Wyobraźmy sobie, że mamy sąsiada, który nas systematycznie okrada. A to rower z korytarza zwinie, a to wózek dziecinny, a to zostawione w piwnicy narzędzia. Mamy wszystko zarejestrowane na kamerach monitoringu, ale policja i sąd nic nie robi, aby paskudnego sąsiada wsadzić do mamra, a rower, wózek i narzędzia odzyskać. Któregoś jednak dnia ginie nam samochód, i policja aresztuje, a sąd wsadza do więzienia tego osobnika na 10 lat. My, niestety, wiemy, że to ktoś inny ukradł ten samochód, bo sąsiada w porze przestępstwa widziała zupełnie gdzie indziej nasza znajoma, a jej wierzymy.
Kumple naszego sąsiada organizują protesty przeciw zamknięciu niewinnego człowieka, i proponują nam podpisanie petycji w tej sprawie. Mamy podpisać, czy nie?
Podobną sytuację mamy teraz z Trybunałem Konstytucyjnym. Organizacja ta przez 25 lat nie była w stanie stwierdzić, że dotowanie sumą kilku miliardów złotych rocznie Kościoła Katolickiego jest niezgodna z konstytucją.
Artykuł naszej Konstytucji mówi:
Kościoły i inne związki wyznaniowe są równouprawnione.
Oznacza to, że w szkołach nauczanie religii albo musi dotyczyć katolicyzmu, luteranizmu, prawosławia, islamu, itp., albo ma go nie być w ogóle.
W innym miejscu Konstytucji mamy:
Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.
Szkoła państwowa jest organem władzy publicznej. Ktoś, kto posyła (lub nie) dziecko na religię jest zmuszony do ujawnienia swoich przekonań.
Przez 25 lat Państwo Polskie było okradane (w sumie pewnie ze 100 mld zł) przez Kościół Katolicki w majestacie „prawa”, a Trybunał Konstytucyjny ani się na ten temat nie zająknął. Teraz żąda się ode mnie, abym w obronie TK występował podpisując listę Komitetu Obrony Demokracji. Przyznam się, że mam dylemat moralny, tak samo, jaki bym miał w przypadku tego hipotetycznego sąsiada-złodzieja.
Na liście KOD są wspaniali Intelektualiści, i byłoby zaszczytem znaleźć się w tak zacnym gronie. Jednak dlaczego ci wspaniali Intelektualiści nie protestowali, kiedy TK dopuszczał finansowanie Kościoła z budżetu państwa?
Dlatego najprawdopodobniej petycji nie podpiszę…
Hazelhard



Zgadzając się w zupełności z Jego Wysokością, Księciem Panem Profesorem, ośmielę się jednakże zadać prostackie pytanie: czy Jego Wysokość nie uważa, że od czegoś, Q, należy zacząć?
Mam podobne obiekcje jak Hazelhard. Nazwa Komitet Obrony Demokracji sugeruje, że przed wyborami mieliśmy jakąś porządną demokrację. A mieliśmy raczej coś w rodzaju katolickiej ochlokracji. Bez poszanowania praw mniejszości, prywatności obywateli, wolności słowa. Za to z tyranią większości, co jasno widać po przejęciu władzy przez PiS. Wolałbym w związku z tym jakiś Komitet Ustanowienia Demokracji Liberalnej – KUNDEL.
Jasne, że trzeba od czegoś zacząć. Ale główny kandydat na mentora KOB – prof. A. Zoll raczej nie pójdzie dalej w kierunku, który by mi odpowiadał.
Istnieje na swiecie pryncypialnosc i istnieje pragmatyzm. Najbardziej skuteczny w praktyce okazuje sie pryncypialny pragmatyzm. Jasno okreslone cele, elastyczne srodki.
.
Elastyczne oczywiscie nie znaczy niemoralne.
BM: Zgadzając się w zupełności z Jego Wysokością, Księciem Panem Profesorem, ośmielę się jednakże zadać prostackie pytanie: czy Jego Wysokość nie uważa, że od czegoś, Q, należy zacząć?
