Stanisław Obirek: Dla niektórych mormonów człowiek ważniejszy od przepisów kościelnych

mormon2015-12-03.

[dropcap]15[/dropcap] listopada 2015 roku w New York Times ukazał się ciekawy artykuł wielokrotnie już komentowany w prasie światowej. O ile wiem, nie został zauważony przez polskie media. A sprawa jest o tyle ciekawa, że w naszym katolickim kraju mormoni nie mają najlepszej prasy.

Tymczasem już tytuł artykułu Jacka Healy’ego zadaje kłam dość powszechnej opinii, że wyznawcy tej religii bezrefleksyjnie słuchają wytycznych swoich liderów. Otóż okazuje się, że „Mormoni rezygnują z przynależności kościelnej wybierając poparcie dla praw gejów kosztem wierności dla przepisów wiary”. Chętnym warto polecić lekturę.

Czytając ten ciekawy reportaż ze stolicy i twierdzy mormonów Salt Lake City w stanie Utah w USA zastanawiałem się: kiedy nasi katolicy dojrzą do takiej niezależności. Ale po kolei. Może zacznijmy od tego, że zdaniem Harolda Blooma, który jest raczej specjalistą od literatury niż od religii, to właśnie Joseph Smith i powołani przez niego do życia mormoni są uosobieniem amerykańskości. Nawet jeśli to brzmi egzotycznie warto z argumentami Blooma się zapoznać, bo mogą po części wyjaśnić, co się z mormonami dzieje dzisiaj.

Otóż dla Smitha i jego wyznawców najważniejszą jest wewnętrzna prawda i przekonanie, że Bóg mówi bezpośrednio do człowieka. A doszedł do tego przekonania zestawiając poszczególne wyznania ze sobą i… nie mogąc zdecydować, które jest prawdziwe. Anioł przemówił więc bezpośrednio i objawił prawdę. Można w to wierzyć lub nie, ale tak było dla Josepha Smitha i dla tych, których przekonał.

Dzisiaj tysiące mormonów opuszczają swój Kościół– bo szefostwo uznało, że ten, kto zawarł małżeństwo jednopłciowe jest apostatą. Mimo związanego z decyzją bólu wielu wyznawców Kościoła Jezusa Chrystusa Dni Ostatnich wybiera szacunek dla indywidualnego sumienia ponad posłuszeństwo autorytetowi.

Może kiedyś to właśnie ci wypisujący się ze wspólnoty zostaną uznani za autentycznych mormonów. Oby.

Tymczasem odnotujmy triumf wolnego sumienia, które zwyciężyło w konfrontacji z bezdusznym autorytetem instytucji. Tylko w sobotę 14 listopada 2015 odnotowano 1 500 rezygnacji. Może ten gest solidarności z mniejszością seksualną otworzy oczy religijnym decydentom?

Stanisław Obirek

Print Friendly, PDF & Email

3 komentarze

  1. j.Luk 2015-12-04
  2. Obirek 2015-12-05
  3. j.Luk 2015-12-06
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com