W 15. konkursie Galerii Plakatu AMS zorganizowanym pod hasłem „Przestrzeń wspólna – przestrzeń niczyja?” zwyciężył plakat ŁAWKA Adriana Gruszeckiego.
„– Dlaczego ten plakat? Bo to dobry pomysł, inteligentnie sformułowany komunikat oraz prosta forma i odpowiedni graficzny język – mówi Janusz Górski, profesor ASP w Gdańsku, kurator konkursu. – Wybraliśmy projekt, który oparty jest na dobrym pomyśle. Metalowe kolce, którymi okleja się gzymsy i wnęki budynków, żeby ochronić je przed odchodami gołębi, zostały przytwierdzone do ławki. Ławki zwykłej, jakich wiele w parkach i na skwerach. Tylko te monstrualne kolce kłują nas w oczy. Autor plakatu nie wyjaśnia, kto i dlaczego je przytwierdził. Może zrobił to nazbyt gorliwy administrator, by ochronić ławkę przed zniszczeniem, a może ławka przeznaczona jest wyłącznie dla wybranej grupy użytkowników i jest to sposób na odpędzenie od niej bezdomnych.
Brak wyraźnej tezy to druga zaleta tego projektu. Dobry plakat społeczny nie powinien wskazywać jedynego słusznego rozwiązania, nie może być propagandową agitką. Nikt z nas nie lubi być do czegoś przymuszany, nawet jeżeli zgadza się z apelem. Dlatego najlepsze plakaty społeczne ograniczają się do przedstawienia problemu, zachęcają do myślenia, do zadawania pytań i samodzielnego szukania rozwiązań.
Trzecią ważną zaletą pracy jest jej lapidarność. Nagrodzony plakat nie potrzebuje ani jednego słowa komentarza i jest tak prosty i czytelny, że odbiorca może poznać jego treść w kilka sekund – wyjaśnia Janusz Górski.”
Dalej czytamy „Nagrodzone plakaty w styczniu 2015 r. pojawią się w kampanii outdoorowej na przystankach w całej Polsce.” *)
I słowo stało się ciałem pojawiły się na przystankach – wisi teraz taka ławeczka-plakat na wiacie-ławeczce. I jak widać lapidarność to nie jest skuteczny sposób na dotarcie z przesłaniem do tych, co nam tę przestrzeń wspólną na siłę chcą zorganizować.
Po pierwsze wisi, ale z tyłu, by nikt tego nie oglądał, bo z przodu tkwiłby jak drwina ze zziębniętych, przemoczonych i wściekłych pasażerów oczekujących na autobus.
A wściekłość ta jest uzasadniona i podlana pożywką bezsilności oraz oburzeniem na ignorancję i bezkresną głupotę .
Wprawdzie od wielu miesięcy na plakatach włodarze miasta reklamowali się, jakie to szczęście ma spotkać miejskich podróżnych – ponad 1500 nowych wiat przystankowych, ale tu (przystanek Górczewska-Szpital) stara wiata usytuowana w głębi między drzewami dawała cień i osłonę przed wiatrem i deszczem, a długa ławeczka pozwalała osobom starszym spokojnie oczekiwać na autobus.
I pewnego wiosennego dnia tego roku przyjechała ekipa zdemontowała to udogodnienie i tuż przy samym przystanku postawiła szklaną ścianę reklamową, bo z wiatą to niewiele miało wspólnego.
Nowa wiata była za długa więc nie zmieściła się między drzewami, a że była zbyt blisko żółtej linii, to i jej głębokość nie osłania ani przed deszczem, ani wiatrem, zaś gdy ulewy zaleją asfalt głęboką kałużą, to nie ma gdzie uciec przed strugą zalewającej wody, jaka leje się od kół podjeżdżającego autobusu. Na ławeczce usiądzie zaledwie jedna staruszka (lub dwie chude młodzieniaszki), pewnie by nie zasłaniać powierzchni reklamowej, zgodnie z jej głównym przeznaczeniem. Przez kilka miesięcy na przystanku słychać było szmer narzekających podróżnych wspominających długie ławeczki na starej wiacie. Pewnie skarżyli się, bo pod koniec lata dojrzałam robotników montujących dodatkowe ławeczki, ale poza wiatą – Chcieliście ławeczek, no to je macie:
Na przystanku zatrzymują się cztery dość często kursujące autobusy (109, 171, 190 i 520), przecisnąć się do drugiego, a czasem trzeciego autobusu, między wiatą, a wysiadającymi pasażerami to nie lada wyczyn, nie wspominając o wózkach dziecięcych i inwalidach na wózkach. Ale przecież kto by się tam przejmował jakimiś osobnikami na wózkach.
Puste miejsce po starej wiacie tkwi samotnie jak pomnik głupoty. Głupoty firmy reklamowej AMS, która w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego z ratuszem zainwestowała w nie 80 mln zł, ale także Ratusza, którego celem nadrzędnym powinna być dbałość o tę WSPÓLNĄ PRZESTRZEŃ. I jak wyrzut sumienia tkwi na owym plakacie logo firmy AMS.
A już myślałam, że nic nie pobije tego przystankowego rankingu głupoty, który codziennie od wielu lat mijam naprzeciwko tego przystanku – wiata-widmo tak daleko od przystanku, że nikt nie zdążyłby dobiec do autobusu, gdyby tam chciał oczekiwać:

Na razie jeszcze nikt nie podmienił jej na nowy typ wiatoreklamy-widma, ale pewnie jeszcze wszystko przede mną. Tu jednak takie wstydliwe plakaty pewnie zawisną od wewnętrznej strony, bo przez tyle lat nigdy nie widziałam tam ani jednego strudzonego warszawskiego wędrowca.
Danuta Adamczewska-Królikowska
Galeria Plakatu AMS
W 15. konkursie Galerii Plakatu AMS zorganizowanym pod hasłem Przestrzeń wspólna – przestrzeń niczyja? zwyciężył Adrian Gruszecki, student III roku Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Zadaniem uczestników konkursu było zaprojektowanie plakatu, który będzie głosem w dyskusji na temat przestrzeni publicznej. – Dlaczego ten plakat?








Znam te okolice, bo pracuję na Sokołowskiej. Niedługo zaczną budować tu metro i się wszystko pozmienia. Także przystanki.
Natomiast plakat faktycznie godny nagrody.
To fakt, jednak ten plakat na tejże wiacie to symbol zjawiska, które nie dotyczy tylko tego miejsca i tego zdarzenia.
I co zrobić, by nam takich symbolicznych ławeczek nie poustawiali na nowo zaaranżowanej przestrzeni wspólnej po wybudowaniu metra?