Hazelhard: Steve Jobs pracował w ten sposób, że kazał podwładnym przygotowywać najważniejsze rzeczy do zrobienia. Ci wypisywali na tablicy, np., 20 absolutnie najpilniejszych spraw do załatwienia. Przychodził Jobs i ścierał 18, zostawiając dwa. Tak powstała firma Apple. Pytanie mam do Wszystkich, czy KOD naprawdę przemyślał, czy ostatnie zamieszanie w sprawie TK jest absolutnie najważniejsze? A może jednak upadek poziomu edukacji bardziej zagraża naszej demokracji? Jeżeli akcja KODu jest faktycznie początkiem szerszej dyskusji o tym, co powinniśmy w Polsce zmienić, to chętnie się dołączę. Jeżeli KOD zacznie i skończy na sprawie TK, to ja dalej będę szukał (być może bezskutecznie!) polskich Jobsów.
To absolutnie nie chodzi tylko o TK, lecz o całość. O wypaczenia demokracji jako takiej, we wszystkich zasadach. KOD – o ile wiem – nie ma się zajmować konkretami, albo inaczej: konkretami tylko jako złamaniem zasady. Czym najpierw, czym potem, czym zaś jeszcze później – to w tej chwili zupełnie nieważne. Jak będą struktury i przyjęte reguły działania – przyjdzie czas i na ustalanie kolejności uderzeń. Jeszcze inaczej: to ma być gremium, broniące dokładnego przestrzegania obowiązującej Konstytucji. nie zaś naprawiania takich czy innych uchybień w funkcjonowaniu Państwa.
OK, według mnie finansowanie KK z budżetu jest niezgodne z Konstytucją. KOD się tym powinien też zająć.
@hazelhard
Pana argumentacja jest pokrętna.
„Kumple naszego sąsiada organizują protesty przeciw zamknięciu niewinnego człowieka, i proponują nam podpisanie petycji w tej sprawie. Mamy podpisać, czy nie?”
Sąsiad nie jest winien kradzeży samochodu, więc jeśli za to ma być zamknięty, należy podpisać petycję. Nie jesteśmy sądem, nie mamy prawa wydawać wyroku, a niepodpisanie to wyrok. Nikt nie ma prawa karać za przestępstwo niepopełnione, tylko dlatego, że ostarżony (wcześniej) nas okradł.
„Na liście KOD są wspaniali Intelektualiści, i byłoby zaszczytem znaleźć się w tak zacnym gronie. Jednak dlaczego ci wspaniali Intelektualiści nie protestowali, kiedy TK dopuszczał finansowanie Kościoła z budżetu państwa?”
Istotą KOD nie jest doborowe towarzystwo (nie dla towarzystwa dołączamy do grupy), tylko ochrona demokracji. I jest bez znaczenia, czy na liście KOD są robotnicy, fryzjerki czy Intelektualiści, oraz to, co robili wcześniej dla demokracji. Istotne jest, że uznali sytuację za groźną dla demokracji i zdecydowali się na działanie. To zaledwie grupa na FB. Za chwilę może jej nie być. Może jej nie być, jeśli zostanie zaatakowana hejtem (jest atakowana), pozostawiona sama sobie (radźcie sobie sami, skoro dopiero teraz protestujecie), otoczona elastyczną/pragmatyczną społecznością.
Dodatkowo robi Pan nieuprawnione założenie. Skąd Pan wie co robili Intelektualiści? Ja np. protestowałam od samego początku. No dobrze, nie jestem Intelektualistką.
Kiedy religia weszła do szkół, nie posłałam mojego dziecka na religię (jestem katoliczką). To był protest. Poza wielkim kłopotem organizacyjnym naraziłam córkę na ostracyzm i wiele innych przykrości.
Podpisałam petycję Świecka szkoła”
http://polska.newsweek.pl/swiecka-szkola-zebrala-100-tysiecy-podpisow-czytaj-na-newsweek-pl,artykuly,371362,1.html
Wspierałam podobne akcje.
Nie oglądam się na innych. Robię to, co jest do zrobienia. Robię to, co uważam za właściwe, wtedy kiedy jeszcze można, po to, żeby można było zawsze, i żeby każdy mógł. Żeby każdy mógł żyć po swojemu, jeśli nie krzywdzi tym innych. Nie jestem rewolucjonistką.
