5 to będzie twierdził, że to jest prawda, a wszystko inne to komunstyczne lewackie wymysły mające na celu zdeprawować polskie dzieci. Zwolennik PO, gdy linia programowa partii wskaże, że 2×2=5 uzna, że na pewno zachodzi efekt synergii, i w warunkach stoworznych przez PO owszem wynik może być 5, ale gdyby rządził PiS to będzie tylko schrzani nawet to i wynik będzie 2 i pól.
.
Różne aspekty życia róznych ludzi interesują.
Kolega, wojujący antyklerykał bardzo liberalny gospodarczo stwierdził, że woli PiS u władzy. Zdziwiłem się, że on – liberał i antyklerykał woli przykościelną socjalnie zorientowaną partię. Na co usłyszałem, że PiS podatki obniżał, a dużo bardziej na pasku biskupów chodzić się nie da i mu wszystko jedno, czy stopy biskupom będzie całowac Kopacz czy Szydło. Jeśli wszystko jedno, to dlaczego woli Szydło, dociekałem. Otóż poczuł się przez PO zdradzony – nie będę wchodził w szczegóły.
.
@bisentus,
Myślę, że ruchowi JOW wyświadczasz taką samą przysługę, jak Tomasz Lis Platformie (wracając na chwilę do linkowanego przeze mnie listu).
@Mr E zgadzam się z panem, ale… słowa „gatunek” użyłem jako przenośni oddającej niemożliwość porozumienia się. Z definicji. Czyli tego co pan jaśniej ode mnie wyłożył.
brak narzędzi do redagowania wypowiedzi typu: kursywa, pogrubienie, podkreślenie,
Nie, one są. Proszę używać tagów HTML po prostu.
Z podkresleniem jest klopot. podkreślenie
No, widocznie podkreslic sie nie da. I jak tu zyc, Panie Premierze?