w moim dość zaawansowanym stadium młodości nie powinienem się już niczemu dziwić, a mimo to oglądam polityczny serial łorsoł baj najt z rozdziawioną ze zdumienia gębą.
dla zagęszczenia napięcia ważne decyzje zapadają i są realizowane pod osłoną nocy. najnowszy odcinek serialu został rozegrany dziś nad ranem. jego protagonistka, pewna pośpieszna babcia z teksasu, ucharakteryzowana na polskiego prezydenta odebrała ślubowanie od dopiero co wybranych sędziów trybunału konstytucyjnego.
sprawy toczą się wartko. nowa władza definitywnie skończyła z gnuśnością poprzedniej ekipy i kran z ciepłą wodą został zastąpiony hydrantem. na dworze ziąb, bo grudniowa aura, dobrze więc przynajmniej że serial ma wartką akcję.
wszyscy zadają sobie pytanie: dokąd to wszystko zaprowadzi. wczoraj wieczorem przeczytałem przytoczoną na twarzoksiągu (spoko, panie zuckerberg – na FB!) opinię jacka pałasińskiego. wynika z niej że nowe wraca w błyskawicznym tempie. w czasach komuny, choć było okropnie mieliśmy punkt odniesienia – demokratyczny i zamożny zachód. dziś nie ma nawet tego, by ten zachód, do któregośmy wzdychali, a dziś należymy, wypiera się samego siebie. dlatego autor przytoczonej w skrócie opinii jest pesymistą i wieszczy nastanie złych czasów.
jacku, tyle ci dziś mogę powiedzieć, że przewidywanie nie jest łatwym zajęciem – zwłaszcza gdy chodzi o przyszłość. już samo stwierdzenie tego faktu kryje w sobie promyk nadziei.
ponadto dzisiejsi triumfatorzy nie nauczyli się zwyciężać.
aż strach pomyśleć jak w jakiej ruinie będzie polska po kilku latach PiS-onomii…
natan gurfinkiel


Wniosek dla ustępującej koalicji?
„Kiedy cię bandzior wali w pysk, nie nadstawiaj drugiego policzka, on to uzna za słabość i skopie ci d-4 podwójnie”
Spotkałem się z opinią, że „Polska w ruinie” to nie diagnoza, a obietnica wyborcza.
I w dodatku jedyna, która są w stanie zrealizować.