Jestem pragmatyczna i przygotowuję plan awaryjny. Biorę też pod uwagę to, że nie wiem jak się zachowam, wtedy kiedy zrobi się niebezpiecznie. Wolę więc wykonać ruch „prewencyjny”.
Elastyczny pragmatyzm teraz, to grzech zaniechania.
Mam też zobowiązanie wobec osób, które kiedyś walczyły i podarowały nam 25 lat wolnej Polski.
Każdy ma własny kontekst, wiem, że nie na wszystko może sobie pozwolić. Pomagać sprawie można na wiele sposobów.
🙁
KOD ma kilka dni, jego bazą jest potrzeba tysięcy ludzi na FB. Administratorzy (inicjatorzy) całą energię poświęcają na czyszczenie hejtu i próbę ogarnięcia tej fali entuzjazmu. Nikt nie wie czym będzie KOD i na czym się skupi. KOD dopiero będzie myślał, ale POTRZEBUJE mądrych przewodników, kogoś kto jak Jobs, zetrze z tablicy te 18 pozycji. Nie czas na sceptycyzm. To wielka szansa i duże ryzyko. Takie jest życie.
Obecność profesora Zolla na liście autorytetów broniących zasady niezależności TK wydaje się odrobinę śmieszna. Właśnie jego zasługi dla zideologizowania postanowień Trybunału są nie do przecenienia. Obecny prezes z medalem od watykańskiej korporacji też niczego sobie nie odmawiał w tej kwestii.
.
Ale to przecież marszałek Schetyna zamykając działalność Komisji Majątkowej 'ulżył’ Trybunałowi likwidując mu przedmiot ewentualnych obrad. Ku chwale!
@jureg
Choć zgadzam się z Panem, rozumiem też, że każdy ceni kogo innego. Stąd taki rozrzut (od prawa do lewa, bo jesteśmy z różnych stron). Wśród potencjalnych „przewodników” wiele osób, które przyłożyły rękę do obecnej sytuacji (wiemy o tym, nie wiemy o tym, średnio nas to dotąd interesowało – statystycznie).
Każda partia/polityk robi coś nie tak, zwykle przymykamy oko, bo wydaje się, że to nic wielkiego, że nic się nie stanie. I dotąd nic się nie działo (istnieją zawory bezpieczeństwa) i bezpieczny, choć zwykle przeciw-skuteczny rozkład sił w Sejmie i Senacie.
Jednak teraz sytuacja jest inna. Jedna partia ma pełnię władzy, i demontuje Fire Wall. Nie możemy grymasić, wypominać win.
Przecież każdy ma coś za uszami (jeden głosował głupio, drugi nie poszedł na wybory, trzeci był lizusem).
BM napisał: „to ma być gremium, broniące dokładnego przestrzegania obowiązującej Konstytucji. nie zaś naprawiania takich czy innych uchybień w funkcjonowaniu Państwa.”
Hazelhard: To powinno się nazywać KOK (Komitet Obrony Konstytucji), A nie KOD. A tak przy okazji, uważam, że niestety, nasza Konstytucja jest pełna nieścisłości. na przykład, w sprawie pełnej dostępności do bezpłatnej służby zdrowia, czy do bezpłatnej edukacji. Problem w tym, że na świecie nie ma darmowych lunch’y i nie ma szans, aby wszystkie świadczenia zdrowotne były bezpłatnie świadczone wszystkim. Dlatego nie wiem, czy warto bronić obecnej Konstytucji, czy może lepiej myśleć o jej ulepszeniu.
A nie uważasz, że mogłoby się to nazywać „Dwa pieski, kotek i rybka” albo „Zielone Neutrino”? Ważne jest co to-to ostatecznie zrobi.
@BM
Mogłoby, ale jak firma produkująca samochody nazwie swój wyrób „Leniwa Krowa”, to zanotuje mniejszą sprzedaż, niż gdyby nazwała „Passat”, czy „Picasso”.
Obrona Demokracji wymaga sprecyzowania, co znaczy wyraz „demokracja”. Mam z tym kłopot, a jeżeli ktoś potrafi ten wyraz dobrze zdefiniować, to niech napisze.
Dla mnie ustrój wyidealizowany to ustrój, w którym jeden człowiek nie okrada drugiego. Dlatego wolałbym, żeby KOD protestował przeciw temu, że jeden Polak okrada drugiego Polaka. Obrony demokracji nie rozumiem, bo nie rozumiem wyrazu „demokracja”.
Co nie zmienia mojej dużej sympatii dla KOD, ale z sympatycznymi Ludźmi też można dyskutować.
Znaczy, czepiasz się. Jak, za przeproszeniem, humanista jakiś, a nie porządny fizyk.
@BM se uważaj!!! No! 🙂
Myślę podobnie jak Michał (czyli jak porządny fizyk), ale odmiennie od niego popieram inicjatywę. Przeszkadza mi jedynie tajność gremiów kierowniczych, a ja lubię wiedzieć z kim idę na piwo. Grupka zawodowych, za przeproszeniem, aktywistów, to nie jest grono wzbudzające moje zaufanie.
Propozycja p. Krzysztofa była, moim zdaniem, dokładnie odwrotna.
Tylko że KŁ jest dokładnie innego zdania… Aprobuje mianowicie to, co zaszło.
A tak jak ty namawiałeś kiedyś by zrozumieć zjawisko pt. Kukiz nie patrząc na poglądy typa, bo ważne jest zjawisko społeczne, z którego ono się wywodzi, tak ja namawiam, by nie popadać w „syndrom Kaczyńskiego”, dla którego ten cały Internet to, panie, pornografia i chlanie piwa.
Zrozumcie wreszcie, kochani intelektualiści, że wasz stary świat – świat znaczków pocztowych, podsyłania ukochanym bukietów umyślnym i podkładania pod kołnierzyk serwetki przy posiłku – już zdechł. Nie przeczę, był ładny. I nawet tęsknię do niego, bo był i mój. Ale zdechł i jest sztywny jak umarłego zadek. Niebawem okaże się, że liczą się tylko chaotyczne spędy nieznajomych w Necie, w których będą jakieś reguły – albo nie, które w poniedziałek będą za czymś, a we wtorek – przeciw i tak dalej. A znaczenie będzie miała średnia, czy raczej – całka po czasie z tego wszystkiego. I ta średnia będzie decydująca…
I jeszcze jedno. Wczytaj się uważnie w tekst KŁ. Ten Komitet Autorytetów ma być czapką czysto formalną, brandem, firmą. To nie on „powstaje” samoczynnie, ale jest wyłaniany przez chaotyczny ruch społeczny, który jest tu najważniejszy. I działa ów ruch anonimowo i poufnie; jedynym wyrazem jego działania są jawne akcje, firmowane tylko dla władz i publiki przez ów Komitet, którego jedyną funkcją jest właśnie uwierzytelnianie działań niejawnych. Ludzie w tym ruchu znają co najwyżej po kilka osób, reszta jest – i musi być – mgławicą. Tak, to jest konspiracja; gdyby taką nie była, władza zgasiłaby ruch w dwa tygodnie.
KOD wydaje mi się być dobrym początkiem. Nie ma co przesądzać, że jest to ostateczna forma ruchu broniącego demokracji (liberalnej) i Konstytucji. Mam nadzieję, że będzie to ewoluowało i nabierało formy i treści. Podzielam zdanie @hazelharda (nad wyraz podzielam) w sprawie krk. Wśród autorytetów KOD zdumiewa mnie ilość ludzi, którzy zaczynali działalność w latach 70. Czyżby nie było młodszych (Biedroń i Lis to wyjątki)? Podzielam też obawy @jurega w odniesieniu do Zolla i Rzeplińskiego, chociaż cieszę się, że w końcu przejrzeli na oczy i może skłonią oni wahających się do porzucenia myśli o sanacji w stylu PiS. A przykład Rzeplińskiego jest szczególnie śmieszny. Tak się chłop starał i nie wyszło, chcą go, mówiąc językiem Prezesa Państwa, anihilować. W światach Stalina, Kaczyńskiego i Hitlera zawsze można być o to jedno słowo w poddaństwie za mało.
Artykuł Autora jak zwykle świetny, zmusza do myślenia, formułowania pytań i szukania odpowiedzi. Jego sens odbieram jak zwykle u @ hazelhard’a jako prowokacje intelektualną zmuszającą nas do wysiłku umysłowego.
* * *
Moja odpowiedź dla Autora i Komentatorów jest następująca. Możemy długo dyskutować czy KOD czy KOK, czy bronimy się przed PiS czy przed złodziejami, jaki jest sens demokracji, dlaczego konstytucja jest ułomna i dlaczego nie Zoll i Rzepliński.
Jeżeli jednak, nie zaprzestając dyskusji, nie poprzemy KOD i nie rozpowszechnimy idei KOD w społeczeństwie namawiając do czynnego działania, to obudzimy się szybko w RP, w której wszelkie dyskusje będziemy mogli prowadzić wyłącznie w domu i to pod warunkiem, że wyłączymy powszechnie dostępne aparatu podsłuchowe (m.in. komórki) a ludzi typu prof. Zoll, Rzepliński i wielu innych z listy autorytetów KOD, a także zwykłych obywateli, będziemy żałować bo będą siedzieli we współczesnej wersji Berezy Kartuskiej i będziemy mogli (jeśli jk pozwoli) składać się na paczki dla nich. A cały dorobek 26 lat niepodległości (prawda, że ułomny ale innego nie mamy) zostanie zburzony w imię idei jednego paranoika. Czy naprawdę Państwo nie widzicie, że toczy się bój ostatni PiSu – Duda palący za sobą mosty łamania konstytucji, paranoicy i przestępcy Macierewicz, Ziobro, Kamiński, Gliński, Waszczykowski, jk ukryty za Szydło to naprawdę wojna władzy ze społeczeństwem obywatelskim po to aby uczynić z nas masy, magmę, ludność. Tłuszczę rządzoną twardą ręką wodza jk, rządzoną przez proboszczów, biskupów i kardynałów, rządzoną nienawiścią, w której to RP jedynym sposobem protestu będzie krwawa rewolucja lub 30 lat opresji. Taka Polska będzie miała ujemny przyrost naturalny i taki sam przyrost PKB, a za granicę będzie można wyjechać wyłącznie na Węgry, no może jeszcze na Kubę.
Ja wiem, że to brzmi jak ponury żart ale to się dzieje naprawdę. Mamy jak barany, dobrowolnie iść na rzeź. Przecież nawet młodzi ludzie w desperacji chwycili za broń w Gettcie Warszawskim a my na razie mamy skorzystać z naszych obywatelskich praw.
Drodzy autorzy i czytelnicy SO.
W swoim pierwszym komentarzu zaatakowałam autora, (przepraszam), ale to nie jest czas na dywagacje. Dzieją się złe rzeczy, nie tylko w Polsce, w całym świecie. Za chwilę nasze problemy bogą być nieistotne. Dlatego tym bardziej należy się jednoczyć wokół uniwersalnej idei.
*
Problem, z którym musimy się uporać jest bardziej złożony, niż sądzimy. To nie jest próba sił Oni i My (m.in KOD). Na scenie głównej są Oni, to fakt. Oni uważają, że całe zło to My. My uważamy podobnie. A prawda jak zwykle leży pośrodku i znajduje się w stanie „bulionu pierwotnego”.
*
Nasi oponenci dzielą się na kilka grup, które mniej lub bardziej bezinteresownie, komplikują życie Im i Nam. Należą do nich:
1. Hejterzy: posługują się językiem nienawiści bo:
a/ lubią,
b/ nie potrafią inaczej,
c/ są sfrustrowane,
d/ bawią się w taki sposób,
e/ zarabiają na tym (ktoś im płaci, pozycjonują swoje blogi, żeby żyć z reklam, inne)
2. Trolle – metodami erystyki psują dyskusję:
a/ inicjują tasiemcowe rozmowy o niczym,
b/ kwestionują wszystko – prowokują członków grupy do wybuchu,
c/ robią wszystko by wprowadzić w błąd
3. Egocentrycy – zostali „zbanowani” (usunięto ich post lub zablokowano ich)
a/ zakładają swoje grupy przeciwko np: Komitet Obrony przeciwko Komitetowi Obrony Demokracji, itp
b/ zakładają fałszywki – posługują się naszym logo, naszym banerem, kopiują nasze materiały i nastawiają przeciwko KOD i przeciwko demokracji.
c/ inicjują działania przeciwko KOD, bo chcą zaistnieć, pozycjonują swoje blogi, strony itp.
4. Kibice, Narodowcy itp.:
a/ walczą o swoją sprawę, tak jak umieją (kij/hejt),
b/ ukąszeni dogmatem są zewnątrzsterowni.
c/ nie dopuszczają alternatywy.
4. Zwolennicy przewodniej partii, Boga i Ojczyzny:
a/ uważają (podobnie jak my), że ci wszyscy ww. to My/Oni,
b/ ukąszeni dogmatem nie potrafią myśleć samodzielnie (do głowy im nie przychodzi, że ruch może być samoistny, ot – skumulowana energia),
c/ nie dopuszczają alternatywy.
5. Przewodnia partia, która
a/ wypuściła z butelki wiele z ww. dżinów,
b/ mając „komputer” na własność teraz odinstalowuje program antywirusowy,
c/ zabiera się za „informatyków”, którzy mają inne zdanie (Karolina Lewicka),
d/ zabierze się za każdego kto nie z nimi, bo tacy już są.
c/ nie dopuszczają alternatywy.
*
KOD jest bezbronny. Nie ma struktury, nie ma środków, nic nie ma (pracuje nad tym) Ma kilkunastu ludzi dobrej woli, którzy od kilku dni walczą w tym „bulionie” o czystość bulionu, o formę, o zasady. Potrzebują autorytetu, który to podeprze, ale skąd mają go wziąć? Nie ma na liście młodych ludzi środka (z charyzmą), a starzy są jacy są. Za chwilę ktoś złotousty, giętki, cyniczny przyklei się do ruchu i pociągnie go w swoją stronę (wielu z tych młodych ludzi potrzebuje wodza, a KOD to wielki potencjał).
*
Dlaczego sama dołączyłam do grupy?
Po przeczytaniu artykułu K.Ł. po tekstach w Studiu Opinii.
Dlatego, że podobnie jak @sławek uważam, że:
„Jeżeli […] nie poprzemy KOD i nie rozpowszechnimy idei KOD w społeczeństwie namawiając do czynnego działania, to obudzimy się szybko w RP, w której wszelkie dyskusje będziemy mogli prowadzić wyłącznie w domu i to pod warunkiem, że wyłączymy powszechnie dostępne aparatu podsłuchowe (m.in. komórki) […]”
Boję się. Mieszkam w małym mieście. Jestem widoczna. Skoro dziś publicznie boję się skorzystać z moich obywatelskich praw, skoro boję się dołączyć do grupy na FB to znak, że tym bardziej należy to zrobić.
Zapytacie „kto się boi?”, boi się wielu (z zaproszonych do grupy) moich znajomych. Ich odmowa dołączenia do KOD nie wynika z odmiennych przekonań, czy niechęci do zaangażowania (są aktywni na FB. Walczą o prawa roślin i zwierząt). Boją się i udają na emigrację wewnętrzną, kiedy KOD potrzebuje wsparcia. 🙁
***
Poniżej linki do fałszywek i grup/stron hejterskich (w miejsce kropek proszę wstawić adres facebooka)
…/groups/Obronimy.Demokracje/
…/groups/518315515012822/
…/Komitet-Obrony-przed-Komitetem-Obrony-Demokracji-147230252301735/
Nie zostawiajcie KOD na pożarcie dzikim zwierzętom.
Pytanie mam takie: Czy KOD ma nadzieję (albo podstawy na nadzieję), że przekona Wyborców PiS, że zagłosowali niewłaściwie?
Przekonywanie Wyborców PO, Nowoczesnej, Razem, Lewicy, a nawet PSLu, że PiS działa paskudnie, jest stratą energii, która jest potrzebna do przekonania do siebie Wyborców PiS i Niegłosujących.
@hazelhard
Jestem szeregowcem grupy.
Wiem jedynie tyle, że w obecnej sytuacji/sytuacji prawnej musi się znaleźć jakaś przeciwwaga, dla autorytarnych zapędów, tych (czy innych rządów).
*
Nie należy nikogo nawracać, bo to nie działa, albo przynosi straty. Jedyną szansą jest masa krytyczna (fizyka:). Polecam książkę Philip Ball „Masa krytyczna”.
**
Autor wyjaśnia m.in. skąd biorą się nasze wybory polityczne. Sugeruje, że podlegają prawom fizyki (!), że wynikają z preferencji naszego otoczenia.
Grupa na FB to grupa jednostek (nie znamy się, mieszkamy daleko od siebie). Jeśli będzie nas odpowiednio dużo i uda się kontrolować ten zespół, mamy szansę przechylić szalę na swoją stronę (nie łamiąc prawa, nie wywołując rewolucji, a jedynie wpływając na najbliższe otoczenie).
***
Moja definicja MK 🙂
Masa krytyczna, to najmniejsza ilość ludzi, potrzeba do wywołania spontanicznej reakcji łańcuchowej (działań w pożądanym kierunku). Przykładem była Solidarność.
***
Jak pisałam wyżej, jest wiele osób mających odmienne przekonania, mamy mnóstwo bezinteresownych (ideologicznie) wrogów. Chcą zaistnieć, zabawić się. Jedna z fałszywych grup ma 11 tys. członków. Znaleźli się w tej grupie, bo ją wybrali? A może myślą, że należą do KOD? Na FB niewielu ludzi sprawdza innych. To są problemy, z którymi musimy się mierzyć – jako jednostki, które się nie znają.
***
To wszystko osłabia KOD, niweczy realną szansę na zdyscyplinowanie zwycięzcy demokratycznych wyborów.
Oczywiście wypowiadam się wyłącznie w swoim imieniu.
—
Musimy pokazać, że osób mających inne przekonania jest więcej (pamiętając, że kiedy już igła kompasu przechyli się w naszą stronę, rozpocznie się walka o stołki. Taka jest polityka, mimo to należy działać).
@K
Solidarność miała 10 milionów Członków i przegrała konfrontację 13 grudnia roku pamiętnego. Masa krytyczna w fizyce dotyczy pewnych materiałów rozczepialnych, np., uranu, czy plutonu. Natomiast można zgromadzić dowolną ilość cynku, czy aluminium, i nie wybuchną. Tak samo jest z ruchami społecznymi- najpierw trzeba mieć program, a dopiero później się gromadzić. Jeszcze raz namawiam do podania mi definicji słowa „demokracja”, bo trudno bronić czegoś, czego się nie rozumie (przynajmniej ja nie rozumiem).
@Hazelhard: bardzo dobre omówienie tematu „demokracja” znajdziesz w małej książeczce księdza Bocheńskiego, „Sto zabobonów”. (polecam) Natomiast w gwałtowny i błyskawiczny sposób przebiega zwykle bunt niewolników. Właśnie reakcja łańcuchowa.
abstrahując od, także mojej, opinii ze kościoły winny być wspierane tylko indywidualnie, uważam że zacytowane wyżej ustępy Konstytucji nie dowodzą tez autora wpisu.
To jest natomiast dowód na to że rozumienie prawa jest zależne od światopoglądu i dlatego nie wiem czy jest sens obrony tak wieloznacznego dokumentu.
Jeśli powstanie także niefejsbukowa strona KODu, a ruch przekona do siebie i zacznie zdobywać autorytet, utworzy się baza obywateli, którzy szybko będą mogli reagować podpisami pod apelami, zapewne, na razie, tylko sprzeciwu.
.
Tak działa portal „Avaaz.org” zbierając setki tysięcy podpisów z całego świata.
.
Irytująca bywa dysproporcja między liczbami podpisów zbieranych pod kościołami (zapewne) i tych pod apelami środowisk liberalnych. ONI na każde zawołanie przynoszą setki tysięcy, u nas 30 tys. uchodzi za sukces. Ciekawi technologia tej prawicowej aktywności, jakoś nie trafiłem na wiarygodne wyjaśnienia. Dziennikarze przechodzą na tym obojętnie, list nikt nie weryfikuje. A my tylko do lajkowania się nadajemy? ACTA młodych były wyjątkiem?
.
Taki szczątkowy programik minimum na szybko.
.
W liczebności takiego ruchu widziałbym siłę protestów i budowanie obywatelskiej wspólnoty.
Hazel – właśnie jesteś świadkiem tworzenia się Towarzystwa Wzajemnej Adoracji. I zauważ – już wyciągają łapę po datki. Przez osiem lat pozwalali na dzisiejszy sukces PiSu i teraz w najlepsze – powiedzą nam jak to odwrócić….że o miłośniku ciepłej wody – BM – wspomnę.
Litości!!!!!!
……pod światłym przewodnictwem Prof. Zolla.
Jaja sobie robicie – zatroskani obywatele?
a tu jeszcze jakieś rozdygotane Konteksty boją się wyjść z domu. Bo mieszkają w małym miasteczku.
@hazelhard
Nieśmiała prośba: zechciałby pan przypomnieć, kiedy i jaki akt prawny dotyczący finansowania Kościoła TK uznał za zgodny z Konstytucją? Z tego, co wiem, Trybunał pod kątem tej zgodności ocenia nie praktykę, tylko regulacje prawne, i to nie z własnej inicjatywy, tylko na wniosek uprawnionego podmiotu.
Regulacje prawne dotyczą religii w szkołach,uczelni katolickich, czy dofinansowania różnych kościelnych przedsięwzięć, jak Świątynia Opatrzności. Być może TK ma obowiązek ustosunkowywać się do wniosków prezydenta, premiera, czy innych organów, ale nie ma chyba takiego prawa, że nie może się ustosunkowywać do praktyk w państwie sprzecznych z Konstytucją. Jeżeli się nie ustosunkowuje, to, według mnie, jest do bani. TK powinien wskazywać wszelkie przejawy łamania Konstytucji w Państwie. Problem jednak w tym, czy Konstytucja jest tym, do czego w ostateczności mamy się odnosić. Za PRLu wpisana do Niej była przyjaźń z ZSRR. Teraz mamy w Konstytucji też wiele elementów, z którymi się nie zgadzam. Ale to inna kwestia…
Michale, sam z siebie TK nic nie może. Musi być formalna skarga.
OK. Zobaczmy jednak, jak TK działało:
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/skarga-dody-w-trybunale-konstytucyjnym-sedziowie-odrzucili-wniosek,583217.html
Szanowny Hazelhardzie, mnie uczono, że w razie wątpliwości należy zachowywać się przyzwoicie, więc petycję bym podpisał. Co do rozdziału kościoła od państwa, to jest to szczytny i słuszny postulat, który w pełni popieram, ale wyżej od niego cenię życie w demokracji. W tym ułomnym ustroju do rozdziału kościoła od państwa trzeba przekonać większość obywateli którzy oddają ważne głosy w wyborach do Sejmu. Póki co w Polsce się to nie udało, ale nie traćmy nadziei, może przekonamy wystarczająco wielu obywateli, żeby w razie wątpliwości też głosowali przyzwoicie. Gwarancji nikt nam jednak nie da, poza kandydatami na oświeconego tyrana – jeden właśnie testuje na ile może sobie pozwolić.
@tuciu: oświecony? wypluj to słowo. Ja go widzę w półmroku, oświecowanego gromnicami, dla obrony przed burzą, której się boi, ale musi wywołać, bo taka jego natura.
Ku pamięci potomnych. Kręte drogi demokratycznych wyborów.
„Prawo jest ważną rzeczą, ale prawo to nie świętość. Nad prawem jest dobro narodu. Jeżeli prawo to dobro zaburza, to nie wolno nam uważać to za coś, czego nie możemy naruszyć, czego nie możemy zmienić […]
– Prawo ma służyć nam. Prawo, które nie służy narodowi, jest bezprawiem – podkreślał.” Stwierdził K. Morawiecki.
http://telewizjarepublika.pl/morawiecki-prawo-ktore-nie-sluzy-narodowi-jest-bezprawiem,26580.html
Nie dobro ludzkości, czy dobro człowieka, albo dobro obywatela i nie dobro państwa, tylko dobro narodu. Powtórka z nieodległej historii. Prawo jest święte tylko dla dobra narodu, a więc trzeba tak napisać nowe, słuszne prawo, żeby odebrać prawa (innym) narodom.
Co tu więcej dodawać. Wczoraj był wybór: iść na wybory? na kogo głosować? Dziś mamy wybór: wesprzeć np. KOD (nie agituję), nie wesprzeć, jutro będzie wybór: wydać czy ukryć.
Pisałam co pisałam, ale miałam nadzieję, że jedynie panikuję, że jednak za chwilę wszystko się uspokoi. Niestety nie uspokaja się. Jestem wyrocznią?